Informacje: Dołączył: 409 dni temu Posty: 30 Skąd: Pokaż na mapie
Profil: Imię: Rafał
Wysłany: 2008-01-24, 13:12
Opowiem moja sytuacje która sie ciagnie do dnia dzisiejszego...
z moja kobieta jestesmy od 2,5 roku. mozna powiedziec ze 2 lata były wspaniałe...własciwie M. była cały czas we mnie zakochana, na wszystko mi pozwalała, ale ja tez nie naduzywałem tego, nie byłem chamem, jednak nie angazowałem sie w ten zwiazek az tak. M zawsze i codziennie powtarzała mi jak bardzo mnie kocha itd, i czasami jak nawet miałem jakies głupie pomysły (czasami nawet wspolne isc na spacer i zmoklismy jak cholera) to ona nie miała pretensji...zyłem jak w bajce, co chciałem to miałem, raz tylko było male zawahanie, ale wyjechalismy na weekend nad jeziorko i w sumie od tamtego czasu było jeszcze piekniej, od tamtego czasu ja zaczałem tez bardziej sie angazowac, ogolnie zawsze byłem taki bardziej niesmiały i jak cos trzeba było organizowac to robiła to M. a nie ja. miałem tez swoje priorytety...M. wiedziała ze np w danym dniu o danej godzinie nie damy rady sie spotkac bo mam siłownie itp. no ale od wspomnianego wyjazdu nad jeziorko wszystko zaczeło byc jeszcze lepiej bo bardziej sie zaintersowałem M. Kryzys zaczal sie od wrzesnia i trwa do teraz jakby nie patrzec...M. stwierdziła ze juz nie czuje tego co kiedys, ze była zaslepiona miłoscia do mnie nie widzac moich wad...wiek tez zrobił swoje bo zaczałem z nia byc kiedy miała 16 a ja 19, teraz ma rocznikowo 19 a ja 22. zaczełą inaczej patrzec na mnie, wytknela mi jednego wieczora wszystkie błedy. i tak walczylismy przez wrzesien i pazdziernik, pod koniec pazdziernika wzielismy tydzien wolnego (opisywałem to na tym forum). mowiac brzydko odjebało mi bo poczułem jak wiele robiłem złego, jak wiele wyrzadziłem jej krzywd. postanowiłem sie poprawic ale moja poprawa ale wiadomo w takich sprawach sie czesto przedabrza. chciałem byc bardzo czuły, miły itp. pozniej usłyszałem ze to jest wszystko sztuczne...chociaz nie było, mi w głowie sie po prostu poukładało na lepsze, zobaczyłem kto jest w moim zyciu najwazniejszy. M. powiedziała ze głupio sie czuja bedac tak wielbiona i bedac nr 1 u mnie...bo nigdy nie była. przyczyna tego był tez wyjazd mojego najlepszego przyjaciela za granice. od tamtego czasu własciwie zobaczyłem ze nie mam nikogo. Zaczałem przechodzic kryzys wewnetrzny, chciałem byc po prostu dobrym chłopakiem ale dostawałem ciagle kopniaka w dupe, ciagle cos nie tak, miałem wrazenie ze 2 letnia złosc duszona w sobie przez M. nagle wychodzi na zewnatrz. Wracajac do tego tygodnia przerwy. po tym czasie wynajałem pokoj w hotelu (bo mieszkamy z rodzicami, i ja i M.) zeby pogadac na spokojnie, ustalic co roibmy dalej, czy warto to ciagnac czy konczymy definitywnie. ustalilismy ze poki co bedziemy jeszcze ze soba, moze sie to wszystko ulozy. najwazniejsza sprawa był POWROT UCZUC M. WZGLEDEM MNIE. nie wrociły do dnia dzisiejszego. bywaja pieknie dni ale przeplataja sie z tymi złymi-tragicznymi...głownie dla mnie. to ja cierpie bo czuje sie tak jakbym na nowo sie w niej zakochal, moze dlatego ze jest taka niedostepna dla mnie. straszne jest to uczucie...juz nie jestem tez az taki powiedzmy natretny itp ale ta cała miłosc ktora mam w sobie musze dusic w sobie. bynajmniej przewaznie. sylwestra spedzilismy rewelacyjnie, pozniej jej studniowke rowniez...jednak od tygodnia znowu powrot do stagnacji jej uczuc . najgorzej boli mnie jak mnie pojedzie po całosci a ja nie moge nic zrobic, mam własne zdanie, ale nie moge za długo sie kłocic. potrafie dostac duza dawke miłosci, zeby za 5 min usłyszec "nie mam humoru, dobranoc". to nie jest ta M. która poznałem ale nadal ja kocham, ona mnie rowniez, chociaz nie zawsze mi to mowi...ale powie czasami "wiesz...mimo wszystko bardzo Cie kocham"...nie zmienia to faktu ze od wrzesnia nie jestem w szczesliwym zwiazku, M moze to pasuje bo dostaje to czego chce wtedy kiedy chce...ja tylko wtedy kiedy ona chce. ale kocham ja na zabój i nie potrafiłbym z nia zerwac...po prostu dostaje kopa za to jaki kiedys byłem...moze mi sie nalezy...ciekawe jak długo...
Informacje: Wiek: 25 Dołączyła 504 dni temu Posty: 5526 Skąd: Leeds
Profil: Imię: Monika
Wzrost: 170
Włosy: blond
Stan: panna
Partner: Paweł
Wysłany: 2008-01-24, 13:31
forbidden, troche dziwna ta wasza sytuacja, ale z tego co piszesz twoja dziewczyna po prostu starciła do ciebie cierpliwość, powiedziała Stop ! Taka nagła zmiana w twoim zachowaniu odnośnie jej osoby .....wcale sie nie dziwie, ze uważa, ze to sztuczne, musisz ja przekonać ( zachowując sie tak nadal), że sie zmieniłeś i nie udajesz. Może wszystko jeszcze wróci do normy. A swoja drogą zobacz jak ona się musiała czuć, gdy ty nie dawałeś jej całego siebie ( swojej miłości ) teraz doświadczasz tego na własnej skórze.
Informacje: Wiek: 23 Dołączyła 425 dni temu Posty: 546 Skąd: ...
Profil: Imię: Pajunia
Wzrost: 178 cm (duuuża urosłam :P)
Włosy: Różnie, choć z przewagą czarnych:P
Stan: Zaręczona:)
Partner: Rafcio :*
Wysłany: 2008-01-24, 14:25
Albo zaczyna się w niej coś wypalać (o ile już się nie wypaliło). Może pozostało tylko przyzwyczajenie... Nie wiem. Nie chcę nic mówić, bo nie znam tej sytuacji dokładnie.
Informacje: Wiek: 22 Dołączyła 388 dni temu Posty: 2377 Skąd: Pokaż na mapie
Profil: Imię: sylwia
Wysłany: 2008-01-24, 14:41
Viagra, sądze dokładnie tak jak ty ona jest taka jaki ty byłeś wcześniej dla niej. dlatego pokazuj że ci na niej zależy, a z czasem przekona sie że nie robisz tego "sztucznie" ale szczerze z głębi serca.
_________________ Czasem łzy rozświetlą świat, w którym nikt nie chce cię znać...
Informacje: Wiek: 18 Dołączyła 342 dni temu Posty: 593 Skąd: Zawiercie
Profil: Imię: Paulina
Wzrost: 165 cm
Włosy: szatynowy
Partner: Igor
Wysłany: 2008-01-24, 16:34
Moim zdaniem na poczatku zwiazku ona wyrwalaby sobie dla ciebie serce i dala Ci je na tacy, a ty tego serca tak na 100% nie chciales wziasc. I w pewnym momencie ona pomyslala sobie " ejze ja sie tak staram a on ma to gleboko gdzies- pewnie przyzwyczail sie, ze zawsze jest tak jak on chce i co chce." No i postanowila sie zmienic.
forbidden, teraz wszytsko w twoich rekach- wiem, ze pewnie czasem doprowadza cie do bialej goraczki ale teraz ty muszisz jej dac to "serce" na tacy.
Mysle, ze bedzie dobrze. Dajcie sobie troche czasu i okazujcie milosc Bedzie ok
_________________ Łapie chwile ulotne jak ulotka...
Informacje: Wiek: 19 Dołączyła 114 dni temu Posty: 24 Skąd: Kraina Marzeń ;]
Profil: Imię: Dominika ;]
Wzrost: 165
Włosy: często się zmienia ;]
Stan: Wolna
Wysłany: 2008-08-30, 22:42 koniec... i co teraz :( 2 lata i 5 miesięcy :(
Byłam z Mariuszem kilka lat... Teraz sie dowiedziałam ze w naszym związku był ktoś trzeci a nawet czwarty i piąty.. Mariusz był kochany i wogule.. Ale dowiedziałam sie ze w innym mieście miał drugą kobietę-Darie.. Ostatnio tam gdzie jestem wolontariuszem, i on tez zorganizowano dyskotekę dla wolontariuszy... Nie mogłam pójść bo leżałam w łózko chora.. on poszedł.. następnego dnia dowiedziałam sie jak tańczył z partycja, ze sie przytulali on nosił ją na rekach... Wcześniej poszedł na wesele, nie wiedziałam dlaczego beze mnie, teraz wiem ze poszedł ze swoją była, Kasią... Całe moje życie wiązałam z nim.. A teraz powiedziałam mu ze to koniec.. nie potrafiłabym mu tego wybaczyć, oddałam mu wszystko co miałam ale jemu to nie wystarczyło W sumie sie nie dziwie bo przystojny i ma dobry bajer... Najgorsze jest to ze 3 wolontariuszki- jego ,,przyjaciółki'' najeżdżają na mnie i wszystkim gadają ze go zostawiłam tak bez powodu... a to wcale nie było bez powodu.. Nie potrafię sie odnaleźć w tym wszystkim, bez niego... Był zemną zawsze a teraz go nie ma, i to ja mu kazałam odejść, ale nie potrafiłabym inaczej, nie potrafiłabym mu już uwierzyć, zaczęłam go chyba nawet nienawidzić.. za to ze przez tyle lat gdy mówił mi ze mnie kocha miał jeszcze inną... Zaczynam sie zastanawiać czy nie odejść z wolontariatu Nie wiem co mam zrobić... Nie potrafię sie odnaleźć
_________________ Świat jest taki, jakim go widzisz, a sposób postrzegania zależy wyłącznie od Ciebie. ;]
Dobrze ze go zucilas bo facek chyba cos nie teges Jakbys z nim zostala to bys tylk osie ciagle zastanawiala gdzie jest, z kim, co robi. Facet ktory kocha sie tak nie zachowuje. Moze pocieszy cie fakt ze ja rzucilam mojego eks po 4 latach spedzonych razem a to dlatego ze stwierdzil ze mnie juz nie kocha ale nie mial odwagi odejsc. Przezylam, jestem madrzejsza i silniejsza psychicznie. Dasz rade!
_________________ Live as you will die tommorow
Dream as you will live forever
Informacje: Wiek: 19 Dołączyła 114 dni temu Posty: 24 Skąd: Kraina Marzeń ;]
Profil: Imię: Dominika ;]
Wzrost: 165
Włosy: często się zmienia ;]
Stan: Wolna
Wysłany: 2008-08-30, 22:55
Tylko najgorsze jest to ze tam uważają mnie teraz za najgorszą Mariuszek bajerka i juz sobie owija wokół palca kogo chce, a ja teraz jestem najgorsza, chociaż przez te dwa lata ani razu go nie zdradziłam To był mój pierwszy poważny związek, z nim zrobiłam to 1 raz Tyle mi obiecywał...
_________________ Świat jest taki, jakim go widzisz, a sposób postrzegania zależy wyłącznie od Ciebie. ;]
Informacje: Wiek: 22 Dołączyła 102 dni temu Posty: 117 Skąd: Sheffield UK
Profil: Imię: Eva
Włosy: blond
Partner: Łukasz
Wysłany: 2008-08-30, 23:09
najlepsze co mogłaś zrobić to go zostawić. ktoś kto tak postępował nigdy by się nie zmienił, okazał się kimś nie wartym Ciebie i Twojego zaufania do Niego. Wiem, że łatwo się mówi komuś, kto nie przeżywa teraz tego co Ty przeżywasz. Pomyśl tylko, jaka przyszłość by Cię z nim czekała? Najlepsze co teraz możesz zrobić to dać sobie się solidnie wypłakać, ale nie za długo, potem przyjedzie złość, ją też przeżyjesz, a potem zdasz sobie sprawę że jesteś gotowa na nowy związek, że gdzieś jest ktoś z kim będziesz naprawdę szczęśliwa, kogo z dumą nazwiesz swoim mężczyzną musisz być dzielna, i silna wierz mi, przechodziłam przez to ponad 2 lata temu, inne kobiety, głuche telefony, imprezy, na których mój eks zabawiał się z innymi, i upokorzenie, litość w oczach innych, powiedziałam sobie dość, zdalam wcześniej sesję, i wyjechałam na pół roku do Aten, pracowałam, leczyłąm się, zapominałam. i gotowa na nową miłość poznałam mojego cudownego miśka. i nie żałuje, a tylko ja sama wiem, jak mi ciężko było zdobyć się na ten ktok. Trzymam kciuki
Informacje: Dołączyła 96 dni temu Posty: 777 Skąd: z wody :P
Profil: Imię: Karolina
Nastrój:
Wysłany: 2008-09-01, 09:20
Dobrze że z nim zerwałaś, gdybyś dłużej trwała w tym związku kolejne dni coraz bardziej, były by dla ciebie cierpieniem, niż radością z tego że jesteście razem, zawsze byś się zastanawiał czy oby napewno nie jest z inną, wiadomo jak każde rozstanie boli ale czas goi rany, a tym co on opowiada to się nie przejmuj, ludzie zawsze będą gadać, dlatego najlepiej nie zwracać na to uwagę( ja zawsze tak robię) 3 maj się XxXDoMisiAAXxX
Informacje: Wiek: 19 Dołączyła 114 dni temu Posty: 24 Skąd: Kraina Marzeń ;]
Profil: Imię: Dominika ;]
Wzrost: 165
Włosy: często się zmienia ;]
Stan: Wolna
Wysłany: 2008-09-11, 06:34
Ostatnio napisał do mnie ze jak nie będę sie z nim odzywać to sie wypisze z wolontariatu.. Wczoraj dowiedziałam sie ze tak właśnie jest.. Mam okropne wyzuty sumienia.. Dzieciaki bardzo go kochają.. A on przeze mnie odszedł od nich ehh
_________________ Świat jest taki, jakim go widzisz, a sposób postrzegania zależy wyłącznie od Ciebie. ;]
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum