Informacje: Wiek: 26 Dołączyła 384 dni temu Posty: 248 Skąd: krakow
Profil: Imię: Paulina
Wzrost: 170
Włosy: brazowe
Stan: mam mezusia
Wysłany: 2007-09-13, 20:09 niezapomniane sytuacje
mysle ze takiego temtu jeszcze nie bylo jesli tak to dajcie znac... napewno mialyscie takie sytuacje ktorych nigdy nie zapomnicie...smieszne, romantyczne, zwariowane....
zaczne od siebie... wczoraj wieczorem gdy siedzielismy sobie spokojnie na podworku u moich tesciow zaatakowal mnie nietopez!!!!!!!!! matko swieta myslalam ze zawalu dostane... do tej pory nietopeze widzialam w jakiejs gablocie albo na filmach a tu masz... jednen chcial mi sie przyjrzec z bliska.... skoczyl mi na twarz, co za swinstwo... jak teraz o tym pisze to znowu mam ciary, brrrr....a pamietam jak moj maz mi mowil: te co tam widzisz to sa nietopeze ale nigdy sie nie zblizaja do ludzi dobrze wiedziec.... bleeeeee
heh trzeba go było złapać, pocałować i zobaczyć czy przemieni się w batmana.....
tez kiedys przezylam bliskie spotkanie z nietoperzem jak siedzialam u siebie w oknie z nóżkami spuszczonymi za parapet to skubany mnie skrzydelkami pogilgotal
_________________ W Niebiosach mnie nie chcą-bo byłam niegrzeczna
W Piekle mnie nie chcą- bo boją się konkurencji >:->
Informacje: Wiek: 26 Dołączyła 384 dni temu Posty: 248 Skąd: krakow
Profil: Imię: Paulina
Wzrost: 170
Włosy: brazowe
Stan: mam mezusia
Wysłany: 2007-09-13, 21:17
to wam jeszcze jedna opowiem... pare lat temu zbieralismy oliwki cala rodzina, polowa z nas siedziala na drzewach... ja oczywiscie tez a ze nie jestem lekka to mozecie sobie wyobrazic co sie wydarzylo.... no wiec... moj tesciu wpadl na pomysl aby umiescic drabine na drzewie (nie pod nim) na jednej z galezi... jak juz sie wdrapalam na czubek drabiny zaczelam zbierac oliwki.....nagle....krrrrrrrach....trzask.....poszla galaz....a ja w dol za nia... na szczescie udalo mi sie zlapac galezi podczas mojego fantastycznego lotu...to nie wszytko.... wiszac tak sobie probowalam jakos usadowic sie na jakims grubszym konarze, nie minelo pare sekund a tu trrrrrrrrach trzask moja galaz na ktorej wisialam takze nie wytrzymala mojego ciezaru.... cale szczescie ze z metr pode mna byly grube konary ktorych moglam sie chwycic....z calej opowiesci najsmieszniejsze jest to ze wszytscy byli tak zszokowani calym zdarzeniem ze nikt nie rzucil sie aby mi pomoc.... stali jak wryci.... dopiero po chwili moja szwagierka wydarla sie na mojego meza i swojego ojca aby mi pomogli... smiesznie bylo ale jak zeszlam to nogi tak mi sie trzesly ze ustac nie moglam....
Informacje: Wiek: 24 Dołączyła 407 dni temu Posty: 5527 Skąd: Leeds
Profil: Imię: Monika
Wzrost: 170
Włosy: blond
Stan: panna
Partner: Paweł
Wysłany: 2007-09-20, 16:09
kurka, ze ja tego tematu nie widzialam
paulledda a to ci dopiero historie Ja pamiętam jedną z dzieciństwa jak na wsi u babci mojej kuzynki jechałyśmy wozem drabiniastym czy jakkims takim ( siedziałyśmy tam gdzie woźnica, czy jak sie tam mówi ) no i konik go ciągnął oczywista i ja taka zachwycona i oh i ah jak to fajnie tak sobie jechać, świerze powierze i wogóle, zadnych spalin.....a tu jak na złość konik wielkiego bąka puścił
ja mam taka romantyczną historie o której chyba nigdy nie zapomne... kiedyś padało strasznie, akurat byłam na spacerze z moim D, (tylko twedy jeszcze ze sobą nie byliśmy) schowalismy sie pod mostem... rozmawialismy sobie i wtedy spytał jak rozumiem powiedzenie "raz się żyje" zaczełam mu tłumaczyć ,że chodzi o to żeby korzystać z życia najlepiej jak się da bo zycie jest jedno, i żeby nie bac sie robić to na co ma sie ochote a on wtedy podszedł do mnie, mocno mnie przytuił, powiedział " no to raz sie żyje" i pocałował... hmmm jakie to było miłe...<love>... narazie tyle , jak coś mi się przypomni to będe pisać
_________________ Mówią że jeśli rodzi się człowiek, - z Nieba spada dusza. Rozpada się na dwie części, Jedna trafia do kobiety, druga do mężczyzny... Natomiast całe życie polega na odnalezieniu tej drugiej połowy, połowy swej duszy.... połowy samego siebie...
Informacje: Wiek: 34 Dołączyła 323 dni temu Posty: 1509 Skąd: Śląsk
Profil: Imię: Dorota
Wzrost: średni
Włosy: blond
Stan: panna
Wysłany: 2007-10-19, 15:12 Opiszcie największe gafy, które popełniłyście w życiu!!!
Każdy z nas popełnił w swoim życiu wiele gaf.
Zwykle są one całkowicie niezamierzone a spowodowane niedoinformowaniem, zbiegiem okoliczności, niezrozumieniem tematu, przypadkiem, zaćmieniem umysłu ( pomroczność .
Skutki tych wpadek (gaf) są przeróżne. Ważne aby umieć dobrze wybrnąć.
Gaf, które ja popełniłam było tak wiele, że okienka by na opisy nie starczyło
Oto dwie z nich:
1. przychodzę kiedyś do pracy a tu na moim biurku leży grzebień. W firmie była obecna w tym czasie tylko jedna osoba.Kolega aplikant. Podeszłam do niego i zapytałam "Adasiu, czy przypadkiem nie zostawiłeś rano na moim biurku swojego grzebienia?" On popatrzył na mnie wnikliwie po czym pogłaskał się po swojej głowie ogolonej od lat na łyso i powiedział "cóż Dorotko....................popatrz na mnie i sama stwierdź czy to ja".
Współpracownicy śmiali się ze mnie z dobry miesąc i opowiadali wszystkim jak to Dorka łysemu grzebień dać chciała
2.Siedziałam z koleżanką w pubie ( dawno się nie widziałyśmy) i wszedł pewien chłopak. Zawsze z innymi koleżankami wyśmiewałyśmy się z niego, że wygląda jak dyskomuł-tępak. Było to trochę niesprawiedliwe, bo wcale go nie znałyśmy a wygląd może mylić. Więc on wchodzi a ja do tej koleżanki "Patrz Ela, co za dyskomuł! Rety wygląda na totalnego imbecyla i palanta, że też takich do przyzwoitej knajpki wypuszczają!" A koleżanka na to "Dorotko .........................to MÓJ CHŁOPAK!
Piszcie kochane
[ Dodano: 2007-10-19, 15:16 ]
dodam, że ja całkowicie zapomniałam, o tym że kolega nie ma włosów Zdarza się. A koleżanka długo się do mnie nie oddzywała mimo przeprosin.
Kurcze, na pewno były sytuacje, w których chciałam, żeby mnie ziemia pochłonęła, ale w tym momencie nie mogę sobie nic przypomnieć Ale na pewno coś tu napiszę
Informacje: Wiek: 24 Dołączyła 407 dni temu Posty: 5527 Skąd: Leeds
Profil: Imię: Monika
Wzrost: 170
Włosy: blond
Stan: panna
Partner: Paweł
Wysłany: 2007-10-19, 15:23
Dorotea napisał/a:
"Patrz Ela, co za dyskomuł! Rety wygląda na totalnego imbecyla i palanta, że też takich do przyzwoitej knajpki wypuszczają!" A koleżanka na to "Dorotko .........................to MÓJ CHŁOPAK!
Piszcie kochane
Informacje: Dołączyła 454 dni temu Posty: 6463 Skąd: Pokaż na mapie
Profil:
Wysłany: 2007-10-19, 16:05
ja jak zwykle pojechałam po całosci
ktoregos pieknego dnia jakos tak we wrzesniu tuz przed 1 rokiem moich studiow a był to poniedziałek okolo 7 rano wracałam sobie z całonocnego maratonu po barach,koncertach i roznych innychzabawach wracałysmy ledwo zywesobie elkegancko chodniczkiem i zatrzymałysmy sie na swiatłach... byłysmy jednak tak zajete rozmowa( a przynajmniej ja) ze nie zauwazyłysmy ze na ulicy jest juz mały ruch własnie mówiłam qmpeli ze ja to bym jeszcze kolejne 12 godzin mogła szalec i ze bym teraz tak sie wytanczyła na maksa po czym okrecilam sie wokół słupa ( tego od swiateł) złapałam go obiema rekoma , ustawiłam sie tak ze miałam go miedzy nogami i zaczełam sie "bujac" w dól i w góre, no i taniec na rurze i sie smieje do Ajor ze tak bym chłopakom na nerwach grała...no ale ona sie nie smieje..ja sie odwracam a tam jakas pani w czerwonym maluchu reka zasłania oczy jakiejs małej dziewczynce co ja do szkoly pewnie wiozła, za nia jeszcze 2 samochody w ktorych ludzie tez dosc zywiołowo debatuja zerkajac na mnie ...i radiowóz..... normalnie cegłe spaliłam i tak stałam okrakiem przy słupie z 1 noga uniesiona dopoki mnie qmpela nie odciagneła i nie skreciłysmy w jakas uliczke
innym razem wychodziłam z siostra i Ashramkiem z takiego centrum handlowego...patrze a tam jacys robotnicy rury wymieniaja czy cóś i 2 to były niezłe ciacha wiec gwizdnełam i krzycze do jednego ciagle idac " mrrraaaauuu ale klata, tylko schrupac !!!" i nie zauwazyłam ze przedemna 3 schodki sa....zrobiłam krok do przodu...mój but nie napotkał oporu w postaci ziemi i poleciałam do przodu ...prosto w obiecia jakiegos dziada( tez robotnika) ktory aqrat z tej dziury wychodził i prawie wpadlismy do niej z powrotem siostra momentalnie zmieniła kierunek udajac ze mnie nie zna i tylko przypadkiem razem ze sklepu wychodziłysmy a Rafał jak stał tak zew smiechu az usiadł ...robotnicy tez mieli niezła polewke ze mnie ale nie było zle sama tez sie usmiałam
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum