Skończyłam 2,5-letnie studium psychologiczne, tak dla siebie. Spotkałam tam wspaniałych ludzi, właśnie psychologów, którzy prowadzą praktykę terapeutyczną. Osobiście uważam, że nikt tak nie może pomóc, jak zupełnie obca osoba. Takie osoby są jak aniołowie stróżowie, postawieni przez "opatrzność" na naszej drodze. Znajomi mogą pomóc, oczywiście- ukoić nasz żal, przytulić. Jednak często są stronniczy, choćby nawet poprzez sympatię do nas.
_________________ "Ta, Która Wie, jest w nas. Tkwi w najgłębszych pokładach kobiecej psychiki, odwiecznej, zawsze Żywej Jaźni".
dziękuję Ula za ten post, cały czas próbowałam przekonać dziewczyny, że psycholog potrafi pomóc, ale nie udało mi się fajnie, że chociaż jedna osoba podziela moje zdanie
Informacje: Wiek: 23 Dołączyła 536 dni temu Posty: 2842 Skąd: Wałbrzych
Profil: Imię: Ania
Włosy: blondi :P
Wysłany: 2007-07-13, 17:55
Ja uważam, że to niekoniecznie musi być depresja. Być może to zwyczajna reakcja na zaistniałą, ciężką dla Ciebie sytuację. Poczekaj jeszcze kilka dni, chyba że taka sytuacja utrzymuje się już przez dłuższy czas, wtedy faktycznie warto skorzystać z pomocy rodziny czy też z fachowej pomocy psychologa. My tutaj nie powiemy Ci czy to depresja czy też nie...
Informacje: Dołączyła 229 dni temu Posty: 179 Skąd: Radom
Profil: Wzrost: 170 cm
Stan: panna
Wysłany: 2007-10-03, 14:30
ja mysle ze to moze byc depresja choc na razie malo co napisalas , sama chorowalam na depresje i wiem ze to jedna z najpowazniejszych chorob bo niszczy czlowieka i stawia ryzyko zagrozenia zycia , mysle ze na razie poczekaj i sprawdz ile ten stan bedzie sie utrzymywal , pij herbate z dziurawca i jedz banany , a przy okazji zapisz sie do psychologa , potrzebna ci jest pomoc wygadania sie i wsparcia ze strony terapeuty , psycholog bedzie juz wtedy wiedzial czy musisz isc do psychiary czy wystarczy sama terapia , , ja niestety musialam brac silne psychotropy i do tego terapia ktora trwa nadal..
_________________ I TAK SIE NIE ZMIENIE BĘDĘ SOBĄ NA ZŁOŚĆ TOBIE !!
Informacje: Wiek: 24 Dołączyła 303 dni temu Posty: 5536 Skąd: Leeds
Profil: Imię: Monika
Wzrost: 170
Włosy: blond
Stan: panna
Partner: Paweł
Wysłany: 2007-10-03, 17:24
Kociak napisał/a:
Ja uważam, że to niekoniecznie musi być depresja. Być może to zwyczajna reakcja na zaistniałą, ciężką dla Ciebie sytuację. Poczekaj jeszcze kilka dni, chyba że taka sytuacja utrzymuje się już przez dłuższy czas, wtedy faktycznie warto skorzystać z pomocy rodziny czy też z fachowej pomocy psychologa.
JOVITA napisał/a:
mysle ze na razie poczekaj i sprawdz ile ten stan bedzie sie utrzymywal
Mysle dokładnie to samo, może to tylko przejściowy stan twojego ducha Jeśli ,,obajmy" będą sie nadal pojawiać udaj sie koniecznie do psychologa Trzymaj sie cieplutko
Wracajac do istoty depresji. Chodzilam przez moment do psychologa, bralam leki, ale głownie z powodów finansowych przestałam. Nie wiem, czy to nie byl blad, bo wedlug psychologa mialam depresje. Nadal(teraz juz bez lekow i teriapii) mam straszne wahania, czesto łapie mnie poczucie bezsensu zycia, ale moze to z powodu stylu zycia jaki prowadze:(pisalam w innej zakladce o tym, ale opisze skrótowo jeszcze raz) duzo czasu, zero znajomych, rozpad rodziny, ciagla samonosc i zmuszanie sie do nauki czegos, czego ostatecznie nie jestem pewna. Jednym slowem nuda- ktorej nie umiem zmienic:(( Wykonce sie sama ze soba chyba niedlugo heh. Przechodzilyscie cos podobnego? a jesli tak( i jesli podobnie jak ja ,,odwiedzilyscie psychologa'' to czy rowniez mowil wam o ,,slabym ukladzie nerwowym'' itd?
Informacje: Dołączyła 350 dni temu Posty: 6473 Skąd: Pokaż na mapie
Profil:
Wysłany: 2008-03-10, 01:47
kasianr123 napisał/a:
duzo czasu, zero znajomych, rozpad rodziny, ciagla samonosc i zmuszanie sie do nauki czegos, czego ostatecznie nie jestem pewna
kochana normalnie jakbys moje zycie streszczała zapomnialas dodac jeszcze tylko o paru konfliktach sprzed kilku lat ktore w moim nieduzym miescie zniszczyły moja reputacje
mnie ratuje garstka znajomych ( przyjaciółka i dwoje przyjaciół- w tym chłopak) którzy co jakis czas pomagaja mi sie rozerwac troszke... chociaz teraz kiedy wszyscy maja prace a ja nie... to głupieje sama w domu i posiłkuje sie spedzaniem czasu na tymforum i moim hobby kiedys jak juz myslałam ze jestem naprawde sama ( umarła przyjaciólka, siostra sprawiała problemy a wychowuje ja obecnie wlasciwie ja , obecny chłopak a wtedy przyjaciel przezywał smierc tej przyjaciółki a jego ...w sumie byłej..., a po miescie krązyły niestworzone plotki o mnie i wychodzenie z domu sensu nie miało ) zaczełam sobie szukac hobby wtedy nie mialam jeszcze internetu i posiłkowałam sie komputerem kolezanki
dzis mam tyle zainteresowan ze czasem jak sie rano budze to nie wiem w co rece włozyc bo tyle pomysłów lub obowiazkow
kasianr123 napisał/a:
Jednym slowem nuda- ktorej nie umiem zmienic:((
a ja juz widze pozytyw nie nazwałabym Twojego przypadku depresją bo jak człowiek ma depresje to ma wszystko w dupie i nie chce mu sie zyc w sumie mało go obchodzi czy zyje i po co i czesto konczy sie to tzw ...zejsciem osobnika a Ty chcesz cos z tym stanem zrobic więc jest to raczej przedłuzająca sie chandra
co do psychologa....hmmm byłam ale w innych sprawach bardziej profilaktycznie, lub zeby sie wyzalic ( kurde...za pieniądze...a w barze za friko bym miała to samo i jeszcze drinka )
co do słabego układu nerwowego i złego samopoczucia to osobiscie związku nie widze....ale moze sie nie znam psychologie tylko rok miałam
co do nauki to sie nie martw ja ostatnio zrezygnowałam...a potem doszłam do wniosku ze chce wrócic chociaz wiekszosc z tego co mnie tam ucza wogole mnie nie interesuje prawie kazdy tak ma i trzeba przez to przejsc
na złe samopoczucie i chandre/doła/depresje ma wpływ w dosc duzym stopniu pogoda i pora roku ale mamy szczescie bo zbliza sie wiosna a jak jest cieplo i zaczyna wszystko barw nabierac to i samopoczucie sie polepsza
wpływ na to ma tez ilosc snu im wiecej spimy tym nasz nastruj po przebudzeniu bedzie lepszy ale nie wolno przesadzic...wstajac póżno pozbawiamy sie dobrego nastroju wskazane jest wczesne chodzenie spac i wczesne wstawanie ( o ile mamy taka mozliwosc )
te kilka drobnych spraw jesli sie ich przestrzega pomagaja zachowac dobry nastrój i pogode ducha
odganianie chandry i depresji trza zaczac od zmiany nastawienia człowiek ma to do siebie ze nawet majac super humor potrafi w ciagu kilku minut sam sie zdołowac myslac o czyms nieodpowiednim
piszesz ze masz duzo wolnego czasu i mało znajomych .... ja proponuje poszukac jakiegos hobby najlepiej jest szukac wsród rzeczy ktorych bys sie nie spodziewała ze cie zaciekawią hobby takie :
- po 1 z poczatku zajmie twój czas jako ze poczatki ( hodowla, sztuka) sa najczesciej trudne to trzeba sie tylko nie zniechecac pierwsze efekty pojawia sie niebawem i napewo uciesza
- po 2 mając jakies hobby najczesciej dązymy do tego by sie ono rozwijało szukamy jak najwiekszej ilosci informacji na jego temat
tu pojawiaja sie strony tematyczne i fora zapalencow poswiecone danym zagadnieniom i zainteresowaniom pomagaja one poznac nowych ludzi, z ktorymi mozemy sie dzielic własnymi doswiadczeniami w danej dziedzinie ( to naprawde sprawia duzo radosci) a pozniej rozmawiac na wszystkie tematy
jestem zywym przykładem ze mozna sie w ten sposób z kims zaprzyjaznic a jesli sie mieszka w duzym miescie ( lub okolicach tak jak ja) z osobami poznanymi w ten sposób mozna sie regularnie spotykac
mozna tez w poszukiwaniu znajomosci nowych odwiedzac bary, dyskoteki lub koncerty...ale wiem z dosw ze takie znajomosci rzadko trwaja dłuzej, albo w ogole nie trwają jednakowoz chwilowo humor poprawiaja
Mam nadzieje ze jakos ( przynajmniej odrobinke) pomogłam ...moze jakąś mysl podsunęłam w kazdym razie trzymam kciuki
fajnie by było jakbys została z nami na forum dłuzej ( zawsze to troche czasu ci poswieci zawrzesz nowe znajomosci ...) poznałybyśmy Cie lepiej i moze by cos udało sie nam wykombinowac razem
pomoglas, pomoglas. Przede wszystkim uspokoilas, bo po tym co usłyszalam od tego psychologa strasznie sie o siebie martwilam i momentami tracilam nadzieję, ze kiedy kolwiek bede normalna. Moze przyblize to co mi powiedziala. Ze wzgledy na to, ze moja babcia od strony mamy miala schizofremie, a ze strony ciotka(najciezszy przypadek w Lublincu), jak równie przez wzglad na opis moich rodzicow, sposobu radzenia sobie z zyciowymi problemami mam podobno( nie wdajac sie w szczegóły) słaby uklad nerwowy. Czy to sie charakteryzuje: moze róznymi rzeczami- najogolniej siateczki, które filtrują informacje odbierane przez nasze bdźce mam cieniutkie- oznacza to, ze normalna osoba odbiera informacje, one sa selekcjonowane i dociera do nich(juz swiadomie) ich optymalna ilosc. Do mnie, ze wzgledy na to, ze te siateczki mam cieniutkie, dociera o wiele wiecej. Jesli nie wypracowalam odpowiednich sposobow ich selekcjonowania, w moim zyciu panuje balagan( a w moim niestety panuje), to bardziej sie stresuje, mam dziwne mysli(bardzo duzo), moja swiadomosc wszystkiego jest o wiele wieksza, bo ilosc informacji, kotre do mnie docieraja jesduza, czasem mam wrazenie, ze zbyt duza. Rzeczywiscie to aktualnie czuje- bałagan, wiele mysli,a to wszystko chyba przez nadmiar czasu i brak jego samoorganizacji. Ale masz racje, nie powinnam sie skupiac na problemie. Uspokoilas mnie, bo rzeczywiscie nie czuje, ze mam depresje, tylko raczej brak harmoni- równowagi pomiedzy przyjemnosciami, a obowiazkami. Wszystko byłoby wporzadku i moglabym na to zapatrywac sie optymistycznie, gdyby nie fakt, ze jakos mam ostatnio trudnosci z poznawaniem ludzi. Poznaje ich, naturalnie, ze tak, ale nie takich, jakich bym chciala. Ludzie w Warszawie sa specyficzni- lubia rozmawiac o rzeczach powierzchownych, - ja nie, tymbardziej teraz. Byloby zupelnie inaczej, gdybym miala tutaj pare bliskich osob, z kotrymi moglabym porozmawiac w razie jakiegos ciezkiego dnia, a na codzien o rzeczach glebszych. Niestety....nie spotkalam dotąd takiej osoby, mimo, ze rozmawiam z wieloma- z moich grup zajęciowych, byłam na obozie i...po raz kolejny zmuszona jestem napisac,, niestety''. Slyszalam teorie, ze to moze byc zwiazane z moim kierunkiem-, ze ludzie z prawa sa poprostu sztuczni, dziwni i tyle. Co do hobby- masz racje- to cieszy. MAm wiele zainteresowan, czasem mysle, ze nawet zbyt wiele. Zbyt wiele bym chciala pogodzic, ale przez brak ludzi nie moge dac upust temu. Nie jestem( moze to próżne) osoba, ktora robi cos dla siebie, bez jakiejkolwiek checi pokazania tego swiatu, innym- mówiac krótko, bez pochwalenia sie, uzewnetrznienia itd.:) Co sodzisz na ten temat?
Informacje: Dołączyła 350 dni temu Posty: 6473 Skąd: Pokaż na mapie
Profil:
Wysłany: 2008-03-10, 14:27
co do tych siateczek i tak dalej to on Ci po prostu chyba próbował powiedziec ( tylko strasznie jakos naokoło ) ze troszku przewrazliwiona jestes...i próbował to wytłumaczyc twoimi ciezkimi przezyciami z przeszłosci.... bo przeciez zadnych siateczek Ci nie badał ( to sa piekielnie drogie badania ) wiec pewnosci miec nie moze
jesli chodzi o te przypadki które trafiały sie w rodzinie to sie nimi nie sugeruj..... jezeli zaczniesz wierzyc ze naprawde odziedziczyłas chorobe to nawet bedac zdrowa po prostu sie w nią wpędzisz
Co do studiów i studentow prawa.....no cóz słyszałam podobnie... ze sa sztuczni i sztywni, a szczególnie te grupy juz bardziej zaawansowane, bo na poczatku trafiaja sie fajni ludzie jak wszedzie, ale odpadaja z roku na rok i na starszych latach zostaja własnie ci sztywni głównie ...nooo ale Ty zawsze mozesz byc jednym z wyjątków
kasianr123 napisał/a:
Nie jestem( moze to próżne) osoba, ktora robi cos dla siebie, bez jakiejkolwiek checi pokazania tego swiatu, innym- mówiac krótko, bez pochwalenia sie, uzewnetrznienia itd.:) Co sodzisz na ten temat?
hehehehe człowiek jest naczelnym a naczelne to zwierzeta stadne i nie ma takich osób ktore robiłyby cos tylko dla siebie zawsze kieruje nami chec pokazania czegos innym po prostu u niektorych jest ona wieksza a u innych mniejsza ( ale tak na serio to jest u wszystkich tylko niektórzy sie do tego nie przyznaja ) ja tez lubie sie chwalic jak np mi kwiat jakis zakwitnie czy z kokonu wylegnie sie 120 zdrowych modliszek lub pajączków to nic złego dzielic sie z innymi swoją radoscia złe robi sie to wtedy gdy zamiast sie nia dzielic próbujemy ja w ten sposób innym odebrac ( np twierdząc ze jestesmy we wszystkim najlepsi albo, niszczac te drobne chwile kiedy ktos sie cieszy z drobnych sukcesów )
co do poznawania ludzi...hmmm wiem co czujesz ja osobiscie przez ostatnie 4 lata nie poznałam nikogo fajnego....myslałam juz nawet ze znalazłam nowego przyjaciela...ale po połtora roku znajomosci okazał sie zdradziecką gnidą wiele ciekawych osob poznałam przez internet i kilka naprawde szczerze polubiłam no ale pech chciał ze mieszkaja dokładnie na drugim koncu polski lub swiata hehehe wiec rozumiem cie doskonale bardzo trudno znalezc kogos kto bedzie nadawał na tych samych falach
w sumie wszyscy z ktorymi sie teraz zadaje ( w realu) i sa dla mnie blizsi to znajomi i przyjaciele z dawnych lat ALE NIE WOLNO SIĘ PODDAWAC
Ostatnia częsc nie brzmiala pocieszajaco, ale racje, nie bede sie poddawac. Byc moze istnieja ludzi, którzy majac tylko 3 dni zajec w tygodniu potrafia sobie reszte czasu efektywnie zorganizować. Ja do nich nie nalezę- zdecydowanie i jak narazie nie wiem jak to zrobic. CHCE COS DO CHOLERY ZMIENIC. Czuje, ze mam dosc duzy potencjał i jeszcze wiele pracy przed sobą. Nie wiem jednak jak sie do tego zmotywować nie czujac w swoim zyciu tego czegos, rytmu i zarazem psychicznej harmonii. Nie pozwole jednak o sobie powiedziec, czy tez powiedziec sobie sama, ze jestem leniwa, bo bywały momenty, ze charowala jak wół i nawet to mi sie podobalo.Zdecydowanie bardziej, niz moje obecne, stagnacyjne zycie. Chyba się wybiore do jakiegos trenera motywacyjnego. Sama, całkiem sama bez ludzi, wsparcia nie dam rady- wiem o tym, bo probowałam, nawet dzisiaj i niestety kolejna porażka:((( Zauważyłam, ze bez ludzi, bez poczucia, ze zyje w jakiejs spolecznosci nie dam rady. Tak wiec dziekuje Wam dziewczyny- napewno bedę zagladac tu częscie, zeby nie rzec- codziennie:)
Informacje: Dołączyła 350 dni temu Posty: 6473 Skąd: Pokaż na mapie
Profil:
Wysłany: 2008-03-11, 00:39
kasianr123 napisał/a:
napewno bedę zagladac tu częscie, zeby nie rzec- codziennie:)
a co tam przyszalej i rzeknij
ja sie np zeby dzisiejszy dzien wypełnic wziełam za sprztanie u zwierzakow zostało mi jeszcze 1 terrarium z jaszczurką ...ale padłam hahahahaha
normalnie jutro wyskocze na spacer ( zeby pogoda sie tylko nie popsuła...) do lasu i ksiązke sobie kupie ( nie w lesie w ksiegarni ) i dzien kolejny mam zgłowy bez czasu na myslenie o nieprzyjemnosciach i łapaniu doła
trza kombinowac mi tez otoczenia ludzi brakuje...ale do godziny 17 musze wytrzymac bo w pracy wszyscy a ze wstaje o 6 to potem mnie koty drapia cały dzien z nudów
Informacje: Wiek: 34 Dołączyła 219 dni temu Posty: 1510 Skąd: Śląsk
Profil: Imię: Dorota
Wzrost: średni
Włosy: blond
Stan: panna
Wysłany: 2008-03-11, 12:42
Madae dałaś koleżance naprawdę dobre rady.
Kasiu - bo takie chyba Twoje imię?
Jesteś na tzw. rostaju dróg.
Niestety wrażliwi i myślący ludzie często popadają w takie tarapaty.
Trochę zgubiłaś sens życia ( brak bliskiej osoby u boku, kierunek studiów który Ci nie odpowiada) ale to są sytuacje, które miną i które przejdziesz z powodzeniem.
Byłam w podobnej sytuacji i sama nie wiem jak dałam radę to przejść....gdy teraz na to patrzę, nie mogę w to uwierzyć.
Przyjaciółka powiedziała mi kiedyś,że myślała że już po mnie, że nie dam rady ale dałam.
Człowiek ma w sobie więcej siły niż myśli.
Warszawa to w istocie specyficzne miasto.
Miałam tam nawet zamieszkać ale nie zdecydowałam się.
Tam trudno o bliskie więzy z ludźmi ale nie jest to niemożliwe.
Tam jest wiele samotnych osób, które wyjechały tam do pracy czy szkoły i też czują się samotne.
Poszukaj takich osób.
Studiujesz naprawdę wspaniały kierunek i możesz pomóc wielu osobom.
Jest wiele fundacji, które szukają wolontariuszy.
Nie wiem jaką robisz specjalizację, ale wiem że szukano w Warszawie studentów prawa do pogotowia dziecięcego, szukała też fundacja zajmująca się prawami ojca i wiele innych organizacji.
Zauważyłam u siebie, że im więcej mam zajęć tym mniej czasu na myślenie o swoich biedach.Myślę,że jak zauważysz,że dzięki Twojemu kierunkowi studiów można pomóc innym, to może polubisz je.
Rozejrzyj się wokół-na pewno jest obok ktoś kto też szuka bliskiej i bratniej duszy
Trzymaj się mocno
_________________ Przyjacielem jest ten, kto wie o Tobie wszystko i nie przestaje Cię kochać
Mam nadzieje, bo dzisiaj znow płakalam i zeby nie myslec, ze od mniej wiecej czerwca nie poznaje nowych osob, jestem całkowicie sama i wszystko traci (chyba w wiekszosci przez to) sens, sprzątałam. Srednio pomoglo mówiac szczerze.
Informacje: Dołączyła 350 dni temu Posty: 6473 Skąd: Pokaż na mapie
Profil:
Wysłany: 2008-03-12, 01:31
wiesz co do sprzatania to mi ono humoru tez nie poprawia tyle ze czas zapycha
najlepszym lekarstwem bedzie hobby albo zwierzak ( w sumie tez moze byc hobby ) całkowicie Cie zaabsorbije ( mozesz mi wierzyc na słowo ) a i napewno pomoze nawiazac nowe znajomosci
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum