Informacje: Wiek: 25 Dołączyła 427 dni temu Posty: 5875 Skąd: London City ;)
Profil: Imię: Ania
Partner: Lukasz
Nastrój:
Wysłany: 2008-07-16, 14:10
u nas ostanio ja place za wszystko bo L mial wydatki w zwiazku z tymi soczewkami,ale ogolnie dzielismy sie wydatkami po polowie,choc w rzeczywistosci on zawsze wiecej na nas wydaje,a kiedy jeszcze nie mieszkalismy razem to ja praktycznie nie musialam sie martwic o kasiorke bo on zazwyczaj za wszystko placil,a ja tylko dokladalam od czasu do czasu w miare mozliwosci
Informacje: Wiek: 21 Dołączyła 284 dni temu Posty: 150 Skąd: Madagaskar
Profil: Wzrost: 160
Włosy: brąz
Stan: panna
Nastrój:
Wysłany: 2008-07-17, 09:17
Z moimi byłymi było zawsze tak, że jeśli mieli kasę to oni płacili, a jak nie mieli to każde płaciło za siebie. Ja nie jestem kasiasta więc nigdy nie chcieli żebym im coś sponsorowała.
A gdybym kiedyś była w stałym związku [małżeństwie] to szczerze mówiąc nie jestem za tym, żeby cała kasa szła na wspólne konto. Raczej jakaś część i to wszystko na podatki, jedzenie. A z resztą każde robi co chce, odkłada, wydaje, bez zbędnych tłumaczeń na co.
_________________ "Każdy plan można zmienić
lecz wolę życie bez planu."
My mamy wspolna kase i wspolne zobowiazania
Nie pytamy sie siebie wzajemnie czy moge sobie kupic to albo tamto, jesli chodzi o jakies drobne wydatki, powiedzmy do tych max. 50euro. Natomiast jesli jest to cos wiekszego, zawsze konsultujemy wydatki ze soba.
Oczywiscie zadne z nas nie kupi sobie zadnej glupotki jesli kasa zaczyna sie konczyc, albo jesli wiemy, ze jeszcze przyjda jakies rachunki...
Szczerze mowiac troche mi ciezko zrozumiec podzial, ja place za to i za tamto, a Ty za to i za cos jeszcze innego Wydatki podzielone po polowie, ale zarobki nie zawsze sa takie same. Moj M. zarabia znacznie wiecej niz ja, wiec gdybysmy mieli dzielic tak po pol - to ja bym wiecznie zostawala bez kasy, bez oszczednosci i musialabym polegac na tym, ze on mi cos zafunduje. No, ale moze u nas jest inaczej, bo jestesmy malzenstwem (????) (czy to w ogole ma cos do rzeczy?)
No, ale moze u nas jest inaczej, bo jestesmy malzenstwem (????) (czy to w ogole ma cos do rzeczy?)
wydaje mi się, że nie ma.
my jeszcze przed ślubem, jak mieszkaliśmy razem - mieliśmy wspólne pieniążki, po ślubie - dalej mamy wspólne, zlikwidowaliśmy jedno konto i też mamy teraz jedno.
a znam pary, które zarówno przed, jak i po ślubie miały/mają osobne konta, osobne pieniądze i się składały/składają na życie, rachunki itp. w sumie mnie to chyba śmieszy
Informacje: Dołączyła 248 dni temu Posty: 2561 Skąd: w krainie marzen...
Profil: Imię: S.
Wzrost: malutka
Włosy: czarnulka
Stan: szczęśliwa żonka:)
Partner: P.
Nastrój:
Wysłany: 2008-08-12, 18:15
my mamy wspolne pieniedza... wspolne zobowazania.. wspolne rachunki... nikt nikomu nie wydziela.. jesli nawet taka sytuacja mialaby zaistniec to co nawyzje P. moglby wydzielac mnie bo ja nie pracuje .. on nas utrzymuje... ale on wychodz z zalozenia ze co moje to jego a co jego to moje... przed slubem mialam swoje pieniadze.. i zdarzalo sie juz wtedy ze wspolnie inwestowalismy wtedy jeszcze w jego firme teraz juz w nasza.. i nie bylo z tym najmniejszego probemu... konto ammy wspolne.. jedynie ja mam jedno konto na ktorym mam pewna kwote zaoszczedzona... jest tam troche moich pieniedzy lae wiekoszcs mam od mamy... sa to pieniadze przeznaczone na studia... bo mimo tego ze jestem mezatka mam postanowila dalej placic mi za studia.. siwtna jest prawda??
_________________
kocham i jestem kochana... to największe szczęście:*
Nikt za mnie nie umrze, więc niech nikt nie mówi mi jak mam żyć!
Informacje: Wiek: 20 Dołączyła 282 dni temu Posty: 177 Skąd: Gdańsk
Profil: Imię: Karolina
Wzrost: 168
Włosy: blond
Wysłany: 2008-08-12, 18:18
My mieszkamy razem, w tej chwili ja szukam pracy, wiec za wszystko placi Marek, ale nie naciagam go na ciuchy czy drogie kosmetyki , bo mamy trudną sytuacje finansową (przez pewien incydent ktory nas bardzo uderzył po kieszeni,na bardzo duzą kwotę) jak tylko znajde pracę (a myśle ze niedługo to nastąpi) to bede miala kase na własne wydatki, wreszcie bede mogła kupic sobie jakis nowy ciuszek czy cos., a na takie rzeczy jak jedzenie, czy rachunki bedzie mogla byc wspolna kasa, choc generalne wydatki i tak w głównej mierze będą ze strony mojego partnera, bo moja pensja bedzie sporo mniejsza.
Informacje: Wiek: 23 Dołączyła 135 dni temu Posty: 123 Skąd: stamtąd
Profil:
Wysłany: 2008-08-12, 19:29
my też jesteśmy studentami,oboje na utrzymaniu rodziców i kasa od rodziców,więc z reguły jedno z nas płaci a nastepnym zdrugie.
Jak ja zapłace to przeważnie potem chce mi oddawac kase ale jazwykle mówię że nie że zaplaci next time,ale ostatnio to dziwnie wyszło bo chyba się przyzwyczaił że zawsze odmawiam zwrotu kasy i sam wepchał mnie do kasy że niby on popilnuje rzeczy a ja mam kupic bilety na pociąg,i zrobił to dwa razy,potem powiedział ze musi mi oddac ale ja że nie...ciekawa jestem gdybym mu policzyła.
Jak robimy zakupy typu jedzenie to na zmaine choć on chyba ciut więcej ale wydaje mi się że jest troche skąpcem,nie wiem może jestem przewrażliwiona...
nie umiem rozmawiac o pieniądzach bo nie sa dla mnie tak ważne,na początku związku powiedziałam że płaćmy na zmianę i tak zostało.Ale nigdzie mnie nie zabiera,kwiaty i prezenty na urodziny czy dzien kobiet/mikolajki kupuje.
[ Dodano: 2008-08-12, 20:29 ]
tzn.te kwiaty to bez okazji nawet :-p
To u mnie to jest róznie- bo nie dzielimy pieniędzy ale z tego względu że nie mieszkamy razem i tak jest rozdzielnośc majątkowa:) Ja czasami płace jak on nie ma drobnych ale zazwyczaj on:) pracuje i dobrze zarabia (choć ja tez na brak kasy nie narzekam) więc sam mi powiedział że lepiej się będzie czuł jak to on będzie płacił
We wcześniejszych związkach płaciliśmy po pół za siebie każdy:)
Informacje: Dołączyła 129 dni temu Posty: 1571 Skąd: Poznań
Profil: Imię: S.
Włosy: blond
Stan: zaręczona
Nastrój:
Wysłany: 2008-08-12, 20:45
My mamy wspolna kase na rachunki, zywnosc, kosmetyki itp. na ciuchy kazdy raczej wydaje ze swoich, czasem M kupi cos mi a ja ze swoich jemu. osobne konto mamy na wesele, gdzie co miesiac cos tam uda nam sie odlozyc. Nie klocimy sie o pieniazki i tez nie wypominamy sobie, ze ktos cos sobie kupil Jak idziemy razem do restauracji lub impreze, to jest roznie bo raz bierzemy ze wspolnej kasy, raz placi M, raz ja, ale czesciej jednak M Nie liczymy ile on wydal ile ja. Tak jak jest teraz, to nam odpowiada Oby tak bylo zawsze
_________________
"Miłość ogarnia całe życie kobiety, jest jej więzieniem i jej niebem"
Informacje: Wiek: 20 Dołączyła 112 dni temu Posty: 10
Profil: Imię: Karolina
Stan: Poza zasięgiem
Partner: M. <3
Wysłany: 2008-08-15, 23:00
Nie, to byłoby śmieszne !
Pieniądze nigdy nie będą stanowiły problemu, nigdy nie będę się o nie kłócić.
Nie mieszkamy jeszcze razem, ale sytuacje finansowe bywały różne, a więc w tym temacie mogę śmiało się wypowiadać.
Mieszkając razem także nie wyobrażam sobie, że dzielimy wszystko na pół. To chore.
Jesteśmy razem, tworzymy dom - i co za wszystko mam liczyć ?
Wiadomo, zależy od zarobków, od tego jaka jest sytuacja, czy ktoś pracuje czy nie.
Jednak ja wiem, że M. chciałby pracować na dom, żebym mogła być w domu, albo ewentualnie iść do pracy, czy robić coś co mnie interesuje, dla siebie, dla swoich widzi-mi-się.
W zasadzie zgadzam się z tym, jakoś nie mam potrzeby zarabiania więcej od mężczyzny, a i oni mają przecież większe wydatki, bo mają nas
Ale wiem, że nie stane się kurą-domową, chociaż ciepło rodzinne sobie cenię.
_________________
Nie każda kobieta jest godna tego, by nazywać ją kobietą.
Profil: Imię: Kasia
Włosy: brązowe
Stan: panna
Nastrój:
Wysłany: 2008-08-16, 09:15
Kaya napisał/a:
Mieszkając razem także nie wyobrażam sobie, że dzielimy wszystko na pół. To chore.
Jesteśmy razem, tworzymy dom - i co za wszystko mam liczyć ?
Wiadomo, zależy od zarobków, od tego jaka jest sytuacja, czy ktoś pracuje czy nie.
Masz rację i w pełni się z Tobą zgadzam. Jak jesteśmy ze sobą i tworzymy pare to nie jest juz "Ty" czy "Ja" tylko "My" i pieniądze tez są nasze. ja zawsze sie śmieje z mojego W. jak mówię że to są nasze wspólne cieżko zarobione przez niego pieniądze
Jednak ja wiem, że M. chciałby pracować na dom, żebym mogła być w domu, albo ewentualnie iść do pracy, czy robić coś co mnie interesuje, dla siebie, dla swoich widzi-mi-się.
W zasadzie zgadzam się z tym, jakoś nie mam potrzeby zarabiania więcej od mężczyzny, a i oni mają przecież większe wydatki, bo mają nas
ja o pieniązki też się nie sprzeczam ale mimo wszystko myśle że kiedyś moga jakieś konflikty wyrosnąć zwłaszcza jak pojawi się małeństwo
Bo mój facet jest tradycjonalistą i uważa że on powinien utrzymywac rodzine a jak na razie zapowiada się iż bardziej by się nam kalkulowało w takim wypadku aby on poszedł na urlop wychowawczy - gdyż ja lepiej zarabiam i wtedy mniejsze straty finansowe by były nio ale zobaczymy jak to wyjdzie w praniu bo nie chciałabym go urazić i aby źle się z tym czuł ale z dugiej strony jeżeli finansowo było by nam łatwiej - bo mam lżejsza prace, jednozmianową (on 3) i lepiej płatną ...to dlaczego się tego wyzbywać ?
U mnie : czyns, oplaty i zarcie--> na pół.
Kazdy swoje indywidualne potrzeby sam ''oplaca''
On pracuje zawodowo i studiuje zaocznie, ja dziennie i mam swoj interes.
Nie pozwolilabym nigdy aby facet pracowal a ja siedziala w domu, chyba ze przez okres ciazy i 1roku dziecka. Obydwie osoby w zwiazku powinny zarabiac...bo czasy sie troche juz zmienily.
Informacje: Wiek: 21 Dołączyła 225 dni temu Posty: 3490
Profil: Nastrój:
Wysłany: 2008-09-12, 13:57 Motorek finansowy..
Takie pytanko mi sie nasunelo, jak myslicie, kto przed slubem powinien zbierac kase "na wspolna przyszlosc"? Czy to bardziej nalezy do zadan faceta, czy tez do naszych?
A moze w momencie gdy oboje pracujemy i wiemy ze chcemy byc ze soba zaczynamy ja zbierac razem?
Chodzi mi o kwestie wesela, mieszkania itd.
Czy wy postawilyscie na spontan i po prostu sie stalo? Bez jakichs tamm planow, oszczedzania, zbierania...
[ Komentarz dodany przez: Donn: 2008-09-12, 15:33 ] temat scaliłam
Informacje: Wiek: 21 Dołączyła 245 dni temu Posty: 6413 Skąd: z malej osadki
Profil: Imię: Ola
Stan: zakochana
Partner: Tomek
Nastrój:
Wysłany: 2008-09-12, 14:19
Mirabelka__22, ja mysle ze najlepiej jest zbierac razemo kazdy odklada miesiecznie taka sumke jaka jest w stanie....
to jest najlepsze rozwiazanie bo jak facet tylko bedzie odkladal to kiedys w klotni moze ci to wypomniec
my z tomkiem zbieramy sobie ale na razie nie mamy jeszcze celu bo an zareczn nie bylo wiec na slub jeszcze nie zbieramya le jesli pojawi sie jakis cel to juz bedziemy miec na to srodki
a! i kiedys tak sobie gadalism,y i stwierdzilismy ze jezeli byloby tak ze sie rozstaniemy to dzielimy to na pol niezaleznie od tego ile kto wlozyl w te oszczednosci
_________________ Kobieta kochana zawsze odnosi sukces...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum