Informacje: Wiek: 19 Dołączyła 513 dni temu Posty: 11029 Skąd: Pokaż na mapie
Profil:
Wysłany: 2007-07-14, 10:08
czy ja wiem...
zastanawia mnie to dlaczego widok płaczącego ojca jest AŻ TAK powalający..
no tak, to on był dla nas od dziecka wzorem męskości, to on był 'twardy' ...
ale dziwne to..
<nie wiem za bardzo czy to co piszę ma sens bom się obudziła przed momentem... >
Informacje: Wiek: 22 Dołączyła 502 dni temu Posty: 309 Skąd: Lublin
Profil: Imię: Gosia
Wzrost: 170
Włosy: jakiś taki dziwny
Stan: panienka z okienka
Wysłany: 2007-07-14, 12:14
Powalająca była sytuacja słabość ojca w którym zawsze ma się oparcie po prostu sytuacja nowa i człowiek nie wie jak się zachować w takiej sytuacji. Nie wiadomo wtedy jak mu pomóc co powiedzieć i tak wszystko co ci przychodzi do głowy wydaje się bez sensu dlatego stoisz i myślisz jak mu pomóc zamiast od razu go przytulić. Może po prostu nie widziałaś jak twój ojciec płakał i ciężko ci to zrozumiec i wcale ci się nie dziwię bo ja też tego nie rozumiałam.
Co to takiego jest.. Jak ojciec płacze, to wszystkie stoją jak wryte i same mają chęć się rozpłakać na jego widok...
Dlaczego płaczący ojcowie tak oddziałują... ?
raz widziałam jak tata uronił łezkę, mam była wtedy przed poważną operacją, wszyscy się bardzo o nią baliśmy. i serce zabolało mnie wtedy jeszcze mocniej zrobiło mi się jeszcze smutniej i ogólnie źle, ale nie byłam zażenowana tą sytuacją.
zastanawia mnie to dlaczego widok płaczącego ojca jest AŻ TAK powalający..
no tak, to on był dla nas od dziecka wzorem męskości, to on był 'twardy' ...
ale dziwne to..
na mnie tak bardzo to zadziałało, ponieważ byl dla mnie zawsze największym autorytem,nie poddawał sie i nie płakał. Był silny duchem, miał mocny charakter...
to, że nie jest już takim świętym autorytetem to nie przez ten płacz...ale ja po prostu nie wiedzialam jaks ie zachować. Dla nas "prawdziwy" facet to nieogolony barbarzyńca, który nigdy nie placze. Steorotypy. A wracając do kwestii ojca, to wtedy coś we mnie pękło.
Informacje: Wiek: 22 Dołączyła 502 dni temu Posty: 309 Skąd: Lublin
Profil: Imię: Gosia
Wzrost: 170
Włosy: jakiś taki dziwny
Stan: panienka z okienka
Wysłany: 2007-07-15, 21:38
Ja poprostu nie wiedziałam co zrobić bo sama byłam przybita miloin mysli w glowie co dalej będzie ale ojciec nadal jest dla mnie ogromnym autorytetem rozumiem czemu płakał i miał do tego pełne prawo. Czasem tak jest że człowiek nie wie co w danej sytuacji robić
hmmm... w moim pzryapdku dochodzi ejszcze nieciekawa sytuacja rodiznna...być może tez dlatego. W każdym razie, nikt nie lubi jak płacze ktoś z jego bliskich..no, chyba, że ze śmiechu:P
Informacje: Wiek: 19 Dołączyła 513 dni temu Posty: 11029 Skąd: Pokaż na mapie
Profil:
Wysłany: 2007-07-25, 10:37
no, właśnie. ciągle w takie smutne tematy popadamy, a przecież można płakać ze śmiechu!
mój r. czasami jak dostanie głupawki to płacze strasznie no i takie małe oczka mu się robią, łezki mu ciekną i przez śmiech prosi mnie żebym mu pomogła, bo już go brzuch boli
hie hie
albo moja koleżaneczka , zawsze ma przy sobie pełną pakę chusteczek, bo oa nawet przy najmniejszym śmiechu, płacze
no, a ja mam tak jeszcze śmiesznie, że mnie takie z tyłu głowy bolą jak sie za dużo śmieje...(mam takie dwa dzikie guzki) i zawsze żartuję, że mi się mózg wypiętrza xD roksańskie ruchy mózgotwórcze na Śląsku
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum