tylko jak już facet zapuści focha to...pupa, tak łatwo mu nie przejdzie..
oj tak tak... ja najczęściej zapuszczam małego focha... po tym jak przez jakiś czas próbuje rozładować focha u M. po jakimś czasie tracę cierpliwość i wtedy role się odwracają.
_________________ Za każdy kamień tej ziemi... ostatni swój oddasz dzień...
facet jest jak dziecko chce zeby koło niego chodzic głaskac pocieszac i ciagle zawszystko kochac nawet za fochy nieuzasadnione czasami nic na to nie poradzimy trzeba nauczyc sie akceptowac człowieka takim jakim jest dobrym a czasem niesfornym miłosc wszystko zrozumie wybacza grunt nie przejmowac sie czasem trzeba przemilczec i tyle
W moim związku to ja jestem ta co dużo "gada" . A mój Połówek raczej jest spokojny. Tylko czasami zapyta czy mam ZNPM Nie umiemy się na siebie gniewać, ani wrzeszczeć. Po prostu to co mamy sobie do powiedzenia, to mówimy. Czasami ja "strzelam" focha, ale mi szybko mija.
Informacje: Wiek: 20 Dołączyła 78 dni temu Posty: 937 Skąd: Okup City xD
Profil: Imię: Justyna
Wzrost: 180cm
Włosy: brąz
Partner: Michał
Nastrój:
Wysłany: 2008-09-18, 13:17
A my w ciągu całej naszej znajomości kłóciliśmy się tylko raz i to przez moją głupotę, bo się upierałam, że laptop powinien mieć wygodną klawiaturę A odkąd jesteśmy parą - nigdy.
a my wlasnie jestesmy po wczorajszej klutni. o co poszlo? w sumie sie nazbieralo. ja zaczelam wiecie kurcze wkurza mnie u facetow jedno- a w moim najbardziej- kompletnie nci w domu nie robia :O wow super jak wyrzuci smieci, cud jak pozmywa sam z siebie naczynia- ostatnio od soboty do srody czekalam na pozmywanie garow pozmywal gdy mu nawrzucalam w koncu. marzy mi sie zeby tak kiedys umyl wanne po sobie, jeju albo kibel a nie tylko "cos ten kibel smierdzi" i kuzwa jak zwykle ofajdany przez niego tak trudno szczotka wyczyscic pozostalosci???? :O:O albo np podlac kwiatki, powycierac kurze. odkurzacza nawet nie umie obdlugiwac a pralka to dla niego czarna magia hehehehe czasem sobie cos wyprasuje jak ja zastrajkuje. no i oczywiscie wczoraj sie o to poklucilismy i sie nie odzywamy do siebie. czy wy tez macie takie problemy z facetami? a moze to tylko moj to taki nierob
Profil: Imię: Kasia
Włosy: brązowe
Stan: panna
Nastrój:
Wysłany: 2008-09-19, 10:56
maniunie83 o kurcze no to masz problem niektórzy faceci tak mają:) moj np. jak je to zawsze nakruszy albo tak siedzi, ze cały fotel "skotłuje" i nie poprawia tego po sobie.. ale jest tak, że nie musze sie upominać o to żeby mi pomógł.. przewaznie jest chętny do pomocy
Maniunie83 nie ma co sie o takie rzeczy kłocić...
może zrobcie tak, że jeden dzień przeznaczycie na porządki ale razem...razem sprzątajcie...Ty np. w kuchni On w łazience..potem na odwrót...nie, że jedno siedzi a drugie robi...tylko razem..
to są małe sprawy...żeby sie kłocić o to
wystarczy spokojna rozmowa na ten temat...
_________________ Ci, których kochamy - nie umierają. Bo miłość to nieśmiertelność... Serce ma tylko ten, kto go ma dla innych
Profil: Imię: fajna babka
Wzrost: 156
Włosy: brunetka
Stan: jeszcze panna ;)
Partner: Tomasz ;*
Nastrój:
Wysłany: 2008-09-19, 12:40
u nas jak na razie wspólne sprzątanie motywuje tomka do tego by było jako tako czysto bo jak sie namęczy i jeszcze go ładnie pochwale jak bardzo mi pomógł, bez niego robiła bym to caly dzień, to od razu widzę że mniej bałagani przez kolejny dzień ..... ja nie krzyczę nie karzę ale mówię np. "wiesz chciała bym umyc podłogę ale ajk mam okres to wiesz że nie umiem sie schylać (bo tak mam że mi się kręci) powykręcał byś mi szmatę" jak załapie juz chęć pomocy to jeszcze mu "czy mógłby te papiery pookładać bo nie chce mu pobrudzić ani pomieszać i tak przejdziemy cały pokój" .....za wszytko potem jest dziękuje.... i bron boże nie daje mu roboty jak leci najważniejszy z wyścigów kubicy bo mam zrobione na odwal ....
wspolne sprzatanie? super ale u nas odpada on moze w chlewie mieszkac i mu nie przeszkadza co do skotlowanego fotela tez to mam :d albo jak lezy na lozku, przykryje sie kocem i pozniej go nie poprawi a jak mu zwroce ladnie uwage to mowi ze sie czepiam a jak juz poprawi to poprostu rzuci go na lozku ale zbey ulozyc to nie albo gdy scieli dzieciom lozka kurcze to juz wole sama bo nawet polozyc przescieradla nie potrafi no ale checi sa tylko szkoda ze musze pozniej poprawiac faceci nie potrafia chyba zapamietac co jak lezy nawet jak lezy to od roku. ostatnio on do mnie- o a skad mamy taki ladny kwiatek??? a ja ze jest tutaj od zawsze i stoi ciagle w tym samym miejscu :| a on zdziwiony :O
Informacje: Wiek: 17 Dołączyła 77 dni temu Posty: 44
Profil: Włosy: brazowe
Partner: Ł....
Nastrój:
Wysłany: 2008-09-19, 12:59
choc nie mam duzego doswiadczenia z facetami mysle ze na wszystko najlepsza jest rozmowa.zawsze mozna sie jakos dogadac nawet z najwiekszym nerwusem uparciuchem itd. :)mozna ustalic jakies reguly albo po prostu powiedziec ze potrzebuje pomocy w np. sprzataniu czy zakupach... wiem latwo mi sie mowi bo sama takiego problemu nie mam ale najgorszym wyjsciem jest krzyk.
_________________ wszytsko jest fikcja ja rowniez
18maj 2008:)
1 lipiec 2008:*
Informacje: Wiek: 21 Dołączyła 58 dni temu Posty: 1120 Skąd: Tu i ówdzie :)
Profil: Wzrost: 165
Włosy: brunetka
Stan: panna
Nastrój:
Wysłany: 2008-10-27, 18:34
songofthemoon napisał/a:
zawsze mozna sie jakos dogadac nawet z najwiekszym nerwusem uparciuchem itd.
można można pod warunkiem,że ma się dużo cierpliwości której nie posiadam za wiele ale trzeba uczyć się pokory,ukochanego też
_________________ Gdy na mnie patrzysz to wiem o czym myślisz, chcesz ze mnie czerpać słodkie korzyści!Wyluzuj koleś! Weź zimny prysznic! Nic nie kombinuj bo nic nie wymyślisz...! <Yo> ;p
Informacje: Wiek: 21 Dołączyła 74 dni temu Posty: 191 Skąd: The Ketchup city
Profil: Imię: Kasia
Wzrost: 167 cm
Włosy: Brąz w porywach do rudego;)
Stan: narzeczona;-)
Partner: Krzyś
Wysłany: 2008-10-27, 20:43
Poważne kłótnie to u nas rzadkość. Zazwyczaj spieramy się o coś co najmniej raz dziennie, ale bardzo szybko się godzimy. Nigdy nie było między nami cichych dni, zazwyczaj to on wyciąga pierwszy rękę na zgodę i pyta czy już przestałam się fochać, dąsać i czy w końcu z nim porozmawiam
Przy poważniejszej kłótni oboje podnosimy głos, ale on raczej nie krzyczy, to ja się drę, rzucam, beczę, bluzgam...a on wtedy przestaje się odzywać, co mnie jeszcze bardziej wkurza, ale w końcu skutkuje, oboje sie uspokajamy i dłuuuugo potem rozmawiamy. Ale jak już mówiłam takie poważne spięcia zdarzają sie bardzo rzadko.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum