Informacje: Wiek: 20 Dołączyła 459 dni temu Posty: 656
Profil: Partner: mam Cię na oku
Wysłany: 2007-09-20, 18:14
Wczoraj też pokłóciłam się z Kubą. Czyżby jakieś fatum ciążyło nad nami forumkami?
madzia napisał/a:
Czase sa takie dni typu "zmeczenie" ja tam wolalabym sie wtedy w ogole juz nie spotykac...
W pierwszym miesiącu naszego związku poczułam właśnie takie "zmęczenie", kiedy to widwaliśmy się po 15 h/d. Powiedziałam o tym Kubie, zaproponowałam by nie spotykać się przez jakiś czas ale on to odebrał tak, jakbym powiedziała że go zostawiam. Za to teraz nie wyobrażam sobie kilku dni bez tego brzdąca
Kayen............ja dzisiaj swojemu powiedzialam ze chcialabym abysmy mieli chociaz jeden dzien w tygodniu dla przyjaciół itd...jesoooooooooooooooo jak on to odebrał to szok! a co ja bede wtedy robiła, a gdzie bede chodziła, a czy tak bardzo juz sie nim znudziłam , normalnie porażka!!! boshhhhhhhhhhh co za chłoooooop
Informacje: Dołączyła 486 dni temu Posty: 2990 Skąd: Pokaż na mapie
Profil:
Wysłany: 2007-09-20, 21:23
U nas też była kiedyś duża duża kłótnia o to samo, tylko było odwrotnie - to ja byłam za bardzo zaborcza... bardzo tego żałuję, głupia byłam... Ale dał się przeprosić i teraz jest ok Zresztą to już było kawałek czasu temu.
a u mnie...........czasem jest strasznie, naprawde czuje sie coraz bardziej uwiązana dlatego czas to przerwac bo niedługo zeby wyjsc z domu bede musiala pytac Łukasz a!! nie moze do tego dojsc ale on jak na razie uwaza ze wszystko robi dobrze a to ze mna jest cos nie tak
Informacje: Wiek: 20 Dołączyła 459 dni temu Posty: 656
Profil: Partner: mam Cię na oku
Wysłany: 2007-09-20, 21:52
sylfiaaa napisał/a:
Kayen............ja dzisiaj swojemu powiedzialam ze chcialabym abysmy mieli chociaz jeden dzien w tygodniu dla przyjaciół itd...jesoooooooooooooooo jak on to odebrał to szok!
Reakcja Kuby była taka sama. Ehhh faceci Trochę to egoistyczne podejście Nie spodziewałam się takiego braku zrozumiania w tej kwestii. Wyjaśniłam mu że jednak lepiej odpocząć od siebie kilka dni, niż żeby spotkania delikatnie mówiac "nie należały do udanych".
Kayen...mam nadzieje ze do mojego też to dotrze ja wolałabym spotykac sie co dwa dni....ale chciałabym czasem zatęsknic wtedy spotkania byłyby na pewno fajniejsze :)chciałabym chociaz tak spróbowac..............ale dobrze Łukasz mi powiedział.....chcemy ze sobą byc juz zawsze i co bedzie np po slubie ?Bedziemy jezdzic do mamusi zeby odpoczywac od siebie
Informacje: Wiek: 23 Dołączyła 738 dni temu Posty: 2960 Skąd: Wałbrzych
Profil: Imię: Ania
Włosy: blondi :P
Wysłany: 2007-09-21, 11:21
sylfiaaa napisał/a:
chcemy ze sobą byc juz zawsze i co bedzie np po slubie ?Bedziemy jezdzic do mamusi zeby odpoczywac od siebie
ale to nie znaczy, że teraz musiscie widywać się dzień w dzień, każdy przecież może mieć czas dla siebie, zresztą po ślubie też tak powinno być... porozmawiaj lepiej z tym swoim, wytłumacz mu, że nie możecie się ani teraz ani już po ślubie ograniczać do samych siebie, każde z Was przecież może się spotkać ze znajomymi i dla mnie niewyobrażalne jest, aby o każde takie wyjście była kłótnia My, mimo tego, że żyjemy w związku na odległość i widujemy się co tydzień tylko, to nie zabraniamy sobie wychodzić ze znajomymi, nawet jeśli dzieje się to kosztem naszego spotkania
U nas bojowy nastrój przeszedł, ufff
Informacje: Wiek: 19 Dołączyła 524 dni temu Posty: 11238 Skąd: Pokaż na mapie
Profil: Nastrój:
Wysłany: 2007-09-21, 15:48
sylfiaaa napisał/a:
cerrata....to się ciesz ze bez kłótni;) u mnie to zdarza sie raz na miesiac gdzies mniej wiecej;) a najbardziej mnie złosci ze o byle co:/pierdoły które nic nie znacza no cóż
ależ oczywiście, cieszę się
no w sumie u nas też czasem są małe sprzeczki o byle co, ale to ani nie jest jakoś szczególnie długie ani intensywne, więc no problemo
Informacje: Wiek: 20 Dołączyła 459 dni temu Posty: 656
Profil: Partner: mam Cię na oku
Wysłany: 2007-09-21, 18:22
sylfiaaa napisał/a:
Kayen...mam nadzieje ze do mojego też to dotrze
Kuba nie zrozumiał tego od razu. Nie odzywał się przez tydzień prawie, ale wreszcie do niego dotarło. Spokojna więc głowa, Twój Łukasz też zrozumie, będzie dobrze
sylfiaaa napisał/a:
chcemy ze sobą byc juz zawsze i co bedzie np po slubie ?
Według mnie czy przed czy po ślubie, każdy czasem potrzebuje chwili samotności, spokoju lub kontaktu z innymi. Przynajmniej tak mi się wydaje, po ślubie nie jestem
No a u mnie topór wojenny zakopany Dobrze się składa, bo akurat możemy spędzić cały weekend tylko we dwoje w moim domku. Szkoda byłoby marnować czas na kłótnie, można spożytkować go przecież w inny sposób
Informacje: Wiek: 19 Dołączyła 524 dni temu Posty: 11238 Skąd: Pokaż na mapie
Profil: Nastrój:
Wysłany: 2007-09-21, 18:32
sylfiaaa napisał/a:
chcemy ze sobą byc juz zawsze i co bedzie np po slubie ?
kochanieńka, już ci dziewuszki mówiły, powiem ci i ja
Będziecie żyć ze sobą, będziecie mieszkać ze sobą.. będziecie ze sobą spędzać większość czasu, ale to nie znaczy że CAŁY czas.
Wypad gdzieś z koleżankami i różne takie na pewno cię nie ominą !
Myślę, że on zrozumie jeśli kiedyś będziesz chciała pobyć chwilę sama i posiedzisz sobie sama w pokoju, czytając przez pól dnia książkę, czy jeśli pojedziesz do kol na noc, na babski wieczór
nie martw się
Informacje: Wiek: 18 Dołączyła 484 dni temu Posty: 411 Skąd: Pokaż na mapie
Profil: Wzrost: Stanowczo za mało ;)
Włosy: brąz
Stan: panna.. jeszcze ;)
Wysłany: 2007-09-29, 08:37
Popieram ! Dajcie sobie nawzajeem za soba zatesknic. U mnie to nie bedzie teraz z teksnota problemu bo Miśko wyjezdza dzis na studia i zobacze go dopiero za tydzien w weekend
_________________
Myśleli, że jak będe mała to będzie mniejszy problem
No i niestety kłótnia wybuchła
Wczoraj jak wrocilismy do domu po mojej pracy czyli ok 22 (jeszcze bylismy u teściowej na kolacji jak zawsze prawie w soboty ) Padło wiele przykrych słów .
Ja w takich sytuacjach czasami wolę przez chwilę pomilczec ochłonąć a On w tym czasie uważa , że ja sie obrażam (zresztą to akurat najmniej ważne) Generalnie sprawa rozchodzi się o alkohol pity w domu(bo wiadomo , że na imprezie nie ma problemu)
W swoim zyciu przeszłam gehennę alkoholem przez najstarszego brata i On o tym doskonale wie (kiedy zaczynalismy byc razem chciałam aby sie zastanowil dobrze bo wiedział , że pod tym względem partnerką łatwą nie jestem)
Wiem , że nie ma z tym problemu ale za każdym razem jak pije piwo w domu to mnie krewa zalewa i wierzcie mi walczę z tym ale wiem , że ten strach nie minie .
Myślałam , że sprawa jest załatwiona kiedy jakieś pol roku temu sam zaporoponował , że ograniczy piwo do dwóch razy w tygodniu a teraz mówi , że to głupia umowa .....nie rozumie mnie bo wierzy , że ja sie zmienie a ja ja wiem , że jego nie zmienię
doszliśmy nawet do pewnych rozważań na temat rozstania ( nawet jezeli teraz się pogodzimy to temat pewnie i tak wróci prędzej czy pozniej in naprawdę mam powazne watpliwości chociaż zdaję sobie sprawę , ze z punktu widzenia osób trzecich to ja przesadzam ale chyba po prostu dmucham na zimne -za duzo przeszłam
Informacje: Wiek: 19 Dołączyła 524 dni temu Posty: 11238 Skąd: Pokaż na mapie
Profil: Nastrój:
Wysłany: 2007-10-14, 13:16
oj kochana...
trudna sytuacja bo ani do jednego ani do drugiego 'nie dociera'...
może faktycznie trochę przesadzasz..
Może on po prostu nie chce cię zrozumieć...albo traktuje sprawę z przymrużeniem oka..
hmm...
Informacje: Wiek: 23 Dołączyła 738 dni temu Posty: 2960 Skąd: Wałbrzych
Profil: Imię: Ania
Włosy: blondi :P
Wysłany: 2007-10-14, 17:06
calineczko, sama nie wiem co Ci poradzić... z jednej strony, rozumiem Cię, że po takich przejściach jesteś wyczulona, z drugiej wiem, ze on to może odbierać jako przesadę... musicie się jakoś dogadać w tej kwestii, może pójdźcie na jakiś kompromis
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum