Informacje: Wiek: 26 Dołączyła 397 dni temu Posty: 25 Skąd: Rawa mazowiecka
Profil: Imię: Wiolka
Wzrost: 174
Włosy: ciemny blond
Stan: jeszcze panna
Partner: Karol
Wysłany: 2007-09-08, 19:21
podobno nie ma milości bez zazdrości i cos w tym jest...ale co innego zazdrosc a co innego chorobliwa zazdrosc..jakos nie wydaje mi sie ze tak nagle to sie zmieni...i przestanie byc zazdrosny...to jest jak choroba...na twoim miejscu bylabym twarda..bo tak jak piszesz..tak sie nie da zyc...a z czasem moze byc tylko gorzej..
Informacje: Wiek: 25 Dołączyła 464 dni temu Posty: 575 Skąd: to pytanie?
Profil: Imię: Anna
Wzrost: 170
Włosy: czarny
Wysłany: 2007-09-09, 08:54
Narazie mam spokoj....Nie odzywa się, i mam nadzieje, ze bede miała troche oddechu : - )
_________________ Na forum zawsze się znajdzie jakiś smutny fajfus, który będzie mówił co trzeba
robić i jak trzeba żyć, bo akurat wstał lewą nogą albo zaczepił chu...em o
sprężynę w materacu.
Ananas.....oj widze ze mamy ten sam problem tylko ja zdbyłam się na zerwanie ale niestety jestem za miękka i postanowiłam dać jeszcze jedną szanse. Nie wiem czy dobrze zrobiłam bo teraz juz sama nie jestem pewna czego chce a jestesmy ze soba 4 lata , w grudniu mielismy sie zareczyc a za rok slub i jestem w kropce . Nie wiem czy to miłość czy przyzwyczajenie . Podziwiam Cie ze porafiłaś definitwnie skonczyc ale z tego co widze tez masz obawy czy dobrze zrobiłaś......musisz przemyslec to wszystko:)Powodzenia
Informacje: Wiek: 34 Dołączyła 363 dni temu Posty: 1509 Skąd: Śląsk
Profil: Imię: Dorota
Wzrost: średni
Włosy: blond
Stan: panna
Wysłany: 2007-10-19, 11:13
Anansku
Miałam wiele lat temu podobną sytuację. Byłam nawet w tym samym wieku co Ty.
Rozstałam się z chłopakiem przez jego "chorobliwą" zazdrość. Nie rozumiał, że codzinne spotkania z nim to dla mnie coś czego nie chciałam. Potrzebowałam czasami wyjść gdzieś z przyjaciółkami na damskie pogaduchy. Pójść do kina czy teatru z przyjaciółką. Nigdy nie dawałam mu powodu do zazdrości a mimo to, był ogromnie zazdrosny. Śledził mnie!!!a raz chciał pobić kolegę, z którym na chwilę stanełam przy barze w pubie i rozmawiałam!Kiedy poszłam do policealnego studium-kolejne żale-bo................znowu go zostawiam itp. Potem śledzenie czy na pewno do tej szkoły poszłam -masakra, uwierz mi!
Rozmowy i tłumacznia nic nie dały. Były okresy "względnego spokoju" a potem znowu to samo. To są chyba ludzie z kompleksami i tyle.
Rozstanie było koniecznością.
Był to koszmar.Śledzenie(wręcz stręczenie ) nasiliło się.Jego twarz widziałam wszędzie gdziekolwiek nie poszłam.Bałam się odezwać do kogokolwiek(do mężczyzn szczególnie) bo pobił by ich na pewno.
Skończyło się na policji na nocnej awanturze pod moimi drzwiami i po wywarzeniu ich.
Mam nauczkę. Nie wiązać się z chorobliwymi zazdrośnikami.
Tylko człowiek nie zawsze od razu ich rozpozna a miłość dodatkowo zakłóca realne myślenie.
Tacy ludzie rzadko się zmeniają. Taki charakter i już.
Zazdrość jest dobra w rozsądnych granicach ale w waszym przypadku to już mi "pachnie" chorobliwą zazdrością.
Jeżeli kobieta nie daje mężczyźnie powodów do zazdrości a on tak się zachowuje to uciekałabym jak najszybciej.
NIE JESTEŚ JEGO WŁAŚNOŚCIĄ I MASZ PRAWO DO WŁASNEGO ŻYCIA. Jeśli tego nie rozumie to chyba nie kocha Cię naprawdę!
Ja się cieszę,że mój partner ma własne sprawy i nawet zachęcam go, aby miał więcej swojego życia. A kiedy gdzieś wychodzi beze mnie czy coś robi beze mnie,to jestem szczęśliwa bo mój ukochany robi to co lubi i co daje mu radość.
Jutro też jest dzień, który możemy spędzić razem.
UCIEKAJ OD NIEGO NIM STANIE SIĘ NIEBEZPIECZNY!Poproś o pomoc rodziców.
Trzymam kciuki!
_________________ Przyjacielem jest ten, kto wie o Tobie wszystko i nie przestaje Cię kochać
Informacje: Wiek: 25 Dołączyła 464 dni temu Posty: 575 Skąd: to pytanie?
Profil: Imię: Anna
Wzrost: 170
Włosy: czarny
Wysłany: 2007-10-19, 14:13
Wyszedł nowy numer... Moj ex był kiedys narkomanem,jak go poznałam był to wrak.Wyciągałam go z nałogu,przez rok,płaciłam za jego leczenie,nie bła to ani pozyczka , ani nic takiego,robiłam to bo kochałam.
Nie bierze od prawie 3 lat, jestem z tego powodu bardzo zadowolona.Ale wynikł kolejny problem... wpłacił na mje konto dwa tysiące złotych.Numer miał, wiadomo, byłam z nim 3 lata wiec takie rzeczy miał, a numeru konta nie zmienia sie jak telefonu komorkowego, czy butów co zimę.Wpłacił mowiac mi, ze to jest to co mu kiedys pozyczyłam, nie chce tych pieniedzy, nic nie chce od niego, mam sie z nim spotkać , moze w przyszłym tygodniu,oddam mu te pieniadze jak nie wezmie to rzuce nimi w niego.Czy on jeszcze na cos liczy?Po co mi je dał, dla mnie to nie wytłumaczenie, ze oddaje , skoro nie zrobił tego przez ostatnie 2 lata , nawet nie wspominał,a nie jest wymowiką , ze nie ma, bo jest, ze tak powiem.. no, ma na wszystko czego potrzebuje.Jestem w kropce.Sytuacja jest patowa.Bo on nie chce tych pieniedzy, ja tez nie, jak nie wezmie ich to wplace je chyba na dom dziecka, albo nie wiem na co.Bo nie robilam tego co robiłam, po to aby mi je oddawał po jakims czasie.W ogole bawi sie ze mną w jakies gierki, podjezdza do mnie do pracy czasami, jest pasjonatem motorów, robi sobie wycieczki.. i akurat do mnie, ciekawe.
Brazyliana dosłownie, dziewczyny mówię Wam.A co jest najlepsze... jego siostra, która uważałam za rozsądną dziewczynę posuneła mu ten pomysł.
ed- czuje sie zaklopotana ta sytuacją,jak w jakimś kur*** filmie pieprzonym.
Najgorsze jest to, ze on jest strasznie uparty.
Aha... mam kogos, i chyba bede musiała mu powiedziec,moze wtedy sie ogarnie.
Informacje: Dołączyła 366 dni temu Posty: 744 Skąd: Pokaż na mapie
Profil: Imię: Marta
Wysłany: 2007-10-19, 14:35
Ananas, Dorotka, naprawdę nie zazdroszczę Wam takich sytuacji jakie miałyście/macie. Ananasku trzymaj się, nie daj się zwieść tekstom, ze się zmienił. Ja też nie wierzę, że ktoś kto jest chorobliwie zazdrosny potrafi się zmienić ot tak. Mam nadzieję, że nie będzie gorzej - tak jak u Dorotki, że skończy się na interwencji policji.
Myślisz, że nie wpadnie w szał, gdy się dowie, że masz kogoś? Mam nadzieję, że będzie to dla niego kubeł zimnej wody na głowę i w końcu zrozumie, że to koniec.
Z całego serca Ci tego życzę!
Informacje: Wiek: 25 Dołączyła 464 dni temu Posty: 575 Skąd: to pytanie?
Profil: Imię: Anna
Wzrost: 170
Włosy: czarny
Wysłany: 2007-10-19, 17:48
madzia napisał/a:
jeszcze tego nie zrobilas
własnie o to chodzi, ze nie, ael to chyba nie jest nie do odgadniecia, gdy odmawia sie spotkan mowiac , ze ma sie inne plany, etc.
a moze i jest
_________________ Na forum zawsze się znajdzie jakiś smutny fajfus, który będzie mówił co trzeba
robić i jak trzeba żyć, bo akurat wstał lewą nogą albo zaczepił chu...em o
sprężynę w materacu.
Informacje: Dołączyła 494 dni temu Posty: 6461 Skąd: Pokaż na mapie
Profil:
Wysłany: 2007-10-24, 20:27
powiedz mu na spokojnie ze nie uwazasz tych pieniedzy za zmarnowane i ze dzis dałabys mu je znowu...i ze oddajac Ci je obraza Ciebie i Twoją bezinteresownosc... no i oczywiscie daj mu do zrozumienia ze to koniec ...tzn nie dawaj powiedz t facet moze sie nie domyslec sam
Informacje: Dołączył: 351 dni temu Posty: 30 Skąd: Pokaż na mapie
Profil:
Wysłany: 2007-10-26, 01:21
niektórzy faceci potrzebuja miec 100% pewnosc ze zrobili wszystko na ratowanie zwiazku, chłopak jest zdesperowany, załamie sie jak mu powiesz ze masz kogos, radze raczej słowa w stylu ze nic na siłe, potrzebujesz odpoczac od niego, a jak tak cie bedzie nachodził to go znienawidzisz i juz nie bedzie iskry nadziei, nigdy nie mow ze juz go nie kochasz, zawsze pozostaw cien nadziei to pomaga, uspokaja i faceci nie sa tak zdesperowani zeby robic wszystko na siłe, wpłacac jakas kase na konto itd. jak sie dowie ze masz kogos to mimo wszystko nadal nie dawaj mu do zrozumienia ze go definitywnie przekreslasz, zawsze ci moze nie wyjsc z obecnym facetem a wtedy stwierdzisz ze z Arielem (bo chyba tak ma na imie jak dobrze pamietam ) było o wiele lepiej, i moze jeszcze warto sprobowac. nie wierze w rozstania w przyjazni, ale mozna zrobic to w spokojny sposob, bez pozniejszej nienawisci do siebie.
sorki ze wam sie wpieprzam w temat (jestem facetem) ale tez mam problem i mnie przywiało tu na forum zeby poszukac na nie odpowiedzi
swoja droga ja gdy ze mna dziewczyna zerwała tez sie strasznie zmieniłem...na lepsze. tez miałem problemy w zyciu, tez narkotyki, tez byłem zazdrosny, tez byłem sk.........., ale da sie rade zmienic-ja sie zmieniłem. ale kazdy jest inny
Ostatnio zmieniony przez Madzia81 2007-10-27, 21:45, w całości zmieniany 1 raz
Informacje: Wiek: 25 Dołączyła 464 dni temu Posty: 575 Skąd: to pytanie?
Profil: Imię: Anna
Wzrost: 170
Włosy: czarny
Wysłany: 2007-10-26, 10:30
forbidden napisał/a:
swoja droga ja gdy ze mna dziewczyna zerwała tez sie strasznie zmieniłem...na lepsze. tez miałem problemy w zyciu, tez narkotyki, tez byłem zazdrosny, tez byłem skurwysynem, ale da sie rade zmienic-ja sie zmieniłem. ale kazdy jest inny
A własnie, on tez był kiedys inny, taki jakiego sobie wymarztyłam.. niestety.. z biegiem czasu wszystko sie zmieniało- niestety na gorsze forbidden, jesli nie dam mu dozrozumienia, ze to juz definitywnie konbiec, to bedzie robił sobie coraz to wieksze złudne nadzieje, które nie są dobre. Wolałabym jednak aby wiedział, ze miedzy mną a nim juz niczego wiekszego nie bedzie.
----------------------------------------------
Odesłałam mu pieniadze, to wiecie co sie stało? Dowiedział sie, ze mam mandat 500zł do zapłacenia, przysłał mi kwotę tą , którą mu odesłałam plus 500zł na mandat , rece mi opadły.
Wpłace to na jakis dom dziecka chyba, albo pojde na zakupy do dzieciecego, kupie duzo małych ciuchow, zabawek, wrzuce to do bagaznika i zawioze do jakiegos domu dla dzieci.
Bedzie sprawa załatwiona, ja bede miała poczucie jakiegos "spełniania" w kwestii pomocy komus, a jemu powiem, ze ok zatrzymałam pieniadze.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum