Informacje: Wiek: 20 Dołączyła 452 dni temu Posty: 173 Skąd: Sanok
Profil: Imię: Kasia
Wzrost: 167
Włosy: jasne
Wysłany: 2007-08-27, 01:32
Zgadzam się całkowicie z tym, że kochać można więcej niż jeden raz;) Pierwsza miłość będzie niezapomniana.. ale to co teraz czuje do mojego Skarba jest o wiele ważniejsze, niż to co było kiedyś;) wszystko teraz toczy się na zasadzie prób i błędów.. aż w końcu znajdzie się tego wymarzonego faceta i nie ma co się łamać kiedy coś się kończy:) ..gorzej jeśli ciężko zapomnieć..
_________________ ..gdy jest bardzo smutno, to kocha sie zachody słońca..
moja pierwsza pochłonęła mój czas i cały mój świat całowicie tak bardzo , że kiedy sie rozpadło nie potrafiłam przez długi czas wyobrazić sobie bym mogła byc z kimś iinym więc czekalam aż wróci dziś wiem , że dobrze się stało
Informacje: Wiek: 19 Dołączyła 510 dni temu Posty: 11005 Skąd: Pokaż na mapie
Profil:
Wysłany: 2007-08-27, 12:21
calineczka napisał/a:
moja pierwsza pochłonęła mój czas i cały mój świat całowicie tak bardzo , że kiedy sie rozpadło nie potrafiłam przez długi czas wyobrazić sobie bym mogła byc z kimś iinym więc czekalam aż wróci dziś wiem , że dobrze się stało
ja też, ja mnie zostawił ( całe szczęście, bo ja ślepa byłam i dalej bym siemęczyła w urojonym szczęściu) nie wiedziałam co się robi jak się z nim nie jest... Nie zaplanowałam niczego... bo to był szok
i czasem o nim myslę. ale to już pisałam w temacie o EKS .
w kazdym razie nei wspomninam kolorowo
Informacje: Wiek: 18 Dołączyła 471 dni temu Posty: 410 Skąd: Pokaż na mapie
Profil: Wzrost: Stanowczo za mało ;)
Włosy: brąz
Stan: panna.. jeszcze ;)
Wysłany: 2007-08-28, 09:36
U mnie to było tak. Najpierw miałam jednego chłopaka przez może ze 3 miesiące ale tego miłoscia ani nawet zakochaniem nazwac nie mozna.. gowniara bylam ( jeszcze wieksza niz teraz ). Potem był P. Byłam z nim poltora roku. Zdecydowanie zakochana. To byla moja pierwsza milosc ale jak juz pisalam w innym temacie wszystko zaczelo sie psuc kiedy mnie zdradzil Tzn. psuc zaczelo sie wczesniej.. byly fochy o byle co, zazdrosny tez byl i to bardzo. No i tak sie zakonczylo. teraz mija niecaly rok jak z nim nie jestem. I nie zgadzam sie ze stwierdzeniem, ze zakochac mozna sie tylko raz. Jestem teraz z M. i bardzo go kocham.
Mowia, ze kazdy zweiazek czegos uczy - to prawda Jestem teraz bogatrza w nowe doswiadczenia, ktore pomoga mi z pewnoscia pielegnowac zwiazek obecny
_________________
Myśleli, że jak będe mała to będzie mniejszy problem
Moja pierwsza milosc trwala dlugie lata , byla niewinna, nieskazona doswiadczeniem - jak biale , czyste figi .
NIe rozgraniczam uczuc i nie dziele ich na te prawdziwe, czy tez zludne. Wierze ze mozna kochac na rozne sposoby i wiele razy w zyciu. Czlowiek sie zmienia, zmienia sie jego swiatopoglad, emocje ewoluuja - tym samym, kolejna milosc bedzie inna od pierwszej i nastepnej .
Moja pierwsza milosc byla tragiczna w skutkach . Wiele kobiet narzeka, ze maja po 20kilka lat i jeszcze sie nigdy nie zakochaly - Drogie Panie ,czasem warto sobie zaoszczedzic rozczarowan zwiazanyh z miloscia w wieku, kiedy nie ma sie o niej pojecia. Ja bardzo chetnie wymazalabym z pamieci niektore zdarzenia, ktore wydawalo mi sie, wynikaja z rzekomo istniejacego uczucia miedzy dwojgiem ludzi . Zdziwilam sie bardzo , ze nie jest tak pieknie jak bajkach nie bylo wowczas jeszcze piosenek "facet to swinia" .
Z drugiej strony, znajdzie sie mnostwo zwolennikow nauki jaka jest zycie, poprzez doswiadczenia - pytanie tylko, czy naprawde musimy czuc sie sponiewierane , upokorzone i wykorzystane , zeby moc pozniej pieknie kochac.
_________________ "Z życiem jest jak z sukienką : można mieć bogate i kolorowe, a jednak je zmarnować, można też mieć życie zwyczajne i nosić sie z klasą" .
Informacje: Wiek: 23 Dołączyła 724 dni temu Posty: 2960 Skąd: Wałbrzych
Profil: Imię: Ania
Włosy: blondi :P
Wysłany: 2007-08-28, 12:20
Ko. napisał/a:
czy naprawde musimy czuc sie sponiewierane , upokorzone i wykorzystane , zeby moc pozniej pieknie kochac.
oczywiście, że nie. Nie musi tak być. Ale niestety, gdy jesteśmy młode, to siłą rzeczy zakochane - stajemy się trochę ślepe. I myślę, że większość z nas w którymś momencie zakochała się w nieodpowiednim facecie. Tylko z tą różnicą, że jedne w złym, a inne w zupełnym chamie...
a ja tak Was czytam i myślę o tej pierwszej miłości i staram się odróżnić miłość od zakochania i zauroczenia...i dochodzę do wnisoku, że moja pierwsza miłość, to mój Mąż dopiero przy Nim naprawdę poczułam, że Kocham. Że chcę się zmieniać, poprawiać dla Niego. Że potrafię chodzić na kompromisy, żeby lepiej się żyło. I dobrze mi z tym. Poprzednie związki - owszem bardzo miłe, sympatyczne, wywoływały mnóstwo emocji, zarówno tych pozytywnych jak i negatywnych, ale wtedy nie kochałam. byłam na pewno zauroczona, bardzo szczęśliwa i potem bardzo nieszczęśliwa po rozstaniu. ale pokochałam dopiero Marcina
U mnie to było tak pierwsza miłosc przezyłam z mym terazniejszym chłopakiem i jestem tego w 100% pewna gdyz do wszystkiego dochodzilismy stopniowo bez zadnego pospiechu powolutku.Gdyz obydwoje potrzebowalismy dosc duzo czasu by wyjawic swe uczucia .Dlatego moge stwierdzic ze nas zwiazek to juz chyba przeszedł wszystkie fazy miłosci nio chyba jednej małrzenskie jeszcze nie . Jak dla mnie powolutki bez posmiechu darzenie do miłosci jest naprawde rewelacyjnie gdyz poznajesz ja stopniowo.Obydwoje nawet twierdzimy ze do zachoania i potrzeba czasu i lepiej poczekac a nie klepac Kocham Cie po 2 tygodniach bycia ze soba i najwazniejsze jak dla nas powiedzieć to jedynej ,najwazniejsze i własciwej osobie ktora sie naprawde kocha a nie kazdej jednej z ktora sie jest .
_________________ "To prawdziwa ulga mieć kogoś, przed kim można otowrzyć własne serce, kogo możesz uczynić współuczestnikiem swoich intymności,komu możesz powierzyć swoje tajemnice."
a ja tak Was czytam i myślę o tej pierwszej miłości i staram się odróżnić miłość od zakochania i zauroczenia...i dochodzę do wnisoku, że moja pierwsza miłość, to mój Mąż dopiero przy Nim naprawdę poczułam, że Kocham.
To sa te dywagacje, ktore wg mnie zawsze beda brzmialy prawdziwie tylko przy obecnym partnerze. Celowo pisze prawdziwie, bo najprawdziwsza milosc wydaje sie nam istniec z reguly wowczas, kiedy mamy obecnego partnera. Jesli w tej chwili mowie, ze kocham swojego partnera i teraz czuje ze NAPRAWDE SIE ZAKOCHALAM, to wcale nie musi to oznaczac ze kiedys kochalam nieprawdziwie. Kochalam inaczej, mniej dojrzale, towarzyszyly mi inne emocje i wydarzenia. Ale co stanie sie kiedy rozejde sie ze swoim obecnym partenerem i zwiaze sie z innym ? Ktore uczucie bedzie wtedy prawdziwsze ? Reasumujac : nie ma chyba milosci bardziej lub mniej prawdziwej - jest tylko inna.
_________________ "Z życiem jest jak z sukienką : można mieć bogate i kolorowe, a jednak je zmarnować, można też mieć życie zwyczajne i nosić sie z klasą" .
Informacje: Wiek: 23 Dołączyła 724 dni temu Posty: 2960 Skąd: Wałbrzych
Profil: Imię: Ania
Włosy: blondi :P
Wysłany: 2007-08-28, 21:49
Ko. napisał/a:
Reasumujac : nie ma chyba milosci bardziej lub mniej prawdziwej - jest tylko inna.
Popieram Kolejna miłość jest bardziej dojrzalsza... Wiem to doskonale po sobie, jak byłam w 6 klasie podstawówki, to w pamiętniku, który wtedy prowadziłam pisałam często, że kocham tego lub tamtego. Teraz mogę powiedzieć, że wtedy to było pewnie tylko zakochanie czy zauroczenie, ale wtedy jawiło mi się jako najszczersze i najbardziej wzniosłe uczucie świata Tak więc, zgadzam się z Ko., że miłość może być różna, bo też inna jest miłość 14-latki i inna jest miłość 30-letniej kobiety. A czy jedna z tych miłości jest bardziej prawdziwa od innej? Nie sądzę
Informacje: Wiek: 19 Dołączyła 510 dni temu Posty: 11005 Skąd: Pokaż na mapie
Profil:
Wysłany: 2007-08-29, 09:43
Kociak napisał/a:
Teraz mogę powiedzieć, że wtedy to było pewnie tylko zakochanie czy zauroczenie, ale wtedy jawiło mi się jako najszczersze i najbardziej wzniosłe uczucie świata
prawda
Ale co to jest, że jak myślę o koledze z podstawówki, w którym się podkochiwałam to teraz po 10 latach mi się miło robi jak oglądam zdjęcia klasowe i go widzę? Wcale za nim nie tęsknię ani nic, tylko takie wspomnienia
Ale co to jest, że jak myślę o koledze z podstawówki, w którym się podkochiwałam to teraz po 10 latach mi się miło robi jak oglądam zdjęcia klasowe i go widzę?
Bo to mile wspomnienie . Z jednym beda Cie laczyly mile wspomnienia, z innym, ktory Cie skrzywdzi, lub na ktorym sie zawiedziesz , beda to uczucia negatywne. A nawet i tak nie musi byc, bo moze sie okazac, ze masz tak duzy dar wybaczania, ze bedziesz sie usmiechac nawet na wspomnienie tych, ktorzy nie byli wobec Ciebie fair
_________________ "Z życiem jest jak z sukienką : można mieć bogate i kolorowe, a jednak je zmarnować, można też mieć życie zwyczajne i nosić sie z klasą" .
Informacje: Wiek: 21 Dołączyła 487 dni temu Posty: 186
Profil: Imię: Marta
Wzrost: 170 cm
Włosy: czarne
Wysłany: 2007-08-29, 09:51
Mój Kotek jest zdecydowanie moją pierwszą prawdzową miłością!!! i wierze że jedyną i na całe życie!!! oczywiście miałam przed nim innych facetów, chłopaków, bojów-jak zwał tak zwał... ale żadnego z nich nie kochałam, to były takie luźne związki. nie angażowałam sie bo tak mi było wygodniej aż tu któregoś dnia poznałam TEGO JEDYNEGO!!! ale to nie znaczy, że od razu jak grom z jasnego nieba trzasło we mnie że sie zakochałam...nie nie było o wiele ciężej, długo sie upewniałam w tym uczuciu, dużo musieliśmy przejść (nawet rozstanie ) żeby sobie uświadomić, że nie możemy żyć bez siebie...
_________________ NIE CZUĆ NIC ZNACZYŁOBY WOGÓLE NIE ISTNIEĆ...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum