Jak Wam się układają? Czy rodzice są dla Was przyjaciółmi i partnerami do rozmowy? Czy są "tylko" rodzicami? a może nie możecie się z nimi w ogóle dogadać? Z kim lepiej Wam się rozmawia - z mamą czy z tatą?
U nas w domu w zasadzie nigdy nie było problemów wynikających z braku porozumienia między nami, a rodzicami. Zdarzały się kłótnie, dąsy, spory, ale b. szybko potrafiliśmy je zażegnać. Rodzice nigdy nie zakazywali, ale spokojnie tłumaczyli, przekonywali do swoich racji. Stworzyli taki dom, do którego zawsze chciało się wracać
Dzisiaj, kiedy z nimi nie mieszkam, jest chyba jeszcze lepiej Mama to najlepsza przyjaciółka, doradzi, przytuli, kiedy trzeba, będzie płakała ze śmiechu razem ze mną, pójdzie na zakupy itd. A tatuś przyniesie ze skepu kosz z owocami i napojami, bo była "promocja", pożyczy samochód w ptrzebie, przyjdzie na herbatkę, kiedy jestem sama...Mogłabym tak pisać i pisać. Sa cudownymi ludźmi, b. wiele im zawdzięczam i wiem, że zawsze mogę na nich liczyć.
Informacje: Wiek: 17 Dołączyła 394 dni temu Posty: 21 Skąd: Jaworzyna śląska
Profil: Imię: Ola
Włosy: Blondynka
Stan: samotna:)
Wysłany: 2007-06-09, 21:20
Bardzo dobrze , że dzieciom trafiają się tak wspaniali rodzice , niektórzy nie mają takiego szczęścia jak np. Ty , a więc powinniśmy się cieszyć i dziękować Bogu za takich opiekunów
Jeśli chodzi o moje kontakty z rodzicami , to najpierw zacznę od ojczyna:
* Tak się jakoś ułożyło w tym życiu ,że mam go teraz. Ale kontakty z nim nie układają mi się dobrze . Nigdy nie zastanawiałam się tak naprawdę dlaczego. Nie chodzi oto , że mamy pomiędzy sobą jakiekolwiek spory . Prawie nie mam z nim żadnych kontaktów tzn:
- nie rozmawiamy ze sobą
- nigdy nie powiem mu dzień dobry
To tak jakbyśmy jednak ze sobą mieszkali , ale tak naprawdę się nie znali...
Nawet rymuje się , prawda?;)
Jeśli chodzi o mamę :
Tak się składa , że mam naprawdę wstrętną siostrę , która nie dorosła jeszcze do swojego wieku. Niestety pod prawie każdym względem mama jej broni. Ale jeśli tyle lat użera się z kimś takim , to traci się anielską cierpliwość... Raz jest dobrze , czasem źle... Jak narazie jest ok .... Dobrze by było , gdyby mama była bardziej wyluzowana. No , ale czego wymagać od osoby , która zawsze kieruje się swoim wzorcem , w czasie gdy była w moim wieku... No , ale cóż Pozdrawiam Cię:)
Sa cudownymi ludźmi, b. wiele im zawdzięczam i wiem, że zawsze mogę na nich liczyć.
co ja tu mogę pisać?? Madzia już wszystko napisała Są kochani, wiadomo, że czasami kłócimy się ( to zazwyczaj z tatą - a szczególnie w sytuacjach jak np psuje się komputer ) ale szybko przechodzi Mogę tylko powiedzieć, że chciałabym kiedyś, żeby moje dzieci w przyszłości myślały o mnie tak samo ciepło jak ja myślę teraz o moich rodzicach
Informacje: Dołączyła 401 dni temu Posty: 6472 Skąd: Pokaż na mapie
Profil:
Wysłany: 2007-06-10, 14:50
ufff to tera ja sie wywnetrze jesli chodzi o tate to zawsze mialam z nim dobry kontakt...no prawie.... bo tuz przed jego smiercia tak sie z nim scielam ze wykrzyczalam sterte glupot w tym ze go nienawidze...a ze juz jakies 3 miesiace wczesniej przestalam sie do niego odzywac to w sumie takjakbysmy nie utrzymywali ze soba kontaktu przez prawie pol roku ...widzialam ze chce sie pogodzic ale bylam zbyt dumna i go splawialam...a na koniec urzadzilam mu scene i wykrzyczalam sporo rzeczy ktorych nigdy sobie nie wybacze.... umarl 2 tyg pozniej ..jak sazedl do pracy zawalu dostal, widzialam jak upada przez okno ale jak dobieglam juz nie oddychal.Nigdy nie zapomne tamtego dnia i dlatego caly czas staram sie byc czyms zajeta i o tym nie myslec.... To bylo 4 lata temu. Od tamtej pory jestem zupelnie inna osoba, juz sie z nikim nie kloce ani nie obrazam za nic kolega nawet ochrzcil mnie "pierdolnieta zawsze usmiechnieta"
Jesli chodzi o mame to nadal nie wybaczyla mi tej ostatniej klotni z ojcemi nasze relacje sa raczej dosyc zmienne......do tego dochodzi ze mam jeszcze mlodsza siostre i wszystkie 3 mamy dosyc burzliwe temperamenty wiec czesto do klotni dochodzi a siostra ma niebywaly talent do zaogniania sporow i przechodzi chyba trodny okres czy cos bo sie strasznie rozbestwila ostatnio ale i tak kocham je obydwie
Informacje: Wiek: 22 Dołączyła 421 dni temu Posty: 4242
Profil:
Wysłany: 2007-06-10, 17:15
Moj tata nie zyje...ponad 2 lata. Ale on okazywal mi uczucie i wiem , ze kochal, pomimo ze ja jakos sceptycznie bylam nastawiona nawet nie umie tego nazwac i opisac. Mama nigdy przyjaciolka nie byla ale kontakty bylo ok. takie typowo matka corka. przyjaciolka juz nie. i tak zostalo, choc teraz jak nie mieszkam w domu to nabralysmy obie do sibie szacunku i tak jakos lepiej sie rozmawia jak widzimy sie raz do roku
Informacje: Wiek: 24 Dołączyła 534 dni temu Posty: 2055 Skąd: wałbrzych
Profil: Imię: monika
Wzrost: 170
Włosy: blond
Partner: Michał :*
Wysłany: 2007-06-11, 18:12
mama jak to mama , czasem mozna fajnie pogadac, czasem mam jej dosyc, jak za bardzo wtyka nos w moje sprawy i probuje na siłe mi doradzac, a ja uwazam, ze miała swoja młodość i mogła nia kierować a nie moja. no więc jest roznie. zdecydowanie ma lepszy kontakt z moja siostrą. z tata nie utrzymuje kontaktu, a jesli tak to sporadycznie sie widzimy, przez przypadek. chyba juz mi nawet tego nie szkoda, on ma swoja rodzine, ja swoje zycie, nie bardzo mamy o czym rozmawiac
_________________ Kobieta chce być kochana bez powodu, bez dlaczego, dobrych manier, wdzięku, inteligencji, ale dlatego, że ona jest.
Informacje: Dołączyła 392 dni temu Posty: 63 Skąd: Warszawa
Profil: Wzrost: 164
Włosy: czarne
Stan: wolna:D
Wysłany: 2007-06-22, 17:04
a ja od 7 lat probuje sie wyprowadzic...ale jakos mi to nie wychodzi!!na szczescie mieszkamy w domku jednorodzinnym - ja na dole, starzy na gorze!
Ale nie powiem im starsza jestem tym lepiej sie dogaduje, matka wie ze to co mi nagada czasem wychodzi drugim uchem...w koncu mam swoj rozum!
Od zawsze miałam z rodzicami świetny kontakt. Był oczywiście w liceum okres buntu, ale podziwiam bardzo moich rodziców e to wszystko przetrzymali... A traz jest świetnie. Zawsze mogę z nimi szczerze porozmawiać, zawsze zostanę wysłuchana i awsze mogę liyć na wsparcie( bo taka psychiczna "podpora" jest dla mnie bardzo ważna) Mieliśmy w życiu trudny czas, gdy ja biłam się z myślami co mam dalej robić ze zwiazkiem z moim poprzednim narzeczonym. Wyedy przyszedł do mnie tata i powiedział - cokolwiek zrobisz ja będę z Tobą. Z mamą było troszkę gorzej, ale przetrwałam to pól roku i ona też zrozumiała, ze ja po prostu musiałam odejść.
A teraz jest cudownie i aż żal mi się wyprowadzać....
Madzia81 jestem tak bardzo związana z rodzicami że nawet to 80 km jakie będzie niedługo nas dzielić, nie będzie dla mnie przeszkodą, żeby nadal być blisko nich.
I wierzę Ci że mieszkanie z mężem jest cudowne...
jestem tak bardzo związana z rodzicami że nawet to 80 km jakie będzie niedługo nas dzielić, nie będzie dla mnie przeszkodą, żeby nadal być blisko nich.
no ja już właśnie odcięłam pępowinkę przez to, że wyjechałam na studia do innego miasta, więc pewnie jak będę się całkiem wyprowadzać to będzie mi ciut prościej, bo już teraz widzę się z rodzicami tylko w weekendy... No ale od czego są telefony
Ja z rodzicami nie mam zbyt dobrego kontaktu. Drażni mnie ich obecnosć. No cóż jakoś tak bywa. Ale czasami jest mieć dobre wsparcie ze strony rodzica ale ostatnio relacje poprawiają się i idą ku dobrej drodze Oby tak dalej
_________________ Bo ja kocham tak
jak wolność kocha ptak....
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum