Informacje: Wiek: 25 Dołączyła 236 dni temu Posty: 37
Profil:
Wysłany: 2008-02-15, 22:01
antosia napisał/a:
dziewictwo jest najcenniejsze...
Zdecydowanie jest cenne
Szkoda tylko, że niektórzy nie rozumieją tej wartości. Chodzi mi oczywiście o wyśmiewanie dziewictwa. Martwi mnie to, że niektóre nastolatki ulegają presji otoczenia i uprawiają seks z byle kim i byle gdzie, żeby tylko pozbyć się tego "piętna". Smutne...
Informacje: Dołączyła 168 dni temu Posty: 28 Skąd: warszawa
Profil:
Wysłany: 2008-02-15, 22:58
Wiesz...ogolnie teraz sie narobilo wpadek...ile nastolatek jest matkami...ale jak wiemy powszechnie ludzie uznaja mlode matki bo wola to niz aborcje...i jeszcze ja chwala ze nie usunela
Informacje: Wiek: 25 Dołączyła 236 dni temu Posty: 37
Profil:
Wysłany: 2008-02-15, 23:16
antosia napisał/a:
powszechnie ludzie uznaja mlode matki bo wola to niz aborcje...i jeszcze ja chwala ze nie usunela
antosiu to Twoim zdaniem dobrze czy źle?
Ja uważam, że to wspaniale, iż nie zabijają dziecka. Nawet jeśli taka młoda mama nie chciałaby swojego dziecka, albo nie mogłaby go wychowywać, to ma możliwość zostawienia go np w szpitalu. Na taką decyzję ma 6 tygodni od urodzenia maluszka, bez żadnych konsekwencji prawnych itp. Wydaje mi się, że wiele dziewczyn o tym nie wie i dlatego poddają się aborcji albo zostawiają dziecko na śmietniku
M. in. z powodu nieplanowanych, czy wręcz niechcianych ciąż, abstynencja seksualna w młodym wieku, a nawet do ślubu wydaje mi się najlepszym sposobem na życie Mam nadzieję, choć niewielką, że Klub ten się powiększy
Informacje: Dołączyła 168 dni temu Posty: 28 Skąd: warszawa
Profil:
Wysłany: 2008-02-15, 23:32
chyba tu wiecej bedzie nie dziewic:P...
Generalnie myślę tak:
uważam ,że lepiej jak to dzieciątko urodzą -ale ono z góry będzie skazane na dom dziecka (jesli zostawia je w szpitalu)- bo proces adopcyjny w Polsce jest chory (trzeba byc malzenstwem min 2-3 lata) potem wywiady środowiskowe itd...
ale przypadku gwaltu lub zagrozenia zycia aborcje uznaję...
jednak po czesci nie dziwie sie mlodym osobom ktore wpadaja że maja pierwszą myśl o usunieciu-bo to strach przed stawieniem czoła problemowi:) ...
w każdym razie ja swoje dziwictwo oddałam mojemu- i z nim nadal jestem i mam nadzieję ,że do końca zycia- bo nie chciałabym się oddać komus innemu.Mimo ,że nie wiem czy będziemy do konca zycia -ale to moje marzenie. Patrze rozsądnie na to wszystko i wiem ,że różnie to bywa...
Nawet boli mnie myśl, ze on moglby to robic z inną...i być z inną...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum