Informacje: Wiek: 23 Dołączyła 205 dni temu Posty: 151 Skąd: skadś...
Profil: Imię: :)tajemnica...
Wzrost: taka w sam raz;]
Włosy: ...
Stan: hmm...
Wysłany: 2007-12-14, 00:31
Ja uważam ze to moze być powód do rozstania...moze to dziecinne podejscie...ale jesli facet Cie nie pociaga...to chyba znak, ze niejest Ci pisany? takie jest moje zdanie...facet musi mnie pociagac zebym z nim byla...
Informacje: Dołączyła 221 dni temu Posty: 92 Skąd: 100-lica
Profil:
Wysłany: 2007-12-14, 08:49
oj dziecinnie się zrobiło...
a przecież powodów do braku satysfakcji z sexu jest więcej niz tylko pociąg sexualny do partnera...
dla mnie na razie tematbez sensu, dla czego? Bo brakuje nam danych do odpowiedniej mozliwości wsparcia...otóż słowo "satysfakcja" przecież kryje za sobą naprawdę wiele znaczeń, Twórczyni wątku nie zaznaczyła czym jest według niej ta satysfakcja, której jej brakuje, a przecież można to wielorako interpretować i na każdą sytuację jest inne wyjście/rozwiązanie...
coż sex może nie dawać przyjemności bo:
nie odczuwamy fizycznej przyjemności (tutaj pytanie, co uznajemy za dostateczną przyjemność, bo przecież jedną osobę będzie satysfakcjonować przyjemne doznanie wynikające z drażnienia punktów erogennych, a innych będzie satysfakcjonować tylko sex zakończony orgazmem, etc... )
możemy jej nie odczuwać z uwagi na nieodczuwanie przyjemności psychicznej (głównie u kobiet tak jest, mężczyźni często w ogóle nie mają tego problemu...;))
albo jakieś predyspozycje fizyczne nie dają nam możliwości czerpania satysfakcjonującej przyjemności z miłosnego aktu- np podraznienie w okolicach intymnych, niedokrwienie ich, suchość, niezgranie pozycji- nie wszystkie pozycje muszą nam odpowiadać;) lub choocby "rozmiar" naszego wybranka, który może wydawać się kobiecie za duży lub za mały (ale wbrew pozorom wiele negatywnych odczuc związanych z rozmiarem, można zniwelować odpowiednią pozycją)
nie odczuwamy psychicznej przyjemności, czyli np. obawiamy się, że partner nie daje nam satysfakcjonującego poczucia własnej wartości, nie dogadujemy się z partnerem, pojawia się "konflikt interesów", albo nawet taki prozaiczny przykład jak "nie to miejsce i czas", lub brak podniecenia, lub poprostu brak chęci do kochania się, którejś ze stron i np. zmuszanie się do niego...
i to co zostało już poruszone- niedoświadczenie , lub czasem fizyczny, lub psychiczny brak gotowości do współżycia...
te aspekty często łączą się z błędnym podejściem do sprawy pożycia intymnego, błędami juz w pierwszych fazach "zabierania się do rzeczy", brakiem informacji na niektóre dość istotne zagadnienia- jak zapewnienie odpowiednich warunków, do stworzenia udanego pożycia, zapewnienie erotycznej, miłosnej, czy romantycznej atmosfery, oraz nie wiedzy, niezrozumienia, czy potraktowania "po macoszemu" sprawy zabezpieczenia, a także ostatnie i najważniejsze- niepewność uczuć, czy relacji panujących pomiędzy partnerami...
Informacje: Wiek: 34 Dołączyła 268 dni temu Posty: 1509 Skąd: Śląsk
Profil: Imię: Dorota
Wzrost: średni
Włosy: blond
Stan: panna
Wysłany: 2007-12-14, 12:27
Sierro lepiej bym tego nie ujęła.
Jednej kobiecie wystarczy bliskość partnera, przytulenie, bliskość intymna nawet bez orgazmu a innej nie.
Natalio nie napisałaś, czy tak jest od początku Waszej znajomości czy problem pojawił się teraz? To istotne.
Czasami trzeba nauczyć się "być razem " w intymnych momentach.Nauczyć się swoich reakcji.
_________________ Przyjacielem jest ten, kto wie o Tobie wszystko i nie przestaje Cię kochać
Ej nie martw się może jakoś do siebie dotrzecie ogólnie podobno każda kobieta potrzebuje innego rozmiaru..ale to nie powód do płaczu a na pewno nie do rozstania!głowa do góry, może to przejściowe!
Cześć, jestem tu nowa, a dzięki temu czuję się anonimowa. Gdybym nie była anonimowa, nie założyłabym tak... wstydliwego tematu. Proszę więc o pomoc... Mam nadzieję, że przeczytacie i pomożecie.
Mam pewien problem, który mnie trapi. Kochamy się z moim chłopakiem już od roku. On dochodzi bez problemu, zresztą dochodził jeszcze zanim dokonaliśmy jako-takiego aktu seksualnego. Ja mam z tym problemy. Wcześniej, zanim byliśmy razem masturbowałam się, ale nie jakoś często... kilkanaście razy w życiu. Nie miałam na to czasu i, jeszcze, nie miałam wygórowanych potrzeb. Lubiłam trochę przyjemności, znałam swoje ciało, ale nigdy nie doprowadziłam sama siebie do orgazmu.
Od dwóch lat jesteśmy razem, nie narzekam na nasze życie seksualne. Jest bardzo dobrze. Jest moim pierwszym partnerem seksualnym, ja jestem jego pierwszą partnerką. Raczej rozumiemy się w łóżku, lubię robić to co jemu sprawia szczególną przyjemność. Ale sama też czegoś oczekuję. Mam wiele fantazji, mam jednak wrażenie, że on się ich wstydzi (?). Mówię mu o tym, czego pragnę, jednak kiedy widzę na jego twarzy zniecierpliwienie ("znów tego chce"), albo zaskoczenie odchodzi mi ochota na jakieś "inne igraszki". Po prostu boję się, że on tego nie chce. A ja z kolei nie chcę go zmuszać.
Wiem jednak, że zaspokojenie moich fantazji (nie, nie są jakieś super dziwne, zboczone, wygórowane) pomogłoby mi w całkowitym zaspokojeniu. Teraz kiedy czuję, że zaczynam dochodzić załącza mi się okropny stres. Myślę "Boże, znów nie dojdę, jestem beznadziejna". I... nie dochodzę. Wkurza mnie to, że mój chłopak nie rozumie mojego ciała. Jest czasem "jak słoń w składzie porcelany". Często za mało delikatny, za szybko chce sprawić mi przyjemność, mam wrażenie, że dąży do samozadowolenia. I nie pomaga mi w tym moim "problemie". Mówi "nie martw się, dojdziesz"... A kiedy ja mam mu trochę za złe kolejną akcję, kiedy już prawie byłam spełniona, a on znów zrobił coś źle (za mocno, niedelikatnie, przerwał w nieodpowiednim momencie albo coś) mówi "kochanie, przecież się staram". Ja rozumiem, że się stara, dlatego chcę go jakoś nakierować. Ale on jakoś nie słucha moich rad.
Czuję, że gdybym popróbowała doprowadzę sama siebie do orgazmu, ale chciałam to przeżyć z nim, a nie sama ze swoją ręką...
Pytanie do was:
Skoro delikatne prośby do niego nie docierają jak mam więc dać mu do zrozumienia czego potrzebuję? Jak mam sprawić, żeby w końcu doprowadził mnie na szczyt? A może mam się sama tym jednak zająć? Bo to powoduje (czasami) moje złe samopoczucie. Po prostu chcę to wreszcie poczuć... Z nim.
Faceci: czy uważacie, że kobiety w dzisiejszych czasach w sprawach łóżkowych są zbyt wymagające?
Pozdrawiam, mam nadzieję, że nie będzie się wam nudził zbyt długi tekst taki napisałam, przeczytacie go i mi pomożecie.
Informacje: Wiek: 25 Dołączyła 26 dni temu Posty: 197 Skąd: Dublin
Profil: Imię: Agatka
Włosy: czane/czerwone:)
Stan: panna
Partner: Jacek
Wysłany: 2008-06-23, 17:59
kropka, sama to nie nie i jeszcze raz nie... wiem z autopsji... jest pozniej wielki problem zeby ktos inny Cie doprowadzil do orgazmu... ja kiedys robilam to zbyt czesto... z moim facetem sexu prawe nic nie mam, a jesli juz jest to on i tak konczy sobie sam a ja albo ZNOW to robie sama albo zasypiam wsciekla... jesli masz mezczyzne to uwierz mi naprawde nie ma potrzeby zebys zaspokajala sie sama...
pytanie do Ciebie... czy wy mieliscie taka konkretna rozmowe, ze siadacie sobie na lozku i Ty mowisz... Wiesz kochanie, chcialabym opowiedzic Ci o moich oczekiwaniach... a Ty mi powiedz o swoich... moze sprobuj od tego??????
_________________ Your higher power may be God or Jesus Christ
It doesn't really matter much to me
Without each others help there ain't no hope for us
I'm living in a dream of fantasy...
Informacje: Wiek: 23 Dołączyła 12 dni temu Posty: 81
Profil: Imię: fajna babka
Wzrost: 156
Włosy: brunetka
Stan: jeszcze panna ;)
Partner: Tomasz ;*
Wysłany: 2008-06-23, 18:14
Kropka: po przeczytaniu twojego postu postanowiłam tu dołączyć a wiec obydwie jesteśmy nowe co do twoich pytań tez mam problem z orgazmem a raczej jego brakiem jestem z moim chłopakiem już pól roku i nic;( (wcześniej miałam innego chłopaka przez 5 lat i tez miałam z tym problem ) jednak ostatnio widzę że troszeczkę jest lepiej seks zaczyna sprawiać mi przyjemność a nie być tylko obowiązkiem jeśli mogę ci zaproponować to pogadaj z swoim chłopakiem na ten temat spokojnie ale poważnie będzie to trudne ale dasz rade (warto) opowie mu o tym że podobaj ci sie jego pieszczoty lecz czasem masz ochotę pokierować trochę nim bo czujesz co ci może sprawić jeszcze większa przyjemność dlatego chcesz realizować swoje delikatne fantazje. Co do masturbacji to mogła by ci ona pomóc mi w poznaniu siebie byś potem z chłopakiem mogla lepiej się czuć, na razie poćwicz jak jesteś sam a później gdy poczujesz sie pewnie to pokaz mu co lubisz (raczej powinien być zachwycony, my pracujemy nad moja odwagą do pokazania tego) przede wszystkim nie wkurzaj sie na niego bo faceci tak już mają że czasem jak im nie wychodzi to mówią że przecież sie starają choć nie zawsze tak jest. a jeszcze do realizacji fantazji może by tak jakąś zabawa słowna w stylu "nie uwierzę że to zrobisz, stchórzysz na pewno..." ale się rozpisałam, ale to temat bliski mojemu sercu
dla mnie probem z orgazmem... a raczej jego brakiem nie istnieje... jestem w tej szczesliwej czesci kobiet ktore orgazmy maja.. ale mysle ze rozmowa z partnerem to jest dobry pomysl... jesli sie wstydzisz to moze podczas stosunku daj mu delikatnie do zrozumienia co lubisz... zlap go za reke i poprowadz tam gdzie chcesz... kiedy zacznie cie w koncu dotkac.. powiedz mu jak ci dobzrze.... moze to poskutkuje...
_________________
kocham i jestem kochana... to najwieksze szczęście:*
Informacje: Wiek: 23 Dołączyła 232 dni temu Posty: 1342
Profil: Imię: K.
Wzrost: 164
Włosy: brunetka
Stan: hmm... zawieszony....
Wysłany: 2008-06-23, 20:52
saja napisał/a:
le mysle ze rozmowa z partnerem to jest dobry pomysl...
W sprawach sexu tez trzeba ze soba sczerze rozmawiac Wazne jest aby kazda ze stron czula sie spelniona i pelna satysfakcji z dawanej kochanej osobie rozkoszy
_________________ Jeszcze jedna łza
A zmienię się w lód......
Jeszcze jeden szept
A umrę w tym smutku.....
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum