Rejestracja Zaloguj  
 

Chat [0] Uzaleznione Rangi Mapa                   Kontakt SzukajAlbum Regulamin Reklama na forum

 



Poprzedni temat :: Następny temat
milość a-money money..kasa..kasa
Autor Wiadomość
angik1683 





Informacje:
Wiek: 25
Dołączyła 427 dni temu
Posty: 5875
Skąd: London City ;)

Profil:
Imię: Ania
Partner: Lukasz
Nastrój:
zmeczona

Wysłany: 2008-07-16, 14:10   

u nas ostanio ja place za wszystko bo L mial wydatki w zwiazku z tymi soczewkami,ale ogolnie dzielismy sie wydatkami po polowie,choc w rzeczywistosci on zawsze wiecej na nas wydaje,a kiedy jeszcze nie mieszkalismy razem to ja praktycznie nie musialam sie martwic o kasiorke bo on zazwyczaj za wszystko placil,a ja tylko dokladalam od czasu do czasu w miare mozliwosci
_________________

 
 
REKLAMA







Miss G 
Hedonistka 100%





Informacje:
Wiek: 21
Dołączyła 284 dni temu
Posty: 150
Skąd: Madagaskar

Profil:
Wzrost: 160
Włosy: brąz
Stan: panna
Nastrój:
neutralna

Wysłany: 2008-07-17, 09:17   

Z moimi byłymi było zawsze tak, że jeśli mieli kasę to oni płacili, a jak nie mieli to każde płaciło za siebie. Ja nie jestem kasiasta więc nigdy nie chcieli żebym im coś sponsorowała.
A gdybym kiedyś była w stałym związku [małżeństwie] to szczerze mówiąc nie jestem za tym, żeby cała kasa szła na wspólne konto. Raczej jakaś część i to wszystko na podatki, jedzenie. A z resztą każde robi co chce, odkłada, wydaje, bez zbędnych tłumaczeń na co.
_________________
"Każdy plan można zmienić
lecz wolę życie bez planu."
 
 
exult 





Informacje:
Wiek: 24
Dołączyła 116 dni temu
Posty: 12
Skąd: Zielona Wyspa

Profil:
Wzrost: 163cm
Włosy: obecnie -ciemny fiolet :-)
Stan: mezatka
Partner: Maciek

Wysłany: 2008-08-12, 15:18   

My mamy wspolna kase i wspolne zobowiazania :P
Nie pytamy sie siebie wzajemnie czy moge sobie kupic to albo tamto, jesli chodzi o jakies drobne wydatki, powiedzmy do tych max. 50euro. Natomiast jesli jest to cos wiekszego, zawsze konsultujemy wydatki ze soba.
Oczywiscie zadne z nas nie kupi sobie zadnej glupotki jesli kasa zaczyna sie konczyc, albo jesli wiemy, ze jeszcze przyjda jakies rachunki...

Szczerze mowiac troche mi ciezko zrozumiec podzial, ja place za to i za tamto, a Ty za to i za cos jeszcze innego :( Wydatki podzielone po polowie, ale zarobki nie zawsze sa takie same. Moj M. zarabia znacznie wiecej niz ja, wiec gdybysmy mieli dzielic tak po pol - to ja bym wiecznie zostawala bez kasy, bez oszczednosci i musialabym polegac na tym, ze on mi cos zafunduje. No, ale moze u nas jest inaczej, bo jestesmy malzenstwem (????) (czy to w ogole ma cos do rzeczy?)
 
 
Madzia81 





Informacje:
Wiek: 26
Dołączyła 732 dni temu
Posty: 4370
Skąd: Wałbrzych

Profil:
Imię: Madzia
Wzrost: niski
Włosy: czarna
Stan: szczęśliwa żonka :)
Partner: Marcin
Nastrój:
zakochana

Wysłany: 2008-08-12, 17:57   

exult napisał/a:
No, ale moze u nas jest inaczej, bo jestesmy malzenstwem (????) (czy to w ogole ma cos do rzeczy?)

wydaje mi się, że nie ma.
my jeszcze przed ślubem, jak mieszkaliśmy razem - mieliśmy wspólne pieniążki, po ślubie - dalej mamy wspólne, zlikwidowaliśmy jedno konto i też mamy teraz jedno.

a znam pary, które zarówno przed, jak i po ślubie miały/mają osobne konta, osobne pieniądze i się składały/składają na życie, rachunki itp. w sumie mnie to chyba śmieszy ;-)
_________________


 
 
 
saja 
szaleńczo zakochana





Informacje:
Dołączyła 248 dni temu
Posty: 2561
Skąd: w krainie marzen...

Profil:
Imię: S.
Wzrost: malutka
Włosy: czarnulka
Stan: szczęśliwa żonka:)
Partner: P.
Nastrój:
napalona

Wysłany: 2008-08-12, 18:15   

my mamy wspolne pieniedza... wspolne zobowazania.. wspolne rachunki... nikt nikomu nie wydziela.. jesli nawet taka sytuacja mialaby zaistniec to co nawyzje P. moglby wydzielac mnie bo ja nie pracuje .. on nas utrzymuje... ale on wychodz z zalozenia ze co moje to jego a co jego to moje... przed slubem mialam swoje pieniadze.. i zdarzalo sie juz wtedy ze wspolnie inwestowalismy wtedy jeszcze w jego firme teraz juz w nasza.. i nie bylo z tym najmniejszego probemu... konto ammy wspolne.. jedynie ja mam jedno konto na ktorym mam pewna kwote zaoszczedzona... jest tam troche moich pieniedzy lae wiekoszcs mam od mamy... sa to pieniadze przeznaczone na studia... bo mimo tego ze jestem mezatka mam postanowila dalej placic mi za studia.. siwtna jest prawda??
_________________

kocham i jestem kochana... to największe szczęście:*
Nikt za mnie nie umrze, więc niech nikt nie mówi mi jak mam żyć!
 
 
Princessa 





Informacje:
Wiek: 20
Dołączyła 282 dni temu
Posty: 177
Skąd: Gdańsk

Profil:
Imię: Karolina
Wzrost: 168
Włosy: blond

Wysłany: 2008-08-12, 18:18   

My mieszkamy razem, w tej chwili ja szukam pracy, wiec za wszystko placi Marek, ale nie naciagam go na ciuchy czy drogie kosmetyki , bo mamy trudną sytuacje finansową (przez pewien incydent ktory nas bardzo uderzył po kieszeni,na bardzo duzą kwotę) jak tylko znajde pracę (a myśle ze niedługo to nastąpi) to bede miala kase na własne wydatki, wreszcie bede mogła kupic sobie jakis nowy ciuszek czy cos., a na takie rzeczy jak jedzenie, czy rachunki bedzie mogla byc wspolna kasa, choc generalne wydatki i tak w głównej mierze będą ze strony mojego partnera, bo moja pensja bedzie sporo mniejsza.
 
 
 
Sandy 





Informacje:
Wiek: 23
Dołączyła 135 dni temu
Posty: 123
Skąd: stamtąd

Profil:

Wysłany: 2008-08-12, 19:29   

my też jesteśmy studentami,oboje na utrzymaniu rodziców i kasa od rodziców,więc z reguły jedno z nas płaci a nastepnym zdrugie.
Jak ja zapłace to przeważnie potem chce mi oddawac kase ale jazwykle mówię że nie że zaplaci next time,ale ostatnio to dziwnie wyszło bo chyba się przyzwyczaił że zawsze odmawiam zwrotu kasy i sam wepchał mnie do kasy że niby on popilnuje rzeczy a ja mam kupic bilety na pociąg,i zrobił to dwa razy,potem powiedział ze musi mi oddac ale ja że nie...ciekawa jestem gdybym mu policzyła.
Jak robimy zakupy typu jedzenie to na zmaine choć on chyba ciut więcej ale wydaje mi się że jest troche skąpcem,nie wiem może jestem przewrażliwiona...
nie umiem rozmawiac o pieniądzach bo nie sa dla mnie tak ważne,na początku związku powiedziałam że płaćmy na zmianę i tak zostało.Ale nigdzie mnie nie zabiera,kwiaty i prezenty na urodziny czy dzien kobiet/mikolajki kupuje.

[ Dodano: 2008-08-12, 20:29 ]
tzn.te kwiaty to bez okazji nawet :-p
 
 
depre 




Informacje:
Dołączyła 115 dni temu
Posty: 249

Profil:
Włosy: brąz
Stan: zaręczona
Nastrój:
glodna

Wysłany: 2008-08-12, 20:05   

To u mnie to jest róznie- bo nie dzielimy pieniędzy ale z tego względu że nie mieszkamy razem i tak jest rozdzielnośc majątkowa:) Ja czasami płace jak on nie ma drobnych :) ale zazwyczaj on:) pracuje i dobrze zarabia (choć ja tez na brak kasy nie narzekam) więc sam mi powiedział że lepiej się będzie czuł jak to on będzie płacił :)

We wcześniejszych związkach płaciliśmy po pół za siebie każdy:)
 
 
Kita 
Przeszczęśliwa:)





Informacje:
Dołączyła 129 dni temu
Posty: 1571
Skąd: Poznań

Profil:
Imię: S.
Włosy: blond
Stan: zaręczona
Nastrój:
zadowolona

Wysłany: 2008-08-12, 20:45   

My mamy wspolna kase na rachunki, zywnosc, kosmetyki itp. na ciuchy kazdy raczej wydaje ze swoich, czasem M kupi cos mi a ja ze swoich jemu. osobne konto mamy na wesele, gdzie co miesiac cos tam uda nam sie odlozyc. Nie klocimy sie o pieniazki i tez nie wypominamy sobie, ze ktos cos sobie kupil :-) Jak idziemy razem do restauracji lub impreze, to jest roznie bo raz bierzemy ze wspolnej kasy, raz placi M, raz ja, ale czesciej jednak M :mrgreen: Nie liczymy ile on wydal ile ja. Tak jak jest teraz, to nam odpowiada :-D Oby tak bylo zawsze :-D
_________________

"Miłość ogarnia całe życie kobiety, jest jej więzieniem i jej niebem"
 
 
 
Kaya 
Wszystkomająca





Informacje:
Wiek: 20
Dołączyła 112 dni temu
Posty: 10

Profil:
Imię: Karolina
Stan: Poza zasięgiem
Partner: M. <3

Wysłany: 2008-08-15, 23:00   

Nie, to byłoby śmieszne !
Pieniądze nigdy nie będą stanowiły problemu, nigdy nie będę się o nie kłócić.

Nie mieszkamy jeszcze razem, ale sytuacje finansowe bywały różne, a więc w tym temacie mogę śmiało się wypowiadać.
Mieszkając razem także nie wyobrażam sobie, że dzielimy wszystko na pół. To chore.
Jesteśmy razem, tworzymy dom - i co za wszystko mam liczyć ?
Wiadomo, zależy od zarobków, od tego jaka jest sytuacja, czy ktoś pracuje czy nie.

Jednak ja wiem, że M. chciałby pracować na dom, żebym mogła być w domu, albo ewentualnie iść do pracy, czy robić coś co mnie interesuje, dla siebie, dla swoich widzi-mi-się.
W zasadzie zgadzam się z tym, jakoś nie mam potrzeby zarabiania więcej od mężczyzny, a i oni mają przecież większe wydatki, bo mają nas ;-)

Ale wiem, że nie stane się kurą-domową, chociaż ciepło rodzinne sobie cenię.
_________________
Nie każda kobieta jest godna tego, by nazywać ją kobietą.
 
 
kasiatoja 
szczęściara:)





Informacje:
Dołączyła 127 dni temu
Posty: 538

Profil:
Imię: Kasia
Włosy: brązowe
Stan: panna
Nastrój:
zadowolona

Wysłany: 2008-08-16, 09:15   

Kaya napisał/a:


Mieszkając razem także nie wyobrażam sobie, że dzielimy wszystko na pół. To chore.
Jesteśmy razem, tworzymy dom - i co za wszystko mam liczyć ?
Wiadomo, zależy od zarobków, od tego jaka jest sytuacja, czy ktoś pracuje czy nie.


Masz rację i w pełni się z Tobą zgadzam. Jak jesteśmy ze sobą i tworzymy pare to nie jest juz "Ty" czy "Ja" tylko "My" i pieniądze tez są nasze. ja zawsze sie śmieje z mojego W. jak mówię że to są nasze wspólne cieżko zarobione przez niego pieniądze :-D
 
 
depre 




Informacje:
Dołączyła 115 dni temu
Posty: 249

Profil:
Włosy: brąz
Stan: zaręczona
Nastrój:
glodna

Wysłany: 2008-08-16, 17:30   

Kaya napisał/a:
Jednak ja wiem, że M. chciałby pracować na dom, żebym mogła być w domu, albo ewentualnie iść do pracy, czy robić coś co mnie interesuje, dla siebie, dla swoich widzi-mi-się.
W zasadzie zgadzam się z tym, jakoś nie mam potrzeby zarabiania więcej od mężczyzny, a i oni mają przecież większe wydatki, bo mają nas


ja o pieniązki też się nie sprzeczam ale mimo wszystko myśle że kiedyś moga jakieś konflikty wyrosnąć ;) zwłaszcza jak pojawi się małeństwo :)
Bo mój facet jest tradycjonalistą i uważa że on powinien utrzymywac rodzine a jak na razie zapowiada się iż bardziej by się nam kalkulowało w takim wypadku aby on poszedł na urlop wychowawczy - gdyż ja lepiej zarabiam i wtedy mniejsze straty finansowe by były :) nio ale zobaczymy jak to wyjdzie w praniu :) bo nie chciałabym go urazić i aby źle się z tym czuł ale z dugiej strony jeżeli finansowo było by nam łatwiej - bo mam lżejsza prace, jednozmianową (on 3) i lepiej płatną ...to dlaczego się tego wyzbywać :) ?
 
 
julitka




Informacje:
Dołączył: 312 dni temu
Posty: 23

Profil:

Wysłany: 2008-08-17, 12:27   

U mnie : czyns, oplaty i zarcie--> na pół.
Kazdy swoje indywidualne potrzeby sam ''oplaca'' :)
On pracuje zawodowo i studiuje zaocznie, ja dziennie i mam swoj interes.
Nie pozwolilabym nigdy aby facet pracowal a ja siedziala w domu, chyba ze przez okres ciazy i 1roku dziecka. Obydwie osoby w zwiazku powinny zarabiac...bo czasy sie troche juz zmienily.
 
 
Mirabelka__22 





Informacje:
Wiek: 21
Dołączyła 225 dni temu
Posty: 3490

Profil:
Nastrój:
zakochana

  Wysłany: 2008-09-12, 13:57   Motorek finansowy..

Takie pytanko mi sie nasunelo, jak myslicie, kto przed slubem powinien zbierac kase "na wspolna przyszlosc"? Czy to bardziej nalezy do zadan faceta, czy tez do naszych?
A moze w momencie gdy oboje pracujemy i wiemy ze chcemy byc ze soba zaczynamy ja zbierac razem?

Chodzi mi o kwestie wesela, mieszkania itd.
Czy wy postawilyscie na spontan i po prostu sie stalo? Bez jakichs tamm planow, oszczedzania, zbierania...

:?: :?: :?:

[ Komentarz dodany przez: Donn: 2008-09-12, 15:33 ]
temat scaliłam
_________________
 
 
Olciiia 
marzycielka





Informacje:
Wiek: 21
Dołączyła 245 dni temu
Posty: 6413
Skąd: z malej osadki

Profil:
Imię: Ola
Stan: zakochana
Partner: Tomek
Nastrój:
skolowana

Wysłany: 2008-09-12, 14:19   

Mirabelka__22, ja mysle ze najlepiej jest zbierac razemo kazdy odklada miesiecznie taka sumke jaka jest w stanie....

to jest najlepsze rozwiazanie bo jak facet tylko bedzie odkladal to kiedys w klotni moze ci to wypomniec

my z tomkiem zbieramy sobie ale na razie nie mamy jeszcze celu bo an zareczn nie bylo wiec na slub jeszcze nie zbieramya le jesli pojawi sie jakis cel to juz bedziemy miec na to srodki

a! i kiedys tak sobie gadalism,y i stwierdzilismy ze jezeli byloby tak ze sie rozstaniemy to dzielimy to na pol niezaleznie od tego ile kto wlozyl w te oszczednosci ;)
_________________
Kobieta kochana zawsze odnosi sukces...

 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group - mangi | 'babskiswiat' template created by joli for babskiswiat.net

REKLAMA

POLECAMY:

Twój sklep z bielizną

Szlachetny Smak

Grupa niezależnych analityków, rzeczoznawców, ekspertów, brokerów

Sex Shop Artykuły erotyczne

Wybierz/Zmień Fundusz Emerytalny

Wybielanie Zębów

Vichy

Fryzjer

Projekty domów

Fryzury

Kosmetyki

Końcówki kolekcji światowych marek

Informacje o Tybecie
HOTELE Warszawa

Duma i uprzedzenie Jane Austen

Części do samochodów amerykańskich

Hurtownia opakowań Jana