Poniwaz kawalek dyskusji zaczal sie juz w innym temacie, postanowilam zalozyc nowy. Wiadomo,ze w dzisiejszych czasach coraz czesciej sie zdarza, ze dzieci sa spychane na dalszy plan...Jeszcze nie teraz, najpierw kariera, pieniadze i ustatkowanie... Tak przynajmniej wydaje sie myslec wiekszosc spoleczenstwa czego wynikiem jest malejacy wciaz przysrost naturalny. A jak jest u Was? Jak dlugo chcecie czekac na podjecie tej decyzji lub tez dlaczego wlasnie juz sie zdecydowalyscie na maluszka?
U mnie jest chyba standardowo...Najpierw stabilizacja, czyli zarobienie pieniazkow, slub i kupno mieszkania i wtedy dziecko. Nie chcialabym tylko czekac na rozwoj kariery bo tak to moge czekac i do konca zycia, a chcialabym pierwszego dzieciaczka urodzic jeszcze przed 30 natomiast psychicznie jestem juz na to gotowa, co wiecej, powiem, ze ostatnio wlaczyl mi sie okrutnie instynkt macierzynski
Informacje: Wiek: 26 Dołączyła 589 dni temu Posty: 244
Profil: Imię: Marta
Wzrost: Za malo :)
Włosy: Brunetka :P
Stan: zakochana :*
Wysłany: 2006-12-03, 19:28
ja juz jestem gotowa i juz bym chciala ale moj sie zapiera ze nie ze najpierw musi prace znalesc jakas odlozyc troche
wiec mysle ze moze za jakies 2-3 latka
_________________ nigdy nie przestane cie kochac ******* [`]
ostatnio wlaczyl mi sie okrutnie instynkt macierzynski
ooo, to nie wiedziałam. pewnie dlatego tak cały czas marudzisz, że chciałabyś być już ciocią
my jesteśmy już coraz bliżej tej decyzji był już moment, w którym myśleliśmy, że może nawet w te nadchodzące wakacje odłożymy tabletki i pójdziemy na żwyioł, ale to takie chwilowe szaleństwo było. mam nadzieję, że wczesną wiosną kupimy mieszkanie, unormuje się Marcina sytuacja z pracą, pożyjemy troszeczkę sobie jako szczęśliwe małżeństwo, poszalejemy, i za ok. 1,5 roku zaczniemy działać Marcin jest już świetnie przygotowany do roli taty, ja się powoli zaczynam przyzwyczajać do myśli, że za jakiś czas będę mamą, ale to tak powoli mi narazie idzie...poczytuję sobie poradnik dla mamy i dbeiutantki i nastawiam się psychicznie do tak dużej zmiany w życiu.
Ja myśla najpierw o studiach a nie o dziecku. Jestem jeszcze za młoda na taką dużą zmianę w życiu. Niam mam zamiaru przerywać studiów bo to jest teraz dla mnie najważniejsze, a poza tym mój partner ma małego braciszka, który ma niecały 14 miesięcy i zostaje czasami u nas. Mój Michał jest dla niego ja drógi ojciec. Rozpieszcza go strasznie. Rozmawialiśmy już o dziecku ale razem doszliśmy do wniosku, że dopiero jak skończę studia.
i moim zdaniem to bardzo rozsadne myslenie ja uwazam tak samo na dziecko przyjdzie jeszcze czas, a teraz mozesz sie cieszyc mlodoscia fajnie, ze macie mozliwosc mieszkania razem zazdroszcze
Ja się bardzo cieszę że mieszkamy razem ale częto się kłócimy. Niekiedy nie możemy się dogadać w błachych sprawach ale to dobrze bo przynajmiej wiemy co nam nie będzie pasowało po ślubie co ja musze w sobie zmienić i co on musi zmienić.:P myśle, że to jest jakaś próba.
Informacje: Wiek: 25 Dołączyła 534 dni temu Posty: 77
Profil: Wzrost: 165
Stan: mężatka
Wysłany: 2007-01-24, 10:23
My mogliśmy zdecydować się na dzidziusia ze względu na pewną stabilizację, ktorą już osiągnęliśmy: lokum, stała praca i dochody, ukonczone na pewnym etapie studia, wsparcie rodziny i co najważniejsze miłość i chęć obdarzenia tą miłością kolejnego, maleńkiego członka naszej nowej rodziny ale takie decyzje nie są łatwe, nawet jeśli ma się zapewnione wszystkie środki zeby stac się odpowiedzialnym za nową istotkę.
_________________ Optymista wierzy, że cały świat stoi przed nim otworem,
pesymista również, ale ...dobrze wie co to za otwór
Little My, czyli co Was hamuje przed tą decyzją? strach, że jeszcze nie dorośliście do roli rodziców? W ogóle, bardzo fajnie, że macie już wszystkie warunki zapewnione, bo teraz to już tylko raczej sprawy "psychiki" musicie sobie poukładać i się możecie brać do roboty
Informacje: Wiek: 25 Dołączyła 534 dni temu Posty: 77
Profil: Wzrost: 165
Stan: mężatka
Wysłany: 2007-01-26, 14:24
dzidzia ma się dobrze, ale nie powiem ze na poczatku, kiedy przez 2 pierwsze miesiace non stop wymiotowalam i nie miałam siły nawet wstać siusiu, a na pytanie małża "jak się czujesz?" odpowiadałam błagalnym głosem "zastrzel mnie", nie pojawiły się wątpliwości typu "po co mi to było", "nie dam rady" itp. na szczeście najgorsze minęło i teraz jestem najszczęśliwsza na świecie kiedy czuję w brzusiu kuksańce maleństwa
_________________ Optymista wierzy, że cały świat stoi przed nim otworem,
pesymista również, ale ...dobrze wie co to za otwór
teraz jestem najszczęśliwsza na świecie kiedy czuję w brzusiu kuksańce maleństwa
to cudowne uczucie pewnie
ja jakoś nie mogę się przekonać jeszcze do dzidzi...czasem mnie weźmie chęć posiadania takiego maleństwa, ale to tak na chwilkę tylko, i przechodzi....to pewnie dlatego, że teraz kwestia nr 1 to mieszkanie!! jak już to nam się uda, to pewnie pomyślimy o bobasku
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum