Informacje: Wiek: 23 Dołączyła 537 dni temu Posty: 2842 Skąd: Wałbrzych
Profil: Imię: Ania
Włosy: blondi :P
Wysłany: 2007-07-22, 13:45 Nasze podejście do wiary i kościoła
Temat mocno kontrowersyjny i wyjątkowo indywidualny ale chciałabym znać Wasze zdanie... co sądzicie o instytucji kościoła, o księżach, jakie macie podejście do wiary?
W moim życiu własne zdanie na temat kościoła pojawił się zaledwie kilka lat temu. Jak byłam mała, mama prowadziła mnie do Kościoła co tydzień w niedzielę, wszystkie sakramenty przyjęłam. Pierwszy bunt rozpoczął się jakoś w ostatnich latach podstawówki. Mama jeździła na podyplomowe studia co 2 tygodnie w niedzielę, więc mogłam nie iść do kościoła i nikt na mnie nie narzekał. Później doszedł do tego kolejny bunt - na przełomie 3 lat straciłam obie babcie i dziadka, w niedługo potem kolejnego dziadka... Byłam zła, denerwowało mnie to, co mówili księża na pogrzebie, że "powinniśmy się cieszyć, bo Bóg tak widocznie chciał" - jak się cieszyć, gdy odchodzą najbliżsi??? Później było już coraz gorzej.
Światło dzienne ujrzały bulwersujące historie o molestowanych przez księży ministrantach, były proboszcz naszej parafii został przeniesiony bo pieniądze zbierane na mszach przegrał w kartach, inny ksiądz robił mamie wielką łaskę i problemy, gdy próbowała zamówić mszę dla dzieci ze szkoły ( bo mama jest dyrektorką) po śmierci NASZEGO papieża.
Te wszystkie sytuacje zraziły mnie całkowicie do instytucji kościoła. już od kilku lat nie chodzę do Kościoła, gdy pójdę raz na jakiś czas ( tak, żeby mamie było miło - bo jej to przeszkadza, że nie chodzę) to zaraz się tylko wkurzam, bo stwierdzam, że księża nie mają pojęcia o czym mówią ( dzieci, rodzina).
Do tego dochodzi obecna sytuacja w Polsce, która w moich oczach staje się państwem kościelnym...
Nie wspominając już o "szanownym" Rydzyku, który jest bardziej politykiem niż księdzem i o partii rządzącej, która wykorzystuje kontakty z Radiem Maryja do celów czysto politycznych
Mimo to, uważam się za osobę wierzącą, chociaż wiele rzeczy głoszonych przez Kościół jest dla mnie niepojętych... Ale instytucji kościoła i większości księżom ( nie chcę uogólniać bo zdarzają się i tacy, którzy są naprawdę oddani temu, czemu przysięgali) mówię NIE.
Sorki za taki wywód, ale tego się nie da napisać w 3 słowach
Informacje: Dołączyła 350 dni temu Posty: 6473 Skąd: Pokaż na mapie
Profil:
Wysłany: 2007-07-22, 14:31
ja z kolei jak juz pisalam w ktoryms z wczesniejszych postow jestem z rodziny wieloreligijnej mama i jej mama sa chrzescijankami , tata był ateista, dziadek, ten od strony mamy był buddysta i przeszedł na chrzescijanstwo jak babcie poznał a drogi dziadek i babcia (od strony taty byli talamaskanami ja poznałam kazda z tych religii i musze powiedziec ze we wszystkich sa piekne idee rzeczy ktore wydaja sie bardzo prawdziwe, własciwie to wszystkie one sa bardzo podobne iroznia sie w zasadzie tylko nazwa tej wielkiej i niepojetej sily ktora swiat stworzyła i sposobem zapisania praw ktore powinien przestrzegac kazdy wierzacy (no moze poza ta ostatnia bo ona nieco odbiega od pozostałych ale jest rownie dobra)
Z nich wszystkich to własnie ta niby "najprawdziwsza" i "posiadajaca najdalej idace idee" najmniej ich przestrzega . Nie bede sie rozwodzic nad istnieniem Boga bo tego nikt nie moze udowodnic ani zaprzeczyc, ale istnienie kosciola jest dla mnie w tym momencie bez znaczenia. KOŚCIÓŁ JEST DZIŚ WYLĘGARNIĄ HIPOKRYZJI, PEDOFILII I TOTALNEGO ZEPSUCIA (teraz to jak rasowy moher pojechałam )
Staram sie nie wnikać w to co robia księża wystarczy , że nasłucham od mojego Krzysia który jest strasznie na nich wkurzony i w ogóle.Do Kościoła chodze nie dla księdza tylko dla Boga i dla siebie bywam nie koniecznie co niedziele ale kiedy mam taka potrzebę czasami raz w miesiącu a czasami co tydzień.
Niestety Kosciół po wszystkich sprawach które wychodza na jaw traci na autorytecie i to bardzo
Informacje: Wiek: 23 Dołączyła 345 dni temu Posty: 19 Skąd: Wałcz
Profil: Imię: Hania
Wzrost: 160
Włosy: ciemny braz z jasnymi pasemkami:)
Stan: w stałym związku :)
Partner: Krzysiaczek:*
Wysłany: 2007-07-22, 17:22
calineczka napisał/a:
Staram sie nie wnikać w to co robia księża wystarczy , że nasłucham od mojego Krzysia który jest strasznie na nich wkurzony i w ogóle.Do Kościoła chodze nie dla księdza tylko dla Boga i dla siebie bywam nie koniecznie co niedziele ale kiedy mam taka potrzebę czasami raz w miesiącu a czasami co tydzień.
Chyba wszystkie Krzysie maja cos ze soba wspolnego:P. Bo ja tez mam Krzysia, ktory chodzi ze mna do kosciola bardziej dla towarzystwa niz dla Boga, gdzyz twierdzi ze samemu mozna sie pomodlic, porozmawiac z nim. A o ksiezach to juz nie wspomne co mysli... Ale nie zostawia na nich suchej nitki... Wsciekam sie czasami, bo ja nie uwazam ze wszyscy sa zli. Tak samo jak lekarze sa rozni, tak samo i ksieza.... to tez ludzie...
Informacje: Wiek: 23 Dołączyła 537 dni temu Posty: 2842 Skąd: Wałbrzych
Profil: Imię: Ania
Włosy: blondi :P
Wysłany: 2007-07-22, 23:11
hanah napisał/a:
gdzyz twierdzi ze samemu mozna sie pomodlic, porozmawiac z nim
też własnie tak uwazam
hanah napisał/a:
ja nie uwazam ze wszyscy sa zli. Tak samo jak lekarze sa rozni, tak samo i ksieza.... to tez ludzie...
masz racje, nie wszyscy sa zli...ale wiesz, przez to ze wielu z nich niestety, ale idee chrzescijanstwa poniewiera, to dlatego tak ludzie sie do nich zniechecaja...
trudny temat...
u mnie bywało różnie. podobnie jak Ania - przeżyłam okres buntu, stałam się całkiem anty-kościołowa. jak poszłam - to tylko dlatego, żeby mamie nie robić przykrości. zmieniło się kiedy poznałam M. On chodził co tydzień w niedzielę. i przynam się - na początku chodziłam, bo przyjemnie mi było ładnie się ubrać i elegancko pójść z Nim do kościoła. potem się przyzwyczaiłam. a potem zaczęliśmy mówić o ślubie...no i tu przyszedł moment na zastanowienie. bo chcieliśmy oboje ślub kościelny. a nie chciałam, żeby to było tylko takie na pokaz, że bierzemy ślub kościelny, bo biała suknia itd. a tak naprawdę, to ja nie czuję żadnej potrzeby uduhowienia się poprzez kościół. wytłumaczyłam to sobie tak: wierzę w Boga. i to się nie zmieniło nigdy. nie uznaję i nie podobają mi się pewne reguły obowiązujące w wierze chrześcijańskiej (np. spowiedź przed księdzem), nie podobają mi się postawy wielu księży, nie podoba mi się to, że kościół często tak ingeruje w sprawy polityczne, że namawia, przestrzega itd. ale idę do kościoła nie dla księdza, który czasem mówi dobrze, a czasem plecie brednie, ale dla samej siebie. Może na spotkanie z KIMŚ kogo już nie ma... nie wiem jak to jest, ale w kościele czuję największą obecność i opiekę babci...tam się z nią spotykam, rozmawiam...i się wyciszam. i muszę powiedzieć, że jest mi to potrzebne. tego, co mi nie odpowiada - często nie praktykuję, jeśli ksiądz opowiada farmazony na kazaniu - to się wyłączam, zapalam wtedy świeczkę i "rozmawiam" po swojemu z babcią i tak jest dobrze
Informacje: Wiek: 20 Dołączyła 313 dni temu Posty: 273 Skąd: zewsząd
Profil: Imię: Ewelina
Wzrost: 169
Włosy: ciemna czekolada
Stan: w stałym związku
Wysłany: 2007-07-24, 22:19
kiedyś jak byłam mała nawet nie wiedziałam co to jest kościół, zdarzył się pewien incydent to przez ok 5 czy nawt 7 lat chodziłam. a od ok 2 lat w ogole sie tam nie pojawiam nawet u spowiedzi. dziadkowie w kóko mówia aby chodzic ale jakos nie moge sie zmusic.
pozatym uwazam ze do kościoła wcale nie 3ba chodzic wystarczy szczera modliwta w lozeczku
Informacje: Wiek: 19 Dołączyła 323 dni temu Posty: 5504 Skąd: Wrocław
Profil: Imię: Weronika
Wzrost: 165
Stan: jeszcze panna :)
Partner: Radzio
Wysłany: 2007-07-24, 22:28
jam niewierząca, ale też uważam, że najważniejsze to co ma się w sercu... Do Boga można zwrócić się w każdej chwili, bo wg wierzących.. jest wszędzie, nie tylko w kościele.. Mym zdaniem skromnym
Informacje: Wiek: 22 Dołączyła 311 dni temu Posty: 309 Skąd: Lublin
Profil: Imię: Gosia
Wzrost: 170
Włosy: jakiś taki dziwny
Stan: panienka z okienka
Wysłany: 2007-08-27, 23:23
Ja wierzę w Boga i staram sie chodzić do Koscioła tak jak Calineczka, nie chodzę tam dla księży tylko dla Boga. Pisałyście o buncie rozumiem was sama straciłam mamę i też ciężko było mi pewne rzeczy przyjąć zrozumieć, ale przyznam szczerze, że wiara pomogła mi i nadal pomaga z tym żyć. Lepiej jest myśleć, że ta moja mama gdzieś jest w niebie, że jest jej dobrze i, że kiedyś jeszcze ją spotkam, śmierć mamy tłumaczę sobie jeszcze tak, że zasłużyła na to by być już w niebie a nie cierpieć na ziemi, gdzie wciąż są jakieś problemy często nie łatwe, wiem może mówię jak nawiedzona, ale tak nie jest. Postawa wielu księży mnie denerwuje tak jak i was ale wiem że są też normalni księża z powołania, którzy np też nie popierają niektórych kanonów kościoła, ludzie odwracają się od Boga bo im ksiądz niepasuje bo powiedział tak czy siak ksiądz też człowiek wiem, że przesadzają ostatnio, że tyle afer jest związanych z klerem ale według mnie to nie powód by się odwracać od Boga. Też wiele razy przechodziłam przez ten bunt byłam zła że ciągle mam jekieś problemy, że nie mogę być choć trochę w końcu szczęśliwa i naprawde czasem ciężko jest wierzyć ale staram się jak mogę. Znam dwa powiedzenia naprawde prawdziwe JAK TRWOGA TO DO BOGA, a drugie WŚRÓD UMIERAJĄCYCH NIE MA ATEISTÓW coś w tym jest nie wiem czy zrozumiecie o co mi chodzi bo ja trochę chaotyczna dziewczynka jetem jakby co to pytajcie ja wyraziłam tylko swoje zdanie na ten temat
ja do niedawna bylam katoliczka ze wszystkimi sakramentami,ale do kosciola mnie nie ciagnelo,wlasnie ze wzgledu na zaklamanie ksiezy,ale tez i na dwulicowosc tych co podawali sie za katolikow ,chodzili do kosciola ,a za plecami obmawiali,krytykowali.
Mam przyjaciol ewangelikow,poszlam raz i drugi z nimi do kosciola i mnie wciagnelo.Maja taka spontaniczna wiare,a nie klepanie zdrowaski,i poza tym tak jak mowi sie w kosciele i to co glosi pastor,to robi tez w zyciu codziennym
Temat kościoła jest naprawde trudnym tematem , bo coraz czesciej słyszymy jakie rzeczy dzieja sie w koscioła tak swietych miejsca dla chrzescijan.Ksieża nie przestrzegaja zasad jakim sie oddali to naprawde dziwna sprawa ida na ksieza a zupełnie nie zmianiaja swego zycia nio ale juz nic na to niestety nie poradzimy. Ja jestem chrzescijanko dosc czesto chodze do koscioła ale nigdy nie słucham kazania jakie plecie ksiadz, gdyz kazdy ma inne zdanie na dany temat a nie oni uczy nasz jak dobrze postepowac jak sam tego nie robi.a co do zasa jakie nakazuje koscioł to z połowam sie nie zgadzam np zabronienie aborcji, zabezpiecznie,rozwody,i wiele inych bardzo zakazow jakie postawił koscioł...
_________________ "To prawdziwa ulga mieć kogoś, przed kim można otowrzyć własne serce, kogo możesz uczynić współuczestnikiem swoich intymności,komu możesz powierzyć swoje tajemnice."
Informacje: Wiek: 19 Dołączyła 323 dni temu Posty: 5504 Skąd: Wrocław
Profil: Imię: Weronika
Wzrost: 165
Stan: jeszcze panna :)
Partner: Radzio
Wysłany: 2007-08-29, 10:21
Przepraszam, że tak zapytam ale dla mnei jako nie wierzącej takie rzeczy są dziwne i niezrozumiałe.. Co daje wam chodzenie do kościoła? co daje wam rozmowa z waszym Bogiem?
ja tak jak już pisałam, to mam nieco inaczej...chodzę, żeby głównie poplocić z babcią, jako, że jest pochowana 400km od Wałbrzycha i nie mogę tam być tak często jakbym chciała, więc wybrałam kościół jako takie nasze miejsce rozmów i spotkań.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum