Często tesknicie za swoim facetem? czy czesto zdarza sie Wam taka sytuacja,ze musicie tesknic, bo ON jest daleko ? Jak sobie z tym radzicie?
Dla mnie, mozna powiedziec, to chleb powszedni, bo na codzien jestem we wroclawiu, a moj facet nie... takze widzimy sie w weekendy i jakies dluzsze przerwy są momenty kiedy czas mi tu leci i nie mysle tak o tym, ale jak juz pomysle.... ehhh...strasznie tesknie,powiem wrecz, ze wydaje mi sie,ze znosze to coraz gorzej i nie moge sie doczekac, kiedy bedziemy juz mieszkac razem i nie bede musiala tak tesknic...
Często tesknicie za swoim facetem? czy czesto zdarza sie Wam taka sytuacja,ze musicie tesknic, bo ON jest daleko ? Jak sobie z tym radzicie?
no na szczęście etap tęsknoty mamy już za sobą. odległość Anglia Polska dała nam popalić, do tego ograniczony kontakt telefoniczny i internetowy, i umierałam z tęsknoty. zawalałam się pracą, bo jak pracowałam, to tyle nie myślałam i wtedy było mi łatwiej.
teraz mam nadzieję nie czekają nas już żadne dłuższe rozstania, a takie jedno czy dwudniowe są nawet przyjemne, bo potęgują miłość, tak delikatnie jest fajnie zatęsknić i potem radość z bycia razem jest o wiele większa
A ja wlasnie idealnie wpisuje sie znowu w ten temat.. Po dwoch tygodniach przebywania we Wrocku przyjezdzam do domciu i co? Okazuje sie, ze moj wyjezdza jutro na jakies skzolenie do aktowic do poniedzialku wiec kolejny tydzien niewidzenia sie... A tak juz sie cieszylam na weekend i chwile odpoczynku ... ehhh, powiem Wam, ze coraz ciezej sobie z tym radze z ta odlegloscia... a tymbardziej jak mam taki ciezki okres, kiedy nauka mi sie zwala na łeb i mam takie chwile kiedy po prostu chce sie przytulic i odpoczac i nie myslec o nauce ..a tu dupa , grrrrr
a ja w ostatnim czasie, to tęsknię za moim jak dłużej nie przychodzi z pracy, albo jak pójdzie po południu robić coś do auta i go długo nie ma...siedzę i wypatruję go w oknie....wiem, że to się nie równa z taką tęksknotą nie widzenia się z partnerem tydzień czy dwa...no ale tak mam
wiem, że to się nie równa z taką tęksknotą nie widzenia się z partnerem tydzień czy dwa...no ale tak mam
mi się wydaje, że to kwestia przyzwyczajenia do pewnych sytuacji... Jak ja jestem długo w domu (np w wakacje) to też wtedy jeden dzień nie widzenia się a ja już tęsknie i już bym chciała się zobaczyć z moim a pewnie jak zamieszkamy ze sobą to się okaże, że potrafię też tęsknić po kilku godzinach. Na razie jednak jest jak jest i muszę sobie radzić z tymi tygodniowymi rozstaniami. Pocieszam się faktem, że teraz może być już tylko lepiej
Informacje: Wiek: 21 Dołączyła 459 dni temu Posty: 4 Skąd: poznań
Profil: Imię: paulina
Wzrost: 158 cm
Włosy: czarny
Stan: narzeczona:)
Wysłany: 2007-04-07, 12:59
kiedys moj Misiu mieszkal bardzo daleko ode mnie-630 km...Bylo ciezko bardzo zadko sie widywalismy.Dobrze wiem co to znaczy tesknic.A teraz juz prawie od roku jestesmy razem.Przeprowadzil sie do mojego miasta i wynajmujemy razem sliczne mieszkanko:) W koncu jestesmy blisko siebie:)
_________________ 'Usuń ze swojego słownika słowo problem i zastąp słowem wyzwanie'
nic tylko pogratulować i pozazdrościć ja to to jeszcze muszę trochę poczekać no ale to tylko kolejny przykład na to, że warto sie przemęczyć czasami na odległość aby później być razem
Informacje: Wiek: 22 Dołączyła 423 dni temu Posty: 4272
Profil:
Wysłany: 2007-05-14, 12:00
Pamietam jak sie poznalismy. Moj Mis juz jezdzil za granice. I po trzech miesiacach od naszej znajomosci zadzwonil do niego kolega, ze musi juz przyjechac do Szwecji...jest praca. Pamietam jak do niego poszlam w ten dzien kiedy wyjezdzal. Chcialo mi sie plakac. Nie wiedzialam jak sobie poradze...Jak wrocilam do domu to wszystko stalo sie takie dziwne...czulam taka pustke Stalam w oknie i patrzylam w niebo...to byl okropny dzien. Wrocil po miesiacu na kilka dni ale pojechal znow...znow to samo
Na szczescie te rozlaki nie trwaly dlugo, ale wiem co to znaczy tesknic za kims...Od tamtej pory stwierdzilismy, ze jesli chcemy byc dalej razem to musimy wyjechac razem. I zabral mnie ze soba Jest super, pomimo roznicy wieku 12 lat
Teraz to wam powiem, ze czasem az chciala bym odpoczac od niego...ale tak tylko na pare dni
Teraz to wam powiem, ze czasem az chciala bym odpoczac od niego...
Też tak bym chciała.... Ja chwilowo muszę się przyzwyczaić do dłuższej rozłąki bo nadszedł dla mnie czas zaliczeń, egzaminów itd, więc dłużej będę siedzieć we Wrocku, a co za tym idzie - dłużej nie będę się widziała z ukochanym... Ale może w wakacje, jak się uda, to razem pojedziemy najpierw do pracy,a potem na jakiś wypoczynek i tą myślą żyję na razie
ja mam tak dziwnie właśnie, bo dopiero jak mój luby wyjechał (dwa dni temu;() to zdałam sobie sprawę z tego, że ja jednak coś do niego mam...a wyjechał na miesiac i chyba umre
_________________ rokiiiiisssss nadchodziiiii/chwilowo w domciu
eee tam, tak od razu się nie umiera
tak jak napisała Ania - po kilku dniach przyzwyczaisz się do tej sytuacji, zajmiesz się swoimi sprawami i ani nie zdążysz się zorientować jak On już będzie spowrotem
Informacje: Wiek: 19 Dołączyła 376 dni temu Posty: 7350 Skąd: Wrocław
Profil: Imię: Weronika
Wzrost: 165
Stan: jeszcze panna :)
Partner: Radzio
Wysłany: 2007-07-24, 11:30
oj, ja też strasznie zawsze z nim tęsknię..ostatnio wyjechał na 11 dni.. oj... masakr był, bo tak bardzo go potrzebowałam akurat...
hmm...
A to przyzwyczajenie o którym mówiła Madzia... nie wiem czy to dobra rzecz.. Ja właśnie za każdym razem jak on ma gdzieś wyjechać, staram sięnie przyzwyczajać.. Bo jeszczez a bardzo sie przyzwyczaję, i co?
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum