Rejestracja Zaloguj  
 

Chat [0] Uzaleznione Rangi Mapa                   Kontakt SzukajAlbum Regulamin Reklama na forum

 



Poprzedni temat :: Następny temat
Koniec szczesliwego zwiazku?
Autor Wiadomość
Nadia 





Informacje:
Wiek: 23
Dołączyła 309 dni temu
Posty: 13
Skąd: Krakow

Profil:
Wzrost: 170
Stan: panna
Wysłany: 2008-01-16, 16:13   Koniec szczesliwego zwiazku?

Czy zdarzalo sie wam przez dosc dlugi czas (rok np.) byc bardzo szczesliwa w zwiazku kiedy wszystko wydawalo sie byc idealnym i duzoobiecujacym, bez zadnych problemow z partnerem, calutkie odwzajemnienie od niego, a potem zerwalyscie? Jezeli tak, to co na to wplynelo?
 
 
 
REKLAMA







Viagra 
!!!





Informacje:
Wiek: 25
Dołączyła 490 dni temu
Posty: 5526
Skąd: Leeds

Profil:
Imię: Monika
Wzrost: 170
Włosy: blond
Stan: panna
Partner: Paweł
Wysłany: 2008-01-16, 16:18   

na początku zawsze jest cudownie, nazywa się to zakochaniem :P później klapki opadają i wtedy albo związek przetrwa albo wyruszamy na połów większej dawki endorfin ;-)
 
 
Aneta 
Aneta





Informacje:
Wiek: 29
Dołączyła 335 dni temu
Posty: 64
Skąd: podlaskie

Profil:
Imię: Aneta
Włosy: bląd
Stan: mężatka
Wysłany: 2008-01-16, 16:22   

mi się wydaje że monotonia wpływa też na rozpad w związku
 
 
Carisma 





Informacje:
Wiek: 22
Dołączyła 310 dni temu
Posty: 24
Skąd: wlkp

Profil:
Imię: Kasia
Wzrost: 165
Włosy: blond
Stan: samotna
Wysłany: 2008-01-16, 16:30   

Nadia, ja tak miałam...przez rok się z kimś spotykałam, a potem z nim zerwałam...z początku nie dostrzegałam tego jaki naprawdę jest...a okazał się bardzo zaborczy i co mnie najbardziej irytowało to to, że nie wstydził się łez... :-? po prostu z byle powodu zdarzało mu się przy mnie beczeć...szok... :-/ Normalnie nie wiem skąd ja taki skarb wykopałam... <bezradny> <umieraam>
_________________
Quod me nutrit me destruit...
 
 
 
Alex1511 
Sweet love:*





Informacje:
Wiek: 18
Dołączyła 328 dni temu
Posty: 593
Skąd: Zawiercie

Profil:
Imię: Paulina
Wzrost: 165 cm
Włosy: szatynowy
Partner: Igor
Wysłany: 2008-01-16, 16:33   

To oczywiste ze po pewnym czasie przechodza te " motylki w brzuchu" i tak dalej a wkrada sie monotonia zycia. Jednak jak sie kogos naprawde kocha to wtedy wlasnie ten zwiazek jest najsilniejszy.
_________________
Łapie chwile ulotne jak ulotka...

 
 
tuptunio 
aniołek ;)





Informacje:
Wiek: 22
Dołączyła 374 dni temu
Posty: 2211
Skąd: zielona góra

Profil:
Imię: sylwia
Wysłany: 2008-01-16, 16:35   

Cytat:
Od pierwszej randki do rozstania - etapy związku

Pierwsze spojrzenie
Nie każdemu odpowiada towarzystwo wiecznie błyszczącej w świetle jupiterów osoby, jak też nie każdy lubi towarzystwo zamkniętych w sobie i mało rozmownych samotników. Są ludzie, którym nawiązanie kontaktu z innymi przychodzi bardzo łatwo. Inni natomiast starają się być niewidoczni i stronią od efektownych wejść. Tymczasem przebrnięcie przez pierwszy etap, jakim jest kontakt z drugą osobą jest najważniejszy z punktu widzenia dalszej znajomości.
Pierwszy kontakt, choć czasem bardzo krótki, czy to gwałtowny, czy przypadkowy, zazwyczaj decyduje o tym, czy będziemy dalej angażować swoje siły w nową znajomość. To w tym przypadku główną rolę odgrywa owa atrakcyjność będąca solą w oku niejednej dziewczyny i niejednego chłopaka. W nawiązaniu nowej znajomości ważny jest przede wszystkim wygląd (wabik) i zachowanie. Jest to etap przeciągłych spojrzeń, promiennych uśmiechów i wszystkiego, co czynimy, żeby skupić na sobie uwagę wybranej osoby.
Angażowanie się
Kiedy okazuje się, że zainteresowanie jest obustronne i znajomość będzie miała swój dalszy ciąg, następuje drugi, bardziej pracochłonny etap. Angażowanie się w związek polega na podejmowaniu wszelkich działań, które utrzymają jak najdłużej naszą atrakcyjność względem wybranka. Nieco staranniej się ubieramy, dbamy o szczegóły, mocniej perfumujemy się, układamy włosy - słowem staramy się wyglądać jak najbardziej zachęcająco. Na tym się nie kończy.
Angażowanie to czas randek, spotkań i wspólnych wypadów. Partnerzy lepiej poznają swoje zainteresowania, widzą zachowanie wybranka w wielu zaskakujących sytuacjach i wspólnie decydują o dalszych losach znajomości. Na tym etapie wielu ludzi postanawia być tylko znajomymi, przyjaciółmi lub kochankami.
Jeżeli idylla trwa dłużej, znajomość przekształca się w związek, niekiedy nawet zakończony ślubem. I tutaj wypadałoby napisać, że po tym etapie już tylko "żyli długo i szczęśliwie", lub też zawarli przyjaźń na "śmierć i życie". Tymczasem wkroczenie w kolejny etap wcale nie musi oznaczać, że wszystko o drugiej osobie już wiemy.
Rozkwit
Oto po okresie euforii następuje czas, w którym dwie osoby zaczynają funkcjonować jako para. Narzeczeni, nierozłączni, zakochani, lub świeżo poślubieni zwalniają nieco tempo i intensywność przeżyć. Pewne słowa zostały powiedziane, zamiary spełnione i poniekąd zarysowana wspólna przyszłość. Zaczyna się okres analizy i wnikliwej obserwacji. Para zaczyna funkcjonować w "szarej rzeczywistości".
Wspólne mieszkanie ujawnia jego bałaganiarstwo i lenistwo, jej brak organizacji i talentów kulinarnych. Dochodzi do pierwszych spięć i małych konfliktów. Tak naprawdę jest to pierwszy krok do powstawania partnerskiej więzi. Akceptacja i wspólna walka z problemami zbliża ludzi. Wzajemne pretensje, nawet o drobiazgi - oddalają. Każdy związek na tym etapie jest szczególny i ma swoją temperaturę. Jedne dojrzewają, inne po prostu się wypalają.
Są osoby, które nie potrafi wejść w etap zażyłości. Ich znajomości kończą się, nim powstanie "coś poważnego". Można powiedzieć, że takie osoby są uzależnione od stanu zakochania. Uwielbiają niepewność, randki, uwodzenie, słowem stan uniesienia. Ich związki to nieustające romanse (niekiedy dwa na raz).
Gasnące zainteresowanie
Każdy związek ma lepsze, lub gorsze okresy. Etap pogarszania się, czyli ciągłego spadku zainteresowania i temperatury uczuć, nieuchronnie zmierza ku rozpadowi związku. Zdarza się, że oddalanie się od siebie nie jest równoległe i partner informuje nas w sposób zaskakujący o tym, co czuje. Nie zawsze pogarszaniu się towarzyszą ostre konflikty. Powodów rozpadania się związków może być bardzo wiele.
Pojawienie się trzeciej osoby, długa podróż, brak zainteresowania i psychicznego wsparcia, a czasem znudzenie. Euforia uczuć ulega wytłumieniu, a do głosu zaczyna dochodzić rozsądek. Z chwilą, kiedy para dojrzewa do rozstania kształtują się również dalsze losy tego związku - czy w przyszłości obecni partnerzy chcą pozostać przyjaciółmi, znajomymi, czy nie mają ochoty na żadne kontakty.
Wiele zależy od tego, jaką drogę ludzie ze sobą przeszli i na ile ważne były dla obydwu stron wspólne doświadczenia. Najwięcej dramatu i osobistych porażek niesie ze sobą rozpad małżeństwa, ponieważ często w jego rozpad zaangażowana jest cała rodzina - dzieci, teściowie, znajomi.
Rozpad związku
Dla wielu oznacza koniec i totalne fiasko, dla innych doświadczenie, które staje się naturalnym bagażem wniesionym do nowego związku. Tak czy inaczej definitywne zakończenie związku wiąże się z analizą, sprzecznymi uczuciami i ponownym wejściem w niezależność (niekiedy samotność). Są osoby, dla których taki stan jest nie do zniesienia i nim wyciągną wnioski, szybko angażują się w następny związek.
Inni z kolei stale przeżywają minione chwile, oglądają wspólne zdjęcia, analizują, odwiedzają miejsca wspólnych spotkań. Temperatura uczuć związanych z rozstaniem wymaga wyrównania. Czas potrzebny do tego, by ochłonąć dla każdego jest inny. Tak czy inaczej, prędzej czy później na swoje drodze znowu spotykamy kogoś, kto wzbudza nasze zainteresowanie. I cykl się powtarza.
_________________
Gdy upadnę, wstanę dzielnie,
by przekazać to, co cenne
Widzieć to, co niewidzialne,
dotknąć to co nietykalne.
 
 
 
Roszpunka 




Informacje:
Dołączyła 349 dni temu
Posty: 2154

Profil:
Wysłany: 2008-01-16, 16:39   

Alex1511 napisał/a:
To oczywiste ze po pewnym czasie przechodza te " motylki w brzuchu" i tak dalej a wkrada sie monotonia zycia.

Nie zgadzam się z tym. Jestem po ślubie już 11 lat i z każdym dniem kocham mojego męża coraz bardziej. Znajomi śmieją się że jesteśmy wiecznie zakochani.Często dajemy sobie buziaki,wciąż spacerujemy trzymając się za ręce,sex jest coraz wspanialszy,tesknię za nim gdy jest w pracy, gdy się posprzeczamy to nie umiemy się na siebie długo gniewać ...............dużo by wymieniać.

Alex1511 napisał/a:
Jednak jak sie kogos naprawde kocha to wtedy wlasnie ten zwiazek jest najsilniejszy.


I o to właśnie chodzi!!!
 
 
Nadia 





Informacje:
Wiek: 23
Dołączyła 309 dni temu
Posty: 13
Skąd: Krakow

Profil:
Wzrost: 170
Stan: panna
Wysłany: 2008-01-16, 16:41   

Roszpunka napisał/a:

Nie zgadzam się z tym. Jestem po ślubie już 11 lat i z każdym dniem kocham mojego męża coraz bardziej. Znajomi śmieją się że jesteśmy wiecznie zakochani.Często dajemy sobie buziaki,wciąż spacerujemy trzymając się za ręce,sex jest coraz wspanialszy,tesknię za nim gdy jest w pracy,nawet gdy się posprzeczamy to nie umiemy się na siebie pogniewać ...............dużo by wymieniać.


T.zn. ze nie wszystko jest tak zle jak myslalam ;-)
_________________

 
 
 
Roszpunka 




Informacje:
Dołączyła 349 dni temu
Posty: 2154

Profil:
Wysłany: 2008-01-16, 16:45   

Nadia napisał/a:
T.zn. ze nie wszystko jest tak zle jak myslalam


Pewnie że nie!!! Trzeba trafić na właściwą osobę z którą chce się przejść przez całe życie. I to właśnie jest <loove>
 
 
Alex1511 
Sweet love:*





Informacje:
Wiek: 18
Dołączyła 328 dni temu
Posty: 593
Skąd: Zawiercie

Profil:
Imię: Paulina
Wzrost: 165 cm
Włosy: szatynowy
Partner: Igor
Wysłany: 2008-01-16, 16:52   

Roszpunka napisał/a:
Nie zgadzam się z tym. Jestem po ślubie już 11 lat i z każdym dniem kocham mojego męża coraz bardziej. Znajomi śmieją się że jesteśmy wiecznie zakochani.Często dajemy sobie buziaki,wciąż spacerujemy trzymając się za ręce,sex jest coraz wspanialszy,tesknię za nim gdy jest w pracy, gdy się posprzeczamy to nie umiemy się na siebie długo gniewać ...............dużo by wymieniać.


To jestescie naprawde szczesliwi ;) Bo bardzo czesto jest tak, ze po jakims czasie zaczyna sie widziec wady ukochanego, jego nawyki zaczynaja Cie denerwowac.
Wiele par tak ma a Tobie Roszpunka, gratuluje :mrgreen: <bravoo>
_________________
Łapie chwile ulotne jak ulotka...

 
 
Roszpunka 




Informacje:
Dołączyła 349 dni temu
Posty: 2154

Profil:
Wysłany: 2008-01-16, 16:57   

Alex1511 napisał/a:
Bo bardzo czesto jest tak, ze po jakims czasie zaczyna sie widziec wady ukochanego, jego nawyki zaczynaja Cie denerwowac.


Ale my widzimy swoje wady i niekiedy nawyki nas wkurzają ale po prostu mówimy sobie o tym i nie oszukujmy sie ale trzeba z tym żyć.Wiem że są cechy których nigdy w sobie nie zmienimy bo po prostu tacy jesteśmy.
 
 
tuptunio 
aniołek ;)





Informacje:
Wiek: 22
Dołączyła 374 dni temu
Posty: 2211
Skąd: zielona góra

Profil:
Imię: sylwia
Wysłany: 2008-01-16, 17:00   

a cała sztuka polega nie tylko na odnalezieniu ale na "utrzymaniu" związku :-P
_________________
Gdy upadnę, wstanę dzielnie,
by przekazać to, co cenne
Widzieć to, co niewidzialne,
dotknąć to co nietykalne.
 
 
 
Alex1511 
Sweet love:*





Informacje:
Wiek: 18
Dołączyła 328 dni temu
Posty: 593
Skąd: Zawiercie

Profil:
Imię: Paulina
Wzrost: 165 cm
Włosy: szatynowy
Partner: Igor
Wysłany: 2008-01-16, 17:09   

Roszpunka, mialam na mysli to ze czasem bywa tak, ze na poczatku gdy jestesmy zakochane wszystko widzimy w rozowych barwach, nie dostrzegamy wlasnie tych wad- a potem, po jakims czasie te okulary nam spadaja i suprise - nagle nas wszystko denerwuje w partnerze. Nie sadzisz, ze czasem tak jest ?
_________________
Łapie chwile ulotne jak ulotka...

 
 
tuptunio 
aniołek ;)





Informacje:
Wiek: 22
Dołączyła 374 dni temu
Posty: 2211
Skąd: zielona góra

Profil:
Imię: sylwia
Wysłany: 2008-01-16, 17:21   

Alex1511 napisał/a:
Roszpunka, mialam na mysli to ze czasem bywa tak, ze na poczatku gdy jestesmy zakochane wszystko widzimy w rozowych barwach, nie dostrzegamy wlasnie tych wad- a potem, po jakims czasie te okulary nam spadaja i suprise - nagle nas wszystko denerwuje w partnerze. Nie sadzisz, ze czasem tak jest ?

zawsze tak jes! ale właśnie wtedy trzeba szczególnie dbać o ten związek. nikt nie jest bez wad i dlatego musimy nauczyć się je akceptować :-) roszpunko pytanko było raczej do ciebie ale nie mogłam się oprzeć :mrgreen:
_________________
Gdy upadnę, wstanę dzielnie,
by przekazać to, co cenne
Widzieć to, co niewidzialne,
dotknąć to co nietykalne.
 
 
 
Roszpunka 




Informacje:
Dołączyła 349 dni temu
Posty: 2154

Profil:
Wysłany: 2008-01-16, 17:22   

tuptunio napisał/a:
roszpunko pytanko było raczej do ciebie ale nie mogłam się oprzeć

tuptunio, lepiej bym nie odpowiedziała bo myślę tak samo ;*
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group | 'babskiswiat' template created by joli for babskiswiat.net

REKLAMA

Kup link reklamowy!

Ranking-Hits


POLECAMY:


Twój sklep z bielizną

Szlachetny Smak

Grupa niezależnych analityków, rzeczoznawców, ekspertów, brokerów

Sex Shop Artykuły erotyczne

Wybierz/Zmień Fundusz Emerytalny

Wybielanie Zębów

Vichy

Fryzjer

Projekty domów

Fryzury

Kosmetyki

Końcówki kolekcji światowych marek

Informacje o Tybecie
HOTELE Warszawa

Duma i uprzedzenie Jane Austen

Części do samochodów amerykańskich

Hurtownia opakowań Jana