Informacje: Wiek: 20 Dołączyła 496 dni temu Posty: 709
Profil: Partner: mam Cię na oku
Wysłany: 2008-11-23, 20:48
Zielonooka, no właśnie boję się co będzie jak założymy rodzinę. On jest w tym względzie strasznie nieodpowiedzialny. Gra co 2 w dni w toto lotka i codziennie snuje plany co zrobi z wygrana zamiast wziąć się do pracy. Nie potrafie mu tego przetłumaczyć
Informacje: Wiek: 23 Dołączyła 58 dni temu Posty: 22
Profil: Wzrost: 173
Wysłany: 2008-11-23, 21:14
My nie mieszkamy razem i oboje pracujemy.
Mój K nie kupuje mi ciuszkow, torebek itp. Jak u innych kolezanek. Czy to zle Chyba ze sa urodziny:)
Za zakupy placimy roznie, raz on raz ja.
Jak jedziemy daleko to skladamy sie na paliwo i nocleg.
Słyszałam opinie kumpeli ze moj K jest skapy wobec mnie, nic mi nie kupuje itp.
Ale ja nie jestem z nim dla kasy, po to zeby mnie sponsorowal, tylko jestem z nim bo go kocham
Nie klocimy sie o kase:)
hmn... no dobra tez jako hmn... jak Wy nas nazywacie.hmn... a juz wiem Rodzyn sie wypowiem
Ze mna jest tak ze nie akceptuje sponsoringu pod zadna postacia... znaczy zebysmy sie zrozumieli to w zwiazku ok czasami cos kupie kobiecie tak po prostu bez okazji jakis drobiazg ale tak jak czytam tutaj posty typu ze facet kupuje dziewczynie ciuchy i tego typu rzeczy bo chce zeby ladnie wygladala aby sie kumple nie smiali albo ze na spotkaniach facet placi zawsze za kobiete to sorry ale nie wiem co mam powiedziec o tym... Przyjelo sie ze facet powinien ponosic koszty wszystkiego co jest obecne na spotkanio- randce... ale dlaczego nie chodzi tu o skapstwo tylko o fakt ze ja osobiscie zle bym sie czul gdyby kobieta za mnie placila i wiem ze jest duza rzesza kobiet ktore tez sie zle czuja w takiej sytuacji....cos co wg mnie jest ok i ja sie tego trzymam to nie placenie po polowie ale raz place ja raz placi ona i jest ok ...
a co do facetow ktorzy wszystko kupuja kobiecie to tak jak juz lowca_motyli napisal i ja jestem tego samego zdania ze tacy faceci po prostu nie maja nic wiecej do zaoferowania poza kasa....
Mamy osobne pieniadze. Wojtek przewaznie placi jesli idziemy cos zjesc choc mi tez czasem sie zdarza ale zadziej. Za kosmetyki ubrania (moje) place sama. Robimy sobie prezenty ale raczej jesli jest okazja. W zabiera mnie do kina itd. Roznie to bywa!
Nigdy sie nie klocimy o kase chyba ze ja mu mowie ze za duzo wydaje np na mnie. Bo mnie to krepuje.
_________________ "TERAZ CIESZY SIE, ZE WSZYSTKO CZEGO MIALA MNIEJ NIE JEST POTRZEBNE JEJ!
TERAZ CIESZY SIE ZE, WSZYSTKO CZEGO BALA SIE DALEKO OD NIEJ JEST!
SPIJ SPOKOJNIE PIEKNA"
Informacje: Wiek: 24 Dołączyła 115 dni temu Posty: 1304 Skąd: centrum
Profil: Wzrost: 173
Włosy: brąz
Stan: panna
Partner: mr. D.
Nastrój:
Wysłany: 2008-12-08, 16:28
Wcześniej pisałam Wam w tym temacie o tym, że:
U mnie z kolei jest tak, że D. zarabia dużo dużo więcej niż ja (jakieś pięć razy), z tej właśnie racji pomaga mi. Ale nie wygląda to tak, że ja go na cos naciągam w stylu : "kup mi to czy kup mi tamto.." tylko np. kiedy mi przybraknie a musze jechać na studia to wtedy sam mi daje, i niegdy nie chce żebym mu oddała. Ostatnio pożyczyłąm od niego na buty a jak już chciałam mu oddać to mnie wyśmiał. Mieszkamy u jego rodziców ale do góry na piętrze, on dokłada im za rachunki, np. za prąd, ale nigdy nie chciał żebym mu coś kolwiek dołożyła, ba gotów byłby się obrazić! Czasem mam wyrzuty sumienia, bo myślę że go naciągam, jak mówię o tym koleżance to mnie lekko wyśmiewa, mówiąc że on więcej zarabia i to jest taka forma pomocy...no ale wyrzuty sumienia i tak są.
Stan rzeczy na dziń dzisiejszy jest taki,że z ostatnimi tygodniami nasze pieniądze zaczęły się bardzo mieszać, z tego względu że robiliśmy i nadal robimy remonty. A wieć ja za swoje pieniądze (dostaję na rękę 1000 zł max) też kupowałam różne materiały, bo przeciez to ma być nasze gniazdko. Tak się złozyło że z tego między innymi powodu straciłam już 600 zł. No i mieliśmy jechac na sylwestra w góry. Wszystko załatwione itp. Ale w tej chcili zadzwonił i był bardzo wściekły...Kazał mi wyliczyć na co dokładnie wydałam tą kasę, fakt raz wyszłam ze znajomymi, i kupiłam też dla siebie brakujące rzeczy, teraz to w ogóle myślę o sobie jak o jakimś pasożycie...powiedział że nie liczę się kasą i mimo tego że ona zarabia więcej powinniśmy dzielić się kasą po połowie na wszystko...łatwo policzyć ile zostało mi pieniędzy, nie wiem jak mogłam yć tak lekkomyślna i pomyśleć że pojedziemy właściwie za jego pieniądze na sylwestra, bo ja już nie mam mioch, wszystko pójdzie na prezenty...musze kupić jeszcze takie tabletki, kurcze jakbym wiedziała to bym w tym miesiącu nie kupowała wykładziny parapetu i bóg wie czego jeszcze bo D. powiedział że na sylwestra płacimy po równo za siebie...powiedział że jego kolega ze swoją dziewczyną dzielą się po równo, pommimo że ona teraz nie pracuje. Pożycze kasę od szefa, jakoś dam radę. D. powiedział że nie licze się z pieniędzmi, i właściwie z jego tonu można wywnioskować, że chciałam go oskubać. Czuję się teraz jak posożyt. Ja na prawdę nie chcę i nie chciałam żeby kiedykolwiek tak pomyślał, to wszystko teraz przez te remonty które przestały już od jakiegoś dłuższego czasu różnicować nasze pieniądze, a teraz czuję że chcaiłam go oszukać, w jego samochód też jakąs kasę włożyłam, przegąd olej płyn hamulcowy...ale to w listopadzie było. Kupiłam sobie wtedy jedną spódniczkę za 65 zł i szampon i takie pierdoły...co myślicie, czy rzeczywiście mógł tak odebrać to, mógł pomyśleć że chce go oskubać? Bo juz sama nie wiem...dodam że on ma teraz trochę długów, bo przez miesiąc nie pracował...
Otóż my nie mieszkamy razem,nie jesteśmy też małóżeństwem jeszcze..tylko parą.
Ja się uczę,chodz też sobie dorabiam w oriflame troszkę..Darek pracuję,często chce mi dac na kartę do telefonu,na jakiś ciuch lub coś..
Ale mi jest jakoś głupio wziąśc Jestem tego zdania,że nie powinien mi dawac kasy,bo jesteśmy tylko parą jak narazie..
Roxi, wydaje mi sie , że to wszystko co napisałaś nam powinnam wyjasnic na spokojnie swojemu partnerowi . kłótnie o kase zawsze pozostawiaja nie smak moim zdaniem . na pewno dojdziecie do porozumienia
Informacje: Wiek: 22 Dołączyła 425 dni temu Posty: 2725 Skąd: Pokaż na mapie
Profil: Imię: sylwia
Wysłany: 2008-12-08, 23:30
dla mnie takie dzielenie kasy jest dziwne. u mnie jest tak że to co zarobie i ja i R. składane jest do jednej "kupki" z tego płacimy rachunki, kupujemy jedzenie czy ciuchy. nie mamy podziałów na moje i twoje.
Informacje: Wiek: 24 Dołączyła 115 dni temu Posty: 1304 Skąd: centrum
Profil: Wzrost: 173
Włosy: brąz
Stan: panna
Partner: mr. D.
Nastrój:
Wysłany: 2008-12-09, 09:19
madzia, jestem bardzo zniesmaczona, ale cóż mogę zrobić, teraz cokolwiek powiem, jak kolwiek się temy sprzeciwie to wyjdzie, że jestem łasa na jego pieniądze...Wczoraj jeszcze później dodał, że moja kasa powinna mi wystarczyć, nawet jak coś do domu kupuje to powinnam sobie to tak rozplanować żeby mi starczyło...ehhh
Też myślałam że nie ma u nas podziału na moje twoje ale się myliłam, jakoś w ogóle nie chce mi się z nim gadać, wolałabym żeby nie przyjeżdzał dziś, żeby za kilka dni przyjechał
Informacje: Wiek: 22 Dołączyła 261 dni temu Posty: 4194
Profil: Nastrój:
Wysłany: 2008-12-09, 09:26
Roxi, jak dla mnie to jakies dziwne ze on Ci tak wypomina..
Jestescie razem.. On duzo wiecej zarabia, a Ty niebardzo masz z czego placic czy odkaladac.. Wydaje mi sie ze facet powinien to zrozumiec...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum