Postawa godna naśladowania ale chyba zamiast czekać na to co przyniesie los, to czeka Was rozmowa... No chyba, że tu nie ma mowy o żadnym dalszym WASZYM wspólnym losie....
Pozyjemy zobaczymy. Rozmowa nas czeka i to jest pewne (choc to nie pierwsza i ani ostatnia). Ale poki co, nie martwie sie na zapas. Wszystko sie jakos ułozy. Musi sie ułozyć, prawda?
Informacje: Wiek: 18 Dołączyła 471 dni temu Posty: 410 Skąd: Pokaż na mapie
Profil: Wzrost: Stanowczo za mało ;)
Włosy: brąz
Stan: panna.. jeszcze ;)
Wysłany: 2007-08-22, 10:09
Jestem tego zdania, ze taka przyjazn moze zaistniec aczkolwiek duze jest prawdopodobienstwo, ze cos z tego bedzie wiekszego. Wiadomo .. najpierw sie przyjaznimy.. rodzi sie jakas wiez. W koncu doszukujemy sie u przyjaciela cech idealnego partnera na reszte zycia. Cos iskrzy.. Taka przyjazn jest ryzykowna i w wieluy przypadkach nie udaje sie, ale sa tez takie ktore koncza sie szczesliwie. Ja np. z moim obecnym facetem zaprzyjaznilam sie w okresie kiedy bylam jeszcze ze swoim eks. Oni sie znali - koledzy od kopania w pilke. Ale kiedy moj eks zaczal sie wkurzac o strzalke od M., kiedy robil awantury o to ze z nim rozmawiam itp., a potem jeszcze wiwinal mi numer.. to postanowilam odejsc. Z M. nie planowalam niczego poza przyjazn.. ale wyszlo w koncu jak wyszlo.. i ciesze sie )
_________________
Myśleli, że jak będe mała to będzie mniejszy problem
Informacje: Wiek: 21 Dołączyła 487 dni temu Posty: 186
Profil: Imię: Marta
Wzrost: 170 cm
Włosy: czarne
Wysłany: 2007-08-22, 10:23
miałam kiedyś prawdziwego kumpla od serca, tzw. "przyjaciela"... znamy sie od dziecka, mieszkamy na tym samym osiedlu ale nigdy nie łączyło nas nic więcej!!! lubiłam jego towarzystwo, mogłam mu o wszystkim powiedzieć, zwierzyć sie...razem cgodziliśmy na imprezy-wielu ludzi myślało, że jesteśmy parom, bo byliśmy bardzo zrzyci i spędzaliśmy razem mnóstwo czasu. ale ja nigdy nie traktowałam go jak obiektu pożądania, nie pociągał mnie(chodz musze przyznać, że jest bardzo atrakcyjnym facetem i złamał serduszka kilku moim koleżankom), traktowałam go jak brata po prostu!
no ale sprawysie skąplikowały...on ciężko zachorował, bardzo długo leżał w zpitalu, potem przechodził rechabilitacje-wspierałam go jak mogłam, odwiedzałam, dzwoniłam, podnosiłam na duchu...ale on zaczął sie odsuwać od przyjaciół,nasze drogi też stopniowo sie rozchodziły, potem ja poznałam mojego obecego chłopaka i to z nim zaczęłam spędzać wiekszość czasu, on po powrocie do domu i dojściu do siebie też poznał dziewczyne i kontakty między nami sie urwały!!! teraz jak spotkamy sie gdzieś przypadkiem to jest tylko wymiana zdan w stylu: "cześć. Co słychać?"
kiedyś wierzyłam, ze taka przyjaźń jest możliwa a teraz sama już nie wiem...
_________________ NIE CZUĆ NIC ZNACZYŁOBY WOGÓLE NIE ISTNIEĆ...
Kiedyś miałam takiego przyjaciela...ale jak w większości przypadków - nie udało nam się utrzymać tej przyjaźni. Najpierw On był chłopakiem mojej przyjaciółki i wtedy zaczęła się między nami rodzić przyjaźń, potem oni się rozstali, Jarek nie myślał o żadnej kobiecie i robiło się między nami jeszcze fajniej - wspólne festyny, wyjazdy na zakupy, dłuuuugie wieczory przy winku itd. Ja też byłam sama, ale wiedziałam, że On nadal myśli o Agnieszce (ta moja przyjacióła), że nie szuka innej miłości. I było bardzo fajnie Po pewnym czasie zaczęło się budzić w serduchu malutkie uczucie do Niego, ale siedziałam cicho, przegapiłam może swoją szansę, bo na hryzoncie pojawiła się Lucyna - znienawidzona przeze mnie dziewczyna, z którą chodziłam do ogólniaka. Odpuściłam sobie starania o Jarka, ale nadal byliśmy blisko. Po jakimś czasie ta żmija zaczęła być cholernie o mnie zazdrosna, o każde nasze spotkanie robiła Jarkowi aferę, kłótnię itd. No i się wycofałam. Teraz jesteśmy znajomymi z pracy. Była szansa jeszcze na odratowanie przyjaźni jak Jarek rozstał się z Lucyną, ale wrócili do siebie, więc zostanie już tylko znajomym. Trochę mi szkoda...
Informacje: Wiek: 19 Dołączyła 510 dni temu Posty: 11005 Skąd: Pokaż na mapie
Profil:
Wysłany: 2007-08-23, 09:09
SpryCiulaaa napisał/a:
Nie smuc sie .. najwazniejsze to to, ze nadal utrzymujecie kontakt
ale ten kontakt nie jest już taki jak kiedyś, prawda..? no..
A jemu, przepraszam najmocniej zależało na przyjaźni z tobą? Co to ma znaczyć, że jego laska mu czegoś ZABRANIA! On ma swój mózg i sam powinien o sobie decydować...a jak jej grzecznie posłuchał to, przepraszam bardzo, ale jaj nie ma mym skromnym zdaniem..
A teraz jak? cześć kolego, cześć koleżanko? No sorry, pewnie wcześniej więcej łączyło was niż jego i tą laskę... I ona będzie decydować o jego kontaktach z tobą?.. oj, źle ktoś tu postąpił...
A ja na twoim miejscu bym się nie wycofała...
Informacje: Wiek: 18 Dołączyła 471 dni temu Posty: 410 Skąd: Pokaż na mapie
Profil: Wzrost: Stanowczo za mało ;)
Włosy: brąz
Stan: panna.. jeszcze ;)
Wysłany: 2007-08-23, 09:40
[quote="cerrata"]
Co to ma znaczyć, że jego laska mu czegoś ZABRANIA! On ma swój mózg i sam powinien o sobie decydować...a jak jej grzecznie posłuchał to, przepraszam bardzo, ale jaj nie ma mym skromnym zdaniem..
quote]
ehm.. tez mi kiedys facet ( byly ) zabranial kumplowania sie z przyjacielem Wyszlo mu tylko na minus.. a ja i tak sie przyjaznilam z nim
A jesli nie potrafi odmowic lasce to hm.. jest lekko mowiac i delikatnie pod pantoflem
_________________
Myśleli, że jak będe mała to będzie mniejszy problem
cóż...On jest pod pantoflem i to dużym i nie potrafi się jej przeciwstawić. może to nie było tak, że Ona mu zabroniła spotykać się ze mną, tylko po prostu jak On jej mówił, że był u mnie, że się widzieliśmy, to miał kłótnię i ogromnego focha z jej strony widziałam, że się męczy...w ogóle, ten ich związek jest b. dziwny....On jej nie kocha...jest z nią z przyzwyczajenia, ze strachu przed samotnością....wiem o tym. Jarek się do tego nie przyzna, ale tak jest. robi mase błędów w swoim życiu, będzie pewnie kiedyś tego żałował, ale ja mu nie umiem tego przetłumaczyć...
a między nami....cóż.....w pracy jest ciepło dobrze. choć między nami wiele się wydarzyło, nie chcę o wszystkim pisać, bo to nie dotyczy tylko mnie, a osób trzecich, zburzył się trochę obraz tego kochanego Jareczka... a może mi już teraz wystarczy, że On jest tylko kolegą z pracy....
szkoda, że wszystko się tak potoczyło, ale ja nie miałam na wszystko wpływu.
teraz mam przyjaciela w mężu
i w tacie i to moi jedyni faceci - przyjaciele, ale za to najcudowniejsi na świecie
kiedyś wierzyłam, ze taka przyjaźń jest możliwa a teraz sama już nie wiem...
wiesz taka przyjaźń miedzy chłopakiem a dziewczyna jest możliwa... mam wspaniałego przyjaciela.. uwielbiam go.. przyjaźnimy sie już od 10 latek... i choć nie zawsze było idealnie bo zdarzały się kłotnie i przykre kwestie ale nadal się przyjaźnimy... jestesmy w tym samym wieku, przez 6 lat podstawówki chodzilismy razem do klasy, nawet jak w gimnazjum trafilismy do różnych klas nadal trzymaliśmy sie razem... mieszkamy na jednej ulicy, nasi rodzice sie znają.. nasze mamy razem pracuja... ja mam chłopaka, on dziewczyne i nawet to nam nie przeszkadza w przyjaźni.. naszym partnerom też nie.. to PRZYJAŹŃ.. wielka i niezapomniana..Mój Sylwus ma swoich znajomych jak i ja.. różnych.. ale my jestesmy JEDNOŚCIĄ... zna mnie najlepiej jak i ja Jego... razem przeżywaliśmy smutne jak i radosne chwile... wspieramy sie..rozumiemy sie bez słów.. i nie było nigdy kwesti ze ja albo on sie w sobie zakochaliśmy.. poprostu jest w Moim życiu ktos kto nigdy nie zniknie... chłopak może odejśc.. miłośc przeminać ale nie ta przyjaźń,,,
_________________ Mówią że jeśli rodzi się człowiek, - z Nieba spada dusza. Rozpada się na dwie części, Jedna trafia do kobiety, druga do mężczyzny... Natomiast całe życie polega na odnalezieniu tej drugiej połowy, połowy swej duszy.... połowy samego siebie...
Informacje: Wiek: 20 Dołączyła 452 dni temu Posty: 173 Skąd: Sanok
Profil: Imię: Kasia
Wzrost: 167
Włosy: jasne
Wysłany: 2007-08-27, 01:59
kiedyś potrafiłam smiać się ludziom w oczy kiedy usłyszałam o przyjaźni damsko męskiej..zwłaszcza po tym jak mój przyjaciel został moja pierwszą miłością:) .. teraz sama nie wiem.. Między kobietami a mężczyznami istnieje dziwna więź. Obecnie mam najlepszego przyjaciela..jest przy mnie zawsze kiedy tego potrzebuje, wiem, że potrzebuje mojej bliskości czasem, ja potrzebuje jego..chodzi o to że potrafi mnie przytulić, pocałować w policzek a ja sie dobrze z tym czuje bo wiem ze on nic ode mnie nie oczekuje, ze nie ma w tym żadnych podtekstów i że jest po to żebym poczuła się lepiej. Chodzi o to, że nawet jeśli jesteśmy blisko to nie ma między nami tego jakiegoś erotycznego napięcia tak jak między dziewczyną i chłopakiem ktorzy mogliby ze sobą być.. W takiej przyjaźni wspaniałe jest to .. że moge usłyszeć prawde.. dziewczyny często nie mówią wielu rzeczy, że by nie zranić przyjaciółki.. Od przyjaciela mogę usłyszeć całą prawdę, bez owijania w bawełnę i dzieki temu już nie raz dobrze na tym wyszłam..:) Nie wiem czy to przyjaźń, czy jakiś dziwny związek pomiędzy kobietą a mężczyzną, ale Doceniam to co mam..
_________________ ..gdy jest bardzo smutno, to kocha sie zachody słońca..
mam nadzieje że sie nie zmieni... ale myśle że nasze drogi się nie rozejdą... bede sie przynajmniej starać żeby tak było...
_________________ Mówią że jeśli rodzi się człowiek, - z Nieba spada dusza. Rozpada się na dwie części, Jedna trafia do kobiety, druga do mężczyzny... Natomiast całe życie polega na odnalezieniu tej drugiej połowy, połowy swej duszy.... połowy samego siebie...
Informacje: Wiek: 18 Dołączyła 471 dni temu Posty: 410 Skąd: Pokaż na mapie
Profil: Wzrost: Stanowczo za mało ;)
Włosy: brąz
Stan: panna.. jeszcze ;)
Wysłany: 2007-08-27, 09:15
Takie przyjaznie, prawdziwe przyjaznie sa naprawde czyms cennym. Macie podwojne szczescie dziewczyny, ze jestescie w swoich zwiazkach i jeszcze przyjaznicie sie z kims innym. Dbajcie o to, pielegnujcie ) warto
_________________
Myśleli, że jak będe mała to będzie mniejszy problem
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum