Informacje: Wiek: 23 Dołączyła 689 dni temu Posty: 2961 Skąd: Wałbrzych
Profil: Imię: Ania
Włosy: blondi :P
Wysłany: 2007-06-08, 19:33
Haniu, a ja Ci powiem tak.... nie warto się takimi pierdołami przejmować. Czasami lepiej zacisnąć zęby i nic nie powiedzieć... Ja miałam tak w poprzednim związku, że zaczęło się psuć - non stop się kłóciliśmy, właśnie o pierdoły. W końcu doszło do tego, że byłam tak zmęczona tymi kłótniami, że nasz związek się rozpadł - okazało się bowiem, że więcej przykrości odczuwam w tym związku niż przyjemności. Dlatego też, gdy w obecnym związku była taka sytuacja, że też zaczęliśmy się kłócić o pierdoły, zaczęliśmy wpadać w takie błędne koło kłótni, to stwierdziłam w pewnym momencie, że tak być nie może. Schowałam swoją dumę, pogadałam z Piotrkiem i wspólnie postanowiliśmy, że zarówno on jak i ja będziemy się pilnować, żeby na takie pierdołki nie zwracać uwagi... Nie warto, bo to naprawdę może zepsuć nawet najcudowniejsze uczucie
Być może to po prostu zły okres w związku, a być może to coś głębszego. Poznajecie się coraz lepiej i coraz więcej spraw wychodzi na wierzch. związek to wieczne kompromisy. więc jeśli Twój facet, tak jak napisałaś, robi coś tylko dlatego, że Cię kocha i robi to dla Ciebie, to już nie wymagaj, aby był z tego koniecznie szczęśliwy i nie komentuj tego złośliwie. Doceń to, że On i tak robi wiele, w jakiś sposób się poświęca, bo robi to, czego nie lubi, żeby Tobie było przyjemnie. Uśmiechnij się wtedy do Niego, przytul i powiedz jak jest Ci miło, że Ci pomógl czy spełnił Twoją prośbę
Informacje: Wiek: 23 Dołączyła 689 dni temu Posty: 2961 Skąd: Wałbrzych
Profil: Imię: Ania
Włosy: blondi :P
Wysłany: 2007-06-09, 10:05
Madzia81 napisał/a:
Doceń to, że On i tak robi wiele, w jakiś sposób się poświęca, bo robi to, czego nie lubi, żeby Tobie było przyjemnie. Uśmiechnij się wtedy do Niego, przytul i powiedz jak jest Ci miło, że Ci pomógl czy spełnił Twoją prośbę
Popieram w całej rozciągłości pomyśl sobie, że niejeden facet olał by to wszystko i wcale by tego nie zrobił.. Ale sądzę, że to tylko jedna z kwestii... Ale tak jak napisała Madzia81, związek to umiejętność dochodzenia do kompromisów, a Wy jesteście właśnie na etapie uczenia się tych kompromisów. Ja np z Piotrkiem mamy oboje bardzo ciężkie charaktery, oboje jesteśmy uparci i wszystko chcemy zrobić "po swojemu". Dlatego gdyby nie kompromisy i czasami zaciśnięcie zębów, to długo byśmy ze sobą nie wytrzymali
I jeszcze powiem Ci Haniu taką rzecz, o ile są to naprawdę kłótnie o pierdoły - to da się to przezwyciężyć i dojść do zgody. Gorzej jeśli te kłótnie pojawią się w najważniejszych kwestiach Waszego związku czy w Waszych odmiennych wartościach... Wtedy może być już gorzej
Informacje: Wiek: 24 Dołączyła 497 dni temu Posty: 30 Skąd: Wałcz
Profil: Imię: Hania
Wzrost: 160
Włosy: ciemny braz z jasnymi pasemkami:)
Stan: w stałym związku :)
Partner: Krzysiaczek:*
Wysłany: 2007-06-09, 12:08
wiecie co... Wczoraj porozmawialismy sobie i oboje doszlismy do wniosku, ze to widocznie taki nasz maly kryzys... i ze to przejsciowe... Oboje sie bardzo kochamy i chcemy byc ze soba juz tak na zawsze. Czasami jest lepiej a czasem gorzej ale trwamy ze soba... . Dzieki dziewczyny za wsparcie <cmok>
Informacje: Wiek: 22 Dołączyła 522 dni temu Posty: 5016 Skąd: Sweden
Profil:
Wysłany: 2007-06-09, 13:01
Widzisz
Kazdy ma takie chwile w zyciu. Ale jesli po takich przezjciach dalej bedziecie razem to juz jest wielki sukces moim zdaniem takie sprzeczki umacniaja zwiazek Pozniej juz zadna sila was nie ruszy
Informacje: Wiek: 23 Dołączyła 689 dni temu Posty: 2961 Skąd: Wałbrzych
Profil: Imię: Ania
Włosy: blondi :P
Wysłany: 2007-06-09, 16:07
hanah napisał/a:
Wczoraj porozmawialismy sobie i oboje doszlismy do wniosku, ze to widocznie taki nasz maly kryzys... i ze to przejsciowe...
cieszę się, że doszliście do porozumienia tylko też zacznijcie nad tym pracować bo samo stwierdzenie, że to kryzys i że samo przejdzie nie zawsze doprowadzi do polepszenia sytuacji
Informacje: Wiek: 19 Dołączyła 474 dni temu Posty: 10687 Skąd: Pokaż na mapie
Profil:
Wysłany: 2007-06-30, 23:06
u nas kłótnie, to chyba najśmieszniejsza 'część' naszego związku.
Ja coś burknę, on coś burknie, ja uniosę głos, potem on.. 15 sekund z grymasem na twarzy.. potem odwracamy się do siebie tyłem..ale!
ale tylko po to żeby ukryć to, że się uśmiechamy:) Żeby było!:)
czyli nasza "kłótnia" trwa średnio koło 2 minut. Czasami przeciągnie się o 10 minut, jeśli o coś ważnego chodziło, ale jak zwykle kłótnia była nieważna, bo można na spokojnie:)
Śmiesznie R. wtedy wygląda, jak stara się nie uśmiechnąć, żeby mi pokazać JAK BARDZO jest zły:):)
potem odwracamy się do siebie tyłem..ale!
ale tylko po to żeby ukryć to, że się uśmiechamy:)
oj czasem też nam się tak zdarza, ale jeśli chodzi tylko i wyłącznie o drobnostkę. bo jeśli o coś ważniejszego, to trzeba to wyjaśnić sobie, a nie obracać w żart.
Informacje: Wiek: 22 Dołączyła 475 dni temu Posty: 145
Profil: Imię: Aga
Wzrost: 165
Włosy: braz
Stan: mężatka
Wysłany: 2007-07-02, 21:48
Ja z mezem czesto sie kloce i to ostro. Jak jest dobrze to wrecz idealne z nas malzenstwo, ale jak jest zle to lepiej uciekac. Czesto sie sprzeczamy o wychowanie dziecka, pieniadze i zachowanie np. glupie odzywki. Wydaje mi sie ze to przejdzie, jestesmy przeciez bardzo mlodzi i do pewnych rzeczy trzeba czasu, jak niektorzy mowia musimy sie dotrzec.
[ Dodano: 2007-07-02, 21:49 ]
Kociak napisał/a:
Jak czesto sie klocicie ze swoimi połówkami? i czy są kłótnie poważne czy raczej drobne? Jak się godzicie? Tydzień ciszy? Czy zaraz któreś pęka? Kłótnia miedzy Wami to krzyk czy raczej milczenie i fochowanie sie?
pierw wielka burza potem chwila obrazy i to nie mojej, moj maz taki delikatny
[ Dodano: 2007-07-02, 21:54 ]
jak sie klocimy to nie raz kaze mu odejsc, ale on przyzwyczajony do tego zawsze zostaje
Wcześniej niekłóciliśmy sie zupełnie. Tylko teraz odkąd jesteśmy małżeństwem.. jest między nami "wymiana zdań" ale kłótnią typu krzyki nie można tego nazwać. Jest albo tak że on sie dopytuje o co mi chodzi a ja oczywiście "O NIC" i foch! Albo to ja gadam na niego a on zykle cicho siedzi dopiero wygarnia mi za jakiś czas. Ale szybo sie godzimy. Jeśli nie za jakiś pół godziny to już napewno w tym samym dniu któreś przepraszam albo razem sie zbiegamy
Informacje: Wiek: 19 Dołączyła 474 dni temu Posty: 10687 Skąd: Pokaż na mapie
Profil:
Wysłany: 2007-07-03, 15:47
Madzia81 napisał/a:
cerrata napisał/a:
potem odwracamy się do siebie tyłem..ale!
ale tylko po to żeby ukryć to, że się uśmiechamy:)
oj czasem też nam się tak zdarza, ale jeśli chodzi tylko i wyłącznie o drobnostkę. bo jeśli o coś ważniejszego, to trzeba to wyjaśnić sobie, a nie obracać w żart.
no ale jeszcze nie 'wynaleźliśmy' żadnego ważniejszego powodu do kłótni. I oczywiście nie zamierzamy szukać:)
My jacyś tacy niekonfliktowi jesteśmy;);)
Informacje: Wiek: 22 Dołączyła 522 dni temu Posty: 5016 Skąd: Sweden
Profil:
Wysłany: 2007-07-04, 13:17
Cytat:
żeby kiedyś sobie tego do serca nie wziął i nie odszedł naprawdę
Madziu, swiete slowa...wiem bo ja juz kiedys sama z tego powodu malo co nie wyjechalam do polski kiedys maialam trudny okres z zaklimatyzowaniem sie tutaj...i ogolnie zle sie to odlijalo na naszym zwiazku. z tego powodu moj Mis mi mowil, zebym sobie jechala do polski...kiedys nie wytrzymalam i powiedzialam ze pojade...plakalam bo mialam uczucie ze nie wie jak mi pomoc, ze nie damy rady...chcialam naprawde odejsc. To byl trudny okres dlA naszego zwiazku...
Ale dalismy rade przetrzymac zle czasy
_________________
the show must go on
inside my heart is breaking
my make-up may be flaking
but my smile still stays on.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum