Informacje: Dołączyła 520 dni temu Posty: 2990 Skąd: Pokaż na mapie
Profil:
Wysłany: 2008-01-10, 14:59
Alex1511 napisał/a:
Rozumiem zachowanie twojej mamy jak ty bylas w moim wieku, bo to byly jednak inne czasy i wiem jak moja ciocia (ma 28 lat) byla wychowywana.
Hmm, a ja żyję w tych samych czasach, a i tak nie nocuję u Piotrka, ani on u mnie, właśnie ze względu na mamy. Ufają nam, wiedzą, że jesteśmy w poważnym związku, ale mimo to sobie tego nie życzą - zresztą ja się im nie dziwię. Poza tym, gdyby np. któreś z nas mieszkało samo, to co innego. A tak to mnie by głupio było przy mamie Piotrka po prostu
cerrata napisał/a:
ale jest różnica między byciem ze sobą u kogoś w domu a mieszkaniem razem i byciem zdanym tylko na siebie, w sumie
No właśnie. Bo tu dochodzi jeszcze sprawa utrzymania się, rachunków, prania swoich brudów itp., itd. Tak mi się przynajmniej wydaje
Informacje: Wiek: 18 Dołączyła 376 dni temu Posty: 593 Skąd: Zawiercie
Profil: Imię: Paulina
Wzrost: 165 cm
Włosy: szatynowy
Partner: Igor
Wysłany: 2008-01-10, 14:59
Aha a z tym egzotycznie to mother mam nadzieje ze komplement
[ Dodano: 2008-01-10, 15:00 ]
Nymphadora napisał/a:
Hmm, a ja żyję w tych samych czasach, a i tak nie nocuję u Piotrka, ani on u mnie, właśnie ze względu na mamy. Ufają nam, wiedzą, że jesteśmy w poważnym związku, ale mimo to sobie tego nie życzą - zresztą ja się im nie dziwię. Poza tym, gdyby np. któreś z nas mieszkało samo, to co innego. A tak to mnie by głupio było przy mamie Piotrka po prostu
Niestety jestem jak widac odmiencem.
_________________ Łapie chwile ulotne jak ulotka...
Informacje: Wiek: 23 Dołączyła 605 dni temu Posty: 5777 Skąd: Sweden
Profil: Nastrój:
Wysłany: 2008-01-10, 15:20
Nymphadora, kryzys zawsze moze sie pojawic w kazdym okresie i z roznych przyczyn...
my mielismy jakis czas po wspolnym wyjezdzie tym samym zamieszkaniu...kiedy nie moglam sie tu zaklimatyzowac...
dobrze, ze przetrwalismy te zle czasy
_________________
Nie rozmawiaj z głupcem, bo najpierw zniży Cię do swojego poziomu a później pokona doświadczeniem.
Bardzo się bałam, kiedy przyszło do zamieszkania z Misiem. okazało się, że niepotrzebnie
co się zmieniło?
w końcu mogliśmy tak naprawdę cieszyć się seksem, bliskością bo ja jestem taka, że w mieszkaniu, gdzie byli rodzice nie potrafiłam się wyluzować i cieszyć z przytulanek
te wspólne pobudki i zasypianie o których większość z Was pisała - cudowna sprawa wspólne gospodarowanie pieniędzmi, zakupy, dbanie o mieszkanko b. nas zbliżyło :0
w końcu minęły czasy, kiedy to wracaliśmy z Luną ze spaceru o 23. i trzeba było się rozstawać.
kilka minusów też by się znalazło:
więcej obowiązków na mojej głowie - wcześniej w domu rodzinnym były 3 kobiety, a tu nagle zostałam z tym całym sprzątaniem, praniem, prasowaniem itd. sama
denerwuje mnie do tej pory jak M. zostawia kapce byle gdzie, jak proszę go, żeby schował jakieś swoje narzędzia, a on odkłada je pod ścianę w małym pokoju i uważa, że sprawa załatwiona, jak gromadzi bibelotki, które ja najchętniej wywaliłabym na śmietnik i krzyczy jak wspomnę o pozbyciu się ich
czasem musimy walczyć o komputer
ale podsumowując:
Nymphadora napisał/a:
zy na samym początku wspólnego mieszkania mieliście jakiś kryzys, czy raczej rozkwit uczucia?
My mieszkamy razem ponad rok i jest ok:) mieszkamy w mieszkaniu studenckim ,wiec tez na pewno jest trochę inaczej niż jak mielibyśmy mieszkać sami!Co się zmieniło?mamy siebie prawie 24h na dobę i jest nam z tym dobrze!Co do codziennych czynności to nie mogę narzekać, żadne skarpetki mi się nie walają chyba,że ciuchy na fotelu, ale rzeczy to i ja tam kładę heh ogólnie jest słodko...
Informacje: Wiek: 19 Dołączyła 558 dni temu Posty: 11512 Skąd: Pokaż na mapie
Profil:
Wysłany: 2008-01-10, 19:48
Alex1511 napisał/a:
Wiem i powtorze juz ktorys raz ze chodzi mi o to ze znamy swoje nawyki.
Zdaje sobie sprawe ze inaczej traktuje sie NASZ dom niz MOJ albo JEGO dom.
ale z tymi nawykami też jest różne chyba nie znasz WSZYSTKICH nawyków
niektóre pewnie wyjdą na jaw jak będziecie na swoim
ale już o tym gadałaś z dziewczynami, więc jak nie chcesz to nie kontynuuj tematu
a tak trochę OBOK tematu ( bo nie mieszkamy razem,a le myślę, że kiedyś zamieszkamy w końcu ) to... ja się boję właśnie, że możemy się strasznie kłócić na początku... bo ja lubię jak ktoś sie do czegoś bierze i robi to pewnie. A Radek jak ma przed sobą nową rzecz to zamiast pooglądać z każdej strony i dojść do tego jak coś zrobić (nie chodzi mi o skomplikowane urządzenie czy coś podobnego;) ) to pyta jak , ile itd
i mnie wkurza tym... bo mi się wydaje, że jest nieporadny a on po prostu chce zrobić coś dobrze...
Cerrata ja tez myślałam, że nie wiadomo jak będziemy się kłócić, bo mamy rózne swoje nawyki, a tu dopasowaliśmy się jak ulał i obyło się bez docierania jakiegoś wyraźnego!!
Informacje: Wiek: 19 Dołączyła 558 dni temu Posty: 11512 Skąd: Pokaż na mapie
Profil:
Wysłany: 2008-01-10, 20:19
nie chodzi mi o nawyki bo to jakoś się dotrze, ale to, że wszystko będzie na nowo, trza się będzie urządzać, załatwiać pewne sprawy... a my zupełnie inaczej w takich sytuacjach się zachowujemy...
ale nic
Informacje: Wiek: 23 Dołączyła 459 dni temu Posty: 546 Skąd: Pokaż na mapie
Profil:
Wysłany: 2008-01-11, 09:49
cerrata nie bój się, ja się kłóciłam z moim Ptysiem, ale mieszkanie razem zmuszało nas, żeby bardzo szybko się pogodzić i teraz już nie kłócimy się prawie wcale...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum