Mojej koleżanki siostra też rodziła w strasznych męczarniach... odeszły jej wody a oni kazali czekać... nie znam dokładnie sprawy słyszałam tylko ze rodziła po kilku godzinach czekania "na sucho" znam też dziewczynę ktora w 9 ms miała tak mały brzuch że lekarze ją wysmiali jak pojechała rodzić, że ona jest psychiczna i na pewno jeszcze nie rodzi...dopiero badania, karta ciązy i itp udowodniły im że to już rozwiązanie... myśle że porodówki w polsce pozostawiają wiele do życzenia..... niestety:-(
_________________ <<<Kochaj ciągle od nowa...
Kochaj jakbyś nie zaznał krzywd...
I żyj jakbyś się nie bał...
I tańcz jakby nie patrzył nikt...>>>
Ja jestem przyszłą położną i w szpitalu którym nie dawno odbywałam praktyki personel był taki sobie położne miłe ale była jedna taka jedza że nie wiem tak mi było szkoda moich pacjentek a oddziałowa tez kawał krowy krzyczala na jedna dziewczyne a na nas zreszat tez .....ja z rodzącymi miałam dobry kontakt , z młodymi mamami byłam na TY a one pytały mnie o wszystko a ja wszystko im tłumaczyłam....
Akurat w tym szpitalu jest tak ze kobiety rodzace nie mogą przyjmowac gosci w salach tylko w specjalnym pokoju ....jedna dziewczyna była [po cesarce , spotkałam jej męza na sasidnim korytarzu i on chcial tylko ja zobaczyc wiec go wpuscilam i zaprowadzialm niestety moja kolezanka po fachu zakablowala i niezle oberwałam od tej krowy oddzialowej....
Informacje: Wiek: 24 Dołączyła 567 dni temu Posty: 2170 Skąd: wałbrzych
Profil: Imię: monika
Wzrost: 170
Włosy: blond
Partner: Michał :*
Wysłany: 2008-05-09, 12:07
przecież te oddziałowe też kiedyś rodziły i mogłoby się w nich odezwać trochę człowieczeństwa. młode matki potrzebują bliskości mężów, tym bardziej, że po cesarce samopoczucia nie mają najlepszego. dlatego strach się bać porodu, bo nie wiadomo kto będzie odbiorcą " małej przesyłki" i jakie będzie miał podejście do nas. a po co rodzącym dodatkowy stres
_________________ Kobieta chce być kochana bez powodu, bez dlaczego, dobrych manier, wdzięku, inteligencji, ale dlatego, że ona jest.
Informacje: Wiek: 24 Dołączyła 115 dni temu Posty: 208 Skąd: Zambrow
Profil: Imię: Emilka
Wzrost: tylko 155 cm
Włosy: blond
Stan: zareczona panna :)
Partner: Saša
Wysłany: 2008-05-17, 21:05
Jestem przerazona tym co tu przeczytalam, chociaz juz wczesniej wslyszalam o takich przypadkach. Moja kolezanka rodzila w styczniu swoje pierwsze dziecko. Meczyla sie bardzo dlugo, jedynie maz byl przy niej. W koncu zdecydowali sie zrobic cesarke. Po porodzie rowniez zostala pozostawiona sama sobie. Opowiedziala mi, ze przyniesli jej dziecko i przestali sie interesowac. Po operacji siezko jej bylo sie poruszyc, a musiala sama przewijac dziecko bo jej meza nie chcieli wposcic do niej poza godzinami odwiedzin. Pielegniarka kiedy w koncu przyszla do sali powiedziala jej ze musi czesciej dziecko przewijac bo gowno zaschniete jest, a ona po prostu nie dala rady. Smutne sa takie historie a przeciez te pierwsze momenty z malcem powinny byc najszczcesliwsze ...
_________________ Live as you will die tommorow
Dream as you will live forever
Informacje: Dołączyła 185 dni temu Posty: 352 Skąd: Pokaż na mapie
Profil: Wzrost: 160 cm
Włosy: kręcone,ciemny blond
Wysłany: 2008-05-17, 21:08
milli, naszej służbie zdrowia to przydałby się niezły kop bo normalnie pozostaje tyle do życzenia że szok... gdzie tu troska o pacjenta , nie mówiąc już o zwykłej trosce o drugiego człowieka, o zwykłym człowieczeństwie...
_________________ Pan Bóg mnie stworzył, szatan opętał- będę już zawsze i grzeszna, i święta...
ale sie wnerwiłam dziś na praktykach jedna dziewczyna urodziła przedwczoraj córeczke ,gdy dzis byłam u niej sprawdzić jak sie czuje zastałam ją płaczącą , spytałam cos się stało ,powiedziała mi że maż poiedział do niej iż jej kroczę wyglądało obrzydliwie i że nie wie czy będzie mógł z nią uprawiac sex bo będzie miał przed oczami ten obraz.zaczełam ją pocieszać ze pewnie zle go zro0zumiała że on też był szoku wkoncu to poród rodzinny był itd, ale ona poiedziała że jak była w ciązy to ciągle jej powtarzał żeby nie przesadzała z jedzeniem bo będzie grubą maciorą i potem nie zrzuci ..zamiast ja wspierac to on ....
podczas przerwy spotkałysmy w barku jej męża zaczał z nami rozmawiac mówic ze teraz takie ładne siostrzyczki i takie tam kawałki a potem zapoponował nam kawe ...oczywiscie poszłysmy od niego jak najdalej miałam ochote mu walnąc za to że ta biedna kobietka tak mocno przeżywała jego uwagi
Informacje: Wiek: 31 Dołączyła 127 dni temu Posty: 1171 Skąd: Pokaż na mapie
Profil: Partner: L.
Wysłany: 2008-06-05, 08:55
Czasem tak jest, że poród rodzinny powoduje u faceta barierę...tylko, że z tego co piszesz sweet Shanti, to po prostu jest zwykły pajac i kobieta nie będzie miała z nim lekko...
Mój mąż był przy drugim porodzie i mówił, że jedyne co mu przeszkadzało to to, że widział, że cierpię i był bezradny...
Poza tym powiedział, że to było piękne przeżycie - poród, przecinanie pępowiny i bycie przy dzidzi kiedy mnie szyli...
[ Dodano: 2008-06-05, 09:03 ]
Zresztą mi też było lepiej, bo darłam się jak dzika i położne nic nie mówiły, a czasem różnie bywa..
No ale ja już 2 razy rodziłam i mam coś takiego, że do późna nie czuję bólu, tylko same skurcze. Pierwszy poród trwał 2 godz, drugi 30 minut.
Ja wiem, że napiszecie, że mam ekstra i w ogóle, ale to nie do końca tak jest...
Po pierwsze, skurcze co 2 minuty i nic nie boli, a ja zamiast się cieszyć, to się zastanawiam czy wszystko ok, bo to dziwne...
Po drugie, zaczynało mnie boleć, gdy zaczynały się skurcze parte...
Powiem Wam, że to było straszne. Jak boli od początku, to organizm się powoli przyzwyczaja do bólu i jest chyba łatwiej...
Mnie nie bolało nic i nagle po sekundzie zaczęły się parte i ten największy ból bez żadnych wstępów...Szok!
Dlatego się darłam strasznie przy drugim, z kolei przy pierwszym nie odezwałam się słowem
ale męzunio Cię wspierał i dobrze łatwiej przez to przejsc zresztą jestem za porodami rodzinymi jeszcze dlatego że facet powinien zobaczyc ile się kobieta musi namęczyc rodząc dziecko......
są tatusiowie co wsruszaja sie na widok malenstwa i wogóle a sa tacy i czasem niestety takich widze którzy nie chcą nawet pójsc z kobitką na ten poród rodziny bo boja się krwi ,
Informacje: Wiek: 24 Dołączyła 308 dni temu Posty: 3627 Skąd: London City ;)
Profil: Imię: Ania
Partner: Lukasz
Wysłany: 2008-06-05, 12:37
sweet Shanti, straszne to co napisalas o tym facecie!!! Biedna ta kobita,tyle sie nacierpiala przy porodzie,a on taki frajer
My rozmawialismy z Lukaszem o porodzie rodzinnym i on przyznal mi,ze nie chcialby widziec "wszystkiego" i ja tez nie chcialabym zeby on stal na wprost i patrzyl,bo nawet dla mnie jako dla kobiety nie jest to najprzyjemniejszy widok na swiecie (nigdy nie widzialam porodu na zywo,ale mowie o tym co widzialam w tv),chcialabym zeby byl przy mnie,zeby stal obok i mnie wspieral i zeby przecinal pepowine i L tez tak chce.
Moze dla niektorych kobiet i mezczyzna jest to zupelnie normalne i w pelni uczesticza w porodzie,ale my oboje mamy wlasnie takie podejscie.
sweet Shanti,czy partner obecny przy porodzie zawsze musi widziec "wszystko"?
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum