Kochane Kobietki pomimo waszych wspanialych rad i mojej wytrzymalosci nic w moim zwiazku na lepsze sienie zmienilo. Czuje sie jak w pulapce. Wyszedl na jaw zadawniony cios z smsami ( pisze o tym temacie "zdrada"). On nadal nie przejawia zainteresowania seksem. Ani mile zachecenie, ani nowa bielizna nic nie pomaga. Zawsze slysze "Mam na Ciebie ochote ale zrobmy to pozniej", "Bardzo mnie podniecasz ale....", "Ciagle ten seks i seks, nie myslisz o niczym innym".
Czlowiek z ktorym bylam tyle lat i zawsze budowal goraca atmosfere sie najzwyklej wypalil.
Pracy nadal nie ma, mowi ze jest beznadziejny i do niczego sie nie nadaje, chodzi smutny i przygnebiony i nic go nie cieszy. A ja dwoje sie i troje a niemam kompletnie nic.
Prosze poradzcie mi jak ja mam sie zachowac. Jestem z nim 8 lat, od 4 miesiecy jestesmy malzenstwem, ja go bardzo kocham i z tego co widze on mnie tez....ale on jest w kompletnym dolku, nie okazuje mi czulosci jestem juz tak sfrustrowana i smutna ze placze codzien bo nie moge uwierzyc ze cos mnie takiego spotkalo w pierwszych miesiacach malzenstwa. Przeciez mialam byc taka szczesliwa.
Poradzcie mi jak zyc bo juz sama nie wiem co dalej
Informacje: Wiek: 24 Dołączyła 417 dni temu Posty: 5527 Skąd: Leeds
Profil: Imię: Monika
Wzrost: 170
Włosy: blond
Stan: panna
Partner: Paweł
Wysłany: 2007-10-05, 14:11
Pasjonatka napisał/a:
Czlowiek z ktorym bylam tyle lat i zawsze budowal goraca atmosfere sie najzwyklej wypalil.
Pracy nadal nie ma, mowi ze jest beznadziejny i do niczego sie nie nadaje, chodzi smutny i przygnebiony i nic go nie cieszy.
Nie chce tu nic prorokować, nie jestem psychologiem, ale może ma delikatną depresię czymś spowodowaną. Ciężko cokolwiek radzić, skoro on nie chce powiedzieć o co naprawdę mu chodzi to nie wiem co możesz zrobić Trudna sprawa, spróbuj jakos go przekonać, żeby powiedział, co sie na prawde dzieje, powiedz, że nie ma sensu, żeby to tłumił w sobie bo to wpływa bardzo negatywnie na wasz związek...spróbuj..może powie
Informacje: Wiek: 22 Dołączyła 484 dni temu Posty: 4729 Skąd: Sweden
Profil:
Wysłany: 2007-10-05, 14:35
Pasjonatka, a nie myslalas o wyprowadzeniu sie na jakis czas od niego? Niech poczuje sie samotny...nie wiem, zacznij dzialac bo to nie wyglada najlepiej. ja bym chyba nie miala cierpliwosci.
Informacje: Wiek: 25 Dołączyła 462 dni temu Posty: 4055 Skąd: mam wiedzieć?
Profil:
Wysłany: 2007-10-05, 15:07
Ja wiem po sobie, że jak jest mój mąż zestresowany, to cały czas go przytulam, całuję- upewniam, że jestem blisko i że cokolwiek się nie stanie to ja jestem obok. Może upewniaj go usilnie o tym, może się otworzy.
_________________ "miłość jest ślepa dlatego lubi ciemność"
Oczywiscie ze myslalam o przeprowadce, kilka razy sie nawet spakowalam i ze lazami w oczach mowilam ze to juz koniec i wyprowadzam sie. Ale on zawsze zaplakany prosil zebym zostala, ze jestem dla niego najwazniejsza i zebym nie robila glupot.
Za kazdym razem bylam przekonana ze chce odejsc, ale zrozum nie moge. Ja go bardzo kocham, widze ze jest cos nie tak, ze jest przepelniony smutkiem, jakbym odeszla to bylby to gwozdz do trumny. Przynajmniej mi sie tak wydaje. Zreszta jak wyjezdzalam do rodzicow na 2- 3 dni to po powrocie bylo tak samo.
Informacje: Wiek: 24 Dołączyła 417 dni temu Posty: 5527 Skąd: Leeds
Profil: Imię: Monika
Wzrost: 170
Włosy: blond
Stan: panna
Partner: Paweł
Wysłany: 2007-10-05, 15:09
Pasjonatka, bardzo mnie dziwi, ze tyle jesteście ze sobą a on nie chce powiedzieć co tak na prawde mu na wątrobie leży Trudna sprawa i nie chce tu nic gdybać, radzic też trudno
Od stycznia sa problemy z seksem, to znaczy jest sporadyczny, zazwyczaj jak ja cos zainicjuje. A moj Maz problemy ze soba ma od kwietnia, czyli niewiara w siebie, przygnebienie. Na poczatku niewidoczne, teraz juz nawet rodzina i znajomi zauwazyli ze jest cos nie tak. Gdy pytam go czy nie moze byc tak kochany i czuly jak kiedys odpowiada ze to bylo kiedys a teraz jest inaczej.
Alez ja wiem co go dreczy. Jego zyciowe marzenie i pasja nie powiodla sie. Ma wielkie aspiracje a rzeczywistosc mowi ze nie ma dla niego pracy, moze przedstawiciel handlowy badz kasjer. To czlowiek ktorego napedzala pasja i milosc do muzyki. Ale ostatnie 2 lata niezle mu nakopaly w tylek i okazuje sie ze to bylo az tak mocne przezycie ze sie poddal. Nie ma tego co kocha i jest mu zle. Cale zycie gral, mial proby a teraz nie ma tego. Dlatego powtarza ze jest beznadziejny, ze nic mu sie nie udaje. Mowie mu ze to przejsciowe ze cos znajdzie ma dopiero 26 lat ale on nie slucha. Zachowuje sie tak jakbym byla dla niego niewidoczna. Kocha mnie i nie chce mnie stracic ale rani okrutnie swoja obojetnoscia. Jestem mloda kobieta potrzebuje seksu i przede wszystkim czulosci i ciepla.
Informacje: Wiek: 23 Dołączyła 650 dni temu Posty: 2961 Skąd: Wałbrzych
Profil: Imię: Ania
Włosy: blondi :P
Wysłany: 2007-10-06, 00:27
Pasjonatka napisał/a:
Probowalam juz tyle razy, ale za kazdym on odpowiada ze wszystko jest w porzadku i ze nie ma sie czym martwic
usiądź jeszcze raz i powiedz mu, że właśnie jest czym się martwić...i że wcale nie jest w porządku...to, że on uważa, że wszystko jest w porządku to nie znaczy że Ty tak uważasz... Powiedz mu, że jeśli nie porozmawia o tym z Tobą, jeśli nie będzie chociaż się starał okazywać Ci więcej czułości, to poważnie zastanowisz się nad odejściem od niego. Zaproponuj wizytę u psychologa - jeśli się nie zgodzi to powiedz mu, że jeśli się nie zgodzi, to znaczy, że nie chce ratować Waszego małżeństwa... Może on sobie nie zdaje sprawy z tego, że swoim zachowaniem daje Ci powody do zastanawiania się nad sensem Waszego związku,a skoro delikatne próby nie działają to może zadziała na niego porządny kopniak. Musisz być stanowcza. Bo małżeństwo to bycie dla siebie nawzajem , rozmowa, pomaganie sobie, a nie odtrącanie... a to już u Was trwa stanowczo za długo.
Podczas rozmowy możesz mu powiedzieć, że Ty bardzo go kochasz, bardzo chcesz walczyć o ten związek, ale jeśli on nie będzie współpracował to niestety nic z tego nie wyjdzie - chodzi o to, żeby wiedział jakimi uczuciami go darzysz oraz to, że bardzo chcesz mu pomóc i go wspierasz, ale jednocześnie dać mu do zrozumienia, że jeśli będzie lekceważył Wasz problem to Twoje uczucia nie wystarczą....
Trzymam kciuki
Przypomina mi to trochę moją historię niestety.
Bylismy razem pół roku , wielka miłośc z obydwu stron był chory na serce ale dalismy z tym radę przeszedł operację i miało byc okey
Nagle po kilku dniach po tej właśnie operacji zmienił się nie do poznania.
Pesymizm na każdym kroku , twierdzi , ze boli chociaz lekarze mówili , że przestanie , że jest dobrze.
Wszystko widział w czarnych barwach to było straszne bo próbowałam pomóc pytałam ,ale On stale powtarzał , że nic już nie będzie tak jak kiedyś i nie wróci tamten radosny Damian( tak miał na imię ) , że sobie nie poradzi itd niestety wszystko wtedy działo sie przez tel bo był w sanatorium na rehabilitacji a ja nie maiłam mozliwośći dojazdu
Kiedy w końcu wyszedł do domu od razu do niego pojechałam zapewniałam i miłości o on mi wmawiał, że to nie miłośc
i nagle zakończył nasz związek...niby chciał przerwy itd ale to już inny temat
Może za mało walczyłam byłam młoda nie wiedziałam co robić dziś pewnie postąpiłabym inaczej ...o rany aż wróciły tamte wspomnienia
Mam nadzieję , że będzie ok wiem jednak , że trzeba męczyć aby powiedział co jest grane i aby wiedział , że jestes blisko niego
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum