jak jest problem to faceci zamiast rozmawiać i go rozwiązać, często milczą i przez to jest zawsze wiele niedomówień, dlatego trzeba ich nauczyć rozmowy
_________________ Najpiękniejszych chwil w życiu nie zaplanujemy, one same przyjdą...
no ja tez tak mialam, ze jak byl problem to ja probowalam rozmawiac, a on milczal i mowie do niego:"porzmawiajmy o tym, bo milczeniem do niczego nie dojdziemy, a lepiej sobie wszystko wyjasnic niz sie klocic"i nie powiem, bo skutkowalo, wiadomo nie wszystko na raz, ale malymi kroczkami i bylo coraz lepiej
_________________ Najpiękniejszych chwil w życiu nie zaplanujemy, one same przyjdą...
Informacje: Wiek: 23 Dołączyła 134 dni temu Posty: 119 Skąd: stamtąd
Profil:
Wysłany: 2008-08-12, 19:45
a ja chyba nie umiem rozwiązywac problemów w związku albo je sobie wymyślam bo ile razy wydawało mi się że coś nie gra i spytałam to tyle razy mówił że wszystko jest ok "nic się nie dzieje"
Informacje: Dołączyła 247 dni temu Posty: 2556 Skąd: w krainie marzen...
Profil: Imię: S.
Wzrost: malutka
Włosy: czarnulka
Stan: szczęśliwa żonka:)
Partner: P.
Nastrój:
Wysłany: 2008-08-14, 14:17
666ilonka777 napisał/a:
dlatego trzeba ich nauczyć rozmowy
dokladnie.. mnie si eto udalo choc nei bylo to proste... czesto kiedy juz z siebie wyrzucal to co go dreczylo pytalam go dlaczego ni emowil mi wczesniej... jego odp to zeby mnie nie martwic...
Olciiia napisał/a:
ja np. walkuje i ciagle powtarzam zazwyczaj w lozku bo juz lezymi i mi nigdzie nie ucieknie i zawsze dochodzimy do wspolnych wnioskow
mam dokaldnie ta sama metode... zawsze tak robie.. i zawsze udaje nam sie dojsc do porozumienia...
_________________
kocham i jestem kochana... to największe szczęście:*
Nikt za mnie nie umrze, więc niech nikt nie mówi mi jak mam żyć!
Informacje: Wiek: 16 Dołączyła 144 dni temu Posty: 2984 Skąd: szczecin
Profil: Imię: Marta
Włosy: Czarne
Stan: zniewolona...
Partner: Danielus:*
Wysłany: 2008-08-14, 21:55
mnie denerwuja kolezanki mojego miska... dzisiaj jedna sie przywalila do mnie i uwaza sie za wazniejsza ode mnie mowiac ze jest jego przyjaciolka i wiecej wie o nim ode mnie...powiedziala mi ze przyjaciolka jest zawsze a dziewczyna nie zawsze... szczyci sie tym ze on jest jej "przyjacielem" obie z jego byla sie nagaduja na mnie itp
Informacje: Wiek: 20 Dołączyła 111 dni temu Posty: 10
Profil: Imię: Karolina
Stan: Poza zasięgiem
Partner: M. <3
Wysłany: 2008-08-15, 22:37
Nie.
W tym związku jestem około 2 lat i nie było takich sytuacji.
Może rzeczywiście to jest ktoś z kim będę wiele lat ?
Swoją drogą nie jestem zwolenniczką awatur i takich sytuacji, odnoszę wrażenie, że po jakimś czasie ludzie mogą się nie rozumieć, ale zawsze trzeba rozmawiać.
Informacje: Wiek: 21 Dołączyła 224 dni temu Posty: 3446
Profil: Nastrój:
Wysłany: 2008-10-01, 13:43
Pewnie szukam problemow..ale smutno mi bo znow jestesmy oddzielnie. Znow on ma prace, a ja studia.. Znow na odleglosc.. Mowil ze kocha, ze jestem jego wybranka.. Ale ja czuje pustke teraz.
Jak podtrzymywac taki zwiazek? Zeby czuc sie kochanym, zeby ten ktos sie tak czul?
Poczucie samotnosci jest tu chyba normalnym odczuciem?
Informacje: Wiek: 20 Dołączyła 78 dni temu Posty: 937 Skąd: Okup City xD
Profil: Imię: Justyna
Wzrost: 180cm
Włosy: brąz
Partner: Michał
Nastrój:
Wysłany: 2008-10-01, 14:11
Jest normalnym odczuciem i muszę Ci powiedzieć, że najlepszym sposobem na związki na odległość jest ustalenie jakiegoś stałego dnia min. raz w miesiącu, kiedy razem się spotykacie. Ja sobie z tą samotnością radzę także rozmawiając przez skype. Internet jest tu bardzo pomocny.
Informacje: Wiek: 21 Dołączyła 224 dni temu Posty: 3446
Profil: Nastrój:
Wysłany: 2008-10-01, 14:17
Alisekai, wiem.. My tez mamy neta, telefony.. No i bedziemy sie widziec jeden badz dwa weekendy w miesiacu.. ale ciezko tak, bo kazde zyje swoimi problemami..
Ale takich sytuacji w sumie było kilka, kiedy już myślałam, że to koniec... Czasami wystarczyło jedna sytuacja, jakieś nieostrożnie powiedziane słowo ( nauczyłam się, żeby nie gadać z Piotrkiem na gg jak jest wkurzony).... Ale jak widać, do tej pory wszystko przetrzymaliśmy... Heh, niektórzy mówią, że 3 rok to rok kryzysów - zobaczymy
kurcze wlasnie mija 3 rok z moim miskiem i jest to rok kryzysów! kłócimy sie dokładnie o to co napisałas! ale gorsze jest to ze pogadamy ze soba mija chwila i jest to samo! on obiecuje sie starac a ja nie czepiać o glupoty ale jak widze ze on nic nie robi w tym kierunku to mnie trafia! i kolo sie zamyka.... jak z tego wybrnąć??????
Informacje: Wiek: 21 Dołączyła 244 dni temu Posty: 6404 Skąd: z malej osadki
Profil: Imię: Ola
Stan: zakochana
Partner: Tomek
Nastrój:
Wysłany: 2008-11-15, 00:39
mloda, u mnie w szkole jakis wykladowca mowil ze jesli para dotrwa do 4 roku zwiazku to pozniej idzie z gorki, ale to oczywiscie tojak dla mnie totylko stereotyp
nie ma reguly...
mysle ze moze zrobcie sobie jakas przerwe moze nie spotykajcie sie przez kilka dni... to pomaga, u mnie ostatnio byla przerwa 4-dniowa i powiem ci ze teraz jest jak na poczatku... czyli bosko
albo sprobuj z nim pogadac... to jest zawsze dobre wyjscie z problemow ale na spokojnie
_________________ Kobieta kochana zawsze odnosi sukces...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum