Informacje: Wiek: 34 Dołączyła 316 dni temu Posty: 1509 Skąd: Śląsk
Profil: Imię: Dorota
Wzrost: średni
Włosy: blond
Stan: panna
Wysłany: 2008-02-18, 13:29
Ninko Twój mąż chyba dopiero zda sobie sprawę z tego co robi jak już Was utraci.
On ma problemy i to duże.
Nie daje sobie z nimi rady a i nie pozwala sobie pomóc.
Trzymam kciuki aby się poprawiło
_________________ Przyjacielem jest ten, kto wie o Tobie wszystko i nie przestaje Cię kochać
Informacje: Dołączyła 236 dni temu Posty: 1855 Skąd: Pokaż na mapie
Profil:
Wysłany: 2008-02-18, 17:30
On jest uparty!I twierdzi ze ja sie jego czepiam!
Jak jemu mowie zeby zaczal sie uczyc ang. to wynajdzie miljon powodow zeby tego nie robic?Przeciez dla mnie sie nei uczy! A pozniej ma pretensje ze nie umie sie dogadac normalnie rece opadaja!Gorzej sie zachowuje niz dziecko ( bo mala rozumie ze MUSI sie uczyc ang zeby moc sie dogadac z dziecmi w przedszkolu)
Ninka, jeśli on nie zmieni swojego zachowania po rozmowach z Tobą i do czasu wyjazdu nadal będzie się tak zachowywał to niech spakuje na wjazd do Polski więcej rzeczy i póki nie zastanowi się nad Waszym związkiem i się nie zmieni to niech najlepiej do Was nie wraca.Wierz mi , szkoda Waszych nerwów i zdrowia psychicznego. Dziwi mnie postawa Twojej mamy-przecież ona widzi jak on Cię traktuje.I co? Serce jej nie boli? Bo mi by chyba pękło jak bym widziała jak moja c orka i wnusia cierpią................... Póki co trzymaj się !!! I nie pozwól na siebie krzyczeć. Jak będzie to robił to go zwyczajnie ignoruj,powiedz że nie życzysz sobie by na Ciebie krzyczał,bo na to nie zasługujesz i Ty na niego głosu nie podnosisz - i po prostu wyjdz z pokoju.
Informacje: Wiek: 23 Dołączyła 634 dni temu Posty: 2961 Skąd: Wałbrzych
Profil: Imię: Ania
Włosy: blondi :P
Wysłany: 2008-02-18, 23:04
Ninka napisał/a:
Co do krzykow juz to jemu powiedzialam zobaczymy czy zrozumial?
tylko, wiesz..... Ty czekasz na tą jego poprawę już w zasadzie prawie od początku jak na forum się pojawiłaś... I nic innego w Twoich postach sie nie przewija a propo męża, tylko czekanie "a może teraz się poprawi"... to chyba trwa już za długo, a on wcale sie nie poprawia i nie zanosi się na to aby chciał to zmienić
Informacje: Wiek: 31 Dołączyła 255 dni temu Posty: 1471 Skąd: Pokaż na mapie
Profil:
Wysłany: 2008-02-19, 14:43
Kociak napisał/a:
Ninka napisał/a:
Co do krzykow juz to jemu powiedzialam zobaczymy czy zrozumial?
tylko, wiesz..... Ty czekasz na tą jego poprawę już w zasadzie prawie od początku jak na forum się pojawiłaś... I nic innego w Twoich postach sie nie przewija a propo męża, tylko czekanie "a może teraz się poprawi"... to chyba trwa już za długo, a on wcale sie nie poprawia i nie zanosi się na to aby chciał to zmienić
No to rzeczywiście, to już za długo trwa... to już nie ma, co czekać, tylko postawić sprawę na ostrzu noża, i niech wybiera... tu już nie ma, co się szczypać z nim.. córka jest najważniejsza, pamiętaj o tym..
powodzenia..
Informacje: Dołączyła 236 dni temu Posty: 1855 Skąd: Pokaż na mapie
Profil:
Wysłany: 2008-02-19, 21:55
Widzicie jak jest dobrze to jest dobrze on lazi i podlizuje sie itd....... ale najgorzej jest jak mu cos nie idzie, cos nie pasuje wtedy wyzywa sie na najblizszych czyli ...
Sluchajcie no bo nie wiem co mam robic.
Olac i wiecej nie prosic jego o to zeby zabral sie za nauke ang?
CZY dalej truc jemu d..... i gonic jego ( jak dziecko) do nauki????
Jak oleje to on nie bedzie sie uczyl i wtedy bede musiala za niego wszystko zalatwiac, wszystko jemu tlumaczyc
Kurcze musze jego jakos zmusic do tego zeby wkoncu zaczol kuc slowka samo chodzenie do szkoly nicnie zmieni
Jak oleje to on nie bedzie sie uczyl i wtedy bede musiala za niego wszystko zalatwiac, wszystko jemu tlumaczyc
a właśnie nie. olej Go i jego naukę, ale w niczym absolutnie mu nie pomagaj! niech sytuacja go zmusi do nauki języka - nie zrób mu zakupów, nie załatw sprawy w urzędzie. kompletnie nic. może dojdzie do niego to, że bez znajomości języka jest bezradny i się weźmie za naukę.
Informacje: Wiek: 23 Dołączyła 321 dni temu Posty: 546 Skąd: ...
Profil: Imię: Pajunia
Wzrost: 178 cm (duuuża urosłam :P)
Włosy: Różnie, choć z przewagą czarnych:P
Stan: Zaręczona:)
Partner: Rafcio :*
Wysłany: 2008-02-20, 13:07
Zgadzam się z Madzią81. Po prostu powinnas byc twarda i w niczym więcej mu nie pomagać (nawet jak jest Ci go żal, że sobie z czymś nie radzi czy coś). Trzymam kciuki!
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum