Kahela, to może na niego zadziałać.
Myślę jednak, że przymuszanie nic nie da. Zawsze potem facet może powiedzieć "to ty mnie zmusiłaś do ślubu" albo coś... Mogą powstawać na tym tle konflikty i związek prędzej, czy później się rozpadnie.
ja tez dlugo bylam przekonana ze po co nam slub- to tylko papierek, przekonywalam tak cala rodzine ktora na nas napierala (to tesciowa wybrala pierscionek zareczynowy i to ona z moim tata zaplanowali "obiad" zareczynowy - a ja chcialam tak tylko ja i on w restauracji ale sie nie dalo to ona kupila nam obraczki i leza juz 4 lata :O ) ale chodzac ostatnio na wesela i widzac jak wszyscy znajomi sa juz po slubie, wsyztskie kolezanki mialy ten swoj piekny dzien w pieknej sukni, sam fakt ze nie moge mowic o nim "maz" a narzeczony smiesznie brzmi jest wkurzajace. dzieci maja jego nazwisko wiec ja jego nie mam kochamy sie i wszystko jest fajnie no "ale" wlansie. moze w koncu go przekonam.
Informacje: Wiek: 22 Dołączyła 258 dni temu Posty: 4119
Profil: Nastrój:
Wysłany: 2008-09-25, 11:20
Maniunie83 napisał/a:
to tesciowa wybrala pierscionek zareczynowy i to ona z moim tata zaplanowali "obiad" zareczynowy - a ja chcialam tak tylko ja i on w restauracji ale sie nie dalo to ona kupila nam obraczki i leza juz 4 lata :O )
Wedlug mnie to bardziej on lub wy powinniscie cos takiego zaplanowac...
Ale powiem lepiej. Bylismy ostatnio na dwoch weselach. Na jednym byla tez inna para z dlugim stazem, tez nie po slubie. No i nasi faceci tak zaczeli dumac i wiecie co wymyslili? Ze z tym slubem to glupio, bo tyle staran, przygotowan.. Ze trzeba zabawiac gosci, usmiechac sie, pilnowac wszystkiego.. Ze ogolnie to dla nich za duzo zachodu
Informacje: Wiek: 22 Dołączyła 146 dni temu Posty: 2038 Skąd: gdzieś z południa ;)
Profil: Stan: all alone ;)
Wysłany: 2008-09-25, 11:24
Maniunie83 napisał/a:
to tesciowa wybrala pierscionek zareczynowy i to ona z moim tata zaplanowali "obiad" zareczynowy
wybacz, ale co twojej teściowej do waszego ślubu ?? to jest wasza prywatna sprawa i tylko wy macie prawo o tym decydować ....
Mirabelka__22 napisał/a:
Ze trzeba zabawiac gosci, usmiechac sie, pilnowac wszystkiego.. Ze ogolnie to dla nich za duzo zachodu
ekhę ... mam podobnąwizję ... olbrzymiej ilości przygotowań i w ogóle, ale dla mnie to bedzie przyjemność, i na pewno nie skomentuję że za dużo zachodu przy tym ... ciekwie to sobie wymyślili... nie powiem
Informacje: Dołączył: 111 dni temu Posty: 301 Skąd: Pokaż na mapie
Profil: Włosy: Blond
Partner: Mary Jane
Nastrój:
Wysłany: 2008-09-25, 11:32
Mirabelka__22 napisał/a:
No i nasi faceci tak zaczeli dumac i wiecie co wymyslili? Ze z tym slubem to glupio, bo tyle staran, przygotowan.. Ze trzeba zabawiac gosci, usmiechac sie, pilnowac wszystkiego.. Ze ogolnie to dla nich za duzo zachodu
ja z moim bratem też na weselu doszliśmy do tego samego wniosku. Wolałbym sobie porządną imprezę zorganizować na którą zaprosiłbym ludzi z którymi od zawsze imprezowałem a nie jakieś ciotki i wujki, których nigdy wczesniej nie widziałem i nigdy wiecej nie zobacze, a tylko będą mnie obgadywać, że a to nie umiem tańczyc a to za dużo przeklinam itp itd Wesele jest tak naprawdę dla rodziny - darmowe picie i jedzenie. Domyślam się że wielu mężczyzn może i chciałoby wziąść ślub ale sama perspektywa takiego beznadziejnego wesela, na którym jest na każdym kroku obserwowany ich odstrasza.
_________________ "Nie ma kobiet nie do zdobycia, są jedynie mężczyźni do dupy."
Andrzej Klawitter
Informacje: Wiek: 22 Dołączyła 322 dni temu Posty: 2315 Skąd: dolnośląskie
Profil: Imię: Madziaaa
Nastrój:
Wysłany: 2008-09-25, 11:43
Mirabelka__22 napisał/a:
tyle staran, przygotowan.. Ze trzeba zabawiac gosci, usmiechac sie, pilnowac wszystkiego.. Ze ogolnie to dla nich za duzo zachodu
i moj mowi dokladnie to samo ale raczej nie o to chodzi, bo jak zaproponowalam, aby na poczatek wziac tylko cywilny bez calej szopki, to tez byl na nie
co mojej tecsiowej do tego/? no wlasnie nic i ja tez nie mialam nic do gadania bo to sie dzialo w duzej czesci za moimi plecami i wymknelo sie spod kontroli.
a co do wesela- u mnie z rodziny to byliby moi rodzice i moj brat z zona a od M strony tez jego rodzice no i kuzyn z zona i wsio. reszta to raczej znajomi i tez to od jego strony bo ja to zbyt duzo znajomych nie mam- ze 2-3 kolezanki wiec tak zastanawiajac sie nad tym za duzo ludzi by nie bylo hehe przykre ale prawdziwe
Informacje: Wiek: 23 Dołączyła 168 dni temu Posty: 127 Skąd: stamtąd
Profil:
Wysłany: 2008-09-26, 14:14
a uważacie że to nie jest fair jesli dziewczyna po np.3latach nie dostanie pierścionka to odchodzi?
przecież jak przez tyle czasu nie ma wspólnych planów to na co ona ma czekać?
mając np 25lat i co? on sobie odejdzie do młodszej ona skończy studia i co potem?
....
bez sensu to wszystko
Informacje: Wiek: 18 Dołączyła 518 dni temu Posty: 418 Skąd: Pokaż na mapie
Profil: Wzrost: Stanowczo za mało ;)
Włosy: brąz
Stan: panna.. jeszcze ;)
Wysłany: 2008-09-28, 09:26
Ja póki co takiego problemu nie mam.. ale nadejdzie taka chwila, że się takowy pojawi i ja to wiem. Pisałam już o tym dużo wcześniej i w innym temacie bodajże. Nie jestem katoliczką.. moj M. jest. Jego mama ma do Niego pretensje o to, że związał się z dziewczyną taką, a nie inną. M. się przyzwyczaił, jego mama nie potrafi. Problem polegać będzie na tym, że jego rodzice pragną by M.wziął kiedyś kościelny ślub.. a że ja katoliczką nie jestem to będą problemy itp. Ostatnio nawet rozmawialiśmy z M. i mowił , że może lepiej jakbyśmy się rozstali bo teraz jest dobrze ale co jeśli potem będzie źle.. ? i większe rozczarowanie. Przekonałam go, że może tak źle nie będzie.. Jest dobrze, ale teraz jak to wszytsko przemyślałam.. KUrcze.. jestem jego pierwsza dziewczyną. Nie dość, że taki długi ( dwa lata ) związek jest dla niego nowością to od razu ma pod góre ( problemy, mniejsze czy wieksze zwiazane z wiarą ). Myślałam nad tym i doszłam do wniosku, ze moze jako powiedzmy bardziej doswiadczona powinnam podejsc do sprawy bardziej rozsadnie. Przekonywalam go ze nie bedzie tak zle.. bo chce byc z nim bardzo.. On zreszta ze mna tez bez wzgledu na to czy jego mama ma cos przeciwko temu.. Ale z drugiej strony kocham go tak mocno.. i nie chce by mial przeze mnie jakies problemy z mama. Powinnam myslec nie o tym co dla mnie dobre.. ale co dobre dla nas obojga.. Trudna sprawa.. Będe wdzięczna za jakies wasze opinie na tej temat
_________________
Myśleli, że jak będe mała to będzie mniejszy problem
a uważacie że to nie jest fair jesli dziewczyna po np.3latach nie dostanie pierścionka to odchodzi?
przecież jak przez tyle czasu nie ma wspólnych planów to na co ona ma czekać?
mając np 25lat i co? on sobie odejdzie do młodszej ona skończy studia i co potem?
ale co to za podejscie w ogole?
Co to kobieta mająca 25 lat, musi isc do oltarza, i mowic sakramentalne tak ?
Nie! Teraz są inne czasy, ludzie najpierw wolą do czegos dojsc, zrobic sobie jakis podkład na zycie, a nie od razu bebrac sie , ze tak brzydko powiem w pieluchach.:)
Nie kazdy tak chce ; )
Znam wiele par, ktore nie są po slubie a zyją z soba juz lata, znam tez takie, ktore w ogole nie planują, i takie, ktore juz w wieku 23 lat szly do oltarza-ale dla mnie to glupota, jesli nie wpadne, to nie widze potrzeby wychodzic za mąż w tak mlodym wieku.
Informacje: Wiek: 21 Dołączyła 314 dni temu Posty: 1531 Skąd: Kraków
Profil: Nastrój:
Wysłany: 2008-09-28, 09:40
SpryCiulaaa, ja uważam, że w żaden sposób nie powinnaś się czu winna. Winna jest tylko i wyłącznie jego matka, która nie potrafi dostrzec tego, że jej syn jest szczęśliwy tylko kieruję się (przepraszam za słowa) zacofanymi poglądami. To ona powinna się zastanowic czy mysli o synu, czy tylko o sobie. Bo mi wydaję się, że to drugie...
Ja w dziale na temat ślub załozyłam temat dotyczący ślubu z osobą innej wiary i dziewczyny poinformowały mnie, że można brac ślub kościelny z osoba nie wierzącą, jeżeli to na tym zalezy matce Twojego chłopaka...
Powiem Ci że mam podobną sytuacje. Mój chłopak jest niewierzący, a ja wierząca. Moja mama miała rzecz jasna na początku uwagi, ale to były tylko uwagi. W żadnym wypadku nie ma nic przeciwko naszemu związkowi itp. Cieszy się że jestem szczęśliwa, podobnie jak mama mojego chłopaka
i widze że dla niego nasza odmienna wiara nie jest również problemem, bo chcę ze mną wziąc ślub, nawet kościelny. Chcę ze mną spędzic reszte życia.
Myślę, że jak najszybciej powinnaś rozwiązac problem z mamą, bo to ona będzie stała na przeszkodzie waszego związku i waszego szczęścia. Nie wiem może macie jakiegos znajomego księdza, który ma jakieś nowocześniejsze poglądy i mógłby z nią pogadac (wiadomo ksiądz = autorytet).
Mam nadzieję, że będzie dobrze
[ Dodano: 2008-09-28, 11:11 ] Ananas, zgadzam się z Tobą, czasy kiedy ludzie wytykali Ci, że jesteś stara panną bo masz 20 lat nie stanęłaś przed ołtarzem minęły
ślub to decyzja OBOJGA i jeżeli facet nie czuję się gotowy, nie chcę brac ślubu bo wie, że będzie to ślub na siłę to po co go zmuszac?? jeśli się kocha to się czeka, to przysłowie naprawdę nie tyczy się tylko i wyłącznie facetów
a jeśli On kocha i jest się tego pewnym, że oddałby za Ciebie życie to tym bardziej nie powinno się wymuszac na nim jakimś szantażem decyzji....
"odchodzę, bo nie dostałam pierścionka" dziecinada
Informacje: Wiek: 23 Dołączyła 168 dni temu Posty: 127 Skąd: stamtąd
Profil:
Wysłany: 2008-09-28, 11:31
ok Ananas ale nie o to chodzi że szantaż itp ale granica jest bardzo śliska, bo skoro mija tyle czasu a facet nie wspomina o wspólnej przyszłości? nawet o jakims przyszłym ślubie to na co ta dziewczyna ma czekać? nie chodzi o to żeby się od razu chajtać,też jestem przeciwniczką ślubów poniżej 25roku zycia co najmniej ale jak ktos chce się najpierw "dorobic" to można tak czekać 20lat bo tez w ciągu 2-3 lat domu nie kupi,no chyba że komus się marz wesele 2-dniowe na 300osób.
Znam wiele takich par które są ze sobą już bardzo długo,pokończyli studia,ich młodsze rodzeństwo się już żeni a oni? mam wrażenie że są ze soba bo nie mają nikogo innego,on nawet nie chce słyszeć o slubie a ona czeka,czeka ale wie ze to nic nie warte już jest,on sobie gdzies tam zakodował że nie ożeni się z nią i wie że to się nie zmieni jest bo jest ale to tak na siłe prawie,bo tak jest wygodnie,przeważnie jak taki facet poznaje nową laskę to po2miesxiącach zaczyna mówic o slubie,nagle mu się wszystko odwraca i chce się żenić.Moj sąsiad tak zostawił dziewczynę po 5latach twierdząc że przecież jej nic nie obiecywał,poznał jakąś młodszą i ośwuiadczył się choć nie mineło pół roku,i nie chodzi o to,że z poprzednią dziewczyna mu się nie układało,ona była przekonana że spędzi z nim resztę zycia,i co? ma depresję,jest samotna,po studiach i nie zapowiada się żeby kogoś poznała,zwłaszcza wtakim stanie.
Faceci juz tak chyba mają że jak ne poczują tego od razu jak życie ich nie poustawia trochę to nie myślą poważnie o takich sprawach a jak przez 2-3lata nadal twierdzi że nie chce ślubu(ae nie już tylko ogólnie w przyszłości)to chyba nie ma na co czekać i czasu marnować...
Sandy, to jest decyzja obojga partnerow- ja wychodze z zalozenia, ze jesli ludzie sa z sobą, jest im dobrze,to po co maja sie do czego kolwiek spieszyc? Czy ten swistek faktycznie tak wiele zmienia? Nie, nie zmienia nic, bo jesli masz byc z jakims facetem, to bedziesz, niezaleznie od tego czy jest twoim facetem, narzeczonym, czy mężem...w koncu mężowie tez odchodzą prawda?
A ty nie mozes zopierac sie tylko na jednym przykladzie.. ok Twoim znajomym nie wyszlo, nie kazdy jednak jest w takiej sytuacji, rózni są ludzie, jedni wolą zyc na tzw. kocią lapę, bo jest im tak dobrze i nie spieszą sie, inni znowu uwazaja ze slub bedzie takim zabezpieczeniem, nie tylko psychicznym, ale rowniez materialnym (w razie pojawienia sie dziecka- i tu jest tego plus)...
Bo lepiej miec jakies tam alimenty w razie czego ,,, niżeli zostac samotną kobietą z dzieckiem bez niczego
A co do dorobku,w dzisiejszych czasach nauka to podstawa, nie masz wysztalcenia jestes nikim i zarabiasz marne 1.000-1.200 zł miesiecznie - a to zaden dorobek.
Bo tyle to czlowiek na oplaty wydaje czasami
W wieku 25 lat jesli ma sie w miare w porzadku rozum czlowiek moze juz byc kims i zarabiac grubsze pieniadze : )
Przykladem moze byc np. moja bratowa, ktora jest ode mnie tylko 2 lata starsza a jest juz po studiach i ma stanowisko dyrektora tele dwa na okreg slaski .. takze mozna
a jesli masz juz jakies swoje pieniazki, twoj partner rowniez, kochacie sie, to nie widze klopotu do spieszenia sie w kierunku oltarza : ), na to zawsze jest czas. .
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum