Informacje: Wiek: 19 Dołączyła 466 dni temu Posty: 10634 Skąd: Pokaż na mapie
Profil:
Wysłany: 2008-05-26, 12:39
Jaro napisał/a:
ja juz nie potrafie kochac...
boże, co ty gadasz... uwierz, jak już poznasz taką osobę to zakochasz się po uszy
Cytat:
bo Ty tak naprawdę szukasz....
tak też uważam
Jaro napisał/a:
Kolego zazdrosc sie bierze z wlasnej niskiej samooceny i braku poczucia wlasnej atrakcyjnosci.
ee
zależy czy nie ufasz swojej partnerce czy nie ufasz tym wszystkim facetom dookoła niej
ja ufam Radkowi na 1000000000 % ale te baby.. się pindrzą.. uśmiechaj i w ogóle płaszczą się i to mnei wkurza
taka zazdrość , proszę ja ciebie
Lorrie napisał/a:
Najlepszym sposobme na to, zeby ona zauwazyla, ze nadmierna zazdrosc moze nawet doprowadzic do rozpadu zwiazku jest pokazanie jej jak to wyglada.
Informacje: Wiek: 21 Dołączyła 222 dni temu Posty: 1160 Skąd: Kraków
Profil: Partner: pan K. :*
Wysłany: 2008-05-26, 17:25
Jaro napisał/a:
Kolego zazdrosc sie bierze z wlasnej niskiej samooceny i braku poczucia wlasnej atrakcyjnosci.
Święta racja. Ja sama mam niską samocenę i jesli jestem zazdrosna to pojawia się taka myśl że "ona jest ładniejsza, mądrzejsza, lepiej się rusza czemu on do cholery jest ze mną a nie z nią" ale generalnie nigdy nie robiłam i nie robię scen zazdrości, bo zaraz potem zdaje sobie sprawę, że on by mnie przecież nigdy nie zdradził Po prostu wkurza mnie to uczucie jak chyba każdą
Więc jeżeli twa dziewoja ma niską samoocenę to należy jej ją podnieść, czyli mówić jej jak slicznie wygląda, zauważać jej sukcesy itp... a jeśli nie w tym tkwi probelm... hmm nie wydaję mi się by sposób "poczuj jak to działa" był jakimś złotym środkiem.
Informacje: Wiek: 21 Dołączyła 222 dni temu Posty: 1160 Skąd: Kraków
Profil: Partner: pan K. :*
Wysłany: 2008-05-27, 19:07
cerrata napisał/a:
no ok, ale nie tylko z tego powodu..
z tego też ale to nie jedyny powód zazdrości...
No ale wydaje mi się taki najbardziej, że tak brzydko powiem pospolity, wśród normalnych związków (normalne= zaufanie partnerów do siebie) jeśli nie ma zaufania nie ma związku. Nie mówię już o chorobliwej zazdrości, bo takie rzeczy to u psychiatry się leczy i z taką osobą trudną stworzyc choćby namiastkę związku
Informacje: Dołączył: 118 dni temu Posty: 33 Skąd: Slask
Profil:
Wysłany: 2008-06-12, 22:59
Zazdrosc sie bierze z niskiej samooceny? A to bardzo ciekawe...Ale ja sie nie zgadzam...I to wogole nie. Jak sie kogos kocha zawsze w gdzies sie zapala taka malutka lampka ze mozna kogos stracic...Nie tylko ze ktos nam odbierze ta druga osobe, ale przez inne czynniki.Nigdy sie czegos nie wie na 100%. Nawet atrakcyjni faceci czy kobiety sa zazdrosni, bo poprostu tak juz jestesmy stworzeni. Nawet jak sie jest superowym nie wiem kim, czuje sie czasem to uklucie, ktore przypomina, jak wielka jest nasza milosc do tej drugiej osoby
Informacje: Wiek: 21 Dołączyła 222 dni temu Posty: 1160 Skąd: Kraków
Profil: Partner: pan K. :*
Wysłany: 2008-06-13, 18:20
"Chorobliwa zazdrość o partnera
Jedna z ważniejszych odmian zazdrości. Jej najbardziej skrajną formą jest zazdrość urojona, w psychopatologii nazywana zespołem Otella. Przejawia się ona np. podejrzewaniem partnera o notoryczne zdrady, sprawdzaniem partnera i kontrolowaniem jego działań. Może powodować stany depresyjne. W skrajnych przypadkach może doprowadzić do destrukcyjnych zachowań a nie leczona nawet do samobójstwa lub morderstwa w afekcie. Osoba dotknięta takimi zaburzeniami nie jest w stanie racjonalnie oceniać i tłumić własnych zachowań. Nie potrafi pracować nad sobą, często ma niską samoocenę (wygląd, wiek, wykształcenie) a winą za wszystko obarcza partnera. Przedstawia własne, dla siebie, racjonalne wytłumaczenia swego postępowania. W wielu przypadkach chory wie o swojej przypadłości lecz nie jest w stanie z tym walczyć. W życiu towarzyskim czy zawodowym, często objawy te są niezauważalne dla otoczenia. Całość skupia się tylko na partnerze. Osoby cierpiące na chorobliwą zazdrość często nadużywają alkoholu lub innych używek, co potęguje strach przed zdradą partnera i doprowadza do skrajnych zachowań. Przyczyną choroby moze być doznanie wielkiego wstrzasu emocjonalnego w przeszłości (rozstaniem z osobą najbliższą sercu itp...) Osoby te starają się walczyć z chorobą lecz w większości przypadków są bezsilne"
źródło wikipedia
Czyli generalnie wszystkie miałyśmy racje punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia czyli trzeba dokładnie znać osobe żeby wiedzieć czym jest spowodowana jej chorobliwa zazdorśc
Informacje: Wiek: 19 Dołączyła 466 dni temu Posty: 10634 Skąd: Pokaż na mapie
Profil:
Wysłany: 2008-06-13, 20:51
nie zawsze chorobliwa zazdrość wywoływana jest NASZYM złym wyglądem czy niską samooceną
jeśli facet jest np babiarzem, a laski na niego lecą, no ale ma tą swoją babkę, to ona też może być chorobliwie zazdrosna nawet jeśli jest miss world
malenka, to w ogóle jakieś straszne rzeczy co tu jest napisane
i w ogóle nigdy nie myślałam o tym jak o CHOROBIE!
Informacje: Dołączył: 118 dni temu Posty: 33 Skąd: Slask
Profil:
Wysłany: 2008-06-16, 23:51
Chorobliwa zazdrosc...No wierze w to ze kazdy sie w to moze wpedzic...Jesli sie nie umie zauwazyc granicy zazdrosci "rozsadnej", wtedy sie zaczyna zazdosc chorobliwa. Ojojj. Wspolczuje tym co ja maja. Ja tez czasem jestem zazdrosna o byle co i wiem jakie to jest wstrętne...Ale nie umiem z tym walczyc im dluzej jestem z moim chlopakiem tym wieksza zazdrosc...
Informacje: Wiek: 26 Dołączyła 120 dni temu Posty: 503 Skąd: Dublin
Profil: Imię: Agatka
Włosy: czane/czerwone:)
Stan: panna
Partner: Jacek
Wysłany: 2008-06-17, 00:44
SweetDenise napisał/a:
im dluzej jestem z moim chlopakiem tym wieksza zazdrosc...
mam to samo... wolalabym odwrotnie hihi
_________________ Your higher power may be God or Jesus Christ
It doesn't really matter much to me
Without each others help there ain't no hope for us
I'm living in a dream of fantasy...
Informacje: Wiek: 23 Dołączył: 453 dni temu Posty: 2
Profil: Imię: M
Wzrost: 179
Wysłany: 2008-06-18, 11:33 Moja dziewczyna "sie dusi" w związku...
Witam.
Drogie Panie przydałaby mi sie Wasza rada, pomoc...
Mam 23 lata, dziewczyna 21.
Spotykamy sie od 1,5 miesiaca... Ona jest po 3 letnim zwiazku niedawno zakonczonym, u mnie nic co moglo by miec wplyw na sytuacje.
Opisze co jest:
Spotykamy sie, jest dobrze, milo, fajnie... Podoba mi sie, mowie jej o tym, pisze, robie niespodzianki, odwoze do domu, generalnie staram sie...
I tu zaczynaja sie schody...
Na poczatku to Jej bardziej zalezalo. Chciala sie spotykac, usmiechala sie na moj widok, tulila sie, niespodzianki, slodkie slowa i smsy. Rozumiecie o co chodzi...
Moje zachowanie jest caly czas jakos spojne. Mowie to co mowielem na poczatku, wyznaje te same zasady, nie przestaje sie starac, ogolnie mowiac nakrecam sie na ta cala sytuacje...
Od jakiegos tygodnia jest jakos inaczej...
Nie patrzy na mnie w "ten sposob" (wiem ,ze rozumiecie w jaki), nie slucha juz mnie tak jak sluchala, nie dopytuje o to co ja zaintresowalo szczegolnie np. Itd. SPotykamy sie bo sie spotykamy, zaczela sobie odpuszczac zwyczajnie
Wczoraj jak kolejny raz zapytalem o co chodzi, to wyjatkowo zamiast stwierdzic, ze szukam problemow, powiedziala, ze czuje sie przytloczona w tym zwiazku, ze wolalaby luznijejszy, mniej spotkan, i tak w ogole to ona sie chyba do zwiazkow nie nadaje.
Troche powiem Wam jest zdezorientowany, bo zdecydowana wiekszosc spotkan proponowala ona! Nie ja... A tu takie cos...
Spojrzcie na prosze kobiecym okiem i mi to wyjasnicie.
Dzieki
zeBRas, przeniosłam twój temat do specjalnego dla naszych forumowych facetów
a co do Twojej dziewczyny to ona Ci chyba wszystko wyjasniła
Dla niej to za szybko za duże tempo -nie rezygnuj bo Ona raczej tego nie chce ale byc może wystraszyła , tak mi sie wydaje
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum