Rejestracja Zaloguj  
 

RSS Uzaleznione Rangi Mapa                       Kontakt SzukajAlbum Regulamin Reklama na forum

 




Poprzedni temat :: Następny temat
Mąż przy porodzie
Autor Wiadomość
Madzia81 





Informacje:
Wiek: 26
Dołączyła 643 dni temu
Posty: 4022
Skąd: Wałbrzych

Profil:
Imię: Madzia
Wzrost: niski
Włosy: czarna
Stan: szczęśliwa żonka :)
Partner: Marcin
Wysłany: 2007-09-01, 10:42   Mąż przy porodzie

Tak mnie zastanawia ta kwestia....Mamuśki - czy Wasz małż był obecny przy porodzie? Jakie macie z tego wspomnienia, doświadczenia? Gdybyście rodziły drugi raz - czy chciałybyście coś zmienić? A te, które rodziły same - co Wami kierowało? Nie chciałyście mieć męża przy sobie, nie było takiej możliwości? No i przyszłe mamuśki - jak Wy wyobrażacie sobie tę chwilę? Z mężem czy bez?

Ja jeszcze nie tak dawno - na początku znajomości z M. nie wyobrażałam sobie, żeby miałby być ze mną przy porodzie: a bo jak to kobieta okropnie wygląda, jak to krzyczy, płacze z bólu, widok tej krwi i w ogóle - cała otoczka taka nieprzyjemna.
Z czasem się to zmieniło - dzisiaj wydaje mi się, że o ile tylko będzie taka możliwość - to będę Go chciała mieć przy sobie, dla siebie samej - żeby mnie wspierał, uspokajał, mówił tym ciepłym dobrym głosem... <dreams> ale chyba też dla mężczyzny to gromne przeżycie, kiedy może uczestniczyć w życiu swojego dziecka od tej najbardziej pierwszej chwili :)
Jak przyjdzie pora pewnie będziemy jeszcze o tym rozmawiać, ale z pierwszego wywiadu wiem, że Miś bardzo by chciał :)
_________________


 
 
 
REKLAMA







Kociak 




Informacje:
Wiek: 23
Dołączyła 650 dni temu
Posty: 2961
Skąd: Wałbrzych

Profil:
Imię: Ania
Włosy: blondi :P
Wysłany: 2007-09-01, 12:39   

Ja w zasadzie od dawna wiem, że bardzo tego chcę, żeby mój przyszły mąż był przy narodzinach, szczerze mówiąc...nie wyobrażam sobie innej opcji ( no chyba, ze cesarka, to wtedy wiadomo). I jeśli ojcem moich dzieci będzie Piotrek, to wiem, że przy porodzie będzie, przetnie pępowinkę i będzie miał swój udział w NASZYM porodzie ;) o ile wcześniej nie zemdleje , ale jemu to raczej nie grozi, on na tv gorsze rzeczy ogląda.
A fakt, że będę wtedy wyglądać okropnie i ogólnie nie jest to pewnie cudowny widok to jakoś mnie w ogóle nie przeraża - w końcu to mój mąż będzie a nie obcy facet i będzie to moment narodzin cząstki nas :D A poza tym - niech sobie patrzy jak się będę męczyć, nie dość, że to ja będę odczuwała wszelkie dolegliwości związane z ciążą, to jeszcze miałby przyjść na gotowe?? NO WAY ;>
 
 
niki 





Informacje:
Wiek: 24
Dołączyła 596 dni temu
Posty: 2323
Skąd: wałbrzych

Profil:
Imię: monika
Wzrost: 170
Włosy: blond
Partner: Michał :*
Wysłany: 2007-09-01, 12:55   

jakos jeszcze sie nie moge zdecydowac, mam argumenty za i przeciw i zadne nie przewazaja. wyczytalam w gazecie trzy spojrzenia na to: jedno ze facet nie byl w stanie kochac sie po porodzie z zona, gdy byl przy tym porodzie, bo sie brzydzil po widoku lozyska, krwi itp no i sie rozstali, drugie spojrzenie na wspolny porod bylo jak najbardziej pozytywne- bliskosc, wsparcie itp, no i trzecie, ze nie bylo zadnych rewelacji, maz wolalby oszczedzic sobie widoku rodzacej kobiety, ale z milosci do zony jakos to zniosl.na zle to to, ze kobieta i tak sie czuje fatalnie, nie chcialabym zeby facet mnie w tym stanie ogladal i nie chcialabym mu mowic ze to przez niego mnie boli, z drugiej strony wolalabym miec kogos bliskiego przy tylu obcych ludziach, jakos jeszcze nie wiem
_________________
Kobieta chce być kochana bez powodu, bez dlaczego, dobrych manier, wdzięku, inteligencji, ale dlatego, że ona jest.

 
 
Madae 




Informacje:
Dołączyła 464 dni temu
Posty: 6463
Skąd: Pokaż na mapie

Profil:
Wysłany: 2007-09-01, 12:58   

najlepiej sie zapytac meza ... kiedys tak niby przez przypadek wejsc na ten temat bo jesli w trakcie szczerej rozmowy to najprawdopodobnie powie ze tak zeby przykrosci nie robic

ja osobiscie chce zeby moj przyszly luby ze mna byl :D
 
 
kasia69 
sloneczna italia





Informacje:
Wiek: 39
Dołączyła 404 dni temu
Posty: 93

Profil:
Imię: Katarzyna
Wzrost: sredni
Włosy: szatyn
Stan: mezatka
Partner: Domenico
Wysłany: 2007-09-01, 13:09   

ja niestety mialam obie cesarki
_________________

 
 
Anija 





Informacje:
Wiek: 20
Dołączyła 450 dni temu
Posty: 3314
Skąd: Łódź

Profil:
Imię: Ania
Wzrost: 168
Wysłany: 2007-09-01, 14:33   

ja chcialabym aby moj maz byl obecny przy porodzie i przecial pepowine
to napewno wielkie przezycie dla obojga z rodzicow
_________________
Jestem jeszcze trochę zakochana resztkami bezsensownej miłości i jest mi tak cholernie smutno teraz, że chcę to komuś powiedzieć. To musi być ktoś zupełnie obcy, kto nie może mnie zranić..
 
 
 
Magdaru 




Informacje:
Dołączyła 463 dni temu
Posty: 4256
Skąd: Pokaż na mapie

Profil:
Wysłany: 2007-09-01, 16:49   

to ja Wam teraz odrobinke opowiem :) mój mąż był ze mną i od samego początku chcieliśmy mieć wspólny poród, nie wyobrażam sobie innej opcji, to jest tak ogromne wsparcie, że chyba nikt w tym momencie nie jest w stanie męża zastąpić, no chyba ze ktoś woli np. mamę, bo tak też mozna, moją mamuśka krążyła cały czas po szpitalu i zmieniali się z Damianem w trakcie porodu ;-) a mężulo jest potrzebny żeby potrzymać za rękę w trakcie skurczu, pomasować plecki, zawołać połozną, podać wodę itd. samemu ciężko latać za jakąś pielęgniarką jak się nagle siusiu zachce ;-) a tak to jest posłaniec :-P ostatnia faza porodu moze faktycznie troche zniechęcać i przerażać, bo krew, bo krzyki itp. każda kobieta reaguje inaczej, chociaż mnie dziwią te wrzeszczące babska :-/ ja nawet nie pisnęłam :mrgreen: przecież to nie jest aż tak ogromny ból, żeby nie można było wytrzymać bez wydzierania się i obrażania męża, bo takie przypadki też się zdarzają <bezradny> mi osobiście w tej ostatniej fazie pomagało to, że już przy próbach parcia Damian widział główke małego i mówił, że już tylko chwilka i maleństwo będzie z nami <smoczas> no i oczywiście dumny tatuś po wszystkim przecinał pępowine, a potem płakał w kąciku :oops:
Niki wspomniała o widoku łożyska, ale łozysko rodzi się jakiś czas po dziecku, nie od razu i męża już zazwyczaj w tym czasie nie ma na sali porodowej ;-) więc nie ma się co tym na zapas stresować :-)
podsumowując MĄŻ jest POTRZEBNY :mrgreen:

kurcze, aż mi się łezka w oku zakręciła jak sobie to powspominałam <placze>
 
 
Madae 




Informacje:
Dołączyła 464 dni temu
Posty: 6463
Skąd: Pokaż na mapie

Profil:
Wysłany: 2007-09-01, 17:16   

<zakochany> ładnie to wszystko opisałas :) normalnie zazdroszcze...az sie rozmazylam ..... musze szybko meza znalezc :P hahahaha
 
 
Magdaru 




Informacje:
Dołączyła 463 dni temu
Posty: 4256
Skąd: Pokaż na mapie

Profil:
Wysłany: 2007-09-01, 17:20   

Madae napisał/a:
ładnie to wszystko opisałas normalnie zazdroszcze...az sie rozmazylam ..... musze szybko meza znalezc hahahaha


Monia, nie wiem czy ładnie :-P ale na pewno szczerze ;-)
 
 
Anija 





Informacje:
Wiek: 20
Dołączyła 450 dni temu
Posty: 3314
Skąd: Łódź

Profil:
Imię: Ania
Wzrost: 168
Wysłany: 2007-09-01, 17:29   

Magdaru napisał/a:
Monia, nie wiem czy ładnie :-P

nie ladnie tylko BARDZO ładnie :D sama sie wzruszylam
_________________
Jestem jeszcze trochę zakochana resztkami bezsensownej miłości i jest mi tak cholernie smutno teraz, że chcę to komuś powiedzieć. To musi być ktoś zupełnie obcy, kto nie może mnie zranić..
 
 
 
Magdaru 




Informacje:
Dołączyła 463 dni temu
Posty: 4256
Skąd: Pokaż na mapie

Profil:
Wysłany: 2007-09-01, 17:31   

Anija napisał/a:
nie ladnie tylko BARDZO ładnie sama sie wzruszylam


o jejciu, miło mi, że tak sie Wam to ładnie czyta :oops: :-P
 
 
Madae 




Informacje:
Dołączyła 464 dni temu
Posty: 6463
Skąd: Pokaż na mapie

Profil:
Wysłany: 2007-09-01, 17:46   

nom ja tez sie waruszyłam :D tez tak chce.... :D miec takiego kochajacego meza co bedzie mnie wspierał... i w ogole ....
 
 
kasia1980 





Informacje:
Wiek: 28
Dołączyła 382 dni temu
Posty: 458
Skąd: Zabrze

Profil:
Imię: kasia
Wzrost: malutki :) 158 cm
Włosy: brunetka
Stan: od 26.04.2003- mężatka :)
Partner: Artuś
Wysłany: 2007-09-01, 18:54   

ojej jakie cudowne wspomnienia przywołuje ten temat :-> mój mąż był przy porodzie, przecinał pępowine, widziałam jaki był przejęty i z jaką dumą opowiadał potem wszystkim znajomym- TAK TO JA PRZECIĄŁEM PĘPOWINE- UCZUCIE TAK JAK BYM WĘŻA OGRODOWEGO PRZECINAŁ, zgadzam się z MAGDARU, że ból przy porodzie jest do zniesienia, moje pierwsze słowa gdy Nika była już z nami to : " już? nie było tak źle", nie krzyczałam i nie przeklinałam, bardzo cieszę sie, że Artur był wtedy przy mnie- w czasie porodu pomagał mi podtrzymywać nogi, byłam z niego bardzo dumna.
_________________
:)
 
 
 
Magdaru 




Informacje:
Dołączyła 463 dni temu
Posty: 4256
Skąd: Pokaż na mapie

Profil:
Wysłany: 2007-09-01, 19:34   

kasia1980 napisał/a:
zgadzam się z MAGDARU, że ból przy porodzie jest do zniesienia


pewnie, że jest do zniesienia :) to przecież najsłodszy ból na świecie, wszystko można wytrzymać jak się wie, że cudny prezent później na nas czeka :)
a poza tym, co nas nie zabije, to nas wzmocni, hi hi :-P
 
 
Madzia81 





Informacje:
Wiek: 26
Dołączyła 643 dni temu
Posty: 4022
Skąd: Wałbrzych

Profil:
Imię: Madzia
Wzrost: niski
Włosy: czarna
Stan: szczęśliwa żonka :)
Partner: Marcin
Wysłany: 2007-09-01, 21:09   

Magdaru napisał/a:
kurcze, aż mi się łezka w oku zakręciła jak sobie to powspominałam <placze>

kasia1980 napisał/a:
ojej jakie cudowne wspomnienia przywołuje ten temat :->

a to mi tym bardziej miło, że udało mi się być "wywołaczką" tych miłych wspomnień :)

kasia1980 napisał/a:
ból przy porodzie jest do zniesienia



Magdaru napisał/a:
przecież to nie jest aż tak ogromny ból, żeby nie można było wytrzymać bez wydzierania się


no to troszkę mnie uspokoiłyście - chociaż wiem, że to wszystko i tak zależy od budowy kobiety, od wielkości dziecka itd. niedawno czytałam relację koleżanki z porodu i się sama spłakałam - jak wyobraziłam sobie ten ból, o którym ona pisała :-( poród i tak mnie przeraża - sam fakt, że tyle osób wokoło, a ja rozebrana, brzydka, do tego strach o zdrowie swoje i dziecka, no i ten ból....ehhh...ale skoro piszecie, że da się to przeżyć znośnie, to pewnie macie rację :) no i coraz bardziej przekonuję się do porodu z Marcinem :)

niki napisał/a:
facet nie byl w stanie kochac sie po porodzie z zona, gdy byl przy tym porodzie, bo sie brzydzil po widoku lozyska, krwi itp no i sie rozstali

oj, to dla mnie b. dziwne :roll: to chyba nie czuł tak naprawdę miłości do żony, skoro tak się zniechęcił do niej widokiem krwi :roll:
_________________


 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group - anime | 'babskiswiat' template created by joli for babskiswiat.net

REKLAMA

Kup link reklamowy!

Ranking-Hits


POLECAMY:


Sex Shop Artykuły erotyczne

Wybielanie Zębów

sukienki

Vichy

salon kosmetyczny gdańsk

Fryzury

Bielizna damska i męska

Fryzjer

Końcówki kolekcji światowych marek

kostiumy na plażę i na basen

Informacje o Tybecie
HOTELE Warszawa

Duma i uprzedzenie Jane Austen

Sexshop:środki dla pań na mocne libido i super orgazm

Części do samochodów amerykańskich