NudnaBaba chyba wieszośc z nas miała tak, ze rodzice jej "przeszkadzali". Ale to przejściowe. Ja pobuntowałam się tak do 20-tki a potem już wspólnie z rodzicami pracowaliśmy na naszą przyjaźń
to ja tylko jestem jakiś ufoludek, bo nie miałam okresu buntu był czas, że trochę z tatą się nie mogłam dogadać, często się kłóciliśmy, ale to taki prawie nic
kroplarosy, nie wiedziałam, że do innego miasta się przeprowadzasz to troszkę zatęsknisz za rodzicami. ja w pierwszym momencie po przeprowadzce na "swoje" codziennie biegałam do mamy
Madzia81 właśnie chyba naszych rozmów z rodzicami będzie mi najbardziej brakować... No ale czas założyć swoją rodzinę. Wiedziałam o przeprowadzce zgadzając wyjść się za Gumisia, wiec teraz telefon i internet mi pozostaje, no i odwiedziny jak najczęstsze...
Kociaczku, jeśli wyjazd do innego miasta na studia nazywasz odcięciem pępowinki, to widoczne problemy z nomenklaturą masz.
Ja przez półtora roku mieszkałam poza domem, jednocześnie biorąc pieniądze od rodziców "na życie" i na mieszkanie. Szczerze powiedziawszy, w naszych wzajemnych relacjach niczego to nie zmieniło. Cały czas dzwonili, wtrącali się, próbowali kontrolować. Skoro za mnie płaca, wymagają. Miałam tego dość. Wyprowadziłam się definitywnie z domu, zaczęłam życie na własną rękę, nieco kosztem studiów, ale wierzę, że na dobre mi to wyjdzie.
Teraz rodzice nie traktują mnie, jak swojej własności i środka do zrealizowania własnych ambicji. Mama za mną tęskni, odczuwa mój brak, jest lepiej niż kiedyś.
Dziś wyniki matury poprawkowej, obym poprawiła i dostała się na studia. 3majcie kciuki!
Flavia, nie wydaje mi się, żeby Ania miała jakiekolwiek problemy z nomenklaturą. Każdy podchodzi inaczej do "odcinania pępowiny", dla niektórych oznacza to rozpoczęcie życia na swój koszt, dla innych wyjazd na studia i radzenie sobie samodzielnie w różnych sytuacjach, dla jeszcze innych mieszkanie z rodzicami, ale utrzymywanie się za własne pieniądze.
Flavia napisał/a:
Teraz rodzice nie traktują mnie, jak swojej własności i środka do zrealizowania własnych ambicji.
to przykro, że Cię tak traktowali. u nas w domu rodzice nigdy nas w ten sposób nie traktowali. płacenie za studia nie oznacza jeszcze, że jesteś czyjąś własnością
Kociaczku, jeśli wyjazd do innego miasta na studia nazywasz odcięciem pępowinki, to widoczne problemy z nomenklaturą masz.
jednak będę upierać się przy tym, że wcale nie mam z tym problemów dla mnie właśnie odcięcie pępowinki oznacza to, że sama muszę zadbać o siebie i o wszystko inne...że nie jest tak, że rodzice wszystko załatwią, bo wiem że nie załatwią. A rodzice nigdy nie
Flavia napisał/a:
wtrącali się, próbowali kontrolować.
u mnie nie ma takiego problemu.
U Ciebie może oznacza to coś innego, ale nie mów mi proszę, że mam z czymś problem, bo uważam inaczej niż Ty
Informacje: Wiek: 23 Dołączyła 370 dni temu Posty: 24
Profil: Włosy: szatynka
Stan: panna
Wysłany: 2007-07-14, 20:02
Popieram Kociaka, myślę podobnie.
Jeśli o mnie chodzi to z rodzicami mam bardzo dobry kontakt. Zawsze czułam, że ja sama mogę decydować o moim życiu- o tym co pragnę robić, wiele to dla mnie znaczy. Dużo zawdzięczam rodzinie i mam nadzieję, że będę mogła się kiedyś odwdzięczyć. A na razie cieszę się niezmiernie, że ją posiadam i że jest tak, jak jest
Informacje: Wiek: 25 Dołączyła 398 dni temu Posty: 4057 Skąd: mam wiedzieć?
Profil:
Wysłany: 2007-07-17, 09:55
Ja mieszkam już 2 tygodnie i uważam, że pępowina została odcięta. Co z tego, że bywam u rodziców ale już mam swoje problemy i nie mogę nimi obarczać rodziców.
_________________ "miłość jest ślepa dlatego lubi ciemność"
Informacje: Wiek: 22 Dołączyła 361 dni temu Posty: 309 Skąd: Lublin
Profil: Imię: Gosia
Wzrost: 170
Włosy: jakiś taki dziwny
Stan: panienka z okienka
Wysłany: 2007-07-24, 22:10
Moja mama nie żyję od ponad dwóch lat była wspaniała w sumie nie mam żadnych złych wspomnień żadnych żalów do niej wiadomo każdy ma wady jak byłam niegrzeczna dostałam klapsa ale raczej wspominam to z uśmiechem była wspaniałą przyjaciółką i wspaniałą matką zawsze wiedziała że coś jest nie tak, zawsze wiedziała kto mi się podoba nawet nie musiałam jej mówić a ona i tak wiedziała w kim się jej córeczka podkochuje wspaniała mama i świetna nauczycielka brakuje mi jej rad i jej wsparcia zawsze mogłam na nią liczyć myślę że dobrze mnie wychowała i dobrze przygotowała do życia. Co do taty to tez jest wspaniały i tez mam z nim świetny kontakt dogadujemy się bardzo dobrze w sumie mieszkam tylko z nim i jesteśmy oboje zdani tylko na siebie ja wspieram jego on wspiera mnie nie mogę narzekać na rodziców nigdy mi niczego nie brakowało i nadal mi nie brakuje jestem im ogromnie wdzięczna i szanuję ich najbardziej na świecie. i zawsze powtarzam że najlepsze co mam w życiu to właśnie to że miałam wspaniałych rodziców.
malgonka, przykro mi z powodu Twojej mamy, ale dobrze, że masz tatę, który jest dla Ciebie wsparciem,a Ty dla niego
malgonka napisał/a:
zawsze wiedziała że coś jest nie tak
mamy tak już chyba mają... moja, nawet, jak skrzętnie staram się ukryć moje złe samopoczucie, to zaraz jakimś szóstym zmysłem odgadnie że coś jest nie tak...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum