HEJ DZIEWCZYNY
Jestem nowa na forum i nie wiem czy taki temat juz był ale szukałam i nie znalazłam więc postanowiłam o nim napisać..
co myślicie o pierwszej miłości?? Czy juz to przeżyłyście?? Czy ta pierwsza miłość pozostała do tej pry..?? jak to było..?? Zakochać się pierwszy raz.. oznaki tego.. skąd wiadomo że to była miłość..??
A to opowieść o mojej pierwszej miłości..
Miałam... hmm.. chyba 17 latek przyjechała do mnie kuzynka i namówiła mnie żebym pojechala na 2 tygodnie tam do niej KROŚNIEWICE CITY .. no ale niebardzo chciałam... kojarzyło mi sie to z maluchami.. i nudami.. no ale bardzo sie pomyliłam.. pierwszego juz dnia wychodzimy z klatki a na ławce siedzi kilkoro młodych ludzi.. głownie chłopaków..( okres mojego wieku 15-18 ) i zobaczyłam jego... hmmm 18 latek.. przystojniak i do tego piłkarz z mojej łodzkiej drużyny piłkarskie. wydawał mi sie jednak taki troszke zadufany w sobie.... któregoś dnia poprosił mnie żebym poszła z nim na spacer.. pomyliłam sie co do jego zadufania.. był całkiem normalnym chłopakiem... no nie dokońca normalnym.. wyjątkowym.. bardzo miło mi sie z nim gadało... był taki sympatyczny... i to w jak sposób na mnie patrzył... spędziłam z nim miłe chwile... no i zakochałam się... za każdym razem kiedy go widziałam kręcilo mi sie w głowce i te dreszcze.. no i pojawiła sie ona... moja przyjaciółka... też jej sie spodobał.. i ona jemu... kiedy wyjechałam a ona została w liście napisała mi ze z nim jest.. przeżyłam to bardzo... świat się zawalił.. miałam z początku do nich żal... nie rozumiałam czemu ona... płakałam niemal codziennie... a kiedy go widziałam w Łodzi bo często tam grał przechodziłam bez słowa chociaz chciałam rzucić mu sie w ramiona... kiedy jednak z nimi pogadalam szczerze... zrozumiałam ze sie zakochali w sobie... nie mogłam im tego zniszczyć, nie mogłam tez stracic przyjaciółki... pogodziłam sie z tym... zapomniałam o nim.. tak mi sie przynajmnej wydawało... dopóki nie dowiedziałam sie ze ze soba już nie są... zaczęłam cieszyc sie jak dziecko z cukierka.. sama nie wiem czemu.. przeciez on tak cierpiał z tego powodu ze ona zerwała dla innego... nie mogłam jej zrozumieć... wiecie co... czekałam na niego rok.. gdzieś tam miałam nadzieje że jedank warto poczekać..wkońcu stało sie.. rok temu w wakacje pojechałam do kuzynki... zaczelismy ze soba być... taka byłam zakochana...widziałam tylko jego.... jednak tez sie rozstalismy... hmmm chyba przez te kilometry... 70 km nas dzieliło bo on niestety przeniósł sie ze szkoły w łodzi do włocławka.. w łodzi juz nie gra a mieszka w Krośniewicach.. gdzie bywałam ale nie tak często jak sie dalo.. teraz jestem z moim Damianem... juz 8 miesięcy.. ale wiecie co z Dominikiem nadal mam kontakt... piszemy... dzwonimy... rozmawiamy.. on nikogo nie ma... pisze że tęskni... ze cos czuje i wogóle...nie zapomniałam o Nim... o mojej pierwszej miłosci mimo tego że mam chłopaka którego naprawde teraz bardzo mocno kocham to Dominik w jakis sposób jest częścia mojego życia.. mój Damian o tym wie... wie o pierwszej miłosci wkońcu sam tez taka kiedys miał...
Niektórz mówią że kochac można tylko raz... ja jednak w to nie wierze.. pierwsza miłość.. tak to jest ta pierwsza..ale nie jedyna... kocham teraz i to bardzo... jednak nie swoją pierwszą miłosc.. po niej został tylko ślad...
oOmikuniaOo Zmieniałm Twój post a raczej zrobiłam normalne literki, lepiej sie czyta, madzia.
Ostatnio zmieniony przez madzia 2007-08-26, 19:53, w całości zmieniany 2 razy
Informacje: Dołączyła 398 dni temu Posty: 2990 Skąd: Pokaż na mapie
Profil:
Wysłany: 2007-08-26, 19:14
Moja pierwsza miłość też miała na imię Dominik Ale nigdy nie byliśmy tak naprawdę razem. Zresztą nie wiem, czy w ogóle można tu było mówić o miłości, raczej zauroczeniu Miałam 15 lat, spoglądałam na niego tęsknie i tyle.
Teraz nawet studiujemy na tym samym wydziale, lubimy się, ale jak sobie przypomnę o tym "zakochaniu" to tylko śmiać mi się chce i zastanawiam się, co ja takiego wtedy w nim widziałam
Nymphadora
często zauroczenie myli sie z miłością... zauroczenie... zakochanie i dopiero miłość...
hmmm... ja tam wierze w to że Dominik był moja pierwszą miłościa...
fajnie że nadal sie lubicie... :] ale że chce ci się z tego smiać..?? hehe to jak on teraz wygląda... [/b]
Ostatnio zmieniony przez oOmikuniaOo 2007-08-26, 19:19, w całości zmieniany 1 raz
Informacje: Wiek: 22 Dołączyła 484 dni temu Posty: 4729 Skąd: Sweden
Profil:
Wysłany: 2007-08-26, 19:18
oOmikuniaOo, oczy bola od czytania takiego tekstu
Ja nie pamiętam o swojej pierwszej miłości zauroczona moze bylam... Nawet chyba nie mogę nazwać tak mojego żadnego poprzedniego związku bo były one raczej krótkie i często tylko z mojej strony poza tym nie byłam świadoma tak wielu rzeczy jak jestem teraz wiec może mój obecny związek to moja Pierwsza Prawdziwa Miłość
Informacje: Dołączyła 398 dni temu Posty: 2990 Skąd: Pokaż na mapie
Profil:
Wysłany: 2007-08-26, 19:20
oOmikuniaOo napisał/a:
ale że chce ci się z tego smiać..?? hehe to jak on teraz wygląda...
A nie, bynajmniej nie w tym rzecz Uważam cały czas, że jest baaardzo przystojnym facetem. Po prostu jak słucham, co on wygaduje, to padam Lubię go, ale nie wyobrażam nas sobie jako pary Wiesz, teraz znamy się znacznie lepiej, no i w międzyczasie doroślliśmy
madzia
heh.. przepraszam za pogrubiony tekst... tak przypadkowo... mało jeszcze sie tutaj orientuje ..
[ Dodano: 2007-08-26, 19:23 ] Nymphadora
hehe.. no tak zmiana... inne charakterki i jednak jak by to było ludzi sie zmieniają z wiekiem...
_________________ Mówią że jeśli rodzi się człowiek, - z Nieba spada dusza. Rozpada się na dwie części, Jedna trafia do kobiety, druga do mężczyzny... Natomiast całe życie polega na odnalezieniu tej drugiej połowy, połowy swej duszy.... połowy samego siebie...
Moja pierwsza miłość ?? Hm.. poznałam go przez pomyłke telefoniczną.. pisalismy z sobą smsy,dzwonilismy do siebie codziennie na chwilkę (kiedys były połączenia strasznie drogie) mieszkał prawie 300km ode mnie.. zakochałam sie jak szalona...
On twierdził , ze tez kocha, był zołnierzem,zawodowym.Byłam u niego w domu.. na kilka dni,ale chyba nie spodobałam sie jego rodzicom, ktorzy jak zauwazyłam mięli na niego duzy wpływ..Zerwał ze mną po moim powrocie do domu twierdząc , ze nie moze byc z kims na odległość, i moiwąc , ze wyjezdza do Iraku.. wtedy wielu Polakow zostawało rannych a nawet gineli tam na wojnie, co oglądałam wiadomosci i była mowa o zabitych,rannych to miałam łzy w oczach myślac , ze On tam jest..
Ale cóż.. miłosc mineła.. chopciaz nie powiem.. do tej pory mam do niego sentyment.. nawet niedawno czytałam list od niego , miłosny list.. Fajnie jest tak sobie powspominać.Wtedy byłam szczęsliwa.. bardzo szczesliwa.Kiedyś mama powiedziała mi, ze szczęśliwym tam naprawde mozna byc tylko raz w zyciu.. I chyba miała rację.
oOmikuniaOo daj opcję edytuj i usun znaki z początku i konca Twojego tekstu..
Razi..
_________________ Kobiety mają przynajmniej stroje, a czym swoją pustkę mogą przykryć mężczyzni...??
Twoja opowieść troszke przypomina film pear harbor... wojna i wogóle..
Ananas napisał/a:
Ale cóż.. miłosc mineła.. chopciaz nie powiem.. do tej pory mam do niego sentyment.. nawet niedawno czytałam list od niego , miłosny list.. Fajnie jest tak sobie powspominać.
To prawda wspomnienia...czasem tylko to pozostaje po miłości..
Twoja opowieść troszke przypomina film pear harbor... wojna i wogóle..
Bo tak to wyglądało, jak z filmu.. tak naprawde wiele jest takich zwiazkow, kobiet są z zołnierzami a pozniej rozchodzą sie , odchodzą od nich , bo nie chcą ich ranic etc.
Wspomnienia ... tak są dobre.. ale niektore swoje chciałabym całkowicie wymazac z pamięci.
_________________ Kobiety mają przynajmniej stroje, a czym swoją pustkę mogą przykryć mężczyzni...??
Informacje: Wiek: 30 Dołączyła 378 dni temu Posty: 2 Skąd: Toruń
Profil: Imię: anna
Wzrost: 165
Włosy: brąz
Stan: męzatka
Wysłany: 2007-08-26, 19:44 pierwsza miłośc
Hej !!! Nie bedę tu pisać o zauroczeniach, ale o miłości którą przezyłam i niestety zamieniłam na zauroczenie .
Ta miłośc przyszła już dawno były to wakacje Daniela poznałam na wyjeździe z oazą na rekolekcjach- wysoki brunet miły itp.... lubiliśmy razem gadać spacerować i mieliśmy podobne zainteresowania- jednak nie była to łatwa znajomość na odległość - no ale się często spotykaliśmy, potem przyszedł duży kryzys, czy chcemy być razem -różne problemy rodzinne zaważyły na tym że przez kilka tygodni a nawet miesięcy sie nie widzieliśmy- ale potem znów pisaliśmy lity odwiedzalismy się i byliśmy pewni ze chcemy być razem i wtedy pewna decyzja rozdzieliła nas. koleje losu jednak znów się odwróciły na naszą korzyść jednak ja już nie chciałąm, a raczej przyszła fascynacja innym facetem , kasą , wyjazdami.......nie mówię jestem szcześliwa z moim mężem- bo to nim się zafascynowałam, ale nie ma tego czegoś co było między mną a Danielem- nie ma tego uczucia, tego cegos. Niestety z Danielem straciłam kontakt i od ok 7 lat nie wiem co z nim się dzieje......ale wiem , że to była miłość o której nie zapomnę.
_________________ Mówią że jeśli rodzi się człowiek, - z Nieba spada dusza. Rozpada się na dwie części, Jedna trafia do kobiety, druga do mężczyzny... Natomiast całe życie polega na odnalezieniu tej drugiej połowy, połowy swej duszy.... połowy samego siebie...
Informacje: Dołączyła 398 dni temu Posty: 2990 Skąd: Pokaż na mapie
Profil:
Wysłany: 2007-08-26, 20:06
Chyba można to edytować... na początku powinno być b w nawiasie, a na końcu takie samo b z ukośnikiem... chyba można je usunąć. Albo zaznaczyć cały tekst i "odklikać" pogrubienie.
Ale mogę się mylić
Informacje: Wiek: 23 Dołączyła 650 dni temu Posty: 2961 Skąd: Wałbrzych
Profil: Imię: Ania
Włosy: blondi :P
Wysłany: 2007-08-26, 22:55
U mnie najpierw były chwilowe zauroczenia... Później przyszła pora na moja pierwszą miłość... Poznaliśmy się na imprezie urodzinowej moich kumpli, trochę popiliśmy, on do mnie już od samego początku zarywał, jakoś tak kręcił, kręcił ( a trzeba mu przyznać, że był bardzo przystojnym facetem)i wykręcił w końcu... imprezę przebawiliśmy sie razem, później mnie odprowadził, wziął numer gg i obiecał, że napisze. Jakoś na to nie liczyłam,ale rano następnego dnia zamigała mi wiadomość. To był ON. I tak najpierw były rozmowy na gg, smsy ( po 10 dziennie), później on przyszedł po mnie do szkoły, potem były wagary aby się z nim zobaczyć ( nasze szkoły były bardzo blisko siebie). I tak się zaczęło... Było mi z nim bardzo dobrze, był to mój pierwszy poważny związek, który trwał prawie rok. Traktował mnie dobrze, ALE.... Jego największa wada - zdarzało mu się na imprezach upijać, co mnie strasznie denerwowało, ale zawsze dawałam mu kolejną szansę. W dużej mierze dlatego, że owinął sobie wokół palca całą moją rodzinkę - był typem takiego uroczego chłopca, kwiatuszki dla mnie, mojej mamy i siostry na dzień kobiet, romantyczne przeprosiny itd. Zawsze mama mówiła: daj mu szansę, ma trudną sytuacje rodzinną, kto mu pomoże jak nie Ty. I ja, jak ta matka Teresa czułam się zobowiązana mu pomagać i mu wybaczałam... W końcu miałam już dość, poza tym on był strasznie zazdrosny - o każdego kolegę, o każde wyjście na imprezę... Nie zapomnę jak pojechałam do koleżanki do Warszawy - zabronił mi wtedy iść na imprezę i dzwonił w nocy aby mnie sprawdzić ( a ja oczywiście bawiłam się w najlepsze ) Ogólnie - zaczęło się psuć i padło. Teraz nie żałuję. Chłopak się stoczył, z tego co wiem nie skończył szkoły, wdał się w jakieś lewe interesy. Ale zasadniczo wspominam go miło, jako moja pierwszą miłość.
Ale nie zgadzam się stanowczo ze stwierdzeniem, że miłość może być tylko jedna. Grzesiek (czyli ten o którym pisałam) był moją pierwszą miłością. Piotrek jest drugą, dojrzalszą i o wiele głębszą. Nawet nie śmiem porównywać tych dwóch uczuć Można więc kochać więcej niż raz
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum