"Człowiek jest w stanie pokochać każdego człowieka, który da mu to czego zapragnie"
Ba! Prawdopodobnie moze sie nawet odkochac, kiedy tylko tego zechce Ale to juz dywagacje wyzszego rzedu , ktore nie maja zbyt wielu entuzjastow.
_________________ "Z życiem jest jak z sukienką : można mieć bogate i kolorowe, a jednak je zmarnować, można też mieć życie zwyczajne i nosić sie z klasą" .
pierwszA miłość...jak narazie pasmo chwilowych zauroczeń;) o każdym pamiętam i każde bolało niesamowice (zawsze okazywało się, że jestem zbyt naiwnym człowiekiem). Narazie nie kocham, pożądam, ale nie kocham...i jest mi z tym dobrze. Czytałam kiedyś, że mężczyzna może byc szczęśliwy tylko z kobietą, której nie kocha. Może coś w tym jest? W moim mniemaniu bez miłości ma się mniej zachamowań, a czy tym nie jest szczęście?
W moim mniemaniu bez miłości ma się mniej zachamowań, a czy tym nie jest szczęście?
hmmm nie bardzo chyba wiem o co chodzi..?? szczęściem nie jest miłość?? a bez miłości nie ma sie zachamowań?? hmm ja tak nie uważam..
_________________ Mówią że jeśli rodzi się człowiek, - z Nieba spada dusza. Rozpada się na dwie części, Jedna trafia do kobiety, druga do mężczyzny... Natomiast całe życie polega na odnalezieniu tej drugiej połowy, połowy swej duszy.... połowy samego siebie...
rokisss napisał/a:
W moim mniemaniu bez miłości ma się mniej zachamowań, a czy tym nie jest szczęście?
hmmm nie bardzo chyba wiem o co chodzi..?? szczęściem nie jest miłość?? a bez miłości nie ma sie zachamowań?? hmm ja tak nie uważam..
kwestia sporna:) wg mnie przynajmniej, jeżeli kogoś kochasz to za bardzo zatanawiasz sie na tym co on sobie pomyśli o pewnych Twoich zachowaniach itp. Starasz się, przynajmniej na poczatku znajomości, nie wychodzić przed paradę. Czyli są to swego rodzaju zachamowania. A jeżeli masz do czynienia z kimś kogo nie kochasz to fakt, również zastanawiasz się nad tym co robisz, mowisz itd. zeby nie urazic drugiej osoby, ale przypadkowa pomyłka ma mniej "makabryczne" skutki.
Jest to oczywiście moje subiektywne odczucie;)
[ Dodano: 2007-08-30, 09:55 ]
szczęscie i milość nie są to pojęcia, które się rownoważą. Znam przypadki szczęścia w miłości i miłości szczęścliwej, ale również gro tych nieszczęśliwych, oraz niezakochanych i pełnych szczescia:)
Informacje: Wiek: 23 Dołączyła 724 dni temu Posty: 2960 Skąd: Wałbrzych
Profil: Imię: Ania
Włosy: blondi :P
Wysłany: 2007-08-30, 09:29
rokisss napisał/a:
jeżeli kogoś kochasz to za bardzo zatanawiasz sie na tym co on sobie pomyśli o pewnych Twoich zachowaniach itp.
moim zdaniem to nie ogranicza szczęścia jeśli zmieniasz się na lepsze dla ukochanej osoby to również daje Ci szczęście i satysfakcję właśnie z umiejętności poprawy samego siebie. A jeśli chodzi o jakieś drobnostki, to jeżeli kogoś się kocha to się nie musi o nich myśleć - bo nie jest to powód dla których ta druga osoba miałaby sie obrazić, czy np pomyśleć o Tobie nie wiadomo co, więc nie warto udawać kogoś kim się nie jest Ja to widzę tak
rokisss napisał/a:
szczęscie i milość nie są to pojęcia, które się rownoważą.
a z tym się zgodzę całkowicie w końcu są zarówno nieszczęśliwe miłości jak i szczęście, które wypływa z czego innego niż miłość
jeżeli kogoś kochasz to za bardzo zatanawiasz sie na tym co on sobie pomyśli o pewnych Twoich zachowaniach
o nie......nie jest tak. własnie dzięki temu, że kocham i wiem, że jestem kochana mogę pozwolić sobie na wiele, nie analizuję każdego wypowiedzianego słowa, nie zastanawiam się czy zrobiłam źle czy dobrze, bo wiem, że ON mnie kocha i nawet jak popełnię jakąś tam malutką gafę, to nie będzie miało to większego znaczenia ani dla mnie, ani dla Niego
nie analizuję każdego wypowiedzianego słowa, nie zastanawiam się czy zrobiłam źle czy dobrze,
nie zgadzam sie z tym do konca,bo ja mimo wszystko przed powiedzeniem jakiegos dotkliwego slowa-mysle jakbym ja czula sie w tej sytuacji,wlasnie dlatego ze ta osobe kocham i nie chce ja urazic.
bo ja mimo wszystko przed powiedzeniem jakiegos dotkliwego slowa-
ale chyba nie rozmawiamy o mówieniu jakiś obraźliwych, dotkliwych słów, tylko raczej takich...przygłupawych, których przy niektórych ludziach możnaby się zawstydzić, a przy Ukochanym właśnie nie. no ja bynajmniej takie sytuacje i dialogi miałam na myśli.
Informacje: Dołączyła 473 dni temu Posty: 2990 Skąd: Pokaż na mapie
Profil:
Wysłany: 2007-08-30, 21:37
Madzia81 napisał/a:
o nie......nie jest tak. własnie dzięki temu, że kocham i wiem, że jestem kochana mogę pozwolić sobie na wiele, nie analizuję każdego wypowiedzianego słowa, nie zastanawiam się czy zrobiłam źle czy dobrze, bo wiem, że ON mnie kocha i nawet jak popełnię jakąś tam malutką gafę, to nie będzie miało to większego znaczenia ani dla mnie, ani dla Niego
Wybacz Madziu, że tak się bezczelnie podklejam pod Twoje słowa, ale dokładnie tak samo myślę
uważam tak samo jak Madzia i Nymphadora ... też przy Moim D, czuje się swobodnie i nawet jak powiem coś nie tak wiem że zrozumie ... nawet kiedy zdarza mi sie w nerwach powiedzieć coś co może zaboleć to przepraszam i jest ok.. wcale nie jest tak jak piszesz rokiss... przynajmniej w moim rozumowaniu, ja osobiście bardziej bym się zastanawiała nad tym co robie czy palne gafe jak kogos dopiero poznaje.. nie jak kogos znam dłuższy czas i go kocham..
_________________ Mówią że jeśli rodzi się człowiek, - z Nieba spada dusza. Rozpada się na dwie części, Jedna trafia do kobiety, druga do mężczyzny... Natomiast całe życie polega na odnalezieniu tej drugiej połowy, połowy swej duszy.... połowy samego siebie...
nie analizuję każdego wypowiedzianego słowa, nie zastanawiam się czy zrobiłam źle czy dobrze, bo wiem, że ON mnie kocha i nawet jak popełnię jakąś tam malutką gafę, to nie będzie miało to większego znaczenia ani dla mnie, ani dla Niego
też parwad:) macie racje dizewczyny...z tymni gafami w miłości to hcodizło mi o same poczatkI:) ech...chyba znowu sie zapętliłam xD
Informacje: Dołączyła 473 dni temu Posty: 2990 Skąd: Pokaż na mapie
Profil:
Wysłany: 2007-08-31, 09:35
No więc ja właśnie mówię o początkach potencjalnej miłości i broń Boże nie powiedziałam, ze są nieważne.
Chodzi mi o to, że to właśnie na początku staramy się wypaść w oczach tej drugiej osoby jak najlepiej, nie zawsze będąc naturalnym. W pełni swobodnie czujemy się właśnie wtedy, kiedy ta miłość już jest - a to raczej nie jest tak hop siup, jeśli to naprawdę jest miłość.
Posługując się trywialnym przykładem: kiedy dopiero zaczynacie "chodzić" ze sobą, to nie ośmielisz się rzucić jakiegoś idiotycznego tekstu czy za przeproszeniem beknąć w jego obecności. A później, to już tylko oboje się z tego uśmiejecie
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum