tez prawda...przytulamy sie, ale mimo wszystko spor nie do konca zazegnany.niby kazdy uwaza, ze trzeba o problemach rozmawiac, isc na kompromis, ale to chyba kobieca natura, ze nie o wszystkim chce sie rozmawiac wprost, tylko sie czeka, az facet sie sam w koncu czegos domysli...nobody is perfect
_________________ Kobieta chce być kochana bez powodu, bez dlaczego, dobrych manier, wdzięku, inteligencji, ale dlatego, że ona jest.
Informacje: Wiek: 23 Dołączyła 738 dni temu Posty: 2960 Skąd: Wałbrzych
Profil: Imię: Ania
Włosy: blondi :P
Wysłany: 2007-01-20, 22:40
nie wiem jak Wy, dziewczyny, ale ja ogólnie to staram sie unikac takich klotni, przy ktorych wychodza gleboko zasadzone żale i zawsze wszystko staram sie na biezaco wyjasniac raczej i fakt, przez to czasami niby wychodzi, ze sie pierdół czepiam i tez moze nie najlepiej wychodzi ale ja wole od razu w zarodku cos stłamsić niz pozwolic temu poczekac, az podczas wiekszej klotni i tak i tak to wyjdzie, jeszcze z wieksza chwila...
A jacy w ogole sa Wasi faceci jesli chodzi o klotnie? chca w ogole z Wami rozmawiac o problemach, czy raczej uwazaja,ze lepiej przejsc od klotni do normalnego stanu, jak gdyby nigdy nic?? Bo ja jestem taka,ze ja lubie wszystko wyjasnic, porozmawiac, przegadac i dopiero wtedy mi wraca dobry humor. a moj to tak roznie, czasami to Jemu wystarczy tylko to, ze powiemy o co jestesmy źli i tyle, a ja wole przewertowac temat w tę i z powrotem 5 razy... Wiem, ze czasami lepiej cos pominac i sie nad tym nie rozdrabniac za bardzo, ale tego ja sie dopiero ucze, wlasnie przy Nim
A jacy w ogole sa Wasi faceci jesli chodzi o klotnie? chca w ogole z Wami rozmawiac o problemach, czy raczej uwazaja,ze lepiej przejsc od klotni do normalnego stanu, jak gdyby nigdy nic??
oj baaardzo różnie. czasem udaje nam się wszystko przegadać w jedną i drugą i dziesiątą stronę, i ja tak lubię najbardziej. lubię wiedzieć co jest grane, co On myśli, jak to widzi itd. wtedy łatwiej uniknąć kolejnej kłótni w podobnym lub tym samym temacie. ale czasem jest tak, że pokłócimy się, ja powiem co mi leży na sercu, powiem o co mam żal, na co Marcin reaguje przejściem do stanu normalnego: wygadała się, wykrzyczała i jest już okej. a to wtedy mnie najbardziej denerwuje, bo tkwimy wciąż w tym samym miejscu.
Informacje: Wiek: 22 Dołączyła 571 dni temu Posty: 5520 Skąd: Sweden
Profil: Nastrój:
Wysłany: 2007-05-23, 12:20
Powiem szczerze. My jak sie klocimy...to moze ze 2 razy do roku Serio.
Ale jest wiele sytuacji w ktorch zdarzy sie sprzeczka z powodu jakiejs glupoty no mysle, ze to nawet wskazane. Nikt nie moze miec przeciez takiego samego charakteru, albo pogladu na rozne sprawy.
Macie tak, ze podczas klotni albo sprzeczki chcialy byscie odejsc od Niego? Ja tak niestety czasem mam
_________________
Nie rozmawiaj z głupcem, bo najpierw zniży Cię do swojego poziomu a później pokona doświadczeniem.
Macie tak, ze podczas klotni albo sprzeczki chcialy byscie odejsc od Niego?
ani pół raza tak nie pomyślałam
zawsze jak jest spór, to jedyna myśl jaka mi przychodzi do głowy to: jak go rozwiązać? czy kto powinien przeprosić pierwszy
kilka razy przy kłótniach pojawiła się myśl o rozstaniu, ale chyba tak ze zlości, a nie szczerzej chęci, bo nie wyobrażam sobie, że moglibysmy nie być razem
_________________ Kobieta chce być kochana bez powodu, bez dlaczego, dobrych manier, wdzięku, inteligencji, ale dlatego, że ona jest.
Informacje: Wiek: 23 Dołączyła 738 dni temu Posty: 2960 Skąd: Wałbrzych
Profil: Imię: Ania
Włosy: blondi :P
Wysłany: 2007-05-23, 19:29
madzia napisał/a:
Macie tak, ze podczas klotni albo sprzeczki chcialy byscie odejsc od Niego?
ja powiem nawet wiecej, kiedys zerwalam z Piotrkiem po takiej klotni. Ale to bylo dawno temu i nieprawda tzn na samym poczatku zwiazku i naprawde to wyszlo ogolnie z pewnego niedogadania ( spowodowanego rozmowa na gg). Wiec nastepnego dnie, jak pogadalismy na gg i wszystko sie wyjasnilo to chcialam to jak najszybciej odkrecac jak widac, udalo sie ale od tamtej pory, uwazam na to co mowie podczas klotni, zeby czasem w zlosci nie walnac jakiegos slowa typu "koniec z nami" czy czegos podobnego jak jestem mocno wkurzona, zawsze wole przeczekac noc... i wiecie co? to sie sprawdza czesto po klotni i po przespaniu sie, nastepnego dnia stwierdzam, ze to przeciez wcale nie jest taka wazna sprawa
Ja mam naturę "zadziory", która od czasu do czasu chętnie by się pokłóciła. No i tu się problem zaczyna - Gumiś jest jedynym facetem, z którym się nie kłócę... Jak jestem nabuzowana on potrafi mnie tak sprawnie i szybko uspokoić i sensownie ze mną pogadać, że ze sprzeczki nici... Mój brat to nawet się śmieje, że dlatego właśnie za mąż za Gumisia wychodzę, bo jeszcze się nie pokłóciliśmy...
Informacje: Wiek: 23 Dołączyła 738 dni temu Posty: 2960 Skąd: Wałbrzych
Profil: Imię: Ania
Włosy: blondi :P
Wysłany: 2007-06-06, 14:17
kroplarosy napisał/a:
Ja mam naturę "zadziory", która od czasu do czasu chętnie by się pokłóciła. No i tu się problem zaczyna - Gumiś jest jedynym facetem, z którym się nie kłócę...
z dwojga złego lepiej żeby było tak niż jakbyś miała się z nim cały czas kłócić
Informacje: Wiek: 24 Dołączyła 546 dni temu Posty: 32 Skąd: Wałcz
Profil: Imię: Hania
Wzrost: 160
Włosy: ciemny braz z jasnymi pasemkami:)
Stan: w stałym związku :)
Partner: Krzysiaczek:*
Wysłany: 2007-06-08, 11:21
Wiecie co? Ja jestem ze swoim Krzysiaczkiem juz ponad 7 miesiecy i teraz chyba przezywamy jakis kryzys . Objawia sie on tym, ze codziennie, dzien w dzien potrafimy poklocic sie (najczesciej o pierdołę). Zaczyna mnie to draznic, bo niby dlaczego jakos teraz nie mozemy sie zgodzic w pewnych sprawach? Na poczatku naszego zwiazku bylo zupelnie inaczej. Czy to znaczy... ze nie pasuemy do siebie?
Informacje: Wiek: 26 Dołączyła 737 dni temu Posty: 243
Profil: Imię: Marta
Wzrost: Za malo :)
Włosy: Brunetka :P
Stan: zakochana :*
Wysłany: 2007-06-08, 11:32
hanah napisał/a:
Wiecie co? Ja jestem ze swoim Krzysiaczkiem juz ponad 7 miesiecy i teraz chyba przezywamy jakis kryzys . Objawia sie on tym, ze codziennie, dzien w dzien potrafimy poklocic sie (najczesciej o pierdołę). Zaczyna mnie to draznic, bo niby dlaczego jakos teraz nie mozemy sie zgodzic w pewnych sprawach? Na poczatku naszego zwiazku bylo zupelnie inaczej. Czy to znaczy... ze nie pasuemy do siebie?
ja tez mialam po roku taki okres ze sie klocilismy codziennie przez miesiac chyba ale uspokoilo sie i teraz zyjemy bez wiekszych klotni
Informacje: Wiek: 22 Dołączyła 571 dni temu Posty: 5520 Skąd: Sweden
Profil: Nastrój:
Wysłany: 2007-06-08, 11:39
Haniu najlepiej jesli problem jest az tak zauwazalny to pogadajcie o tym i przemysl o co tak naprawde idzie
Czasem tak bywa, jak cos sie nie ukladada po naszej mysli, jak zaczynaja problemy...to zaczynaja sie i klotnie. wiem bo sami przez to przeszlismy.
Ty piszesz, ze o pierdoly. To moze lepiej nie zwracac uwagi na te pierdoly i cieszyc sie zyciem
Informacje: Wiek: 24 Dołączyła 546 dni temu Posty: 32 Skąd: Wałcz
Profil: Imię: Hania
Wzrost: 160
Włosy: ciemny braz z jasnymi pasemkami:)
Stan: w stałym związku :)
Partner: Krzysiaczek:*
Wysłany: 2007-06-08, 14:36
Dzieki dziewczyny. Pewnie masz racje Madziu, nie warto moze zwracac uwagi na pierdoly... Z drugiej strony jednak te "pierdoly" troszke nam przeszkadzaja w zyciu . Np coraz czesciej zauwazam jak bardzo niekiedy nasze zdannia na pewien temat sie roznia... Gdy ja czegos chce a mu sie to niekoniecznie podoba, zrobi to bo mnie kocha, ale ta jego mina... No i ja wtedy wyjezdzam: czy Ty zawsze musisz sie tak krzywic jak o cos Cie poprosze?? Mam nadzieje, ze wkrotce to minie tak jak mowi Xantia... W koncu myslimy o wspolnej przyszlosci ...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum