Rejestracja Zaloguj  
 

Chat [0] Uzaleznione Rangi Mapa                   Kontakt SzukajAlbum Regulamin Reklama na forum

 



Poprzedni temat :: Następny temat
Kryzysy w związku
Autor Wiadomość
sissi 
Czarny Anioł





Informacje:
Wiek: 20
Dołączyła 202 dni temu
Posty: 270
Skąd: Skierniewice

Profil:
Imię: Ania
Wzrost: 164
Włosy: blond
Stan: panna :)
Partner: Michał

Wysłany: 2008-07-30, 13:25   

angik1683 napisał/a:
marudzic i marudzic
Możesz tutaj, na babskim

A ja się zgadzam z angik1683 . Zsumuj nasze podpowiedi i wyciągnij wnioski :-|
_________________
"Nikt nie może uciec od samego siebie,gdziekolwiek by uciekł"

 
 
REKLAMA







Mirabelka__22 





Informacje:
Wiek: 21
Dołączyła 224 dni temu
Posty: 3446

Profil:
Nastrój:
napalona

Wysłany: 2008-07-30, 19:48   

Wiem, wiem, dzieki dziewczyny. Juz zaczelam dzialac. Dzis np nie marudzilam ze chce sie spotkac, bo wczoraj z gory powiedzialam ze ma czas dla siebie. Dzis nawet dzwonil czy nie chce nic, bo zaraz ma busa do domu i nie wie czy jechac, ale powiedzialam ze nie, ze dzis sie nie widzimy:)
I nie pisalam juz mu dzis smetow :mrgreen: Powstrzymalam sie.
On wie ze staram sie zmienic, zreszta powiedzial mi ze na to czeka... Takze wyciagam wnioski i dzialam ;-)
_________________
 
 
saja 
szaleńczo zakochana





Informacje:
Dołączyła 247 dni temu
Posty: 2556
Skąd: w krainie marzen...

Profil:
Imię: S.
Wzrost: malutka
Włosy: czarnulka
Stan: szczęśliwa żonka:)
Partner: P.
Nastrój:
zakochana

Wysłany: 2008-07-30, 19:50   

Mirabelka__22 napisał/a:
zreszta powiedzial mi ze na to czeka... Takze wyciagam wnioski i dzialam ;-)


noo to juz jest jakis poiczatek...

pozatym szczerze ci powiedzial ze chce zebys sie zmienila.. wiec do przodu ale spokojnie.... dobrze ze wyciagasz wnioski i dzialasz... to najwaniejsze..
_________________

kocham i jestem kochana... to największe szczęście:*
Nikt za mnie nie umrze, więc niech nikt nie mówi mi jak mam żyć!
 
 
Mirabelka__22 





Informacje:
Wiek: 21
Dołączyła 224 dni temu
Posty: 3446

Profil:
Nastrój:
napalona

Wysłany: 2008-07-30, 20:09   

saja, :-)
Wiem ze nie bedzie latwo, ale musze sie starac, chociazby dla siebie.
Wiem ze mysli troche o naszej przyszlosci, ale nie chce zebym juz na bank myslala ze bedziemy razem i tyle. Mowi ze sam chce podjac ta decyzje, takze przestaje naciskac :-P
_________________
 
 
saja 
szaleńczo zakochana





Informacje:
Dołączyła 247 dni temu
Posty: 2556
Skąd: w krainie marzen...

Profil:
Imię: S.
Wzrost: malutka
Włosy: czarnulka
Stan: szczęśliwa żonka:)
Partner: P.
Nastrój:
zakochana

Wysłany: 2008-07-30, 20:14   

Mirabelka__22, bardzo dobrze ze zmadrzalas i przestajesz naciskac.. bo tak niemozna naprawde... jesli bedzie chcial byc z toba to tylko dlatego ze nie czuje presji... milosc daje wolnosc.. a nie zniewala... pamietaj o tym...
_________________

kocham i jestem kochana... to największe szczęście:*
Nikt za mnie nie umrze, więc niech nikt nie mówi mi jak mam żyć!
 
 
Mirabelka__22 





Informacje:
Wiek: 21
Dołączyła 224 dni temu
Posty: 3446

Profil:
Nastrój:
napalona

Wysłany: 2008-07-30, 21:43   

saja, nie ucieszyl sie ze chcialam nam piatek zaplanowac..A ja chcialam zrobic niespodzianke, ale zapytalam czy bedzie mial czas, a nie ze ma miec. A jak powiedzialam ze pewnie nie chce ze mna byc to sie tylko rozesmial.. Ale mi juz nerwy puscily..ale to nie przez niego. Choc nie byl zachwycony bo myslal ze chce go z domu wyciagnac. A wiadomo, piatek, po pracy...Ale jak uslyszal pomysl to juz zadowolony, a ze jeszcze chce film dla facetow ogladac to juz wogole :-) Takze jest Ok. Tylko czasem nie umiemy sie zrozumiec..a ja wtedy mysle o glupotach.

[ Dodano: 2008-07-30, 22:54 ]
Borykam sie teraz z problemami, co odbija sie tez na moim zwiazku... Moze i ja sama widze duzo problemow, bo za duzo o tym mysle... Ale jak jedno mi sie ulozy to i w zwiazku bedzie luzniejsza atmosfera. Trzeba przeczekac. Dzieki za wszystko. Buzka
_________________
 
 
martooska 
Maskotka Drużyny




Informacje:
Wiek: 20
Dołączyła 116 dni temu
Posty: 1
Skąd: ze szkocji

Profil:
Imię: Marta
Wzrost: 170
Włosy: brunetka
Stan: panna
Partner: Andrzej

Wysłany: 2008-08-10, 20:28   

witam
to moj pierwszy post. nie wiem jaki wyjdzie.
a chodzi mi o ...
zacznę tak, wiem,wiem, jestem jeszcze młoda, caly swiat przed sobą, studia, kariera itd. oprócz tego jest jeszcze on. mój narzeczony. wspaniały facet, bardzo go kocham, on mowi,że też mnie kocha. razem jestesmy juz dwa lata. wszystko bylo wspaniale, aż do pewnego momentu. a zaczelo sie tak. wyjechalam za granice,sama, niestety czasem tak bywa, odrazu po maturze. po miesiacu on rzucil dla mnie wszystko i przyjechał, pierwsze mieszkanie, wspolne noce, praktycznie wszystko robilismy wspolnie, bylo cudownie. zalatwilam mu prace, pracujemy razem. ale. czasem bywa tak,ze jak chce cos zrobic, obojetnie posprzatac, wiadomo,ze czasem takie sprawy wymagają pomocy, prosze o pomoc, lecz nic. mowie sobie ok, dobrze, nie ma ochoty, moze zmeczony czy cos. prosze tez nastepny dzien i nastepny, wdalszym ciagu nic. w glowie tylko rozrywka. owszem zgadzam sie z tym, kazdy ma prawo do rozrywki, lecz nie samą rozrywką sie żyje. staram się mu to powiedziec - twierdzi,że nie mam racji. ok,cierpliwie czekam, az mi pomoze w czymkolwiek. jak zawsze - zero odpowiedzi. ale mowie sobie dobrze, nie musi byc taki posluszny zeby mi pomagal, przez ten czas nauczylam sie sama prowadzic dom. na dzien dzisiejszy mieszka z nami pewien obcokrajowiec, lubie z nim przebywac, zwykly wspolokator, ale moj facet traktuje go troszke inaczej, tak jakby z zafascynowaniem, irytuje mnie to troszkę, bo razem wychodzą,oczywiscie bezemnie, toleruje to, ale czasem mysle sobie ze ten obcokrajowiec powoli zajmuje moje miejsce, poprostu wszystko mi 'puszcza', placze. nie moge pojac kiedy to sie stalo, ze andrzej stracil chcec przebywania ze mną, teraz juz zupelnie nie rozmawiamy, laczy nas tylko lozko, jak ja chce gdzies wyjsc to wielkie ale. tylko ze ja nic nie mowie kiedy on wychodzi, bywa ze nie wytrzymuję i krzyczę, ale rzadko. niemniej jednak potrafimy sie poklocic o wszystko, moze nie mam racji,ale wydaje mi sie ze problem lezy po obu stronach, gdyz jestesmy ludzmi, ktorzy nie daja za wygraną, dzis sie do siebie nie odzywamy, wrocil o 5 rano z imprezy na ktora ja nie poszlam gdyz mialam na poranna zmianę isc do pracy. akurat chcialam zeby zostal ze mną, chcialam z nim pobyc, tak o, zignorował mnie. dzis ani slowa. mowi,że kocha,że do końca życia, probowalam z nim stworzyc dom jakiego nie mialam, wyszlo mi,ale teraz gdy widze jak wszystko sie sypie... nie mogę. boli tak bardzo. tak sie zakochalam, przyzwyczaiłam, nie chce tego stracic, ale on twierdzi,ze sama cos sobie urajam, ze nie ma problemu, moze dla niego nie ma, dla mnie jest. probuje rozmawiac, nie da rady, probuje krzyczec - tez nic. nie wiem co robic, chce zeby wszystko wrocilo do normy, zeby bylo tak jak kiedys. moze zle z nim rozmawiam, a moze poprostu wie,że sporo sie zgodzilam byc jego zoną i ze mi tak bardzo zalezy, to teraz moze robic co chce, bo wie,ze i tak nie odejde? nie mam pojęcia zle mi z tym, co mam powiedziec,zeby przemowic mu do rozsądku? i prosze nie patrzcie na moj wiek, bo moze i jestem jeszcze dzieckiem,ale zycie juz zdazylo mnie porzadnie kopnąc, dlatego wyjechalam, pierwsze mieszkanie,praca,wszedzie angielski - koszmar,ale to dzieki niemu przetrwalismy to. teraz juz wydoroslałam, inaczej mysle o życiu, planuje przyszłosc. mama stwierdzila ze zmienilam sie strasznie, nikt z mojego otoczenia nie podjal sie takich dezycji w tym wieku i nie zaluje, nie zaluje ze powiedzialam 'tak', bo jak juz pisalam on jest wspanialym facetem, tylko jakies dziwne cos przechodzi, moze to chwilowe? bo akurat od jakis 2 miesiecy zaczelismy sie 'intensywnie' klocic. nie chce zaprzepascic wszystkiego co zbudowalismy, jak mam to ratowac? pomocy


(chyba nie ten temat)
Ostatnio zmieniony przez martooska 2008-08-10, 20:47, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
 
Olciiia 
marzycielka





Informacje:
Wiek: 21
Dołączyła 244 dni temu
Posty: 6404
Skąd: z malej osadki

Profil:
Imię: Ola
Stan: zakochana
Partner: Tomek
Nastrój:
smutna

Wysłany: 2008-08-10, 20:44   

martooska, To zupelnie taka sytuacja jak u mnie, tez od razu po maturze wyjechalam z chlopakiem za granice i bardzo sie z nim zzylam... mieszkamy razem i tworzymy dom...

u nas bylo to samo mieszkal z nami moj znajomy ktorego sprowadzilismy tu do nas i Moj Tomek razem z tym kumplem co weekend wychodzili na imprezy i wracali rowniez nawet po 5 nad ranem nie pomagal moj placz ani zly humor, nic nie pomagalo, a do tego jeszcze mialam mu prasowac koszule i mowic ze dobrze wyglada....

mialam tego dosc... i rowniez z nim rozmawialam ale to nie za duzo pomoglo, poniewaz oon tego po prostu nie potrafi zrozumiec.....

ale tyle razy walkowalam mu ze np prace w domu sa okropne ze ja rowniez po pracy jestem zmeczona i ze to jest niesprawiedliwe ze ja czekam na niego z obiadkiem musi byc posprzatane i majtki musi miec swierze na nastepne dni... ze musze o to zadbac
ze stoje przy garach a on sobie gra i swietnie sie bawi, ze chodzi na imprezki kiedy ja siedze w domu i sie nudze...

i od jakiegos czasu zaczelam bo prosic zeby mi pomogl np obrac ziemniaki kiedy ja robie miesko... mowilam ze jestem wykonczona i ze nie mam sily i tak zaczal mi pomagac we wszystkim, ale na imprezy jeszcze chodzil....

musisz znalezc na niego sposob moze to w jaki sposob mi sie udalo u ciebie tez zadziala...

po prostu pokaz mu jak to jest byc kobieta.... dla niego to bedzie szok, bo oni nie zdaja sobie sprawy z tego ile my robimy....

i nie krzycz na niego i nie wpadaj w histerie bo to pogorszy sprawe.... powodzenia....
ile masz lat?

mam nadzieje ze zrozumiesz co chcialam przekazac ;)
_________________
Kobieta kochana zawsze odnosi sukces...

 
 
 
Kita 
Przeszczęśliwa:)





Informacje:
Dołączyła 128 dni temu
Posty: 1569
Skąd: Poznań

Profil:
Imię: S.
Włosy: blond
Stan: zaręczona
Nastrój:
zmeczona

Wysłany: 2008-08-11, 07:07   

martooska, zgadzam się z Olciiią, musisz znaleźć na niego sposób, po prostu trzeba go nauczyć życia razem, bo z tego co piszesz, to on jeszcze do tego nie dorósł, nie rozumie, że należy dzielić się obowiązkami domowymi, że Ty też masz prawo być zmęczona i nie możesz mieć tylko na swojej głowie wszystkich obowiązków domowych, że imprezy to nie wszystko, że jest też dom, który tworzycie. Postaraj się raz jeszcze z nim porozmawiać i zaangażować go we wspólne prace domowe, tak stopniowo, zaczynając od tych łatwiejszych...powodzenia :-)
_________________

"Miłość ogarnia całe życie kobiety, jest jej więzieniem i jej niebem"
 
 
 
fajna babka 
aspołeczna





Informacje:
Dołączyła 164 dni temu
Posty: 2738

Profil:
Imię: fajna babka
Wzrost: 156
Włosy: brunetka
Stan: jeszcze panna ;)
Partner: Tomasz ;*
Nastrój:
napalona

Wysłany: 2008-08-11, 11:35   

martooska, musisz z nim pogadać że czasem potrzebujesz pomoc i stopniowo zachęcać do tego by ci pomagał np. by podkurzał dywan i za to go pochwalić o jak ładnie, jak odniesie talerzyk po sobie powiedz dziękuję i tak sto razy, muzę jeszcze pomóc technika ty jesteś taki silny wiec na pewno będziesz umiał np. podnieść ten stolik bo ja sobie nie daje z nim nie daję i jak pomoże to znowu pochwała "dziękuję bez ciebie bym nie dała rady". Wydaje mi sie że dobre będzie jak będziecie pracować razem np. razem posprzątać w pokoju i potem razem odpoczniecie on musi poczuć że jest to potrzebne i że nie jest to trudne... wierze że sobie z tym poradzicie i będzie dobrze <pocieszacz>
_________________
 
 
Sandy 





Informacje:
Wiek: 23
Dołączyła 134 dni temu
Posty: 119
Skąd: stamtąd

Profil:

Wysłany: 2008-08-11, 21:26   

będzie albo nie będzie
prawda jest taka że najważniejszy jest początek znajomości/związku, bo jak nauczysz czy przyzwyczaisz tak masz, faceci maja okropne nawyki ale jak nie pozwolisz to nie będziesz miala problemów,łatwiej wtedy nauczyć mężczyznę pewnych czynności,rzeczy których nigdy dotychczas nie robił i wejdą mu w codzienność niż oduczyć czegos na co sobie pozwalałaś.
Dałabym się wykorzystywac pewnie chłopakowi jak przy ex podczas sprzątania czy gotowania(czyli tylko ja) ale ten mnie calkowicie zaskoczył,podobno matka mu kazała pomagac sobie czasem w kuchni bo siostry nie ma,więc w sumie gotuje chyba wiecej ode mnie i sprząta też i prawie zawsze to on myje naczynia,ja głupia zloszczę się czasami,miewam fochy ale jak pomyślę jaki to wspaniały mężczyzna.... :oops:
 
 
fajna babka 
aspołeczna





Informacje:
Dołączyła 164 dni temu
Posty: 2738

Profil:
Imię: fajna babka
Wzrost: 156
Włosy: brunetka
Stan: jeszcze panna ;)
Partner: Tomasz ;*
Nastrój:
napalona

Wysłany: 2008-08-12, 06:40   

Sandy napisał/a:
najważniejszy jest początek znajomości/związku, bo jak nauczysz czy przyzwyczaisz tak masz, faceci maja okropne nawyki ale jak nie pozwolisz to nie będziesz miala problemów,łatwiej wtedy nauczyć mężczyznę pewnych czynności,rzeczy których nigdy dotychczas nie robił i wejdą mu w codzienność niż oduczyć czegoś na co sobie pozwalałaś.
podpisuję się pod tym obiema rękami jednak wietrzę też że czasem da się ich tego nauczyć po czasie tylko trzeba cierpliwości i sprytu (odpowiedniej taktyki) bo każdy facet jest inny :-)
_________________
 
 
exult 





Informacje:
Wiek: 24
Dołączyła 115 dni temu
Posty: 12
Skąd: Zielona Wyspa

Profil:
Wzrost: 163cm
Włosy: obecnie -ciemny fiolet :-)
Stan: mezatka
Partner: Maciek

Wysłany: 2008-08-12, 09:00   

Nie ma zwiazku, ktory zostalby przez kryzysy ominiety - nawet te najszczesliwsze pary maja za soba zgrzyty i chwile zwatpienia. Wazne jest, zeby z tych kryzysow wyciagac wnioski, ale obustronnie - i kobieta i mezczyzna.
Nie jestesmy idealni, dlatego dochodzi do starc.. chociaz czasami zastanawiam sie czy ow kryzysy to nie jest 'branie kogos na przetrwanie', wzajemne udowadnianie sobie, kto tu bedzie rzadzi. I chociaz wiekszosc z nas deklaruje chec zycia w zwiazku partnerskim, to jednak ktos musi miec w zwiazku ostatnie slowo.

Ja z moim M. mam juz kilka kryzysow za soba, a jestesmy dopiero 2 lata po slubie - szczerze - przed slubem nie mielismy zadnych kryzysow, sprzeczki, klotnie - tak. Ale nie kryzysy. Po slubie dopiero zaczela sie jazda bez trzymanki - tesciowie, ktos za duzo wypil, ktos za duzo powiedzial, ktos sie nie zastanowil, ktos w cos nie wierzyl, ktos czegos nie zauwazal, ktos nie potrafi sie przyznac do bledu. Bylo pakowanie walizek, codzienne klotnie, placz, rozmowy o rozwodzie i znowu placz. Trzeba wydoroslec - to wszystko spowodowanie jest brakiem rozmow, szczerosi, ludzie kloca sie, bo chca cos osiagnac, a nie rozmawiaja, zeby dojsc do celu.
Osobiscie zauwazylam, ze kryzys zbliza sie, kiedy rozpoczynaja sie awantury o drobnostki, o nie odlozona do zmywarki szklanke, o nie powieszona koszule - przeciez tak naprawde nie robi nam to AZ TAK WIELKIEL roznocy - ale takie drobnostki maja drugie dno. Jesli facet wkurza mnie tym, ze stanal nie w tym miejscu albo bo nie odlozyl talerza czy kubka i o to zaczyna sie klotnia - pewna jestem, ze trzeba poszukac glebiej - musi byc cos znacznie wiekszego (w naszej swiadomosci lub podswiadomosci) co wyplynie lada chwile na wierzch..

Ach, ale sie rozpisalam ...



PS. Drogie Panie :-) Zazwyczaj w chwilach kryzysow wydaje nam sie, ze inny facet to bylaby istna ziemia obiecana - nieprawda. Z innym za jakis czas byloby tak samo. Po prostu trzeba nauczyc sie ze soba zyc i ze soba rozmawiac... Sama musze sie tego nauczyc :P I pamietajmy, ze wspolne zycie to droga uslana rozami. A roze maja kolce - musimy nauczyc sie je bezbolesnie przygniatac..
 
 
calineczka 





Informacje:
Wiek: 26
Dołączyła 523 dni temu
Posty: 6029
Skąd: stąd :))

Profil:
Imię: Alina
Wzrost: niziutki :))
Stan: narzeczona :)
Partner: Krzysztof
Nastrój:
zla

Wysłany: 2008-08-12, 09:07   

exult napisał/a:
Zazwyczaj w chwilach kryzysow wydaje nam sie, ze inny facet to bylaby istna ziemia obiecana - nieprawda
dobrze napisane bo zawsze nam sie wydaje , że lepiej tam gdzie nas nie ma lub z kim nas nie ma
_________________
 
 
 
Olciiia 
marzycielka





Informacje:
Wiek: 21
Dołączyła 244 dni temu
Posty: 6404
Skąd: z malej osadki

Profil:
Imię: Ola
Stan: zakochana
Partner: Tomek
Nastrój:
smutna

Wysłany: 2008-08-12, 09:19   

exult napisał/a:
facet wkurza mnie tym, ze stanal nie w tym miejscu albo bo nie odlozyl talerza czy kubka i o to zaczyna sie klotnia - pewna jestem, ze trzeba poszukac glebiej - musi byc cos znacznie wiekszego (w naszej swiadomosci lub podswiadomosci) co wyplynie lada chwile na wierzch..
oj tak to prawda :!:

ja juz rowniez do tego doszlam tez wiele kryzysow juz przeszlam i mysle ze teraz moge powiedziec ze potrafie rozmawiac z moim mezczyzna.... ja uwielbiam rozmawiac i rozwiazywac problemy nawet jesli wina lezy po mojej stronie.... tylko ze moj kochany nie zawsze chce i musze z niego wszystko wyciagac....
ale oplaca sie bo T. nie raz juz mi powiedzial ze gdyby nie te nasze rozmowy to zylibysmy w niewiedzy na wiele tematow.....
i jeszcze mi powiedzial ze mam do tego dar :P

ostatnio zyje nam sie o wiele lepiej... czuje ze Tomek sie troche ugiął ;)
ale oczywiscie sprzeczki bywaja nikt nie jest idealny ;)
_________________
Kobieta kochana zawsze odnosi sukces...

 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group | 'babskiswiat' template created by joli for babskiswiat.net

REKLAMA

POLECAMY:

Twój sklep z bielizną

Szlachetny Smak

Grupa niezależnych analityków, rzeczoznawców, ekspertów, brokerów

Sex Shop Artykuły erotyczne

Wybierz/Zmień Fundusz Emerytalny

Wybielanie Zębów

Vichy

Fryzjer

Projekty domów

Fryzury

Kosmetyki

Końcówki kolekcji światowych marek

Informacje o Tybecie
HOTELE Warszawa

Duma i uprzedzenie Jane Austen

Części do samochodów amerykańskich

Hurtownia opakowań Jana