Witam serdecznie!
Chciałabym rozpoczac dyskusje, a wlasciwie zaproponowac wymiane doswiadczen na temat ustalania granic w zwiazku. Na ile, drogie Panie "pozwalacie" swoim mezczyznom? czy kontrolujecie regularnie jego maile i telefony komorkowe? tropicie jego dzialalnosc na czatach, forach i portalach randkowych? czy nawiazywanie wirtualnych znajomosci to wg Was juz zdrada czy jedynie rozrywka, zapobiegajaca codziennej rutynie? a jesli juz cos "odkryjecie", to czy unosicie sie duma i bez slowa odchodzicie? krzyczycie, wypytujecie, grozicie? odwdzieczacie sie tym samym? czy wychodzicie z zalozenia,ze jezeli inna kobieta moze miec Waszego faceta to Wy juz go nie chcecie...?
Zachecam do pisania i witam wszystkich:)
Informacje: Dołączyła 464 dni temu Posty: 6463 Skąd: Pokaż na mapie
Profil:
Wysłany: 2007-12-11, 00:00
ja nie mam komórki ( wiem dziwna jestem ) i korzystam a własciwie bawie sie stale phonem mojego połówka ale szczerze przyznam ze chociaz korciło mnie nie raz to nigdy nie przeczytałam zadenego jego SMSa ...co innego szperanie w kontaktach ale to raczej tak ..dla zabawy ja wiem ze on mnie nie zdradzi ... co do netu to on ma wieksze powody zeby sie obawiac niz ja hyhyy czasem lubie poflirtowac kiedys nawet wiecej ( Madziaru wie o co biega hahahaha) ale teraz to juz tylko tak dla draki czasami
co do znajomych to nie musze go sprawdzac tu gdzie mieszkamy mamy ich wspólnych ( znamy sie i przyjaźnimy grubiutko ponad 10 lat ) a o jego kolezanki ze studjow sie nie martwie jezeli by mu miało cos strzelic do głowy i miałby sie we mnie odkochac a zakochac w innej to czy ja go bede szpiegowała i robiła mu awantury za kazdego maila czy SMSa od innej, czy nie, to i tak nie bedzie miało znaczenia....
moze jestem naiwna ale wiele w zyciu przeszłam i wielu miałam chłopakow, on przeszedł jeszcze wiecej a dziewczyne którą kochał naprawde miał jedną , jestem pewna jego uczuc do mnie i tego ze mnie nie zdradzi bardziej niz siebie...ja jestem rozstrzepana strasznie, mimo ze kochałam 1 to skakałam z kwiatka na kwiatek on był stały w swoich uczuciach zawsze ...i w przeciwienstwie do mnie trzymał sie zawsze jednej ...
Witaj Madae:) i dzieki za podzielenie sie swoimi doswiadczeniami:) wg mnie najzdrowsze dla nas samych jest wlasnie odpuszczenie...w koncu same tez niejedno mamy na sumieniu, ale ostatecznie i tak wiemy gdzie nasza druga polowka i ze tylko ona sie liczy:) problem pojawia sie wtedy kiedy "wirtualne zycie" wciaga i ekscytuje bardziej niz real i staje sie nalogiem...mialam do czynienia juz z niejednym facetem, ktory nie mogl funkcjonowac bez swojego telefonu, czatow i portali i mimo iz nigdy z nikim sie nie umawial, czerpal pewnego rodzaju satysfakcje i przyjemnosc z tego typu "znajomosci". czyzby brak skutecznych bodzcow ze zwiata zewnetrznego? a moze niska samoocena wymagajaca nieustannego potwierdzenia chocby liczba punktow zdobytych na fotka.pl?:) <do przemyslenia>
Informacje: Dołączyła 464 dni temu Posty: 6463 Skąd: Pokaż na mapie
Profil:
Wysłany: 2007-12-11, 00:56
hehehehe to zes w sedno trafiła noo ale w moim związku to ja raczej jestem tą internetowa maniaczką i siedze kiedy tylko mogę albo tu na forum, albo na forum terrarystycznym albo na wyzej wspomnianej fotce
z moim połówkiem widze sie przez 3 dni raz na 2 tygodnie wiec mam duuuzo wolnego czasu mimo pracy i treningow hehehe to on czasem mnie przepedza
ale masz racje...spotykam np na czaterii osoby ktore wydaja sie tam byc stale...
osobiscie iałam chlopaka ktory co prawda mnieł gdzies kompa..ale jak usiadł przed telewizorem to oglądał byl co byleby cos ogladac...nawet telezakupy...i za nic nie mozna było go z domu wypedzic wtedy...
uwazam ze na wszystko mozna pozwolic i wszystko jest w jakis sposób potrzebne...byleby umiar został zachowany
"na wszystko mozna pozwolic" - to zdanie powinno byc kluczem do zrozumienia i wyjasnienia wszystkich zgrzytow. wiadomo, ze kazdy w inny sposob zaspokaja swoje potrzeby afiliacji i przynaleznosci, ale kazdy potrzebuje zapewnien o swojej (cielesnej, umyslowej, duchowej) atrakcyjnosci, a ten akurat sposob wydaje sie byc najmniej inwazyjny. co do mnie, czasem trace cierpliwosc, ale wtedy zwykle odwracam w myslach sytuacje i okazuje sie ze wcale nie jestem lepsza, a w koncu fajnie byloby mierzyc wszystkich ta sama miara...zwlaszcza polowke:) chociaz w sumie...ostatecznie i tak to my jestesmy te dobre a oni to CI ZLI:P
Informacje: Wiek: 34 Dołączyła 333 dni temu Posty: 1509 Skąd: Śląsk
Profil: Imię: Dorota
Wzrost: średni
Włosy: blond
Stan: panna
Wysłany: 2007-12-11, 13:31
Ja nie sprawdzam komórki, poczty internetowej, zawartości kieszeni itp. Może dlatego iż partner nie daje mi powodu do takiego zachowania.Zresztą to byłoby poniżej mojej godności.Jak komuś nie ufam, to z nim poprostu nie jestem.
Tego nauczyło mnie życie i doświadczenia z poprzednich związków.
Wiem, że też nie jestem sprawdzana.
Sama nie daję powodu do tego, aby był choć cień wąpliwości, że jestem nieuczciwa.Wychodzę z założenia....chcesz się spotykać z wielima osobami?Rób to tak,aby nie zrobić nikomu krzywdy a już na pewo nie wiąż się w stały związek.
_________________ Przyjacielem jest ten, kto wie o Tobie wszystko i nie przestaje Cię kochać
Informacje: Dołączyła 369 dni temu Posty: 2923 Skąd: Pokaż na mapie
Profil:
Wysłany: 2007-12-11, 13:35
Ja tez nie sprawdzam zawartości komórki, kieszeni czy poczty elektronicznej.... Nie mam powodu zeby sie tak zachowywac, bo jestem pewna uczuc R. Nigdy nie bylo takiej sytuacji, zebym dostala powid aby cos takiego robic.... Ale ja tak samo jak Dorotea mysle ze trzeba miec swoja godność a takie zchowanie byloby ponizej tej godności....
Informacje: Wiek: 25 Dołączyła 462 dni temu Posty: 4055 Skąd: mam wiedzieć?
Profil:
Wysłany: 2007-12-11, 14:56
Dorotka fajnie to napisała
Ja też jakbym nie ufała to bym z mężem nie była. Ufam mu bezgranicznie, może kiedyś się przejadę, kto wie-różnie jest życie. Na dzień dzisiejszy ufamy sobie i nie potrzebujemy utwierdzać się w przekonaniu sprawdzając prywatne rzeczy.
_________________ "miłość jest ślepa dlatego lubi ciemność"
smsy z komórki czytam jak mi się nudzi,,, i tak wszystkie ode mnie Albo od kolegów, ze idą na piwo...
pocztę sprawdzałam ale tylko dlatego że on grał dużo online siedział po noc itd... chciałam zobaczyć czy dalej to robi czy \dostaje maile z forum itd...
ALL
a kieszeni i innych nie sprawdzam Chyba, że czegoś szukam
UFAM MU i nie mam powodów do 'szukania' z chorą nadzieję, że znajdę COŚ
Informacje: Dołączyła 307 dni temu Posty: 63 Skąd: kraków
Profil: Włosy: prawie blondynka
Stan: mężatka(niestety)
Wysłany: 2007-12-11, 16:42
nic nie sprawdzam!!!! uwazam,ze kazdy ma prawo do swojej prywatnosci i nalezy to szanowac. ja nie sprawdzam mezowi i wiem, ze on nie grzebie w moich rzeczach.
Kurde, to jakieś swinstwo grzebac po kieszeniach ,telefonie, mailach
Nie, o dajcie spokoj.....
_________________ kobiety są jak przeklad: wierne nie są piękne, piękne nie są wierne....
Informacje: Wiek: 26 Dołączyła 275 dni temu Posty: 162
Profil: Imię: Ania
Wysłany: 2007-12-11, 17:26
Ja mojego ojtusia też nie sprawdzałam nie sprawdzam i nie zamierzam sprawdzać!!! Ufam mu i wierzę że mnie nie skrzywdzi!! Jesteśmy już prawie dziesięć lat małżenstwem i jeszcze nigdy nie było sytuacji iedy byśmy się pokłócili o jakąs kobietę lub mężczyznę!!!
Informacje: Wiek: 24 Dołączyła 417 dni temu Posty: 5527 Skąd: Leeds
Profil: Imię: Monika
Wzrost: 170
Włosy: blond
Stan: panna
Partner: Paweł
Wysłany: 2007-12-11, 17:49
Aneczka napisał/a:
Ja mojego ojtusia też nie sprawdzałam nie sprawdzam i nie zamierzam sprawdzać!!! Ufam mu i wierzę że mnie nie skrzywdzi!! Jesteśmy już prawie dziesięć lat małżenstwem i jeszcze nigdy nie było sytuacji iedy byśmy się pokłócili o jakąs kobietę lub mężczyznę!!!
sory za Ot ale musze zapytać Aneczka, wyszłaś za mąż jak miłaś 15 lat ??
zgadzam sie w 100%, ze zaufanie i uszanowanie cudzej prywatnosci to podstawa, jednak nie trudno o to, gdy w zwiazku wszystko jest dobrze...gorzej, kiedy podswiadomie wyczuwamy, ze cos jest nie tak i szukamy dowodow na potwierdzenie naszych <zwykle> irracjonalnych obaw. niektore kobiety twierdza, ze nalezy trzymac "reke na pulsie",aby w pore wykryc "niebezpieczenstwo" i rozmowa tudziez innymi srodkami wyjasnic sytuacje. z drugiej strony po co stresowac sie na zapas, wyciagac bledne wnioski i rozmyslac o tym dniami i nocami??? moze warto pozwolic zyciu po prostu sie toczyc, w koncu funkcjonowanie w praktyce samospelniajacej sie przepowiedni jest faktem...nie kusmy wiec losu!
Ja od poczatku troche komorke mu przegladalam,poniewaz szybko sie do niego wprowadzilam i on w sumie nie zdazyl wszystkich znajomosci zerwac wiec nieraz wydzwanialy jakies panienki,ale nigdy mu nie pokazalam,ze jestem zazdrosna-on sam pokazywal mi lub mowil,ze np.dzwonila jego byla albo ktos inny a gdy bylam w domu to bral telefon na podglos.
Raz dal mi powod,zrobil cos na czym go przylapalam,moze nic zlego moze zlego-nie wiem ale bolalo jednak znalismy sie krotko wiec powiedzialam mu,ze jak raz mnie oklamie to koniec.
Od tamtego czasu nie dal mi powodow abym go sprawdzala,zreszta on nie ma komorki w nocy pracuje a w dzien spi a weekendy spedzamy razem.
Zreszta ma 30l twierdzi,ze sie wyszalal i teraz czas na zone dziecko wiec nawet wypady z kolegami go nie bawia,nieraz go wyganiam ale on woli ze mna
A jesli chodzi o zaufanie ja nikomu nie ufam.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum