Informacje: Wiek: 22 Dołączyła 111 dni temu Posty: 15
Profil: Imię: Nikola
Wzrost: 169
Włosy: ciemny brąz
Partner: Michał
Wysłany: 2008-08-07, 12:43
Ja raz widzialam mojego bylego jak plakal...Bylo to dziwne uczucie...moze dlatego ze sie mega poklocilismy i padly slowa ktore nie powinny byc nigdy wypowiedziane. Po calej tej klotni trzasnelam drzwiami i wyszlam z domu (a bylismy u niego w mieszkaniu). Jednak gdy ochlonelam i wrocilam do domu, znlazlam go w lazience z wielkim slodkim pluszowym misiem. Obejmowal go mocno i plakal. Nie wiedzialam co robic. Oszolomiona podeszlam do niego i przytulilam go bardzo mocno. Chociaz na poczatku bylam w bardzo wielkim szoku. Pozniej okazalo sie ze mis byl dla mnie a moj wtedy jeszcze facet przestraszyl sie ze mnie stracil po tym co powiedzial. Choc czulam uraze za to co mowil podczas klotni, widok przytulonego do maskotki i placzace zwalil mnie z nog. Nie bylo mi wtedy do smiechu i nawet troszke sie przestraszylam. Ale warto bylo zobaczyc jak bardzo mu wtedy na mnie zalezalo. Wspomnienie do konca zycia...
Informacje: Dołączyła 236 dni temu Posty: 2510 Skąd: w krainie marzen...
Profil: Imię: S.
Wzrost: malutka
Włosy: czarnulka
Stan: szczęśliwa żonka:)
Partner: P.
Wysłany: 2008-08-07, 15:05
hm... moj maz plakal przy mnie tylko raz....
dla mnie nie byla to oznaka slabosci.. tylko wilkiej wrazliwosci i bolu po stracie ukochanej osoby...
pamietam to dokladnie... znalismy sie juz sporo czasu ale on nie mial sily wtedy jeszcze o tym mowic.... chodzi mi o smierc jego ojca... kiedys uznal ze jest juz gotowy i mi wszystko opowiedzial... zaczal plakac juz w trakcie ale kiedy skonczyl plakalismy oboje...
po raz drugi popakal sie jak po naszym slubie pojechalismy na cmentarz do taty.... zapytal mnie wtedy dlaczego taks ie musialo stac.. dlaczego tata nie zyje.. nie iwedzialam co odpowiedziec.... powiedzialam tylko ze napewno widzac nas teraz razem jest bardzo szczesliwy i cieszy sie naszym szczesciem... wtedy P. rozplakal sie... a ja znowu nie potrafilam powstrzymac lez...
_________________
kocham i jestem kochana... to największe szczęście:*
Nikt za mnie nie umrze, więc niech nikt nie mówi mi jak mam żyć!
Informacje: Wiek: 23 Dołączyła 123 dni temu Posty: 101 Skąd: stamtąd
Profil:
Wysłany: 2008-08-07, 19:46
Kiedy ja kiedyś płakałam on starał się mnie pocieszyć i powiedział że zaraz też zacznie,to było tak pół-żartem pół-serio ale oczka mu się szkliły.Poza tym chyba starałby się to ukryć.
Parę dni temu jestem prawie pewna że płakał,nie wychodzi nam w łóżku,i w nocy kiedy myślał że już śpię slyszałam jak się kładł i jak otwierał i zamykał oczy,jak są mokre to tak lekko,cichutko trzaskają,do tego pociągał cicho nosem,myślałam że mi serce pęknie
Nic nie powiedziałam nic nie zrobiłam bo bałam się,że jak zauważy że poznałam to fatalnie sie poczuje bo to twardziel taki,a w gruncie rzeczy bardzo wrażliwy chłopak
Informacje: Wiek: 21 Dołączyła 233 dni temu Posty: 6240 Skąd: z malej osadki
Profil: Imię: Ola
Stan: zakochana
Partner: Tomek
Wysłany: 2008-08-07, 19:56
Ja mialam kiedys jeden taki przypadek z moim bylym,
Bylismy na spacerku nad jeziorkiem i bylo super, rozmawialismy sobie o zyciu co chcielibysmy robic kiedys tam itd... ja mu powiedzialam ze moim najwiekszym marzeniem jest wyjechac do \australii i zamieszkac tam (to juz nieaktualne)
i tak sobie gadalismy i tego co on mowil to mial w planie nasz slub ja mialam wtedy 17 lat on 21....
po spacerku pojechalismy do domu i juz w aucie jakos sie nie odzywal... i taki dziwny byl, u mnie w domu zjedlismy obiad i polozylismy si ejak zazwyczaj na sofie przed tv i jego glowa lezala na moim biuscie... nie widzialam jego twarzy ale nagle poczulam cos mokrego - plakal....
wlasnie z tego powodu ze mnie kocha ale mamy inne pragnienia i ze ja nie wiaze z nim przyszlosci
Wystraszylam sie tego ze on tak powaznie do mnie podchodzi ja maialm w koncu 17 lat... i od tego czasu zaczelo sie wszystko stopniowo konczyc...
_________________ Kobieta kochana zawsze odnosi sukces...
Informacje: Wiek: 19 Dołączyła 513 dni temu Posty: 11029 Skąd: Pokaż na mapie
Profil:
Wysłany: 2008-08-10, 14:46
a Radek ostatnio się popłakał...
tzn..
jak była ta nasza taka 'nocka' co ja u niego tydzieńmieszkałam, i tak fajnie wieczór zaplanowałam i w ogóle..
Jak on zobaczył mnie, wino, świeczki... muzyka itd..
siedliśmy koło siebie, ja patrzę a on ma łzy w oczach (tak lekko, nie że histeria ) i ledwo co może powiedzieć "kocham cię" ... no myślałam, że padnę.. ale nie padlam, bo też się wzruszyłam i łzy miałam w oczach tak samo jak on
Profil: Imię: fajna babka
Wzrost: 156
Włosy: brunetka
Stan: jeszcze panna ;)
Partner: Tomasz ;*
Wysłany: 2008-08-10, 15:11
mój chłopak jeszcze przy mnie nie płakał ale eks tak gdy okazało sie że mogę być w ciąży to parę łezek mu popłynęło ta sytuacja go przerażała ...siedziałam i patrzyłam na niego i byłam sztywna nie wiedziałam co zrobić nie umiałam nic powiedzieć.... dopiero po chwili go przytuliłam i powiedziałam że będzie dobrze i spokojnie zaczęłam go uspokajać .... okazało sie jednak że to torbiel wiec już nigdy nie wracaliśmy do tej sprawy ....
Informacje: Wiek: 21 Dołączyła 270 dni temu Posty: 1319 Skąd: Kraków
Profil:
Wysłany: 2008-08-10, 22:00
Mój póki co przy mnie nigdy nie płakał, ale nie wierzę, że w samotności nie uronił ani jednej łzy... w głębi serca jest bardzo wrażliwy.
Sama nie wiem jakbym zaragowała,gdybym zobaczyła, że płaczę. Pewno zaczęła bym płakac razem z nim...
Mój połówek też nigdy nie płakał, a mimo to uważam że to nic strasznego. Bo dlaczego tylko kobiety mają taki przywilej żeby płakać, żalić się itp. Pewna pani doktor powiedziała kiedyś, że lepiej "to co złe" wypłakać niż trzymać w sobie. Bo potem "to coś" rośnie, jest tłumione i jest BUM. I nie uważam że gdy mężczyzna płcze to jest słaby czy coś takiego. Jest odważny, bo to rzadkość widzieć płaczącego faceta. A teraz jeszcze tak sobie przypomniałam, że mój mąż płakał-jak urodziłam pierwsze dziecko. I wiem że to były łzy szczęścia. I za to Go kocham.
Informacje: Wiek: 23 Dołączyła 123 dni temu Posty: 101 Skąd: stamtąd
Profil:
Wysłany: 2008-08-11, 21:17
kasia4 to naprawdę piekne co napisałaś
przypomniało mi się jak kiedyś kolega się przy mnie poplakał,jak nasze związki się rozpadały i chcieliśmy tego ale on stwierdził że przy mnie poczuł się szczęsliwy i poleciały mu łzy,nie płakjałam razem z nim ale to wbrew pozorom wrażliwy chłopak,był jeszcze ze swoja dziewczyną prawie 2 lata(!) ale ten związek był fikcją jeszcze zanim płakał,chyba poczuł sie wtedy samotny a tego najbardziej się boi,ona robiła dosłownie wszystko żeby go przy sobie zatrzymac a on wiedzial że nie będą razem...
Smutne to bylo i czasami o tym myślę nawet,chyba załamałabym sie gdby sie okazało że moj chłopak też sobie nas razem nie wyobraża w przyszłosci albo raczej już wiem teraz że nie będziemy razem ale ciągnąl to zeby nie być sam a licząc że kogos pozna miedzyczasie...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum