Informacje: Wiek: 34 Dołączyła 420 dni temu Posty: 1509 Skąd: Śląsk
Profil: Imię: Dorota
Wzrost: średni
Włosy: blond
Stan: panna
Wysłany: 2007-10-25, 09:02
calineczka napisał/a:
bo nie ma idealnych facetów
i nie ma idealnych kobiet
Kryzysy w związkach to normalna rzecz. Spotykają się przecież dwie osoby wychowane w różnych warunkach, z własnym spojrzeniem na życie, z własnym bagażem doświadczeń, oczekiwań, przyzwyczajeń- to rodzi konflikty.
Wychodzę z założenie, że jak dwie strony bardzo chcą, to bez problemu przezwyciężą to problemy. Potrzeba na to czasu, prób, szczerych i spokojnych rozmów i przede wszystkim chęci z obu stron.
Umiejętność pojścia na kompromisy też jest tutaj ważna. Jeżeli ktoś widzi siebie i swoje potrzeby na pierwszym miejscu,to nieczego nie zbuduje.
Bycie we dwoje to prócz wielkiej radości także trudna praca.Nad sobą, związkiem i czasami partnerem. Ważne aby się zrozumieć, szanować i kochać. A już resztę da się "dopracować".
Nie martwmy się przecież często, kiedy przejdziemy zwycięsko przez kryzysy,to nasz związek jest silniejszy
My również miewamy kryzysy.
Spotkało się dwoje ludzi po naprawdę traumatycznych przejściach, nieufnych do ludzi, nie wierzących że może się jeszcze do nas szczęście uśmiechnąć i tu leży problem. Ale walczymy z tymi lękami razem. Wkońcu wspólne przejścia też łączą.
_________________ Przyjacielem jest ten, kto wie o Tobie wszystko i nie przestaje Cię kochać
Informacje: Wiek: 21 Dołączyła 434 dni temu Posty: 425 Skąd: zza monitora
Profil:
Wysłany: 2007-10-25, 23:03
Wiele razy miałam już kryzys w swoim związku, a jesteśmy ze sobą zaledwie 2lata.
Kłótnie i kryzysy to standard, wynikają one z różnicy charakterów.
Pierwszy poważny kryzys mieliśmy niecałe 3miesiące od kiedy zaczęliśmy być razem. Przez prawie 2tyg. formalnie nie byliśmy już ze sobą. Teraz jestem zdania, że co nas nie zabije to tylko wzmocni
Informacje: Dołączyła 423 dni temu Posty: 744 Skąd: Pokaż na mapie
Profil: Imię: Marta
Wysłany: 2007-10-26, 08:50
Każdy przechodzi kryzys czy kryzysy w związku. Czasami są tak malutki, że niezauważalne, czasami większe, mamy dość i chcielibyśmy odejść.
Również to przeżywałam. U mnie jest coś takiego, że pod wpływem alkoholu A. robi się zazdrosny. Cały czas jest zazdrosny, ale pod wpływem alkoholu zaczyna to dobitnie okazywać. Niejednokrotnie widząc, że rozmawiam z kolegą(za każdym razem był zazdrosny o tego samego kolegę) później strzelał focha, a ja byłam zdezorientowana o co chodzi, przecież nic nie zrobiłam. Trudno też było wydobyć to z niego. Raz było tak(gdy mieszkaliśmy razem w akademiku), że po imprezie powiedział, że śpi u chłopaków? (w pokoju obok - ale ten sam segment). No to ja poszłam do siebie spać zostawiając otwarte drzwi-nie zamknięte na klucz, ale gdy usłyszałam, że chłopaki zamknęli swój pokój to i ja zamknęłam. Oczywiście po drodze było kilkanaście smsów, zęby sie nie wygłupiał i przyszedł spać. Ok. nie chcesz to nie. Zamknęłam drzwi nagle sms. Dlaczego zamykam mu drzwi przed nosem. Wyglądam, nie ma go za drzwiami. Wyszłam z segmentu, siedzi bida na korytarzu i wietrzy się przy oknie. Wtedy gdy nie przychodził, to już miałam mu napisać, że mam dosyć tych zazdrości o nic i skończyć to. Ale powstrzymałam się, on oczywiście gadał, że to że jest zazdrosny i po alkoholu tylko wzrasta to uczucie i nic na to nie poradzę. Wiem, że nie poradzę, ale denerwujące to jest jak nie wiem co.
No ale przecież dni pod wpływem alkoholu mniej(przynajmniej narazie ) i to dużo mniej niż zwykłych gdy tej zazdrości nie widać.
U mnie kolejny kryzys tym raze tak na poważnie. Już mam dość tego więc postanowiłam ze powinismy odpocząć od siebie , na jakiś czas.........nie wiem czy to wyjdzie na dobre czy na złe, Ł jest załamany ale ja jestem twarda, może teraz coś do niego dotrze, może zrozumie. Nie wspomne już o tym że jest chorobliwie zazdrosny, pierwsze co jak wchodził do mnie brał moj tel do ręki i mnie sprawdzał to było chore !! Wydaje mi sie ze po ostatniej kłótni juz sie zmienił bynajmniej troche, wie ze tel jest moj i nie ma prawa do niego zaglądać bo ja tez potrzebuje troche prywatności. Zreszta duzo takich akcji miałam ale nawet nie chce pisać bo naprawde byscie stwierdziły że powinien sie leczyc :)Zreszta juz nie raz mu to mowilam. Po alkoholu odstawia nieraz takie cyrki ze mam ochote wykrzyczec mu ze go nienawidze za to ale się hamuje.......... Daje nam ostatnią szanse........a raczej czas, abysmy sie zdecydowali, abysmy moze zrozumieli czy rzeczywiscie chcemy byc ze sobą. ja jestem zbyt uparta aby mu ustępować a wiem ze robi źle. Chciałby mnie uwiązać do kaloryfera i abym siedziała w domu ale ja nie jestem nikogo niewlonicą i nie zamierzam byc. Jeśli to zrozumie będzie ok ......jeśli nie, pożegnamy się . Żal będzie 4 wspólnych lat ale po co się mamy męczyć.........smutne ehhh
Informacje: Wiek: 23 Dołączyła 738 dni temu Posty: 2960 Skąd: Wałbrzych
Profil: Imię: Ania
Włosy: blondi :P
Wysłany: 2007-10-26, 09:34
sylfiaaa napisał/a:
Chciałby mnie uwiązać do kaloryfera i abym siedziała w domu ale ja nie jestem nikogo niewlonicą i nie zamierzam byc. Jeśli to zrozumie będzie ok ......jeśli nie, pożegnamy się .
zrobiłabym tak samo...bo jednak to jest dość istotna kwestia i cały czas byście się o to kłócili. Myślę jednak, że Łukasz zrozumie przez tą przerwę, że woli być z Tobą i dać Ci wolność niż w ogóle z Tobą nie być... a jeśli tego nie zrozumie... to będzie niestety znaczyło, że podjęłaś dobrą decyzję.
Trzymam kciuki
Informacje: Wiek: 34 Dołączyła 420 dni temu Posty: 1509 Skąd: Śląsk
Profil: Imię: Dorota
Wzrost: średni
Włosy: blond
Stan: panna
Wysłany: 2007-10-26, 10:08
Sylfiaaa nie wiem czy podjęłaś słuszną decyzję, czy to odwleczenie w czasie tego co chyba sama czujesz zbliża się nieuchronnie.
W moim przypadku kiedyś tam wcześniej w innych związkach też to stosowałam metodę "odpoczynku" ale nie przynosiło to poprawę na tylko na jakiś czas.
Mężczyzna, który jest do tego stopnia zazdrosny co Twój chłopak trudno jest z tego wyleczyć.Taki charakter. Nie twierdzę,że on nie zmieni stosunku do Ciebie, bo może zależy mu tak bardzo, że postara się bardziej ale.......................będzie tam w środku "dusił" tę bezpodstawną zazdrość i znowu kiedyś wybuchnie.
Życzę Ci dziewczyno jak najlepiej.
Niech Wam się ułóży a jeśli nie to.......................nie żałuj tych 4 lat, kiedyś żałowałabyś całego zmarnowanego życia.
Pozdrawiam i trzymam kciuki
_________________ Przyjacielem jest ten, kto wie o Tobie wszystko i nie przestaje Cię kochać
dzięki dziewczyny :)nie widziałam innego wyjścia z tej sytuacji..............ale doradźcie mi, tydzien temu bylismy na weselu z mojej strony , jutro jest wesele z jego rodziny na które mielismy iść..........nie spotykamy się juz tydzien jak myslicie powinnam iść ?Najpierw powiedziałam że nie chce iść a poza tym jestem na antybiotykach bo mam zapalenie ucha ale...........pomyślałam ze skoro mieliśmy iść to głupio będzie jak go wystawie. Powiedziałam Ł że moge isc ale zeby nie myslał ze to zmienia sytuacje.......zgodził się.
Informacje: Wiek: 34 Dołączyła 420 dni temu Posty: 1509 Skąd: Śląsk
Profil: Imię: Dorota
Wzrost: średni
Włosy: blond
Stan: panna
Wysłany: 2007-10-26, 10:13
Idź, to tylko niezobowiązująca Cię do nieczego impreza.
Okres "odpoczynku" możecie zacząć liczyć ponownie.
Zobacz jak będzie się zachowywał, kiedy będziesz tańczyć z innymi panami na tym weselu.
Jeśli znowu będzie bardzo zazdrosny, to już sama będziesz wiedzieć, że odpoczynek (krótki ale jednak oraz rozmowy) nie przyniosły rezultatu, że on nie jest w stanie się zmienić a wtedy..................sama podejmiesz jakieś kroki.
Baw się dobrze
_________________ Przyjacielem jest ten, kto wie o Tobie wszystko i nie przestaje Cię kochać
Dorote........dzieki własnie tak zrobie.........tutaj stanę z jednym i pogadam zatanacze z kims innym . On mysli ze jak jestem z nim to juz nie powinnam mieć w ogóle kolegów . Do czasu zgadzałam sie na to ale jak widac rozum mi wrócił do głowy. On nie ma prawa mówić z kim moge się kumplować a z kim nie. Gdy stanęłam kiedyś przed sklepem z kolegą a Ł był w środku i to zobaczył odrazu było wredne spojrzenie Ł na mojego kolege i głupie pytania a po co tam stałam a o czym gadałam a co ja mam z nim wspólnego Teraz do mnie dotarło jak bardzo byłam zaślepiona.......ale masz racje, teraz może się zmienić bo wie ze tylko wtedy będe dalej z nim a co pozniej ?Ślub i po ślubie to samo ?Zazdrość która będzie chorobą która stale się powiększa......Zdarzało się że chciałam wyjsc gdzieś z kumpelą i rozumiecie że on mówi ; To ja pójde z wami ! Odrazu oczywiście była wojna, zreszta która z was by jej nie zrobiła........musze się poważnie zastanowić. Tymczasem jutro weslisko , mam zamiar się dobrze bawić i obtańcować wszystkich chłopów hehe;)
Informacje: Dołączyła 527 dni temu Posty: 2438 Skąd: Kraina Wolności
Profil:
Wysłany: 2007-10-26, 17:32
sylfiaaa,
Moze rzeczywiście chwila odpoczynku coś da mu do myślenia. Przemyśli swoje sprawy, to co robi źle.
Ja bym mu się wcale nie odzywała przez ten czas ( obecnie z mym teraz tam mam, że nie odzywamy się i nie wiem czy pisać do niego czy dać jeszcze czasu ).
Ale po tym namyśle Ł zrozumie iż tak się z kobietami nie postępuje. Jesli to nie pomoże to trzeba szukac innych rozwiazań.
_________________ Bo ja kocham tak
jak wolność kocha ptak....
ano.......już jestem po. Na poprawiny nie zamierzam iść więc można się domysleć jak było. Najpierw prosił abym mu dała ostatnią szanse, ze chce tydzien czasu ze wszystko naprawi, ze pokaze jak bardzo mnie kocha. Byłam twarda..........powiedziałam NIE.W trakcie wesela tańcowąłam z róznymi chłopkami:)Tak jak sobie to zaplanowałam..........oczywiście mówił ze nie ma nic przeciwko ale widziałam jego miny i że w środku się gotowało znam go już na tyle. Później była akcja że podszedł do mnie pijany kolega chciał zatanczyc........odmówiłam bo był bardzo zalany ale nie ustępował złapał mnie za ręke ale znów powiedziałam nie i nie chcący otarł sie o Ł, chociaz on twierdzi ze go odepchnął:/ boshh jak to pijany, trzeba omijac takich z daleka i nie wdawac się z nim w zadne rozmowy ani przepychanki ale oczywiscie Ł sie obuzył i jeszcze chwila a przyłożył by mu :] Widziałam to a pozniej chciał wyjsc na dwór ehhh jeszcze brakowało tego aby sobie pyski obili:/ Na koniec wesela dołożył tak do ognia że już jestem 100% pewna że nie będe tego dalej ciągnęła dopóki czegoś nie zrozumie, jeśli w ogóle kiedykolwiek mu się to uda. A co zrobił to nawet nie chce pisać bo dość że upłakałam sie strasznie:( to wykrzyczałam mu wszystko co myślałam w danej chwili bez żadnego hamulca, nie przebierałam w słowach..........smutne ale prawdziwe i czuje sie dobrze pomimo tego moze nareszcie wydusiłam wszystko z siebie.
To bardzo mi przykro, ze tak wyszło. Myslalam, ze na weselu Twoj chlopak zrobi wszystko zeby sie pokazac od jak najlepszej strony. Zrobcie sobie tygodniowa przerwe i przemysl sobie wszystko. Moze po tej waszej klotni, po tym jak mu wszystko powiedzialas cos zrozumie. Choc taka zazdrosc ciezko wyleczyc w tydzien i bedzie musial bardzo popracowac nad soba zeby sie zmienic.
Ale pamietaj, ze mezczyzna potrafi zrobic wszystko dla kobiety która kocha I odwrotnie....
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum