Informacje: Wiek: 32 Dołączyła 197 dni temu Posty: 25 Skąd: Tarczyn/Rembertów
Profil: Imię: Katarzyna
Wzrost: 170
Włosy: szatynka
Stan: męzatka
Partner: Krzysztof
Wysłany: 2007-12-23, 10:01
Ja ze swoją teściową od samego początku darłysmy koty. Jestem osobą która lubi postawić na swoim i wkurza mnie sytuacja kiedy ktoś próbuje wymósić na mnie cokolwiek. Przed slubem było jeszcze w miarę bo ja mieszkałam osobno więc w sumie nie byłam od niej zalezna. Po slubie kiedy straciłam pracę i zaszłam w ciąże siłą rzeczy musielismy zamieszkać u niej. Może na początku nie była to otwarta wojna bo wytrzymałam u niej 4 lata ale z każdym dniem było coraz gorzej. Pamiętam jak moja starsza córka wtedy 8 miesięczna złapała zapalenie płuc, lekarz polecił mi postawić banki i podawać antybiotyk. Teściowa wpadła mi po pokoju wyrzuciła antybiotyk przyniosła ....... 1 kg słoniny aby obłozyć nim dziecko na noc Powiedziała że ona tak robiła i jej syn zawsze zdrowiał na drugi dzień. No sorry ale dostałam wtedy białej gorączki. Powiedziałam jej żeby sobie łeb obłozyła tą słoniną bo z rozumem coś u niej krucho Od tamtej pory zaczęła się otwarta wojna. Było takie przeciąganie która przeciągnie męża a jej syna na swoją stronę. Sytuacja była nie do zniesienia i zwyczajnie cięzko się żyło. Wytrzymalismy jeszcze 2 lata tak i poszlismy na wynajmowane. Po tym zdarzeniu moja teściowa uniosła się honorem bo jak to mi często powtarzała ona syna chowała dla siebie no więc jak się wyprowadzilismy to żeby nam dopiec wymeldowała męza z mieszkania
Dobrze że pomogli nam moi rodzice bo wtedy byłby kłopot. No bo jak bez meldunku ?
Teraz dosłownie kilka dni temu sama przyszła i przeprosiła Mimo wszystko jestem sceptycznie nastawiona na jej osobę ale postanowiłam dać jej szansę. W końcu nie mieszkamy razem więc nie powinno się nic wydarzyć.
Teraz z perspektywy czasu wiem jak z nią rozmawiać i jak postępowac
Informacje: Wiek: 20 Dołączyła 231 dni temu Posty: 1070
Profil: Wzrost: 170
Włosy: brązowe
Stan: przyszła żona
Partner: S.
Wysłany: 2007-12-23, 16:37
To mnie drażni niefrasobliwość ojca mojego faceta, za lekko podchodzi do życia i nie chce, żeby ciągnął S za sobą. On lubi budować zamki na piasku, a mój chce go ratować. Poza tym mam wrazenie, że traktuje mnie lekko i jak dziecko, bo jestem młodsza 6 lat od S i tak jakbym celowo robiła mu krzywdę kiedy się kłócimy, ale częśto go nie widuję, więc jakoś nie mam większych ale:)
i bardzo dobrze ja też byłam bardzo sceptycznie nastawiona do teściowej po pewnych wydarzeniach, ale dla dobra męża i ogólnej sytuacji postanowiłam dać Jej, Nam szansę. opłaciło się dzisiaj jesteśmy w bardzo przyjaznych, jak najbardziej poprawnych stosunkach i by tak dalej trzymam za Was kciuki
Informacje: Wiek: 22 Dołączyła 77 dni temu Posty: 389 Skąd: Pokaż na mapie
Profil: Imię: Anna
Wzrost: 166
Włosy: blond
Stan: In Love
Partner: Piotr
Wysłany: 2008-05-13, 14:34
Ja z moja tesciowa poczatkowo nie miala zadnego problemu... Zaczynaja sie dopiero teraz kiedy chcemy sie pobrac...Wczoraj dzwonilam do nich powiedziec ze wszystko ok i ze chcemy juz zaczac ten slub organizowac....ten slub to chyba jakies zle slowow bo uslyszalam od razu dzieci macie czas jeszcze(a jej 19 letnia corka wychodzi za maz za pare miesiecy) i jeszcze ze jej sie pare rzeczy w naszym zyciu nie podoba ale nie maprawa sie wtracac (dobrze ze sobie z tego zdaje sprawe) i w takim ukladzie nie moge liczyc na to ze moja tesciowa udzieli mi jakiejkolwiek pomocy przy organizacji slubu...jestem zdana na siebie bo moi rodzice nie zyja....i badz tu czlowieku madry jak nie wiesz o co chodzi....zawsze wiatr prosto w oczy...ehhhh
_________________
Grzeczne dziewczynki ida do nieba a niegrzeczne tam gdzie chca...
Informacje: Wiek: 22 Dołączyła 77 dni temu Posty: 389 Skąd: Pokaż na mapie
Profil: Imię: Anna
Wzrost: 166
Włosy: blond
Stan: In Love
Partner: Piotr
Wysłany: 2008-05-13, 15:40
Nie jestem mamusia wiec moze dlatego tak ciezko mi to zrozumiec...ale w takiej chwili chcialabym zeby wszyscy sie cieszyli naszym szczesciem a przede wszystkim rodzice
_________________
Grzeczne dziewczynki ida do nieba a niegrzeczne tam gdzie chca...
Informacje: Wiek: 21 Dołączyła 87 dni temu Posty: 1294
Profil:
Wysłany: 2008-05-13, 15:43
Wiem i rozumiem bo mam tylko mame i powiem Ci szczerze ze moja mam tez nie byla zadowolona kiedy jej to oznajmilismi ze sie pobieramy, wrecz wybuchla ale po jakims czasie jej przeszlo i juz ok
_________________ wszystko jest piękne,wystarczy tylko umieć dobrze spojrzeć
Informacje: Wiek: 24 Dołączyła 273 dni temu Posty: 2221 Skąd: London City ;)
Profil: Imię: Ania
Włosy: brazzzz
Stan: wkrotce zonka
Partner: L
Wysłany: 2008-05-14, 13:53
tesciowa to nie matka,a synowa to nie corka wiec nie ma sie co dziwic,ze Twoja przyszla tesciowa nie skacze z radosci
Fajnie jest gdy rodzice naszego polowka nas w 100 procentach akceptuja i traktuja jak wlasne dzieci,ale niestety nie zawsze tak bywa.Czasem mamusie polowkow maja problem z tym,ze odbieramy im syneczka kochanego,czasem nasi ojcowie nie chca do konca oddac cory w czyjes rece.Tak juz bylo,jest i bedzie,ale wazne jest to zeby umiec z tym zyc i nie przejmowc sie zabardzo tesciami bo to nie znimi sie bedzie spedzalo zycie ,a z polowkiem Moja mama L juz dawno zaakceptowala jako swojego syneczka nowego i nawet tak do niego mowi- synus,syneczku
Z koleji L mama traktuje mnie tak jak do tej pory,wydaje mi sie ze mnie lubia,ale wiem tez ze nie ja bede ich ulubiona synowa,bo ta ukochana synowa juz maja,ale wcale mnie to nie razi i nie boli,bo wiem ze jaj estem ukochana L i to mi w zupelnosci wystarcza
Informacje: Wiek: 21 Dołączyła 87 dni temu Posty: 1294
Profil:
Wysłany: 2008-05-14, 13:57
ja z kolei bede jedyna synowa mojej tesciowej, wydaje mi sie ze akceptuje nasz zwiazek i to ze sie pobieramu i nie sprawia nam problemu.
Powiem nawet komentuje ale w pozytywnym znaczeniu
_________________ wszystko jest piękne,wystarczy tylko umieć dobrze spojrzeć
Informacje: Wiek: 24 Dołączyła 273 dni temu Posty: 2221 Skąd: London City ;)
Profil: Imię: Ania
Włosy: brazzzz
Stan: wkrotce zonka
Partner: L
Wysłany: 2008-05-14, 14:03
moja przyszla tesciowa tez nie sprawia problemow,nawet bardzo duzo pomaga,razem z moja mama praktycznie organizuja cale wesele,bo my oboje jestesmy w Angli,czasem sugeruje ze cos powinnismy zrobic tak czy siak,ale nic nie narzuca na sile i zawsze powtarza ze to jest nasze wesele i zrobimy tak jak zechcemy
Informacje: Wiek: 21 Dołączyła 87 dni temu Posty: 1294
Profil:
Wysłany: 2008-05-14, 14:30
no u nas to jest troche inaczej
my bierzemy narazie cywilny i sami go organizujemy ja i moj Misiek, rodzicow nie prosilismy o pomoc, poprosimy ich przy koscielnym
_________________ wszystko jest piękne,wystarczy tylko umieć dobrze spojrzeć
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum