Informacje: Wiek: 22 Dołączyła 524 dni temu Posty: 145
Profil: Imię: Aga
Wzrost: 165
Włosy: braz
Stan: mężatka
Wysłany: 2007-07-10, 11:28
Sa kłotnie ktorych nie da sie uniknac, wiec jesli z tego powodu masz powiedziec nie to lekka przesada
[ Dodano: 2007-07-10, 12:32 ]
mamusia22 napisał/a:
jak sie klocimy to nie raz kaze mu odejsc, ale on przyzwyczajony do tego zawsze zostaje
żeby kiedyś sobie tego do serca nie wziął i nie odszedł naprawdę [/quote]
Znam go a on mnie, a gdyby czasem odeszedł...pogodziłabym sie z tym.
Jestem twarda, moze za bardzo, ale jakby mu było przy mnie zle to nie chciałabym dalej ciagnac tego.
Sławny psycholog, Bert Hellinger, napisał: " Mężczyzna staje się mężczyzną dopiero wtedy, gdy weźmie kobietę za żonę. A kobieta staje się dopiero wtedy kobietą, gdy weźmie mężczyznę za męża. Gdy staną się parą ich duchowość się wzbogaci.
Samorealizacja poprzez rozwijanie w sobie cech płci przeciwnej prowadzi do życia w samotności".
Kłótnie to tylko dowód na to, jak bardzo zarówno kobieta, jak i mężczyzna, dążą do harmonii ze sobą. Nie warto tego unikać, bo to tylko przeciągnie nasz stan niespełnienia. Warto stawić czoła miłości, nieważne jak straszną formę czasem przybiera
_________________ "Ta, Która Wie, jest w nas. Tkwi w najgłębszych pokładach kobiecej psychiki, odwiecznej, zawsze Żywej Jaźni".
Tak, o jego prawdziwości przekonałam sie dopiero, gdy poznałam Piotrka. Mimo iż czasem całe Zabiele(moja mieścina) grzmią, gdy się kłócimy, to moje życie jest pełniejsze
_________________ "Ta, Która Wie, jest w nas. Tkwi w najgłębszych pokładach kobiecej psychiki, odwiecznej, zawsze Żywej Jaźni".
Informacje: Wiek: 25 Dołączyła 549 dni temu Posty: 4055 Skąd: mam wiedzieć?
Profil:
Wysłany: 2007-07-12, 12:15
Ja myślę, że kłótnie są potrzebne- nie dość że dodają pikanteri, zależe jeszcze jakie ale ja mówię o drobnych sprzeczkach.
Ja wolę się pokłócić i powiedzieć co mi leży na wątrobie jak dusić to w sobie aż wybuchne z podwojoną siłą i do tego jeszcze powiem rzeczy jakich bym nie chciała a jakie często się mówi w złości.
_________________ "miłość jest ślepa dlatego lubi ciemność"
Właśnie! w złości często mówi się nieprawdę, ponieważ wtedy przemawiają emocje(które zgodnie ze swoją naturą często chadzają własnymi drogami i nie dają się kontrolować). A gdy gniew minie, pamięć tych nieprawdziwych słów jest ciągle żywa, i zostawia żal. Dlatego lepiej nie przeprowadzać dyskusji kiedy jest się w silnych emocjach. Ochłonąć, przespać się. I wtedy rozmawiać.
_________________ "Ta, Która Wie, jest w nas. Tkwi w najgłębszych pokładach kobiecej psychiki, odwiecznej, zawsze Żywej Jaźni".
Informacje: Wiek: 25 Dołączyła 549 dni temu Posty: 4055 Skąd: mam wiedzieć?
Profil:
Wysłany: 2007-07-12, 12:36
Ula napisał/a:
Właśnie! w złości często mówi się nieprawdę, ponieważ wtedy przemawiają emocje(które zgodnie ze swoją naturą często chadzają własnymi drogami i nie dają się kontrolować). A gdy gniew minie, pamięć tych nieprawdziwych słów jest ciągle żywa, i zostawia żal. Dlatego lepiej nie przeprowadzać dyskusji kiedy jest się w silnych emocjach. Ochłonąć, przespać się. I wtedy rozmawiać.
Otóż to !!
_________________ "miłość jest ślepa dlatego lubi ciemność"
Dlatego lepiej nie przeprowadzać dyskusji kiedy jest się w silnych emocjach. Ochłonąć, przespać się. I wtedy rozmawiać.
wszystko prawda. tylko kiedy jest się w takich silnych emocjach, czasem trudno jest powstrzymać się i nic nie powiedzieć, potrzebujemy wtedy wykrzyczeć, co nas zdenerwowało czy zabolało. a skutki tego mogą być różne...
Informacje: Wiek: 25 Dołączyła 549 dni temu Posty: 4055 Skąd: mam wiedzieć?
Profil:
Wysłany: 2007-07-12, 17:55
Madziu wykrzyczymy ale połowa to nieprawda i oczywiście przejaskrawiamy- lubimy sobie dla wyostrzenia sytuacji coś więcej dopowiedzieć. Kto kogo bardziej wkurzy
_________________ "miłość jest ślepa dlatego lubi ciemność"
Masz rację Madzia81- jedno to wiedzieć, by w emocjach nie gadać co jad na język przyniesie, a drugie to zrobić. Przekonałam się o tym na własnej skórze. Mój mąż też jak mnie w gniewie, i po kielichu, brzydko zwyzywał, to na drugi dzień przeprosił szczerze i ze smutkiem na twarzy, sam nie mógł uwierzyć, że to wszystko powiedział, niektórych rzeczy nawet nie pamiętał!
Ale co kłótnia, to lekcja. Należy wiedzieć, nawet jeśli się nie zawsze robi. A z czasem będzie coraz lepiej
_________________ "Ta, Która Wie, jest w nas. Tkwi w najgłębszych pokładach kobiecej psychiki, odwiecznej, zawsze Żywej Jaźni".
Informacje: Wiek: 19 Dołączyła 523 dni temu Posty: 11238 Skąd: Pokaż na mapie
Profil: Nastrój:
Wysłany: 2007-07-14, 02:55
Ula napisał/a:
Mój mąż też jak mnie w gniewie, i po kielichu, brzydko zwyzywał, to na drugi dzień przeprosił szczerze i ze smutkiem na twarzy, sam nie mógł uwierzyć, że to wszystko powiedział, niektórych rzeczy nawet nie pamiętał!
Ale co kłótnia, to lekcja. Należy wiedzieć, nawet jeśli się nie zawsze robi. A z czasem będzie coraz lepiej
oj nieładnie...
Ale ważne jest to , że każdy może się wiele z każdej kłótni czy jakiejś innej sytuacji nauczyć..
Ktoś powiedział : "Nie przepraszaj, po prostu więcej tak nie rób"
A ja znówu zaczęłam wczoraj kłotnie
Poszło o kolegę mojego miśka. Dotychczas jak misiek wracał od niego, to była późna pora, a poza tym na rauszu po ostatnim razie dość ostro pokłóciliśmy się.
Wczoraj mówi że idzie do niego, a ja już nos na kwinte, nie wiem co mam z rękami zrobić. Ale ok idziemy razem. Tak powiedziałam po ostatniej zwadzie..bo w tej kwestii nie mam do Ciebie zaufania i dlatego pójdziemy do niego razem...
Ale on oczywiście wiedział, jak mnie zbić z pantałyku i postawić w niezręcznej sytuacji. Powiedział. "Kochanie, zaufaj mi.... daj mi ostatnią szansę". I po długich negocjacjach ok, poszedł sam.
Oczywiście dało sie wrócić normalnie nie podchmielonym, o ludzkiej porze.
Czy zawsze tak nie mogło być?
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum