Rejestracja Zaloguj  
 

RSS Uzaleznione Rangi Mapa                       Kontakt SzukajAlbum Regulamin Reklama na forum

 




Poprzedni temat :: Następny temat
Kryzysy w związku
Autor Wiadomość
cerrata 
keep on rockin'





Informacje:
Wiek: 19
Dołączyła 436 dni temu
Posty: 9800
Skąd: Wrocław

Profil:
Imię: Weronika
Stan: jeszcze panna :)
Partner: Radzio
Ostrzeżeń: [1]
Wysłany: 2007-09-23, 13:08   

eh...
mój brat na ten przykład był z dziewczyną jakieś 2 -3 lata, potem zamieszkali razem. i właśnie kiedy zamieszkali razem doszli do wniosku, że jednak to nie jest to.
Zaczęli patrzeć na siebie inaczej, widzieć te zachowania, które zawsze ukrywały się za ścianami ich domów i się rozstali...
Nawet nie wiedzieli co robić, kiedy zamieszkali razem.
_________________
 
 
 
REKLAMA







oOmikuniaOo 





Informacje:
Wiek: 19
Dołączyła 380 dni temu
Posty: 492
Skąd: z Łodzi

Profil:
Imię: Kamila
Wzrost: 171
Włosy: blond
Stan: mam chlopaka..:P
Partner: mój Damianek..
Wysłany: 2007-09-23, 15:36   

a u mnie taki kryzys własnie nastąpił :-( strasznie się pozarliśmy dzisiaj, skończyło się na trzaśnięciu drzwiami... czegoś takiego jeszcze nie było.. :cry: nie wiem co mam robić.. nie odzywamy sie do siebie.. nawet miałam ochote zakończyć ten związek , ale cos mi mówi żeby tego nie robić... :-|
_________________
Mówią że jeśli rodzi się człowiek, - z Nieba spada dusza. Rozpada się na dwie części, Jedna trafia do kobiety, druga do mężczyzny... Natomiast całe życie polega na odnalezieniu tej drugiej połowy, połowy swej duszy.... połowy samego siebie...
 
 
 
Jewel 
I'm In Love





Informacje:
Wiek: 25
Dołączyła 462 dni temu
Posty: 4055
Skąd: mam wiedzieć?

Profil:
Wysłany: 2007-09-23, 15:53   

Dajcie sobie troszkę czasu.
_________________
"miłość jest ślepa dlatego lubi ciemność"
 
 
madzia 





Informacje:
Wiek: 22
Dołączyła 484 dni temu
Posty: 4729
Skąd: Sweden

Profil:
Wysłany: 2007-09-23, 16:05   

No jasne. Niech emocje opadna...co prawda zrobisz jak uwazasz.
Ja (znajac siebie) to bym juz pewnie dzwonila do niego ;-) <bezradny>
_________________
 
 
 
Nymphadora 




Informacje:
Dołączyła 399 dni temu
Posty: 2990
Skąd: Pokaż na mapie

Profil:
Wysłany: 2007-09-23, 19:27   

Ja pewnie też, nie umiem się nie odzywać, zresztą u nas nawet nigdy takiej sytuacji nie było, czasem milczeliśmy, ale obok siebie, już inaczej nie umiemy ;-)
Mikunia, poczekaj jeszcze, nie warto działać pod wpływem emocji...
 
 
sylfiaaa 
zakochana :)





Informacje:
Wiek: 24
Dołączyła 365 dni temu
Posty: 668
Skąd: właśnie stąd :)

Profil:
Imię: Sylwia
Włosy: brunetka
Stan: zaręczona :)
Partner: Łukaszek
Wysłany: 2007-09-23, 22:10   

Ja ostatnio tez sie tak pochalałm ze myslalam zeby zakonczyc to raz a do konca:/! minęło......................ale powiedzialam swojemu Łukaszowi ze chce abysmy np. jeden dzien w tygodniu dali sobie wolnego.....aby nie przyjezdzał, oburzył sie i powiedział ze sie nie zgadza bo on chce spedzac ze mna jak najwiecej czasu a ja czasem chce pobyc tez sama i co teraz ? nie mozemy sie dogadac w tej sprawie :/
 
 
Kociak 




Informacje:
Wiek: 23
Dołączyła 650 dni temu
Posty: 2961
Skąd: Wałbrzych

Profil:
Imię: Ania
Włosy: blondi :P
Wysłany: 2007-09-23, 23:36   

Kamila, to jeszcze nie kryzys tylko większa kłótnia... odetchnijcie, dajcie sobie dzień czy dwa i przejdzie...
sylfiaaa napisał/a:
nie mozemy sie dogadac w tej sprawie
i tu pojawia się problem. też czasami tak mam z Piotrkiem, że ni jak się nie możemy dogadać w pewnych kwestiach ( i tutaj chodzi mi o poważne sprawy a nie typu czy idziemy dziś do kina czy siedzimy w domu) Zazwyczaj staramy się szukać kompromisu.... u Ciebie zaś nie widzę innego wyjścia jak dalej brnąć w swoim postanowieniu... co znaczy, że on się nie zgadza? masz prawo do tego, żeby jeden dzień w tygodniu mieć dla siebie... walcz o to póki jeszcze możesz, tłumacz mu, rozmawiaj... nie przekładaj na "później" bo takie coś właśnie może doprowadzić do kryzysu... lepiej wiedzieć wcześniej, że facet chce Cię w klatce zamknąć, czego Ci oczywiście w żadnym przypadku nie życzę
 
 
madzia 





Informacje:
Wiek: 22
Dołączyła 484 dni temu
Posty: 4729
Skąd: Sweden

Profil:
Wysłany: 2007-09-24, 07:30   

sylfiaaa, zauwazylam, ze piszesz o tym juz kolejny raz...to znaczy ze naprawde masz z tym problem :-/ postaw go wiec przed faktem dokonanym :-) jesli spotykacie sie wieczorem to co za problem umowic sie z kumpelkami na babski wieczor? Umawiasz sie i koniec :!: nie ma prawa ci zabraniac spotkan z przyjaciolmi i musi byc tego swidomy.
Dzwonisz do niego i mowisz ze wlasnie wyszlas dzis z kolezankami, ze spotkacie sie jutro. A jak taki zazdrosny to lepiej sobie to odpuscic :-/ zobaczysz ze pozniej moze byc jeszcze gorzej.
Powiedz zeby sobie to wszystko przemyslal.
_________________
 
 
 
oOmikuniaOo 





Informacje:
Wiek: 19
Dołączyła 380 dni temu
Posty: 492
Skąd: z Łodzi

Profil:
Imię: Kamila
Wzrost: 171
Włosy: blond
Stan: mam chlopaka..:P
Partner: mój Damianek..
Wysłany: 2007-09-24, 16:08   

może i kociak miałas racje, kryzys to nie był... zadzwoniłam do niego by poprosić żeby przyjechał porozmawiać i wiecie co on JUŻ do mnie jechał :mrgreen:
sylfiaaa, ehmmm też kiedyś sama zaproponowałam mojemu cos takiego i mamy taki dzien w tygodniu kiedy poprostu on spotka sie ze swoimi kumplami a ja wyskocze sobie z kumpelkami na misato albo poprostu siedze sobie sama w domku.... hmmm chociaz teraz to niestety nie widujemy sie 2 tygodnie w miesiącu przez prace.. :-|
_________________
Mówią że jeśli rodzi się człowiek, - z Nieba spada dusza. Rozpada się na dwie części, Jedna trafia do kobiety, druga do mężczyzny... Natomiast całe życie polega na odnalezieniu tej drugiej połowy, połowy swej duszy.... połowy samego siebie...
 
 
 
kayen 
men`s connoisseur





Informacje:
Wiek: 19
Dołączyła 372 dni temu
Posty: 384

Profil:
Partner: mam Cię na oku
Wysłany: 2007-10-23, 22:46   

No i przyszła kolej na mnie :-/ Od 5 dni przeżywamy kryzys. Każda próba pogodzenia się, czy rozwiązania problemu nic nie daje, przynosi wręcz odwrotny skutek :-( Zastanawiam się czy to wszystko ma jeszcze sens :cry:
 
 
kasia1980 





Informacje:
Wiek: 28
Dołączyła 383 dni temu
Posty: 458
Skąd: Zabrze

Profil:
Imię: kasia
Wzrost: malutki :) 158 cm
Włosy: brunetka
Stan: od 26.04.2003- mężatka :)
Partner: Artuś
Wysłany: 2007-10-23, 23:20   

ja z Arturem jestem już prawie 8 latek, taki naprawde poważny kryzys przyszedł jakoś 6 miesięcy po ślubie, pamiętam że już nawet była mowa o rozwodzie i wtedy bummm... miałam poważny wypadek na motorze, ponoć cud że przeżyliśmy, jechaliśmy z kolegą, mój mąż jechał z tyłu na drugim motorze, wszystko widział. Tamto zdarzenie uświadomiło mi jak bardzo go potrzebuje i jak mocno go kocham. Szkoda tylko,że musiałam przypomnieć sobie o tym w tak brutalny sposób :-)
_________________
:)
 
 
 
Nymphadora 




Informacje:
Dołączyła 399 dni temu
Posty: 2990
Skąd: Pokaż na mapie

Profil:
Wysłany: 2007-10-23, 23:20   

Kayen 5 dni to jeszcze nie tak dużo czasu... A od czego się zaczęło? Nie poddawaj się, spróbujcie jeszcze rozwiązać problem...
 
 
kayen 
men`s connoisseur





Informacje:
Wiek: 19
Dołączyła 372 dni temu
Posty: 384

Profil:
Partner: mam Cię na oku
Wysłany: 2007-10-24, 00:03   

Nymphadora napisał/a:
A od czego się zaczęło? Nie poddawaj się, spróbujcie jeszcze rozwiązać problem...


Chodzi o "dziewczynę" (naprawdę delikatnie chciałam to ująć). K przynał się do rzeczy którą zrobił dawno temu, kiedy nie wiedzieliśmy nawet o swoim istnieniu. Wiem że w takim razie nie powinno mieć to większego znaczenia ale nie mogę przestać o tym myśleć. To prawda, nie minęło dużo czasu ale właśnie najgorsze jest to że próby dogadania się nic nie dają mimo szczerych chęci.
 
 
angik1683 





Informacje:
Wiek: 24
Dołączyła 338 dni temu
Posty: 4443
Skąd: London City ;)

Profil:
Imię: Ania
Partner: Lukasz
Wysłany: 2007-10-24, 10:48   

witam serdecznie wszystkie "Baby" Bedzie to moj pierwszy post i wogule pierwszy udzial w tutejszym forum choc jestem zarejestrowana jako uczestniczka juz jakis czas.
Pisze bo potrzebuje porady, wsparcia , zrozumienia...nie wiem czego jeszcze:)
od 23 sierpnia tego roku jestem zareczona z miloscia mojego zycia-jakby sie wydawalo. Jestesmy razem okolo 7 lat , mielismy bardzo wiele kryzysow, kilka razy sie rozstalismy ale w trakcie przerw zadne z nas nie zaczelo nowego zwiazku no i zawsze do siebie wracalismy.Kiedy moj Pan :oops: mi sie oswiadczyl od razu odpowiedzialam tak i pierwsze tygodnie naszego narzeczenstwa byly cudowne, ale ostatnio zaczelo sie psuc miedzy nami, wciaz sie klocimy i juz mam tego dosc :-( Zazwyczaj ja zaczynam te klotnie czepiajac sie go o brak pomocy przy sprzataniu zcy gotowaniu, niby blachostki ale to wciaz sie powtarza bo on sie nie zmienia i to denerwuje mnie jeszcze bardziej. Mamy zaplanowany slub w pzryszlym roku i boje sie ze jesli on sie nie zmieni to nie dojdzie do tego slubu ale kocham go bardzo i tyle ze nie chce cale zycie walczyc o odrobine pomocy przy prostych rzeczach
_________________


Jeśli któregoś dnia ktoś zarzuci Ci, że Twoja praca nie jest profesjonalna powiedz sobie, ze Arkę Noego zbudowali amatorzy a Titanica profesjonaliści......
 
 
klaudia20 





Informacje:
Wiek: 24
Dołączyła 349 dni temu
Posty: 334
Skąd: Pokaż na mapie

Profil:
Wysłany: 2007-10-24, 10:54   

angik1683 napisał/a:
witam serdecznie wszystkie "Baby" Bedzie to moj pierwszy post i wogule pierwszy udzial w tutejszym forum choc jestem zarejestrowana jako uczestniczka juz jakis czas.
Pisze bo potrzebuje porady, wsparcia , zrozumienia...nie wiem czego jeszcze:)
od 23 sierpnia tego roku jestem zareczona z miloscia mojego zycia-jakby sie wydawalo. Jestesmy razem okolo 7 lat , mielismy bardzo wiele kryzysow, kilka razy sie rozstalismy ale w trakcie przerw zadne z nas nie zaczelo nowego zwiazku no i zawsze do siebie wracalismy.Kiedy moj Pan :oops: mi sie oswiadczyl od razu odpowiedzialam tak i pierwsze tygodnie naszego narzeczenstwa byly cudowne, ale ostatnio zaczelo sie psuc miedzy nami, wciaz sie klocimy i juz mam tego dosc :-( Zazwyczaj ja zaczynam te klotnie czepiajac sie go o brak pomocy przy sprzataniu zcy gotowaniu, niby blachostki ale to wciaz sie powtarza bo on sie nie zmienia i to denerwuje mnie jeszcze bardziej. Mamy zaplanowany slub w pzryszlym roku i boje sie ze jesli on sie nie zmieni to nie dojdzie do tego slubu ale kocham go bardzo i tyle ze nie chce cale zycie walczyc o odrobine pomocy przy prostych rzeczach


pozostaje Wam tylko szczera rozmowa.
Innego wyjścia nie ma.
Czepiasz sie, bo Ci to przeszkadza, więc sobie to wyjaśnijcie...
Inaczej będziecie się dalej kłócić...
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group - anime | 'babskiswiat' template created by joli for babskiswiat.net

REKLAMA

Kup link reklamowy!

Ranking-Hits


POLECAMY:


Sex Shop Artykuły erotyczne

Wybielanie Zębów

sukienki

Vichy

salon kosmetyczny gdańsk

Fryzury

Bielizna damska i męska

Fryzjer

Końcówki kolekcji światowych marek

kostiumy na plażę i na basen

Informacje o Tybecie
HOTELE Warszawa

Duma i uprzedzenie Jane Austen

Sexshop:środki dla pań na mocne libido i super orgazm

Części do samochodów amerykańskich